We wczesnym okresie swojej twórczości rzeźbiarka Alina Szapocznikow (1926-1973) stworzyła kilkanaście popiersi ukazujących bliskie jej osoby, znajomych czy ją samą (m.in. Portret Zdenka, 1947; Autoportret, 1948; Portret matki, 1950; Portret Gastona Lerendu, 1950; Portret Simone Lerendu, 1950; Portret Hanny Porębskiej; 1953; polichromowany Portret Krzysztofa Teodora Toeplitza, 1955). Wszystkie one realizują formułę tradycyjnego portretu realistycznego. Mniej więcej w połowie lat 50. artystka porzuciła realizowanie takich prac. Wróciła do przedstawień portretowych po 10 latach, mają one jednak już zupełnie odmienny charakter. Przede wszystkim dlatego, że ukazane postaci pozbawione zostały wzroku.
Na początku lat 60. artystka zaczęła wykonywać odlewy swojego ciała. Jak sama mówiła „nękana akademizowaniem się abstrakcji, trochę z przekory, a może z ekshibicjonizmu artystycznego – odlałam swoją własną nogę i zrobiłam montaż portretowy z odlewu twarzy” (Szapocznikow 1966: 8). Ów „montaż portretowy z odlewu twarzy” to kompozycja składająca się z dolnej połowy twarzy (obejmuje nasadę nosa) nałożonej na odwrócony odlew ramion, w taki sposób, że twarz wydaje się nimi objęta. Kompozycja ta stała się podstawą wykonania kilku wersji Portretu wielokrotnego. W najbardziej rozbudowanej wersji pracy, noszącej podtytuł czterokrotny (1967), artystka wykorzystała cztery odlewy, jeden brązowy i trzy poliestrowe. Zostały one ze sobą połączone w taki sposób, że tworzą formę przypominającą wachlarz. Umieszczono je na kamieniu mającym stanowić odpowiednik torsu. W 1966 roku powstał Autoportret I, w którym artystka także wykorzystała kamień jako podstawę w luźny sposób ewokującą kobiece ciało. Umieściła na nim formę przypominającą w bardziej bezpośredni sposób przestawienie głowy. W tym wypadku jest to owalna pionowa forma z przezroczystego poliestru, w której dolnej partii artystka zatopiła wykonany w tym samym materiale odlew podbródka z ustami zabarwionymi na czerwono.
Oba przestawienia (można tu jeszcze wspomnieć Zakonnicę z 1967 roku) łączy to, że tworząc portrety artystka zrezygnowała z ukazania górnej części twarzy portretowanych, a więc także z przedstawienia oczu. Tym samym pozbawiła ukazaną kobietę/siebie wzroku.
Liczne autorki feministycznych tekstów z zakresu historii sztuki czy filmoznawstwa zwracają uwagę na to, że spojrzenie rozpatrywane powinno być jako jeden z głównych elementów budujących relacje siły i władzy. W wypadku przedstawień kobiet najczęściej mamy do czynienia z dwiema sytuacjami: kobiety albo całkowicie odwracają wzrok, co pozwala widzowi spokojnie im się przyglądać, albo przeciwnie, patrzą wprost na niego, sprawiając, że czuje się zakłopotany, a one mogą choć częściowo odzyskać kontrolę nad swoim wizerunkiem i pośrednio swoim ciałem. W wypadku Portretu wielokrotnego i Autoportretu I nie wiemy, czy kobieta patrzy na odbiorcę, czy odwraca oczy, Szapocznikow zdecydowała się bowiem nie ukazywać górnej części twarzy. Nad przedstawioną przez artystkę kobietą widz ma jednak przewagę spojrzenia, ona nie może go odwzajemnić.
Spuszczony czy odwrócony wzrok wyraża skromność, oba przedstawienia rzeźbiarki są natomiast cechy tej pozbawione. W dużej mierze do nie-skromności wizerunków przyczynia się fakt, że uwaga nie zostaje rozdzielona na różne części twarzy, a skupiona na ustach, które są jedynym ukazanym narządem zmysłu. W poliestrowych odlewach mają one odmienną barwę, tak jakby były pomalowane, i swoją czerwienią odcinają się od jasności skóry. Erotyzm tych dwóch dotykających się warg sprawia, że dominuje tu nie wzrok, a zmysłowy dotyk.
Wzroku pozbawione zostały też inne przedstawione przez Szapocznikow kobiety. To m.in. przypadek Panny z 1962 roku, przerobionej kilka lat później na Bukiet II (1966). Gipsowa postać nagiej kobiety zwieńczona jest głową składającą się z kilku połączonych odlewów dolnej części twarzy. Konstrukcja podobna jest do takiej, która służy przedstawieniu postaci o kilku obliczach (na przykład Światowida czy Janusa), tyle, że górna część twarzy uległa destrukcji. W miejsce partii oczu i czoła mamy bezkształtną formę. Tym samym postać wydaje się brutalnie pozbawiona wzroku. W Bukiecie II w tej partii rzeźby pojawił się nowy element: z czubka głowy wyrasta tytułowa wiązanka kwiatów stworzona z kilku łodyżek zakończonych poliestrowymi odlewami ust jako pąkami. Tę nieco groteskową formę można skojarzyć z czułkami. Te zaś wyposażone są w receptory dotyku, węchu i smaku – w takiej interpretacji mielibyśmy zatem do czynienia z dodatkowym zwróceniem uwagi na zastąpienie wzroku innymi zmysłami.
W przypadku Iluminowanej (1966-67) artystka w ogóle zrezygnowała z przedstawienia głowy, zastępując ją dużą fantazyjną konstrukcją o nieregularnym kształcie, w którą wtopione zostały odlewy fragmentów twarzy i piersi. Zamiast głowy mamy zatem formę niebędącą jej prostym zniekształceniem. Próbowano skojarzyć tę konstrukcję z rozwianymi włosami (Kitowska-Łysiak 1999: 112), ale wymyka się ona takim identyfikacjom.
W powstałej w tym samym czasie Podróży twarz postaci została co prawda ukazana, kobieta ma jednak oczy zasłonięte czarnymi krążkami, tak jakby nałożyła ciemne okulary przeciwsłoneczne czy ochronne gogle. Choć silne są tu sugestie podróży w kosmosie, trudno interpretować rzeźbę jako jej przedstawienie, chociażby ze względu na nagość postaci. Uprawnione wydaje się raczej metaforyczne odczytanie ukazanego tu stanu nieważkości, jako odnoszące się do „wiecznego przemieszczania, […] przekraczania granic nie materialnych, lecz egzystencjalnych, do ryzyka i wznoszenia się w ogóle poza materialność” (Czartoryska 1998: 21). W tym kontekście bez-wzroczność przedstawionej kobiety można postrzegać jako element odważnego działania, podjęcia ryzyka, zapisany w powiedzeniu „zamknij oczy i skacz”. Podobnie jak w wypadku wcześniej omówionych prac, niezwykle silnym akcentem w przedstawionej twarzy są intensywnie czerwone, lekko rozchylone usta.
Pozbawione wzroku postaci artystka tworzyła przede wszystkim w połowie lat 60. XX wieku. W pracach powstałych w ostatnich latach jej życia (zmarła w 1973 roku), między innymi licznych Nowotworach, powróciło przedstawienie całej twarzy.