Inny słownik języka polskiego w artykułach pod hasłami całować i pocałunekpodaje, iż wyrazy te odnoszą się do lekkiego dotknięcia wargami w celu okazania komuś swego „uczucia lub pożądania”, a także „gdy witamy się (…) lub żegnamy” (Bańko 2000). Definicja ta uwzględnia zarówno ekspresywny, jak i społeczny, etykietalny wymiar aktu, do którego odnoszą się te słowa. Oba te aspekty są zresztą ze sobą powiązane, gdyż nawet czysto grzecznościowy pocałunek niesie informację o – rzeczywistej bądź tylko deklarowanej – sympatii.
Skojarzenie całowania z początkiem spotkania osób, które są do siebie życzliwie i przyjaźnie nastawione, utrwala etymologia słowa (z psł. *cělovati‘pozdrawiać, witać, wyrażać przyjaźń przez dotykanie kogoś wargami’, jest to czasownik odprzymiotnikowy od psł. *cělъ‘zdrowy’ (Boryś 2005)). Z kolei z zakończeniem interakcji kojarzą się potoczne sformułowania: Całuję cię mocno. Buziaczki!a w obcowaniu z dziećmi: Pa, pa, całusów sto dwa!, jak również kolokwialne Buźka! ‘rodzaj poufałego pożegnania’ (Anusiewicz, Skawiński 2000). Formuły te funkcjonują zarówno w komunikacji bezpośredniej, jak i pośredniej, jako substytut fizycznego gestu.
Sąd o tym, że pocałunek można zastąpić symbolem o odmiennym charakterze, utrwalają także inne struktury polszczyzny. Informacji na ten temat dostarczają rejestrowane przez słowniki języka polskiego przykłady łączliwości potocznych synonimów pocałunku – słów całus, buziak i dzióbek. Drugi z nich ma charakter metonimiczny, jest derywatem od buzia ‘twarz, usta’, czyli wywodzi się od nazwy części ciała, którą się zwykle całuje. Trzeci jest metaforą i metonimią zarazem, gdyż stanowi derywat semantyczny od nazwy organu ptaka, prymarnie odnoszony do ludzkich warg, stulonych i wysuniętych w charakterystyczny sposób. W sytuacji, gdy wyrazy te służą do nazwania zetknięcia się czyichś ust z policzkiem bądź ustami innej osoby, łączą się one z czasownikami dać bądź dostać, w zależności od tego, z perspektywy którego uczestnika ujęta jest scena całowania. Całusa czy też buziaka można ewentualnie skraść, gdy mowa jest o pocałowaniu przez mężczyznę interesującej go erotycznie kobiety, zwykle panny, która na ten akt nie udzieliła wyraźnej zgody. Ale – co charakterystyczne – buziaka, całusa ani dzióbka nie możemy wziąć. Tymczasem, kiedy wyrazy całus i buziak stosowane są na określenie imitujących pocałunek gestów, angażujących zmysł wzroku odbiorcy (np. charakterystycznego cmoknięcia w powietrzu, kiedy adresat pozostaje z nadawcą w kontakcie wzrokowym, bądź też dotknięcia ustami własnej dłoni, a następnie ułożenia jej poziomo, z palcami skierowanymi do adresata, i dmuchnięcia na nią), łączą się one z czasownikiem posłać. Całusy bądź też buziaki można także przesłać, na przykład pisząc o nich w liście do bliskiej osoby, a w komunikacji internetowej – stosując właściwy emotikon.
Konwencjonalny charakter mają także zachęty do całowania: Daj buzi! czy, żartobliwe i rubaszne, Daj pyska! Mogą one nakłaniać zarówno do pocałunków miłosnych (ta druga forma tylko w bardzo szczególnych sytuacjach), jak i ceremonialnych, np. na znak pojednania lub zbratania (Anusiewicz, Skawiński 2000: 138-139).
Dodajmy, iż ze względu na kulturowy związek pocałunku z dobrymi uczuciami do drugiego człowieka, całowanie osoby, wobec której ma się złe zamiary i której się nie lubi, traktowane jest jako przejaw fałszu, oceniany bardzo negatywnie. Obecnym w zbiorowej wyobraźni i odzwierciedlonym we frazeologii przykładem takiego postępowania jest oczywiście pocałunek Judasza (Mt., 26, 48-49). Słownik polszczyzny potocznej odnotowuje ironiczne zdanie mówiące o nieszczerym pocałunku: Szef cię uściska, da pyska i zdejmie ze stanowiska. (Anusiewicz, Skawiński 2000: 57).
Rozmaitość pozytywnych emocji wyrażanych poprzez całowanie przekłada się na istniejącą w naszej kulturze specjalizację pocałunków. Różne ich rodzaje, w zależności od dotykanej ustami części ciała, niosą różny przekaz, z czego struktury gramatyczne i leksykalne polszczyzny w pewnym stopniu zdają sprawę. Całowanie ust jest charakterystyczne dla miłości erotycznej. Polszczyzna wyróżnia ten rodzaj pocałunków, rezerwując dlań specjalną konstrukcję syntaktyczną całować się z kimś (o silnym asocjacyjnym związku zetknięcia się ust z erotyką świadczy chociażby to, że znany gest dwóch polityków, Breżniewa i Honeckera, do dziś stanowi przedmiot żartów (patrz np. Słynne pocałunki…). Pocałunek złożony na wierzchu czyjejś dłoni jest znakiem szacunku i uwielbienia (całowanie przez mężczyznę dłoni kobiecej daje się „zastąpić” skonwencjonalizowaną frazą: Całuję rączki.). Całowanie policzków informuje o sympatii, czoła – również o sympatii, ale takiej, która zakłada nadrzędną pozycję całującego w hierarchii społecznej (pocałunek złożony na czole jest np. znakiem błogosławieństwa). Rzecz jasna, wszystkie te gesty mogą utracić swoje konwencjonalne znaczenie w relacjach intymnych, kiedy to całowanie rąk, policzków bądź czoła traci swą symboliczną wartość i staje się pieszczotą. Natomiast w interakcjach niemających charakteru erotycznego bądź rodzinnego (kontakt z małymi dziećmi) całowanie części ciała innych niż dłoń, czoło bądź policzek zwykle uznaje się współcześnie za niestosowny przejaw seksualnego zainteresowania.
Władysław Kopaliński w Słowniku mitów i tradycji kultury pisze również o całowaniu ręki bądź pantofla papieża, pierścienia kardynałów, biskupów i opatów, całowaniu Biblii przez protestantów oraz całowaniu ręki bądź stopy posągu bóstwa – wszystko to na znak czci i adoracji. Odnotowuje także, iż tradycja pocałunków na powitanie i pożegnanie, będących znakiem przyjaźni, sięga co najmniej czasów starotestamentowych (Kopaliński 1997: 890). Do pocałunków pierwszych chrześcijan odwołuje się natomiast w swoim Słowniku erotyzmu Camilo José Cela, zaznaczając jednak, iż na początku XII wieku zakazał ich papież Innocenty III „ze względu na pewne ekscesy, do których wtedy dochodziło” (Cela 2002: 199). Autor dodaje, iż „o (…) uznanej właściwości (pocałunku) jako środka podniecającego świadczyć może przedziwny przepis, który templariuszom (ich zakon powstał około 1188 roku) zakazywał całowania nawet własnych matek” (Cela 2002: 199-200).
Pod hasłem pocałunek w Słowniku erotyzmu znajdziemy także informacje o tym, iż całowanie się nie jest gestem uniwersalnym. Obecność tego aktu i forma, jaką przyjmuje, są uwarunkowane kulturowo. Na przykład Japończycy, jak twierdzi Cela, „starają się go unikać w swoim życiu seksualnym”. Eskimosi zamiast ust całują nos (ślady tej egzotycznej tradycji, swoiście zinterpretowanej, znajdziemy dziś również w polskiej kulturze; można je np. zaobserwować w pewnej dosyć znanej zabawie, kiedy to zachęca się małe dziecko, żeby zrobiło z nami noski, noski Eskimoski, czyli potarło swój nos o nasz). Trobriandczycy – pisze Cela – „wzajemnie pocierają się ustami”, mieszkańcy Bali natomiast „zbliżają swe twarze, by uchwycić zapach i ciepło ciała partnera, poruszając łagodnie głowami” (Cela 2002: 199-200).
Definicja pocałunku w Innym słowniku języka polskiego zawiera także informację, że jest on „lekkim” dotknięciem wargami (Bańko 2000). Trudno jednak z góry przyjąć, że w świadomości użytkowników języka polskiego został utrwalony sąd o tym, iż typowy pocałunek jest lekki, skoro istnieje szereg konwencjonalnych zwrotów nazywających coś wręcz przeciwnego, np.: całować namiętnie, żarliwie, gorąco, a nawet jak z dubeltówki. Ostatni z wymienionych związków wyrazowych przywodzi na myśl pocałunki ceremonialne, dwa pierwsze natomiast jednoznacznie kojarzą się z miłością erotyczną, gdyż słowo namiętność oraz zleksykalizowana metafora żaru sytuują się tym właśnie obszarze pojęciowym.
Ciekawych danych na temat roli pocałunku w potocznych wyobrażeniach o miłości (zwłaszcza erotycznej) dostarcza popularny słowniczek afektonimów, autorstwa Mirosława Bańki i Agnieszki Zygmunt, w którym odnotowano szereg „intymnych przezwisk”, nazywających „partnerów życiowych, członków rodziny oraz bliskich przyjaciół”. Są one derywowane od potocznych nazw pocałunku. Należą do nich: buziaczku, buziaku oraz dziobku i dzióbku (zapisywane przez ankietowanych także jako dziubku), spieszczane do postaci: dziubeczku, dziubeńku, dziubasku, dziubasie, dziubulku, dziubulasku, dziubuniu, dziubusiu i dziubuś (Bańko, Zygmunt 2011). W ich bogactwie bardzo wyraziście przejawia się „wartość, jaką kultura polska przypisuje wyrażaniu dobrych uczuć” (Wierzbicka 1999: 167), a zarazem potencjał słowotwórczy naszego języka.
Informacji o tym, jakie miejsce zajmuje pocałunek w językowym obrazie miłości erotycznej, dostarcza także analiza znaczenia i użycia struktur językowych, w skład których wchodzi nazwa wyspecjalizowanej w całowaniu części ciała: ust bądź warg.
Inny słownik języka polskiego definiuje wyraz usta jako‘wargi i przestrzeń między nimi’. We frazeologii potocznej najsilniej poświadczone jest skojarzenie ust z mówieniem (np. nie puścić pary z ust, nie mieć do kogo ust otworzyć) i jedzeniem (coś rozpływa się w ustach, ktoś nie ma co do ust włożyć), ale w języku odzwierciedla się także wyobrażenie warg „służących do” pocałunków. W semantyce czasownika całować zawiera się sąd, że usta są „narzędziem” czynności, do której odsyła verbum, dlatego język w zasadzie nie dopuszcza tautologii typu całować ustami / wargami. Obecność owego sądu w językowym obrazie świata poświadczają też wyrażenia dotknąć ustami / wargami, przycisnąć usta / wargi do… itp., oznaczające pocałunek.
Całowanie czyichś ustjest, jak wspomnieliśmy, jednoznacznie w naszej kulturze kojarzone z miłością erotyczną. W polszczyźnie słowa usta i wargi łączą się konwencjonalnie z przymiotnikami, mówiącymi o przyjemności towarzyszącej pocałunkom, a także o pięknie. Jest to zazwyczaj piękno ust kobiet, postrzeganych jako obiekty erotycznego zainteresowania. Za szczególnie atrakcyjne uznaje się na ogół kobiece usta, które są dość wydatne i odznaczają się intensywną czerwienią, czego dowodzi zwyczaj używania szminek, nadających wargom taką właśnie barwę (oczywiście w modzie bywają także i inne kolory, ale czerwień jest najbardziej uniwersalna). Potwierdza to również skonwencjonalizowane wyrażenie karminowe usteczka (Bańko 2000), jak również metafora językowa korale ust,wykorzystująca zarówno cechę koloru, jak i materialnej oraz estetycznej wartości koralowców, będących cennym tworzywem jubilerskim. Przyjemnościowy wymiar całowania uwypuklają z kolei zleksykalizowane przenośnie: słodkie usta czy słodycz warg.
Na wyobrażeniach o całowaniu, utrwalonych w językowym obrazie świata, bazują poetyckie wizje miłości erotycznej. W liryce Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, nazywającej miłość słodkoustym potworem (O Niej; Pawlikowska-Jasnorzewska 1997, t. 1: 498), słowo usta pojawia się wielokrotnie. O całujących wargach są tylko pojedyncze wzmianki (np. w wierszu Oknem wyglądało… ; tamże: 58). Zarówno we fragmentach charakteryzujących bohaterów lirycznych, jak i obrazujących ich emocje i doznania – dwoje ust to, według słów autorki, dwa oceany czucia (Modlitwa; Pawlikowska-Jasnorzewska 1997, t. 2: 89). Częściej poetka mówi o ustach kobiet. Jedna ze stworzonych przez nią bohaterek lirycznych, piękna czarownica, ma usta czerwone (Historia o czarownicach; Pawlikowska-Jasnorzewska 1997, t. 1: 31), usta innej – indyjskiej bogini – są jak środek złotego pierścienia (Słowik i świt; tamże: 106). Kobieca postać z gobelinu ma usta, spłowiałe korale,o niezmierzonej potędze i słodyczy (Gobelin; tamże: 48). Usta dziewczyny są pożądańsze nad granaty rozdarte (mowa o czerwonych, egzotycznych owocach) i mocne wezbraną krwią (Modlitwa; Pawlikowska-Jasnorzewska 1997, t. 2, s. 89). W nielicznych wierszach z motywami orientalnymi wspomina o słodkich ustach mężczyzny (Bajka indyjska; tamże: 168; Po cóż jechać do Turcji; Pawlikowska-Jasnorzewska 1997, t. 1: 93). Najczęściej mówi o barwie i słodyczy ust (cechy te są najwyrazistsze również w ich obrazie językowym); podobnie jak w języku potocznym, słodycz jest w tej poezji metaforą przyjemności, natomiast określenia kolorystyczne dotyczą piękna.
W wielu tekstach Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej wyeksponowany został związek barwy warg i krwi, która w nich płynie. Przykładem tego jest wzmiankowany już wiersz Modlitwa. Jego bohaterka ma usta mocne wezbraną krwią (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997, t. 2: 89), co jest znakiem jej młodości i witalności (por. także wiersz ***O pocałunku, któryś jest w niebie – Pawlikowska-Jasnorzewska 1997, t. 1: 76). Metafora ust, której domeną źródłową jest krew, może też odnosić się do siły odczuwania bodźców erotycznych bądź głębi przeżycia miłosnego. Don Juan, bohater jednego z wierszy Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, z ust czyni niezamknięte rany (Don Juan i donna Anna; tamże: 300). Słowo krew wprawdzie nie pada, ale pojęcie krwi jest obecne w semantyce wyrazu rana. Natomiast w wierszu ***Gdy pochylisz nade mną twe usta… Pawlikowska-Jasnorzewska wykorzystała dość nieoczekiwane skojarzenie barwy ust i krwi, ukazała mianowicie, jak wargi kochanki bledną z lęku przed pocałunkiem – ucieka z nich spłoszona krew i o twarz (…) uderza płonącą czerwoną rzeką (tamże: 63).
Druga „polska Safona”, Halina Poświatowska, nazywa tymczasem miłość religią, w której czci się usta / wygiętego boga przedświtów (***jestem dla ciebie czuła; Poświatowska 2002: 40-41). W jej liryce usta i wargi są przywoływane często, na ogół w kontekście pocałunków. Słowa te współtworzą szereg różnych obrazów metaforycznych, ukazujących emocje i doznania towarzyszące kochaniu. Wspomnijmy o trzech najbardziej wyrazistych typach takich obrazów, z których każdy reprezentowany jest w kilku co najmniej wierszach.
Pierwszy typ stanowią przenośnie wykorzystujące konwencjonalnie przypisywaną ustom cechę czerwonego koloru i rozmaite skojarzenia wiążące się z czerwienią. I tak, gdy miłość się rozpoczyna, wargi robią się czerwieńsze niż świt (***odłamałam gałąź miłości; tamże: 258 – 259), a kiedy towarzyszy jej jesienny smutek, usta przylegają do warg kochanka czerwonym liściem klonu (***nie patrz na mnie; tamże: 248). W paru swoich wierszach poetka zrobiła także użytek ze skojarzenia czerwieni ust z czerwienią krwi (***w twoich doskonałych palcach; tamże: 28; *** czas jeszcze nie wie nic o twoim czole; tamże: 322).
Wiersze drugiego typu zawierają rozmaite aluzje do językowej metafory słodkich ust. Nawiązania do niej w liryce Poświatowskiej są szczególnie ciekawe, gdyż poetka zwykle „neutralizuje” słodycz przez wprowadzenie innego smaku – cierpkiego (Scheila…; tamże: 16) albo sugestię, że słodyczy towarzyszy cierpienie. Czyni tak w wierszach operujących metaforami miodu (będącego prototypowym referentem słodyczy, por. słodki jak miód) oraz spijających go pszczół bądź os – owady te mają żądła i mogą zadać ból (***w wiośnie; tamże: 243; *** masz włosy drażniące urodą; tamże: 240).
Trzeci typ obrazów metaforycznych z motywem ust bazuje na skojarzeniu z zaspakajaniem głodu i pragnienia. Usta bohaterów lirycznych są głodne (Stance dla Małgosi; tamże: 332-333) czy wręcz nieskończenie głodne (***jest miejsce; tamże: 483), toteż stykają się żarłocznie (***żarłocznie moje usta w twoje usta; tamże: 217). Bohaterki liryczne owoce niosą dla (…) głodnych ust kochanka (Stance dla Małgosi; tamże: 332-333) lub pragną im podać usta dojrzały owoc (W niskim słońcu; tamże: 65). W tej ostatniej przenośni usta same stają się pokarmem, podobnie jak w metaforze na okruch twoich warg skrzydłami / siadam – zgłodniały ptak (***na okruch twojej ciepłej dłoni; tamże: 193). Bywają też napojem (spadnę na twoje usta / jak woda (***no chodź; tamże: 148)), jak również jego źródłem (ciemne tajemnice istnień / wypijesz z moich ust (Poprzez uśmiech; tamże: 62)). Same także chcą pić – gdy nie ma ukochanego, stają się zaschłe ( ***po co umyłam piersi; tamże: 486), stwardniałe (***to z powodu kwiatów; tamże: 227), a kiedy niecierpliwie oczekują na pieszczotę, są takie, jakby podeptał je suchy wiatr (Pod zwrotnikiem; tamże: 162). W niektórych tekstach pragnienie towarzyszy łaknieniu: zaschłe usta moje / w środku mnie / panoszy się głód (***w środku mnie; tamże: 166); i cień — pochłaniałam ustami / żebyś mój był — do dna (***wystarczy cię dotknąć żebyś ożył; tamże: 276).
Przenośnie poetyckie o odczuwaniu i zaspakajaniu pragnienia bazują na tej samej konceptualizacji, co zleksykalizowana metafora pożądania – pragnąć kogoś. Genetyczna metaforyczność czasownika pragnąć w znaczeniu‘bardzo chcieć’ jest dziś, jak się zdaje, słabo odczuwalna, gdyż w polszczyźnie już od wieku XV wyraz ten niósł nie tylko sens‘chcieć pić’, lecz także‘chcieć, pożądać czegoś’. Niemniej jednak odniesienie do braku wody jest prymarne. Jak twierdzi Wiesław Boryś, „z pierwotnego znaczenia‘trzeszczeć, trzaskać, pękać, np. od gorąca, z braku wilgoci’ (…) powstało na gruncie słowiańskim‘wysychać, usychać, schnąć’, a z niego‘usychać z braku czegoś, tęsknić za czymś’” (Boryś 2005: 479).
Poetyckie metafory miłosnych pocałunków, odwołujące się do pojęć sytości i głodu, bazują natomiast na potocznej konceptualizacji uwidaczniającej się we frazeologizmach mówiących o głodzie czegoś,czyli silnie odczuwanej potrzebie, np. głodzie uczuć. Przyjmowanie płynów i pokarmów jest dla organizmów żywych elementarną koniecznością, a niezaspokojenie głodu i pragnienia wiąże się z cierpieniem, prowadzi do wyniszczenia ciała i do powolnej śmierci. Liryczne przenośnie uwypuklają zatem nieodzowność miłości i obcowania z ukochaną osobą, a – w ich świetle – jedną z najbardziej pożądanych form tego obcowania jest właśnie pocałunek, co koresponduje z obrazem świata utrwalonym w języku polskim.