Wprowadzenie
Chorografia, daleka poprzedniczka popularnych dziś przewodników, stanowiła odrębny (choć nie zawsze wystarczająco wyraźnie to dostrzegano), gatunek literatury użytkowej. Podlegał on nieustannym przemianom, na tyle istotnym, że trudno stwierdzić, kiedy mamy do czynienia z chorografią w postaci „czystej”. Sprawy nie ułatwia również fakt, iż dawna teoria literatury nie wypracowała definicji gatunku – i stąd jedynym narzędziem badawczym, jakim dysponujemy, jest ogląd poszczególnych tekstów.
Nie zawsze też dostrzegano odrębność chorografii jako takiej, widząc w niej przede wszystkim konwencjonalny, służebny wobec większej całości, element dzieła o historycznej lub podróżniczej tematyce. Często jest to zresztą podejście słuszne, ponieważ wielu autorów wplatało mniej lub bardziej rozbudowane chorografie w tkankę swych utworów (nierzadko, szczególnie w dziełach podróżniczych, wnikają one tak głęboko, iż wydzielić ich się nie da), niekiedy jednak tworzą one w ich obrębie spójne, zamknięte całostki, czasem zaś funkcjonują samodzielnie.
Chorografię rozumieć będę w znaczeniu, jakie pojęciu temu nadał Dariusz Rott:
[…] gatunek literacki (często zagarniający teksty obszaru pogranicznego między piśmiennictwem a literaturą), którego główną cechą jest przekazanie opisu przestrzeni zamieszkanej, najczęściej ograniczony do kraju lub regionu. Chorografię odróżnia od kosmografii i geografii większa konkretność. Tematem chorografii staje się opis (o różnym stopniu dokładności) poszczególnych części zamieszkanej powierzchni ziemi: lądów, mórz, gór, rzek, jezior… Dany ląd, większy lub mniejszy, opisywany jest jako siedziba człowieka. Ten humanistyczny aspekt chorografii będzie ją odróżniał od ujęć matematyczno-astronomicznych.
Podstawową cechą wyróżniającą chorografie jest kryterium tematyczne. Polega ono na systematycznym (stopień szczegółowości jest tutaj różny) przedstawieniu znanych autorowi (oczywiście nie zawsze mona tutaj mówić o pełnej autopsji, istnieją bowiem chorografie jedynie kompilacyjne) zjawisk geograficznych zachodzących na danej przestrzeni. (Dariusz Rott, Staropolskie chorografie: 41-42)
Tak rozumiana chorografia istnieje w różnych odmianach („właściwej”, topograficznej, hydrograficznej oraz mieszanej), za każdym jednak razem nie traci swego podstawowego, ujętego w przytoczonej definicji, przeznaczenia.
Dodać należy, że w chorografii splatają się przynajmniej trzy sfery – deskrypcji pewnego terenu, retorycznej organizacji wypowiedzi oraz wpisanych w relację potrzeb ideowych. Z uwagi na to opis geograficzny odpowiadać będzie nie tylko na pytanie „jak ten teren wygląda?”, ale – a nierzadko zapewne przede wszystkim – stanowić będzie uzasadnienie dla racji innego rodzaju, np. odwiecznej przynależności opisywanego obszaru do państwa, którego poddanym był autor dzieła. Autor podlegał również innym jeszcze uwarunkowaniom, których splot poważnie ograniczał jego swobodę w ukształtowaniu podstawowej tkanki opisu.
Sensualistyczny wymiar gatunku sprowadza się do trzech podstawowych zagadnień: kwestii źródeł poznania (które dokonywać się mogło dzięki osobistemu doświadczeniu autora lub poprzez zawierzenie świadectwom osób trzecich), sposobu ukształtowania relacji na temat określonej przestrzeni (a w szczególności stopnia jej szczegółowości) oraz wykorzystania grafiki (w postaci dołączanych ilustracji oraz map).
Antyczne tradycje
Typowy, grecki praktycyzm, legł u podstaw powstania gatunku. Wiedza o morzach, lądach i zamieszkujących je ludach stanowiła niezbędny element edukacji każdego liczącego na zysk kupca czy żeglarza. Z czasem zespół podstawowych informacji poszerzał się o inne obserwacje oraz zaczął nabierać cech literackości, nie tracąc jednak swego utylitarnego charakteru. Wiadomości geograficzne, początkowo rozsiane po pracach jońskich logografów i nie tworzące większych, spójnych całości, stały się zaczynem samodzielnych utworów. Jednym z ojców geografii przywykliśmy nazywać Hekatajosa z Miletu (ok. 550- 499 przed Chr.), autora Periodos ges (Obejścia ziemi). Dzieło to było wyrazem, jak pisze Tadeusz Sinko, „tej samej jońskiej żądzy wiedzy (historía) i ciekawości, która kazała już Odysowi poznawać »wielu ludzi miasta i sposób myślenia«.” (Sinko 1959a: 281). Źródłem wiedzy dla autora były, podobnie jak dla badaczy przeszłości, oczy i uszy; Hekatajos,
[…] w geografii poszedł za zdaniem Heraklita, że „oczy są dokładniejszymi świadkami niż uszy”, i przed r. 500 odbył podróż na Sycylię i do Egiptu, by na podstawie tego, co widział na własne oczy, poprawić mapę sporządzoną przez filozofa Anaksymandra. Tę poprawioną mapę dołączył do jej opisu […]. Jednak naukowość nie przeszkadzała mu we wciąganiu do opisów rzeczywistych osobliwości zwiedzanych krajów – m.in. opowiadań o tradycyjnych cudach, jak ptak feniks odradzający się z własnych popiołów lub walka Pigmejów z żurawiami. (Tadeusz Sinko, Zarys literatury greckiej, t. 1: 281).
W dziele dominują jednak elementy czysto utylitarne – wspominane miejsca na ogół pozbawione są opisów, które oddziaływałyby na zmysły czytelnika. Na plan pierwszy wysuwają się relacje przestrzenne, obecne w postaci precyzyjnego określania odległości między kolejno omawianymi punktami terenowymi (wyrażane w dniach i nocach potrzebnych na ich przebycie lub w stadiach) oraz oznaczenia kierunku (wschód-zachód-północ-południe). W gruncie rzeczy jest to dość sucha wyliczanka – jednak tego właśnie oczekiwano od autora podejmującego taką tematykę.
Do dzieła Hekatajosa, prac jońskich logografów, ale i autopsji, sięgał przy konstruowaniu opisów geograficznych Herodot. Od Histories apodexis datuje się związek dwu dyscyplin, historii i geografii. Jednym z przejawów tego związku są umieszczane w pracach historiografów chorografie. Kształtując opisy geograficzne, Herodot sięgał do tych samych źródeł, którymi posiłkował się przy omawianiu zagadnień stricte historycznych, czyli autopsji oraz relacji świadków; również jego krytycyzm był w tych partiach narracji podobny: nie cofał się przed prezentowaniem najbardziej nawet fantastycznych opowieści.
Przełomowy charakter miała jednak praca znacznie późniejszego autora, Eratostenesa z Cyreny (276-195 przed Chr.), Geografia. Dzieło to, które nie zachowało się do naszych czasów, wyodrębniało nową dyscyplinę badawczą, geografię oraz zawierało wykład geografii matematycznej (w tym m.in. obliczenie obwodu Ziemi) oraz fizycznej. Dariusz Rott dodaje jeszcze jeden element, mianowicie geografię regionalną (Rott 1995: 46). Praca Eratostenesa, jak wolno domniemywać, cechowała się znacznie większym krytycyzmem niż dzieła poprzedników; jak stwierdza Sinko, „pisał Eratostenes o rzekach […]; przy tej sposobności zwalczał autorów rozmaitych zbiorów o nadzwyczajnych (»cudownych«) właściwościach rzek, źródeł itp.” (Sinko 1959b: 91).
Jednym z nielicznych zachowanych do naszych czasów antycznych dzieł geograficznych jest praca Strabona (88 przed Chr.-26 po Chr.). Autor wskazuje, które spośród opisywanych miejsc poznał osobiście (a widział niewielką część z tego, co ujął w pracy) tłumacząc jednocześnie, iż i tak odbył więcej podróży niż którykolwiek znany mu badacz. W rzeczywistości dzieło miało kompilacyjny charakter i prezentowało przede wszystkim to, co przeczytane, a nie to, co widziane (a ponieważ Strabon uważał się raczej za historyka niż geografa, do jego metodyki postępowania naukowego w całej rozciągłości odnoszą się uwagi o poznaniu ex visione oraz ex auditu). Grecki uczony na wiele stuleci ustalił zarówno standard opisu chorograficznego, jak również usystematyzował wewnętrzny podział geografii na matematyczną, fizyczną, polityczną i historyczną, choć jego dzieło nie cieszyło się specjalną popularnością aż do V wieku po Chr. (Europa Zachodnia poznała je dopiero w 1423 roku).
Kontynuatorem prac Eratostenesa był Klaudiusz Ptolemeusz (ok. 90-165). Jego Geographike Hyphegesis (Wstęp do geografii) zbierało całość wiedzy geograficznej o świecie oraz ją systematyzowało. Jak wolno wnosić, dla aleksandryjskiego uczonego przedmiotem geografii okazywało się to, co obecnie ujmujemy terminem kartografia, zaś rolą chorografii było dostarczenie jak największej ilości szczegółów na temat oikumene. Jak pisze Dariusz Rott, właśnie „w okresie aleksandryjskim chorografia stała się już pełnoprawnym gatunkiem. To właśnie w obrębie kultury hellenistycznej ukształtował się wzorzec gatunkowy chorografii.” (Rott 1995: 49) Aleksandryjski uczony wprowadził do chorografii współrzędne geograficzne (wyznaczone wcześniej przez Hipparcha z Nikai). Stanowiło to istotny postęp w precyzyjnym lokowaniu poszczególnych miejsc w przestrzeni, suche liczby bezpośrednio oddziaływały jednak wyłącznie na rozum, nie zaś na zmysły (pośrednio zaś stanowiły istotne wsparcie w opracowaniu mapy, która – jako wizualizacja pewnej przestrzeni – działa przynajmniej na zmysł wzroku – a dzieło Ptolemeusza zawierało ich 26 przy ponad 8 tysiącach opatrzonych współrzędnymi nazw miejscowych).
Ukształtowany przez greckich uczonych model opisu ziemi i jej części znalazł kontynuatorów wśród rzymskich badaczy (Pliniusz, Solinus, Tacyt), zaś usamodzielnienie się chorografii, rozumianej – jak to ujmuje Gerard Labuda – „katalog krajów, gór i wód bieżących i stojących na tle otaczającego całą ziemię oceanu.” (Labuda 1961: 14) przyniósł późny antyk. Należy zauważyć, że przemiana geografii w chorografię jest dla badacza znakiem degeneracji, zdecydowanego obniżenia poziomu w stosunku do dawniejszych prac Pliniusza, Strabona czy Ptolemeusza. Praca Pawła Orozjusza (Historia adversus paganos) nie stanowiła wprawdzie nowej jakości w refleksji geograficznej (a wręcz przeciwnie!), istotna okazała się jednak przede wszystkim z uwagi na fakt, iż w trwały sposób ukształtowała sposób postrzegania znanych w okolicach 200 roku części świata, które to realia dzięki pracy Orozjusza zastygły na długie stulecia i przetrwały w takim właśnie kształcie, mimo iż rzeczywistość ulegać miała dynamicznym zmianom (realia geograficzne pozostawały niezmienne, jednak rzeczywistość polityczna, ludy i nacje zmieniały się jak w kalejdoskopie). Ponadto popularność dzieła oraz częste jego przejmowanie przez późniejszych chorografów spowodowało, iż średniowieczna myśl geograficzna posługiwała się dawno nieaktualnymi informacjami. W niechęci do występowania przeciw utrwalonym w pracach poprzedników poglądom geografowie byli skądinąd bardzo podobni do historyków. „Należy więc raczej podziwiać” – konkluduje badacz – jak trwale opierał się tradycyjny obraz chorograficzny, odpowiadający mniej więcej stosunkom z przełomu starej ery na nową, zachodzącym innowacjom i w wielu przypadkach wbrew oczywistości przetrwał aż w głąb średniowiecza.” (Labuda 1961: 14). Na długie trwanie często już zdezaktualizowanych poglądów geograficznych wpłynęło również ich umieszczanie w tekstach o charakterze encyklopedycznym. Zarówno więc autorytet uznanego badacza (automatycznie obdarzający go przymiotem wiarygodności), jak i utrwalenie informacji, poznawanych odtąd poprzez lekturę, spowodowały przedłużone trwanie dawno sprzecznych za stanem faktycznym przekonań; dopiero ich bezpośrednia weryfikacja w drodze poznania ex visione przynieść miała skorygowanie błędów.
Tereny Europy północnej, śladowo obecne w pracach geografów antycznych, doczekały się opisu w średniowieczu, poczynając od pochodzących z IX wieku relacji: Descriptio civitatum et regionum ad septentrionatem plagam Danubii (zwanego tradycyjnie Geografem Bawarskim), tzw. opisu króla Alfreda (czyli sporządzonej na użytek tego monarchy chorografii obejmującej nieobecne u Orozjusza tereny, m.in. Skandynawię oraz ziemie nadbałtyckie) oraz relacji Ibrahima Ibn-Jakuba.
Tradycja antyczno-średniowieczna wypracowała idealny model chorografii. Dariusz Rott charakteryzuje go następująco:
na wstępie […] umieszczano informacje, mówiąc językiem współczesnym, matematyczno-astronomiczne, często sprowadzające się do suchego katalogu nazw. Potem następował opis trzech części świata – schematyczny Azji i Afryki oraz szczegółowszy, bo znany zwykle z autopsji, Europy. Opisy innych części świata miały często charakter kompilacyjny, były rodzajem wypisów z Almagestu i Kosmografii Ptolemeusza, dzieł Pliniusza, Solinusa, Polihistora i innych. Zakreślano granice poszczególnych państw i w ich obrębie ukazywano, mniej lub bardziej dokładnie, szczegóły topograficzne, uzupełnione wiadomościami etnograficznymi, florystycznymi itp. (Dariusz Rott, Staropolskie chorografie: 60)
Na takim podglebiuprzyszło rozwijać się polskim chorografiom średniowiecznym.
Chorografie staropolskie
I. Średniowieczne początki gatunku
Pierwszą polską chorografię (skromną rozmiarem i niesamodzielną kompozycyjnie) zawierają Gallowe gesta. Składa się ona z trzech części. Dwie pierwsze, realizujące utrwaloną przynajmniej od czasów Ptolemeusza konwencję opisu (choć bez nieodzownych dla aleksandryjskiego uczonego współrzędnych), obejmują niesłowiańskich sąsiadów Polski (ze szczególnym uwzględnieniem Pomorzan i Prusów) i w sposób wyraźny oraz konsekwentny kreują ich negatywny wizerunek. Trzecia, poświęcona wyłącznie ziemiom polskim, poprzez rozbudowane enumeratio ewokuje wizję miejsca szczęśliwego. Jedynie w tym miejscu natrafić można na ślady plastycznego obrazowania, harmonijnie współtworzące wrażenie dostatku i zasobności krainy trzech Bolesławów. Zmysłowe oddziaływanie deskrypcji ziem polskich jest znikome, zaś istniejące określenia koncentrują się raczej na stosunkach ilościowych i jakościowych.
Badacze dzieła Galla wielokrotnie podkreślali wysoki stopień szczegółowości wiedzy autora na temat Polski i Słowiańszczyzny; być może jej źródłem była mapa (niezachowana). Podkreślić również należy, iż Gallowy opis odpowiada realiom politycznym przełomu XI i XII wieku, wynika więc z popartej dokładną wiedzą erudycji autora, który nie poszedł łatwą drogą kompilowania prac dawnych, późnoantycznych autorytetów, a wiernie oddał współczesne sobie realia. Jest to godne podkreślenia niezależnie od tego, czy źródłem wiedzy było dzieło kartografa, czy relacje ludzi obeznanych z położeniem ziem słowiańskich (bądź autopsja, której przecież niepodobna wykluczyć).
Chorografie zawierają również Brata Jana de Plano Carpino i Benedykta Polaka podróż do Tartaryi (choć dzieło to jest raczej relacją z podróży niż „czystą” chorografią, zawiera część chorograficzną, czyli syntetyczny opis części świata, który stanowi wstęp do relacji o Tatarach – bądź też, jak chce Robert Urbański – Tartarach). Dariusz Rott zalicza to dzieło do gatunku mieszanego, genus mixtum, wskazując na praktyczne trudności w rozdzieleniu „czystej” relacji z podróży od „czystej” chorografii. (Rott 1995: 93-94).
Mniej lub bardziej rozbudowane chorografie zawierają: Kronika wielkopolska (a ściślej mówiąc jej tzw. interpolacja słowiańska) oraz kronika Dzierzwy (Mierzwy) – która poprzez rozbudowaną chorografię krajów słowiańskich konstruuje wizję wyjątkowo wysokiej pozycji Polaków i ich państwa. (Banaszkiewicz 1979: 96)
Szczytowym jednak osiągnięciem polskiej chorografii była Chorographia Regni Poloniae Jana Długosza. Dzieło to, włączone w Annales seu Cronicae incliti Regni Poloniae, mogło również stanowić odrębną całość (Rott 1995:115 i nast.). Mistrz Jan znał dzieło Galla, zdecydował się jednak pójść własną drogą przy osadzaniu ziem polskich w przestrzeni geograficznej Europy środkowej. Wprawdzie i on nie posługiwał się współrzędnymi przy lokalizowaniu opisywanych części świata, ich zadanie przejęła bardzo rozbudowana część hydrograficzna, bowiem dla krakowskiego annalisty podstawowym punktem odniesienia są rzeki. Była to pod tym względem praca nowatorska, do której odnosili się nawet znacznie późniejsi autorzy (jak Miechowita, Marcin i Joachim Bielscy oraz Kromer) (Rott 1995: 108). Jak konkluduje współczesny badacz, u Długosza „opis granic Polski łączy się ściśle z opisem rzek […] i, co ważniejsze, z narracją dotyczącą Lecha i jego potomków.” (Rott 1995: 108). Elementy etnogenetyczne, wplecione w część chorograficzną, stanowią element przemyślnie i celowo ukształtowanej całości. Historyk w ten sposób powiązał przestrzeń z czasem, wzmacniając uzasadnienie prawa Słowian (a wśród nich przede wszystkim Polaków) do zajmowanego terytorium. Wstawki historyczne nie są więc sztucznym, potencjalnie zbędnym dodatkiem (jak kiedyś sądzono) – a integralną częścią narracji (Malicki 1982: 45). W kształtowaniu deskrypcji autor koncentrował się raczej na wyliczaniu istotnych z punktu widzenia konstrukcji elementów terenowych i na ogół unikał szerszego ich opisywania. Z rzadka zwracał uwagę na niezwykły kolor (biały w przypadku Wisły, zwanej niekiedy z tego powodu Białą Wodą), chętniej podkreślał rozmiar (szeroka Wisła, wielkie jezioro Świtaź, wysoka góra Kobryń) i kształt (gdy jest w jakiś sposób charakterystyczny, np. idealnie okrągłe jezioro Synów), czasem zwracał uwagę na ruch (i to zarówno szybki – jak w przypadku Wisły, jak i niezwykle powolny, charakterystyczny dla Niemna). Najbardziej plastyczny jest opis Krakowa, choć i tutaj przy omawianiu poszczególnych części składowych miasta opatrzone są ona najwyżej jednym określeniem, charakteryzującym te obiekty z uwagi na jedną, dominującą cechę.
II. Chorografia regionalna
Terreae sanctae et urbis Hierusalem descriptio Anzelma Polaka – Andrzeja Rymszy. Anzelm Polak pozostawił relację z pobytu w Ziemi Świętej, w której konfrontował wiedzę nabytą z prac innych autorów (choć ich tytułów nie ujawnia) z autopsją; skala tego zjawiska jest jednak niemożliwa do ustalenia. Wiadomo bowiem, że nie wszystkie miejsca, o których pisał, odwiedził osobiście. Zjawisko bezpośredniego kopiowania dzieł starszych było zresztą w przypadku przewodników po Ziemi Świętej powszechne, działo się tak już znacznie wcześniej (Loca peregrinationis 2004: 5-7). Dziełko to, opublikowane w 1512 roku jako dodatek do pracy Jana ze Stobnicy poświęconej Ptolemeuszowej Kosmografii, cieszyło się sporą popularnością, o czym świadczy ilość wydań oraz przekładów, m. in. na język polski (mogła o tym przesądzić znaczna przydatność praktyczna dla ówczesnych pielgrzymów).
Relacja Anzelma, zasadnie uznawana za itinerariusz, zawiera w sobie elementy właściwe chorografii. Co ciekawe, polski przekład pióra Andrzeja Rymszy, opatrzony został tytułem Chorografia albo topografia to jest osobliwe a okolne opisanie Ziemie Świętej z wypisania onej ludzi pewnych tam bywałych. Sam tytuł nie przesądza rzecz jasna o przynależności gatunkowej, stanowi jednak wyraźną sugestię, w jaki sposób szesnastowieczny tłumacz widział dzieło, któremu poświęcił swą uwagę – i jak oceniał jego charakter. Postrzegał je zresztą bardzo niejednoznacznie, bowiem obecne w polskim tytule pojęcia: „chorografia”, „topografia”, „opisanie” nie stanowiły wówczas synonimów. Z punktu widzenia współczesnego nam literaturoznawstwa Terreae sanctae et urbis Hierusalem descriptio stanowi przykład topografii, czyli chorografii ograniczonej terytorialnie do węższego obszaru, swego rodzaju geografii regionalnej.
Znacznie późniejszym, ale i bliższym terytorialnie przykładem chorografii regionalnej jest dziełko Andrzeja Święcickiego Topographia sive Masoviae descriptio, wydane w Warszawie w 1634 roku. Było to, jak stwierdza Bolesław Olszewicz, „oryginalne opracowanie, oparte na własnych spostrzeżeniach autora i na zebranych przez niego podczas wędrówek po Mazowszu materiałach.” (Olszewicz 1967c: 109). Ten żywy i pełen interesujących szczegółów opis dzielnicy dotąd pozostającej poza obszarem zainteresowania chorografów, otwiera dzieje topografii w Polsce.
III. Przełamywanie dawnych nieścisłości
Milowy krok w rozwoju staropolskiej chorografii stanowiły dwa dzieła Macieja Miechowity. Umieszczona w Chronica Polonorum (1519) chorografia, wzorowana na Strabonie oraz Długoszu, uzupełniła opis ziem polskich o współrzędne geograficzne, dokładniej też traktowała kwestię bogactw naturalnych.
Donioślejszy jednak charakter miał Tractatus de duabus Sarmatiis, Asiana et Europiana et de contentis in eis (1517). Opisanie dwu Sarmacji (edycja z 1521 roku nosiła bardziej odpowiedni tytuł Descriptio Sarmatiarum Asianae et Europianae), którego podstawowym celem było zweryfikowanie rozlicznych błędnych poglądów na geografię Europy wschodniej, funkcjonujących w nauce europejskiej od czasów antycznych, okazało się dziełem bardzo popularnym, chętnie tłumaczonym oraz wykorzystywanym przez współczesnych uczonych. Imponuje również podstawa źródłowa – obok dzieł ponad 20 autorów Miechowita przywołuje świadectwa naocznych świadków – i to one właśnie służą jako podstawowe kryterium, decydujące o kształcie deskrypcji poszczególnych części opisywanego regionu. Ponadto – co nie jest notabene nowością, bo z podobnym zjawiskiem zetknęliśmy się już w Długoszowej chorografii – argumentacja geograficzna powiązana jest z wywodem etnogenetycznym Słowian – Sarmatów, wśród których pierwsze skrzypce grać przyszło nacji polskiej. Argumentacja geograficzna służyła ponadto obaleniu powszechnego dotąd utożsamienia Słowian ze Scytami. Dodatkowym atutem dzieła było uzupełnienie stanu wiedzy o opis krain niemal zupełnie dotąd nieznanych – czyli obszarów Litwy oraz Państwa Moskiewskiego (ziem polskich dzieło Miechowity nie opisywało) – jak również sprostowanie licznych błędnych sądów orograficznych oraz hydrograficznych. Godne podkreślenia jest tu zatem przełamanie autorytetu dawnych badaczy (tym bardziej istotne, że renesansowi uczeni prace swych greckich i rzymskich poprzedników traktowali z wyjątkowym pietyzmem) oraz weryfikacja pozyskanej od nich wiedzy poprzez zarówno własny, naoczny ogląd, jak również w drodze badania wiarygodnych świadków, którzy opisywane tereny widzieli.
Kromerowa Polonia sive de situ, populis, moribus, magistratibus et republica regni Polonici libri duo (1555), adresowana do czytelnika zachodniego, w znacznej części korzystała z dzieła Długosza, Miechowity ale i ze współczesnych map oraz relacji podróżników, jak również autopsji. Praca Kromera łączyła zresztą w sobie elementy „czystej” chorografii z informacjami natury etnograficznej, historycznej czy społecznej. Obejmowała deskrypcję ziem Korony, pomijała zaś Wielkie Księstwo Litewskie oraz lenna koronne, jak również ziemie etnicznie polskie, ale pozostające poza granicami politycznymi państwa Jagiellonów.
IV. W stronę Nowego Świata
Dzieło Bielskiego zawiera chorografię totalną, opisującą całą zamieszkaną oikumene. Autor tej pierwszej powstałej w języku polskim Kroniki wszytkiego świata (1551) nie zarzucił tego ustalonego obyczaju rozpoczynania pracy, posłużył się utrwalonym od czasów Ptolemeusza terminem kosmografia. W dziele swym szedł dość wiernie za pracami poprzedników, przede wszystkim Sebastiana Münstera i Simona Grynaeusa, ale sięgał i po innych autorów (m.in. za dziełem Miechowity odrzucił powszechne w przeszłości przekonanie o istnieniu Gór Ryfejskich). Do nowości należały przede wszystkim partie informującej o stosunkowo niedawno odkrytej Ameryce (o docieraniu wiadomości o Nowym Świecie zob. Tazbir 1991: 8 i nast.)
Wydana w 1554 r. druga edycja dzieła poszerzała znacznie część chorograficzną, w szczególności o nowe informacje o odkryciach geograficznych, choć – jak konkluduje badacz dziejów geografii w Polsce – „wiadomości geograficzne Bielskiego nie grzeszą ścisłością, są wprawdzie obszerniejsze, ale niewiele zyskały na wartości.” (Olszewicz 1967b: 79-80). Trzecie wydanie z 1564 r. większych zmian w tych partiach dzieła nie wnosi. Mimo wad dzieło Bielskiego było bardzo popularne, często czytane, część chorograficzna doczekała się też uznania jako „najdawniejsza po polsku napisana geografia powszechna.” (Olszewicz 1967b: 79). Pracę Bielskiego wysoko ocenia Śnieżko (Śnieżko 2004: passim). Obok nierzadko barwnych opisów (to najobszerniejsza i najbogatsza w elementy plastyczne polska chorografia) zmysły odbiorcy pobudzane są licznymi ilustracjami (oddziaływanie jest zatem dwutorowe: poprzez wzrok oraz wyobraźnię).
Źródłami wiedzy, identycznie jak w przypadku historiografii, było poznanie ex visione oraz ex auditu, choć nieobciążone, jak się zdaje, aż tak daleko posuniętymi jak w pracach historyków rozważaniami o wiarygodności świadectwa osób trzecich. Dla starożytnych geografów świadkami byli na ogół inni autorzy – kolejni badacze powołują się przede wszystkim na dokonania poprzedników. Inne też były możliwości weryfikacji – o ile w przypadku wydarzeń z przeszłości oczywistym jest, że autor, który nie widział ich naocznie, nie mógł ich zweryfikować osobiście – było to natomiast możliwe przy stale istniejących brzegach, rzekach, miastach i innych tego rodzaju lokacjach. Dlatego właśnie narzędzia badawcze geografa, czyli na ogół poznanie ex visione, dawały mu znacznie większe możliwości niż badającemu przeszłość historykowi. To, że z nich nieczęsto korzystano, wynikało z ograniczeń technicznych (stosunkowo wolne tempo podróżowania), politycznych (nie każda epoka sprzyja tego rodzaju przedsięwzięciom, badanie obszaru ziemskiego wymaga swobody oraz bezpieczeństwa przemieszczania się), a wreszcie niekiedy ideowych (badacze renesansowi z najwyższą niechęcią myśleli o podważaniu autorytetu swych antycznych poprzedników nawet w przypadkach oczywistej sprzeczności ujmowanego w nich stanu z aktualnym).
Z kolei sposób prezentowania informacji determinowany jest na ogół przez cel, jaki przyświecał powstaniu poszczególnych chorografii. Ich pierwotny, czysto użytkowy charakter (nota bene chorografia nie wyzbędzie się go nigdy) wpływał na suchość opisu, skoncentrowanego na podstawowych dla podróżnika zagadnieniach. Relacje takie są z natury mało plastyczne i koncentrują uwagę na kluczowych elementach: odległościach, rozmiarze, charakterze (np. bystrości rzek czy prądów morskich). Z czasem partie deskrypcyjne stawać się będą coraz bogatsze, stosownie do przesuwania się zainteresowania autorów dążeniem do udelektowania czytelnika niż prostego poinformowania; podobnie jak w przypadku historiografii także i tutaj retoryczne docere czasami ustępować musi delectare ze wszystkimi tego stanu rzeczy konsekwencjami.
Mapa, nie przez wszystkich historyków sztuki uznawana za przedmiot zainteresowań ich dyscypliny, bezspornie stanowi element dzieła, oddziałujący na zmysły odbiorcy. Pisał o tym Ronald Rees, dochodząc do wniosku, iż między kartografią a malarstwem istnieją liczne i mocne zależności, zaś ich związek (słabnący wprawdzie, lecz nigdy ostatecznie nie rozerwany) poprzez obrazowe przedstawienia kreował pewną wizję przestrzeni, umieszczał w niej odbiorcę mapy oraz oddziaływał na jego zmysły (Rees 1980).
Identyczny pogląd wyraził Jacek Kolbuszewski, stwierdzając, iż „mapa bardziej niż malarskie pejzaże włączała człowieka w przestrzeń mieszczącą się poza granicami jego wyobraźni, sztuka zaś jej tworzenia w równej mierze była próbą wyobraźni, jak malarstwo pejzażowe.” (Kolbuszewski 1990: 6). W dalszej części znajdujemy uwagi prowadzące do wniosku, że zmysłowe oddziaływanie mapy było złożeniem dwu przynajmniej składników: stanowiło z jednej strony projekcję wyobraźni jej autora, z drugiej zaś w określony sposób oddziaływała na zmysłową wrażliwość odbiorcy. Istotny jest również korzystny zbieg okoliczności: renesansowe odkrycie przestrzeni trójwymiarowej oddziaływało również na efekty dokonań europejskich (a więc i polskich) kartografów.
Wiele chorografii (poczynając od pionierskiej pracy Hekatajosa) zawierało mapy. Uzupełniały one suchą narrację o element wizualizacyjny, oddziałując na zmysł wzroku odbiorcy. Z pomocy map korzystali również poszczególni autorzy. Mimo iż dopatrywano się śladów posługiwania się nimi już w dziele Galla, bezspornie pierwsza wiarygodna wzmianka na temat mapy części ziem polskich pochodzi z 1421 i wskazuje na posłużenie się przez stronę polską w sporze z Krzyżakami przed sądem papieskim mapą (Olszewicz 1967a: 53). O kilku mapach wspomina się w wieku XV, głównie w kontekście hipotetycznego posługiwania się nimi przez Długosza (Rott 1995: 107), jednak brak na ich temat bezpośrednich dowodów istnienia.
Za ojca polskiej kartografii uznaje się powszechnie Bernarda Wapowskiego (1450-1535), któremu zawdzięczamy pierwszą kompletną mapę państwa polskiego Tabula Sarmatiae. Autor, kartograf i historyk, jest autorem dwu map, opatrzonych siatką geograficzną, stojących na wysokim poziomie naukowym, odnotowujących ponad 1000 miejscowości. Z map tych korzystało wielu późniejszych autorów tak polskich, jak i cudzoziemskich.
Artykuły powiązane
- Bauer, Marcin – Wzrok w pamiętnikach Jakuba Sobieskiego
- Bauer, Marcin – Wzrok w „Pamiętnikach” Jana Chryzostoma Paska
- Prejs, Marek – Sensualne aspekty egzotyki staropolskiej