Łzy / Płacz
Łzy, podobnie jak reszta wydzielin ludzkiego ciała, należą do substancji mediacyjnych. Ich fizjologia sytuuje je na granicy ciała człowieka i tego, co do ciała nie należy, produkowane są wprawdzie przez organizm, ale nie stanowią jego integralnej części, znajdują się więc na pograniczu życia i śmierci (Paluch 1995: 137-138). W odróżnieniu jednak od pozostałych substancji wydzielanych przez ciało (spermy, mleka, potu, krwi itd.), łzy silnie wiąże się ze sferą duchowego życia człowieka. O ich specyfice stanowi także fakt, że o ile pozostałe wydzieliny produkowane są zarówno przez człowieka, jak i przez zwierzęta, to płacz jest czynnością zarezerwowaną wyłącznie dla gatunku ludzkiego, stanowiąc niejako świadectwo człowieczeństwa. Przypisywano im również funkcje oczyszczające. Wierzono między innymi, że za pośrednictwem łez organizm się oczyszcza, a z ciała uchodzą choroby, przede wszystkim dolegliwości oczu (Libera 1995: 34). Puryfikacyjna rola łez wykracza jednak poza sferę doczesności i objawia się także w wymiarze eschatologicznym. Powszechnie bowiem przypisywano łzom moc oczyszczania duszy z grzechów.
Łzy pojawiają się w sytuacjach szczególnie dla danej osoby ważnych, trudnych lub niezwykle szczęśliwych, stanowiąc objaw silnych emocji i wrażliwości płaczącego. Skłonność do płaczu przypisuje się przede wszystkim kobietom jako istotom bardziej emocjonalnym niż mężczyźni. Liryka ludowa każe przypuszczać, że płacz kobiecy wywoływały zazwyczaj sytuacje związane z uczuciową i erotyczną sferą ich życia, a więc utrata wianka, nieszczęśliwa miłość, strata kochanka. Z drugiej jednak strony do łez doprowadzało niewiasty także zamążpójście lub wręcz przeciwnie – staropanieństwo. Mądrość ludowa przechowała wiedzę na ten temat w zaprzeczających sobie wzajemnie przysłowiach: „jeszcze nigdy nie płakała, co swobodnóm zustała” oraz „jeszcze nie płakała ta, co się wydała, jyny ta, co zustała” (Krzyżanowski 1970: 960). Wzmożoną płaczliwość przypisywano również dzieciom jako istotom młodym, nie potrafiącym komunikować się z otoczeniem przy użyciu mowy ludzkiej (jednakże nadmiernie częsty i głośny płacz u dziecka poczytywano jako stan nienormalny, mogący zdradzać zauroczenie). Stąd powiedzenia „płacze jak baba” lub „płacze jak dziecko” (Krzyżanowski 1970: 961).
Płacz obrzędowy
Specyficznie ludzki charakter płaczu decyduje o kulturowej roli łez jako świadectwa żalu, smutku i bezsilności, a płakanie w niektórych sytuacjach staje się czynnością kulturowo pożądaną. Łzy towarzyszą przede wszystkim obrzędom pogrzebowym jako wyraz bólu spowodowanego utratą bliskiej osoby. Czyniono jednak zastrzeżenie, aby nie opłakiwać zmarłego za długo, bowiem manifestowanie zbyt silnego przywiązania do nieboszczyka mogłoby utrudnić mu zerwanie kontaktu ze światem żywych i odejście do świata umarłych. Nadmierna rozpacz przyczynia się tym samym do uwięzienia duszy na pograniczu i powoduje jej cierpienia, a nawet uniemożliwia pójście do nieba (Gawełek 1910: 99). Znane były także opowieści wierzeniowe o duszyczce dziecka dźwigającej dzban łez lub ubranej w przemoczoną koszulkę, która przychodzi do matki na skargę ze słowami: „Wieleście napłakali, tyle muse wody dźwigáć” (Cercha 1900: 193).
Płacz był reakcją pożądaną także podczas obrzędów weselnych, przede wszystkim tych, związanych z żegnaniem domu rodzinnego i panieńskiego stanu. Łzy pojawiały się w tym kontekście (podobnie jak podczas pogrzebu) jako wyraz głębokiego żalu nad utratą dotychczasowego życia. Panna młoda zobowiązana była do manifestowania swojego smutku podczas rozplecin, kiedy śpiewano: „Na stołeczku siedziała, / złoty warkocz czesała, / Czesała go rozkosznie, / Teraz płacze żałośnie” (Gloger 1901: 40). Następnie powodu do smutku dostarczało opuszczanie domu rodziców, kiedy opłakani winni być nie tylko członkowie rodziny, ale także żywy inwentarz, a nawet sprzęty znajdujące się w chacie i obejściu. Również matka panny młodej płakała nad utratą córki, gdy ta wyjeżdżała do kościoła: „Boć ta mateńka, boć ta kochana, / Tak płacze, tak żałuje” (Gloger 1901: 51).
Kolejny, kulminacyjny moment zmuszający pannę młodą do okazania swojego głębokiego smutku stanowiły oczepiny i przygotowanie do pokładzin. Świeżo upieczona żona powinna była wzbraniać się przed utratą wianka i rzewnie płakać nad utratą swojego panieństwa oraz dziecięcej swobody. „Oj nie płacz Maryś, nie płacz, / Wytrzyj sobie oczka, / Oj bo ty nie wypłaczesz / Na Jasiu wianeczka” (Gloger 1901: 88). Płacz kobiet podczas obrzędów weselnych miał charakter przede wszystkim rytualny. O ile bowiem w sytuacji pochówku bliskiej osoby płacz stanowi naturalną reakcję emocjonalną, to podczas przygotowywania się do ślubu oraz w trakcie wesela stanowił konieczną, wymuszaną kulturowo manifestację żalu nad symboliczną śmiercią panny młodej, wynikającą z logiki rytuałów przejścia. Aby bowiem dziewczyna mogła stać się kobietą, musiała symbolicznie umrzeć jako panna i odrodzić się w nowym stanie. Faza marginalna wymagała zatem opłakania zmarłej niezamężnej dziewczyny, aby potem móc weselić się, witając na świecie nową kobietę, już zamężną.
Łzy Matki Boskiej
Płacz jako wyraz głęboko przeżywanych emocji towarzyszył nie tylko ludziom, ale przypisywano go także osobom świętym, przede wszystkim Matce Boskiej. Fakt, że wyobraźnię ludową zdominowały obrazy płaczu Bożej Rodzicielki wynika z przypisania jej cech ludzkich – matczynej troski i kobiecej skłonności do wylewania łez. Ewangelie przedstawiają tragiczne wydarzenia z życia Maryi: przepowiednia Symeona o cierpieniu Jezusa, ucieczka do Egiptu przed prześladowaniami Heroda, trzydniowe poszukiwanie małego Jezusa, który pozostał w świątyni jerozolimskiej, by dyskutować z kapłanami, oraz wydarzenia Męki Pańskiej (dźwiganie krzyża, ukrzyżowanie, zdjęcie z krzyża i złożenie do grobu). Jednak mimo opisu bolesnych przeżyć Maryi, brak w przekazach ewangelijnych obrazów rozpaczającej lub płaczącej Matki Chrystusa (Janicka-Krzywda 1995: 3). Kult Maryi jako matki Boga i jednocześnie kobiety cierpiącej zrodził się już w czasach wczesnochrześcijańskich, ale sam termin Matka Boska Bolesna jest tytułem kultowym nadanym Maryi przez Kościół katolicki dla podkreślenia jej cierpień duchowych i fizycznych (Janicka-Krzywda 1995: 4). Obraz płaczącej, bolejącej nad losami swojego Syna oraz całego świata Maryi stał się w kulturze chłopskiej jednym z najbardziej popularnych wizerunków, a łzy Bożej Rodzicielki stały się jego najistotniejszą częścią.
W przekazach ludowych płacz Maryi powodowany jest przez dwie kategorie zgryzot: pierwsza obejmuje bolesne doznania związane z życiem Jezusa oraz Jego męką i odwołuje się do roli Maryi jako Matki Zbawiciela, druga natomiast to udręki powodowane przez grzesznych i niegodziwych ludzi – Matka Boska występuje tu w roli orędowniczki rodu ludzkiego i łzami próbuje przebłagać rozgniewanego Boga (Janicka-Krzywda 1995: 8). Oba wizerunki płaczącej Maryi przedstawiają podania aitiologiczne, wyjaśniające pochodzenie roślin. Pierwszy z nich wykorzystuje podanie o powstaniu koniczyny polnej, nazywanej Łzami Matki Boskiej (Köhler 1996: 142). Legenda głosi, że „W czasie męki P. Jezusa szła M. Boska i płakała, a gdzie łzy jej padły na ziemię, tam wyrosło ziółko, które też nazywa się Łzy Matki Boskiej” (Udziela 1931: 68). Fakt boskiego powstania rośliny predestynował ją do wykorzystywania w ludowym ziołolecznictwie jako remedium na febrę i biegunkę (Grąbczewski 1984: 160). Z kolei wizerunek Matki Boskiej bolejącej nad rodzajem ludzkim przedstawiają bajki aitiologiczne o powstaniu grochu, który również nazywano łzami Maryi.
Bardzo dawno temu panował na ziemi okropny głód, a był on karą za grzechy ludzi […]. Matka Boska poczęła płakać i błagać; łzy jéj spadały na ziemię i przemieniały się w groch, który ludzie zbiérali i spożywali. Po kilku dniach […] doczekali się ludzie przebaczenia bożego za wstawieniem się Matki Boskiéj. Od tego czasu poczęli ludzie groch siać i uprawiać i nazwali go łzami Matki Boskiéj.
Broniław Gustawicz, Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody: 279
Jednakże Matka Boska płacze nie tylko nad niedolą całego rodzaju ludzkiego, ale roni łzy także nad duszą pojedynczego człowieka. Jej łza wylana podczas sądu ostatecznego może wybawić grzesznika od mąk piekielnych. Gdy ważone są grzechy człowieka i szala za złymi uczynkami przeważa, łza wylana przez Marię spada na szalę przeciwległą i przeciąża ją, ratując człowieka od piekła. Znane jest także podanie o zbójniku Gałajdzie ułaskawionego dzięki łzie wylanej przez Maryję na wspomnienie o sprawiedliwym postępowaniu rozbójnika, który rabował bogatych i oddawał ich dobra biednym, a czasem przekazywał na rzecz Kościoła. Wierzono także, że istnieją grzechy, nie dające się z duszy w ogóle zmyć, oprócz łez Matki Boskiej, wylanych przez nią na widok szczerej skruchy. Wśród przewin tych wymieniano: dzieciobójstwo, matko- i ojcobójstwo oraz krzywdę wyrządzoną sierocie (Janicka-Krzywda 1995: 11-12).
Łzy Matki Boskiej odgrywają więc rolę wieloraką – pojawiają się jako wyraz żalu i smutku, podkreślają niegodziwość grzesznego uczynku i mają moc odkupienia win (Janicka-Krzywda 1995: 8). Pozostawiają po sobie także ślad materialny, zamieniając się w lecznicze zioła, pożywienie, a czasami klejnoty lub życiodajne źródła (Janicka-Krzywda 1995: 11-12). Bez względu jednak na formę, jaką przybierają, zawsze służą dobru ludzkiemu – czy to zbiorowemu, czy też jednostkowemu.
Należy podkreślić, że opieka Matki Boskiej i odkupicielska moc Jej łez roztaczają się nad rodzajem ludzkim tak samo dziś, jak in illo tmpore. Na terenie całej Polski rozpowszechniona jest wiara w cudowną moc płaczących obrazów przedstawiających Maryję. Co ciekawe, płakanie prawdziwymi łzami przypisuje się niemal wszystkim spośród obrazów cuda czyniących, ale nigdy wizerunkom rzeźbionym. Łzy płynące z obrazów interpretuje się jako zapowiedź nieszczęść, wojny (liczne opowieści o płaczących obrazach jako zapowiedzi I wojny światowej), zarazy bądź głodu. Płacz obrazu stanowi zatem reakcję sił nadprzyrodzonych na grzeszne postępowanie ludzi albo nikczemne występki w najbliższej okolicy i jest tym samym przestrogą przed dopustem Bożym. Motywy łez jako wyrazu żalu nad grzechami ludzi oraz zapowiedzi klęski łączą się ze sobą: obraz płacze, gdy ludzie postępują wbrew Bożym przykazaniom, co może ściągnąć na nich nadprzyrodzoną karę, przed którą płaczący wizerunek stara się przestrzec wiernych i skłonić ich tym samym do pokuty i poprawy (Janicka-Krzywda 1995: 13-14).
Łzy św. Wawrzyńca i św. Piotra
Podobnie jak łzom Matki Boskiej, właściwości oczyszczające z grzechów przypisywano również łzom świętego Wawrzyńca. Nazywano tak spadające gwiazdy ze względu na ich nasilenie w sierpniu, w dniu poświęconym owemu świętemu (10 sierpnia) (Bartmiński 1996: 234).
Wierzono powszechnie, że gwiazdy obrazują ludzkie dusze, a kiedy ktoś nadmiernie grzeszy i postępuje niecnotliwie, jego gwiazda ciemnieje i kopci. Nad duszami grzeszników płacze św. Wawrzyniec, którego łzy mają moc oczyszczania gwiazd-dusz z nagromadzonych win. Każda dusza przypisana do oczyszczonej gwiazdy będzie zbawiona, jeśli jednak jakaś gwiazda stanie się całkowicie czarna, nie zasługuje już na żal męczennika. Dusza taka wpada do „bani Piotrowej”, którą lud wyobraża sobie jako szklaną kulę, wypełnioną ogniem. Nie jest to jednak piekło, bo do piekła duszę mogą zawieść tylko diabły. Wierzono, że gdyby owa „bania Piotrowa” całkowicie wypełniła się duszami grzeszników, nastąpiłby koniec świata, „ale tego nie dopuści Bóg Duch Święty, który dusze wiąże do gwiazd jasnych; one ludzi i ziemię ciągną w górę […]” (Kolbuszowski 1895: 171). Żywiono wobec tego przekonanie, że spadające gwiazdy to dusze, oczyszczane mocą łez świętego Wawrzyńca, a zjawisko nazywano czyszczeniem się gwiazd: „gwiazdi się cziszczo, no spadajo […] przeistaczajo się koło śfentago Wawrzinca” (Szyfer 1975: 148).
W niektórych regionach opowiadano nieco odmienny wariant powyższego podania, zastępując św. Wawrzyńca św. Piotrem, który do końca świata płakać będzie rzewnymi łzami z żalu, że trzykrotnie zaparł się Jezusa (Kolbuszowski 1895: 171). Łzy wylewane przez św. Piotra mają wyrazić skruchę i żal za błąd popełniony przez samego świętego. Nie są wobec tego oznaką politowania dla grzesznych ludzi, tylko formą pokuty za własne przewinienie i mają dawać dowód najgłębszego poczucia winy. Etnografowie nie wspominają także o oczyszczającej mocy łez św. Piotra. Można przypuszczać, że rola owego świętego koncentrowała się na wymierzeniu kary grzesznikom, do grona których sam się zresztą zaliczał (o niejednoznaczności postaci św. Piotra świadczą między innymi legendy ludowe, przypisujące świętemu skłonność do występku).
Łzy sieroty
Nie tylko łzom postaci reprezentujących sferę sacrum przypisywano szczególne właściwości. Także łzy zwykłego człowieka, nawet najbardziej grzesznego, o ile wylewane były szczerze, miały moc oczyszczania duszy z grzechów. Najlepszego przykładu dostarcza tu historia św. Marii Magdaleny, grzesznicy, która własnymi łzami umyła stopy Jezusa, dając tym wyraz swojego najgłębszego żalu. Ten akt skruchy zapewnił grzesznicy miejsce wśród najbliższych Jezusowi osób, wskazując jednocześnie przykład do naśladowania dla wszystkich ludzi.
Szczególną moc przypisywano jednak łzom sierot. Życie osieroconych dzieci, pozbawionych opieki i wstawiennictwa rodziców, dostarczać musiało wielu powodów do płaczu. Przykładów sierocej niedoli dostarcza materiał folklorystyczny, etnograficzny i paremiologiczny: „Sierota-bidota: wieczna zgryzota” (Krzyżanowski 1972: 190). Jednocześnie funkcjonowało jednak przekonanie, że naznaczone przez los sieroty cieszą się szczególnymi względami sił nadprzyrodzonych, mówiąc, że „dziecię matka piastuje, a sierotę Bóg” (Krzyżanowski 1972: 189). Wśród licznych opowieści o sierocie źle traktowanej przez złą macochę, pojawiają się więc i takie, w których sierocy płacz skłania Jezusa do wtrącenia macochy w ogień piekielny (Jonca 1992: 12). W bajce kaszubskiej z kolei „łzy sieroty zaczęły spływać […] na cyrograf […] i Łukaszowi naraz jakoś dziwno się zrobiło na duszy. I kiedy spojrzał znowu na kamień to zobaczył, że podpis jego zginął, przez co i diabeł prawo do jego duszy stracił” (Sędzicki 1987: 105). Łzy biednej sieroty mogą zatem nie tylko wybawić ją samą z sytuacji opresyjnej, ale również pomóc tym, nad którymi sierota zapłacze. Sierota występuje tu zatem jako mediator między światem śmiertelników i sferą świętą, a jej łzy działają podobnie, jak łzy Matki Boskiej i świętych – oczyszczają dusze z grzechów oraz wybawiają je spod wpływu szatana.