Percepcja a komunikacja transkulturowa – Kapuściński

Na przykładzie Buszu po polsku (1962) Ryszarda Kapuścińskiego zaobserwować można, jaką rolę pełni wzrok w reportażu (funkcja naoczności), czym kieruje się reporter, wybierając do swego tekstu spośród licznych wrażeń wizualnych tylko niektóre (problem selekcji), wreszcie – jak zmiana przestrzeni, wędrowanie do innych kultur wpływa na postrzeganie (problem transkulturowości reportażu).

Kapuściński mawiał, że reporter jest wielką parą oczu. Zmysł ten pełni zazwyczaj dominującą rolę w ludzkim poznaniu (Arnheim 2011), podobnie jest też w pracy reportera, choć bardzo ważna jest także w jego warsztacie percepcja audialna. Wydaje się, że reporter dąży do intensyfikowania własnej percepcji sensorycznej i jej tekstowych reprezentacji, by tym silniej oddziaływać na wyobraźnię czytelnika. Jak zauważają Mariusz Szczygieł i Wojciech Tochman – „w reportażu świat pachnie, smakuje, jest mroźny lub gorący, jasny lub mroczny” (Szczygieł 2010: 295). Konstytutywna dla reportażu kategoria naoczności (Gazda 2006: 634) wiąże się budowaniem relacji na podstawie bezpośredniej obserwacji rzeczywistości oraz dążeniem reporterów do prawdy (Szczygieł 1010: 294). Mimo tych celów, które zarówno autorzy, jak i czytelnicy stawiają przed reportażem, coraz częściej w badaniach literaturoznawczych i historiograficznych pojawiają się pytania o elementy fikcyjne w literaturze pisanej z perspektywy świadka (Mitosek 2003; White 2008). Należy więc z pewnym dystansem, a także świadomością metodologiczną czytać reportaż jako zapis rzeczywistego przebiegu procesów percepcyjnych, tym bardziej, że podkreślanie naoczności ma charakter zarówno informacyjny, jak i perswazyjny, pozyskuje odbiorcę, tworzy wrażenie wiarygodności tego, co komunikowane (Mitosek 2003: 255). Wyjaśnia to wysoką frekwencję w narracjach reporterskich czasowników poświadczających bezpośredniość percepcji wzrokowej, takich jak „rozglądam się”, „widzę”, „dostrzegam”.

Busz po polsku jawi się jako szczególne studium pracy wzroku reportera, gdyż jest to jedyny zbiór, w którym prześledzić możemy, jak postrzega reporter rzeczywistość sobie kulturowo bliską (reportaże o Polsce) oraz jak przebiega jego postrzeganie w przestrzeni obcej kulturowo (ostatni reportaż tomu będący relacją z Ghany). Cechami wspólnymi reprezentacji wrażeń wizualnych w polskich i zagranicznych reportażach są: notatkowość i metaforyczność narracji. Uderzające jest wrażenie pośpieszności postrzegania związane z szybkim tempem zbierania materiałów. Widać to w zdawkowości zapisów wrażeń wzrokowych (dominacja krótkich zdań pojedynczych, czasem nawet równoważnikowych), w lapidarnych opisach wyglądu bohaterów reportaży: „Józef Jagielski przygląda się nam, my – jemu. Chłopina z niego drobny, o cienkich kościach i pchlich muskułach. Szczupła twarz, z rzadkim wyblakłym zarostem (…)” (Kapuściński 2007: 34). Ten aspekt poetyki zbioru związany jest dziennikarskością tych tekstów. Natomiast dążenie do metaforyzacji i alegoryzacji widzianego detalu stanowi o ich literackim charakterze. Z losów pojedynczych bohaterów buduje Kapuściński opowieści o pewnych stylach życia – wiejskiego, konsumpcyjnego, marginalizowanego, by wymienić tylko kilka przykładów. To, jak reporter-narrator opisuje postrzeganie bohatera, jest motywowane tym nadrzędnym celem – ułożeniem zebranych danych w obraz pewnej formuły egzystencji. Warto tu przypomnieć pogląd Rudolfa Arnheima, który w „Myśleniu wzrokowym” podkreśla, że widzenie nigdy nie jest tylko mechaniczną rejestracją kształtów i kolorów ukazujących się oku obserwatora, polega na wyborze jakiegoś centrum pola widzenia, wyróżnieniu danego obiektu z otoczenia (Arnheim 2011: 37). W przypadku reportera – to wyróżnianie jest procesem bardziej świadomym, ukierunkowanym i mającym pewne cechy stałe – czułość na detal, poszczególność, konkret, zwłaszcza na konkret „mówiący”, w którym przejawia się na przykład cecha danej grupy społecznej (Urbaniak 2010).

Dzięki tak ukierunkowanej selekcji percypowanych i zgromadzonych danych – Wymarsz piątej kolumny staje się nie tylko opowieścią o dwóch Niemkach, ale szerzej – o manipulacji ludzką świadomością, Wydma – obrazem losu ludzi zepchniętych na margines społeczny, a Wielki rzut – nie tylko opowieścią o olimpijczyku i obserwującym go biernie kibicu, ale także – o aktywnej i pasywnej formule istnienia. Przytoczmy tylko jeden symptomatyczny dla tej cechy reportaży Buszu przykład przekształcania widzianego detalu w metaforę. Opisani w jednym z reportażyflisak Józef Jagielski i asystenci-poloniści stają się pretekstem do szerszej refleksji na temat bezradności intelektualistów zagubionych w świecie wielu teorii. Ruchy flisaka, zwłaszcza czynność poszukiwania drągiem gruntu, którą z podziwem kontemplują asystenci wraz z towarzyszącym im reporterem, zyskują charakter alegoryczny:

Ryszard Kapuściński : Busz po polsku: 36

Asystentów zachwyca to, że Jagielski też czasem nie ma gruntu. Oni nie mają gruntu od dawna. W świecie nastąpił kryzys wartości, mówią, kompromitacja tradycyjnych instytucji, moralność straciła sens, uznane prawdy – zakwestionowano. (…) Człowiek działa pod terrorem okoliczności, jak tratwa zachowująca się zależnie od kierunku wiatru. Człowiek stracił grunt. (…) Śledząc Jagielskiego, obserwują zjawisko utraty gruntu występujące nie abstrakcyjnie, ale konkretnie. Flisak penetruje wodę, zagłębia żerdź w rękojeść: nie ma dna.

Interpretacja nadawana reportażom przez autora profiluje to, co widziane oraz determinuje selekcję postrzeganych przez reportera zjawisk. Jest to jednak zjawisko dwukierunkowe – dana interpretacja bowiem także wynika z tego, że pewne obrazy narzucają się ze szczególną siłą, traktowane są przez podmiot jako symptomatyczne – na przykład ze względu na ich szczególność. Reporter szuka tematów wyjątkowych, ważnych, ciekawych (Wyka 1956), a ta cecha jego pracy wpływa także negatywnie na percepcję. Arnheim podkreślał bowiem, że „ (…) selektywna wrażliwość na zmianę jest bardzo przydatna, ale ma również swoje minusy. Utrudnia uświadamianie sobie stałych czynników, mających wpływ na nasze życie” (Arnheim 2011: 32).

Warto zwrócić uwagę na tę tendencję w postrzeganiu reportera, który wydobywa z rzeczywistości głównie to, co wydaje mu się Inne. Inne od tego, co dotychczas widział lub „Inne” – jako ciekawy temat dla czytelnika jego tekstów. Wszak jak przypomniała Magdalena Grochowska – reportażem rządzi prawo sinusoidy, a reportera interesują głównie ekstremalne odchylenia na linii życia – jednostkowego i społecznego” (Wójcińska: 35). Ta cecha genologiczna również bardzo silnie wpływa na przebieg percepcji i kryteria selekcji materiału.

Kapuściński dodał to tej zasady po latach jeszcze jedną regułę, związaną głównie z wpływem percepcji na zapamiętywanie – jego zdaniem widzimy przede wszystkim to, co potrafimy nazwać:

Ryszard Kapuściński : Podróże z Herodotem: 26

[…] zauważyłem związek między nazywaniem a istnieniem, bo stwierdzałem po powrocie do hotelu, że widziałem na mieście tylko to, co umiałem nazwać, że na przykład pamiętałem napotkaną akację, lecz już nie drzewo, które stało obok niej, ale którego nazwy nie znałem.

Selektywna percepcja wizualna reportera byłaby więc modelowana poprzez to, co inne, wyjątkowe, ale także poprzez to, co dla podmiotu poznającego jest uchwytne językowo.

Problem relacji języka i percepcji pojawia się jednak dopiero w reportażach zagranicznych Kapuścińskiego. Wyrazistą różnicę w przebiegu percepcji w kulturze własnej i obcej tematyzuje reportaż Busz po polsku. Radykalna zmiana środowiska kulturowego staje się źródłem szerszego pytania o to, co składa się na doświadczenie sensualne reportera i jak to doświadczenie w reportażu wysłowić:

Ryszard Kapuściński : Busz po polsku: 131

[…] jak opisać jedną ulicę w jednym mieście (może być Kraków), tak, aby odczuli jej ruch, jej klimat, jej trwanie i zmienność, jej zapach i szum, tak, żeby ją widzieli.
Nic widzą, nic nie widać, noc, Mpango, zwarty busz, Ghana, dogasają ogniska, starcy idą spać, my też zaraz (o świcie odjazd).

Zmaganie z pytaniem „jak opisać” wieńczy poczucie fiaska sugerowanego w sensualnej metaforze niewidzenia („nic nie widzą, nic nie widać, noc”). Poprzedza je jednak w warstwie fabularnej próba komunikacji międzykulturowej przeprowadzana i na poziomie relacji reporter-bohaterowie, i w płaszczyźnie komunikacji narratora z jego polskim czytelnikiem.

Problematyka tytułowego reportażu wiąże się z narastającą u Kapuścińskiego świadomością odmienności pracy naszych zmysłów w przestrzeni własnej i obcej kultury. W tytułowym reportażu pojawiają się zapisy różnych wrażeń sensorycznych, choć zdecydowanie dominują wrażenia wizualne. Kapuściński zwraca uwagę, jak odczuwa się uścisk dłoni w powitaniu z Afrykanami, podkreślając różnicę kulturową – w Ghanie należy ściskać prawą dłoń osoby, naszymi dwiema (Kapuściński 2007: 126). Próbuje więc tłumaczyć europejskiemu czytelnikowi, jak dotykać w geście powitania dłoni Innego, zmierza do uświadomienia różnicy. W innym miejscu – zmaga się z poszukiwaniem podobieństwa, opisując zapachy przy ognisku: „Pachniało mięsem. Żadną dżunglą, palmą czy kokosem, tylko naszym schabowym za 11,60 w gospodzie na Mazurach” (Kapuściński 2007: 129). Wyraźnie więc chce „przetłumaczyć” zapach, używając skojarzenia bliskiego polskiemu czytelnikowi. Polonizuje Afrykę, zamiast – co stanie się tendencją typową dla jego później twórczości – dążyć do jej uinniania, by użyć terminu G. Ch. Spivak (Spivak: 2010). Owo nastawienie na kulturowe edukowanie odbiorcy poprzez sugestywne pobudzenie jego wyobraźni widoczne jest także w opisie wrażeń wzrokowych. Kapuściński, używając narracji drugiej osoby liczby mnogiej, a więc stylu perswazyjnego, komunikuje: „nie macie pojęcia, jak czarna może być noc. Wyciąga się rękę i tej ręki nie widać” (Kapuściński 2007: 125). A nieco dalej dołącza do opisu buszu także wrażenia dotykowe i zapachowe:

Ryszard Kapuściński : Busz po polsku: 127

[…] wszystko pogrążone na dnie nocy tak ciemnej, że aż odczuwało się ją jak ciężar, jak duszność. (…) Zniknął busz, a przecież busz był wszędzie, zaczynał się sto metrów stąd nieruchomym masywem, zbitą chropowatą gęstwą otaczał wieś, nas, ognie. Busz krzyczał i płakał, tąpał i trzaskał, żył, istniał, płodził się i zagryzał, pachniał omdlałą zielenią, straszył i kusił, można było go dotknąć, poranić się i zginąć, ale nie dał się oglądać, tej nocy nie dał się widzieć.

Niewidzenie, swoista deprywacja percepcji wizualnej jako efekt intensywniejszego niż we własnej kulturze doznania ciemności nocy, uzupełniana jest przez język, przez erupcję określeń, literaturyzację opisu widoczną w enumaracjach, animizacjach, metonimizacji. Tak, jakby język próbował dogonić to, co znika, jakby mierzył się na siły z rzeczywistością, która wymyka się percepcji. W tym miejscu jeszcze wygrał, w akcie narracji udało się uzupełnić to, co niedostępne widzeniu.

Efektem coraz bardziej bezsilnej gry między tym, co widziane i niewypowiedziane, jest próba skupienia się na nawiązaniu kontaktu z napotkanymi w Mpango ludźmi. Opis tego spotkania stanowi symptomatyczny przykład przebiegu dialogu międzykulturowego oraz roli różnic percepcyjnych jego stron w generowaniu nieporozumień (Matsumoto, Juang 2007). Już początek reportażu sygnalizuje problem projektowania na to, co widziane, własnej kulturowej tożsamości, czego dowodzi opis czarnoskórych dzieci oglądających film i komentujących scenę, na której pokazany jest padający śnieg. Dzieci się temu dziwią i dodają: „Jakie to fajne: białe kłębki sypią i sypią. Bardzo szczęśliwe są te kraje: nie muszą uprawiać bawełny, bawełna leci z nieba. Mówią na nią – śnieg, i depczą po niej (…)” (Kapuściński 2007: 125). Pomijam tu kolonialny wydźwięk tej dziecięcej reakcji, zwracam jedynie uwagę, że Kapuściński podkreśla interpretacyjną rolę języka w opisywaniu tego, co widziane. Czyni to, posługując się narracją empatyczną i „czytaniem umysłu”. Przyjmowanie perspektywy Innego i próba wczucia się w jego postrzeganie świata była już wtedy ważną cechą jego pisarskiego i reporterskiego warsztatu (Horodecka 2010).

W drugiej części reportażu na pierwszy plan wysuwa się jednak temat niemożności komunikacji transkulturowej. Ciekawe, że język zawodzi reportera dopiero w przekładzie na język Innego rzeczywistości własnej kultury, podczas gdy wcześniej z trudnością, ale jednak udawało się opisać cudzą obcość. Narrator zdaje się nie zauważać tego paradoksu. Odtwarza jedynie narastającą frustrację wynikającą z powierzchownych prób uprzystępnienia Afrykanom własnego kodu kulturowego. Na ów kod składa się historia (wątek okupacji Polski przedstawianej jako kolonizacja) i cała rekwizytornia antropologii codzienności (Ghanijczycy pytają: „powiedz, jak wygląda tramwaj”). Schematy i uproszczenia, które proponujemy Innemu (metafora klucza), wywołują w narratorze relacjonującym to międzykulturowe spotkanie wstyd i niedosyt. Trzeba podkreślić, że źródłem tej niemożności komunikacji jest właśnie odmienny percepcyjny bagaż doświadczeń – nieprzetłumaczalny, niemożliwy do nadrobienia w ciągu jednej czy nawet kilku powierzchownych rozmów.

Odpowiedzią na klęskę międzykulturowego porozumienia jest strumień świadomości, uruchamiany przed snem przez rozmyślającego reportera. Próbuje on uświadomić sobie, jaką Polskę nosi w swojej jaźni, jaki jest ów nieprzetłumaczalny i zinterioryzowany w jego umyśle zbiór wrażeń. W ciągu enumeracji, w chaosie skojarzeń, tworzy swoistą narracyjną reprezentację pracy świadomości użytkownika danej kultury, pokazując zarazem kulturowość, jak i idiomatyczność przetwarzanych przez umysł, wyobraźnię i pamięć danych zmysłowych (Arnheim 2011). Ów strumień świadomości odsłania także alienację reportera, który, funkcjonując na granicy obcych sobie światów, wydaje się być tu i teraz w Afryce, a zarazem tam, w tamtych miejscach Polski. Być może jednak raczej – nie ma go ani tu, ani tam:

Ryszard Kapuściński : Busz po polsku: 130

[…] śnieg, to prawda, Nana, śnieg jest cudowny i straszny, wyzwala cię w górach na nartach i zabija pijanego po płotem, śnieg, bo styczeń, ofensywa styczniowa, popiół, wszystko popiół – Warszawa, Wrocław i Szczecin, cegła, łapy marzną, wódka grzeje, człowiek układa cegłę, tu będzie stał tapczan, a tu szafa, lud wejdzie do śródmieścia, lód na szybach, lód na Wiśle, brak wody, jedziemy nad wodę, nad morze, piasek, lasek, upał, piasek, namioty, Mielno […], ciężki dyskusje, każdy coś mówi, Towarzysze!, łuny i gwiazdy, bo Śląsk, piece, sierpień, siedemdziesiąt stopni przy piecach […].

W monologu wewnętrznym reportera odbija się polityczne i kulturowe oblicze Polski przełomu lat 50. i 60. Komplikacja ówczesnej sytuacji w kraju oraz sytuacji międzynarodowej,musiała potęgować poczucie alienacji w afrykańskim buszu – fascynująco innym, ale także – frustrująco nieświadomym doświadczeń reporterskiego ja. Tytułowy reportaż tomu staje się więc opowieścią o nieudanej próbie transkulturowej komunikacji wynikającej z odmiennych mechanizmów percypowania świata oraz nieprzetłumaczalnych doświadczeń obu stron dialogu. Warto przypomnieć ten moment w twórczości Kapuścińskiego, jego echo usłyszymy bowiem szczególnie silnie prawie dwadzieścia lat później w Szachinszachu (1978), natomiast w dojrzałej fazie twórczości interesować będzie Kapuścińskiego już głównie pozytywny wymiar wielokulturowego spotkania.

Źródła

  • Arnheim Rudolf, „Myślenie wzrokowe”, przeł. Marek Chojnacki, Wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk, 2011.
  • Gazda Grzegorz, Tynecka-Makowska Słowinia (red.), hasło „Reportaż”, [w:] „Słownik rodzajów i gatunków literackich”, wyd. Universitas, Kraków 2006.
  • Horodecka Magdalena, „Narracja empatyczna. »Busz po polsku«”, [w:] „Zbieranie głosów”, wyd. słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2010.
  • Kalat James, „Biologiczne aspekty uczenia się i pamięci”, [w:] „Biologiczne podstawy psychologii”, wyd. PWN, Warszawa 2006.
  • Kapuściński Ryszard, „Busz po polsku” (1962), Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 2007.
  • Kapuściński Ryszard, „Podróże z Herodotem” (2004), Wydawnictwo Znak, Kraków 2004.
  • Kapuściński Ryszard, „Ten Inny” (2006), Wydawnictwo Znak, Kraków 2006.
  • Matsumoto David, Juang Linda, „Kultura a podstawowe procesy psychiczne”, przeł. Agnieszka Nowak, [w:] „Psychologia międzykulturowa”, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2007.
  • Mitosek Zofia, „Co poznaje dokument? (Kazimierz Moczarski, »Rozmowy z katem«)”, [w:] tejże, „Poznanie (w) powieści”, Kraków 2003.
  • Spivak Gayatri Chakravorty, „Przekraczanie granic”, przeł. Ewa Kraskowska, [w:] „Niewspółmierność. Perspektywy nowoczesnej komparatystyki. Antologia”, red. Tomasz Bilczewski,Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2010.
  • Szczygieł Mariusz, Tochman Wojciech, „Reportaż-opowieść o tym, co wydarzyło się naprawdę”, [w:] „Biblia dziennikarstwa”, pod red. Andrzeja Skworza i Andrzeja Niziołka, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010, s. 294-306.
  • Urbaniak Paweł, „Reportaż jako źródło wiedzy o społeczeństwie”, [w:] „Reportaż bez granic? Teksty, warsztat reportera, zjawiska medialne”, red. Igor Borkowski, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2010, s. 45-54.
  • White Hayden, „Fikcjonalność przedstawień opartych na faktach”, [w:] „Proza historyczna”, przeł. Rafał Borysławski, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2008.
  • Wyka Kazimierz, „Pogranicze powieści”, [w:] „Szkice literackie i artystyczne”, tom II, Kraków 1956.
  • Wójcińska Agnieszka, „Reporterzy bez fikcji. Rozmowy z polskimi reporterami”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011.
  • Ziątek Zygmunt, Nowacka Beata, „Ryszard Kapuściński. Biografia pisarza”, wyd. Znak, Kraków 2008.
  • Wolny-Zmorzyński Kazimierz, „Ryszard Kapuściński w labiryncie współczesności”, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków2004.
  • WróblewskiBogusław (oprac. wstęp), „Życie jest z przenikania. Szkice o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego”, PIW,Warszawa 2008.