Ciało w tekstach pozytywistycznych, generalnie zorientowanych na egzystencjalną doczesność, jest wartością pozytywną. Człowiek jako jedyny byt naturalny ma ciało. Odcieleśnienie jest więc postrzegane jako znak choroby: w rozumieniu medycznym i spencerowsko-społecznym. [ K] Ciała biednych dzieci bywają wątłe, zdeformowane, kalekie na skutek chorób lub nędznych warunków życia. Józio z Grzechów dzieciństwa Prusa to „chłopczyk garbaty, karzeł na swój wiek, mizerny, z małym noskiem sinym […]. Był tak wątły, że musiał odpoczywać idąc z domu do szkoły” (Prus 1996: 335-6). Janko Muzykant z opowiadania Sienkiewicza miał z głodu brzuch wydęty i zapadłe policzki. Niejednokrotnie pisarze animizują ciało dziecka.Janko Muzykant, gdy usłyszał muzykę, patrzył „jak kot błyszczącymi oczyma z ciemności” (Sienkiewicz 1986: 169); mówi się o nim: „myślałby kto, kocię nie kocię albo co!” (Sienkiewicz 1986: 166);stójkowy „wziął Janka pod pachę, jakby jakiego kociaka” (Sienkiewicz 1986: 173). Niemko z Cienia, Rozalka z Dziurdziów Orzeszkowej są zwinni jak wiewiórki.Chore na krup dziecko z Widzenia cierpi na „kaszel przypominający szczekanie” (Prus 1953: 17). Animizowane bywają [ K] nie tylko ciała dzieci: generalnie nędza wydobywa z człowieka zwierzęcość. Nędzarze z Powiśla „z wyrazem zdziczałych psów przypatrywali się gościowi” (Prus 1998a: 174). Zwierzęca jest matka górnika Sebastiana z Kretów, który zginął w bójce z hutnikami: „oczy świecą się jej, jak u kota” (Gruszecki 1922: 231).Ciała dzieci bywają reifikowane; w Babuni „to szkło kruche, to lekkie listki jesienne; lada co może je skruszyć i zdmuchnąć” (Orzeszkowa 1951: 138). Niemko z Cienia jest nienaturalnie chudy: „wiecznie wyprostowany, jak gdyby żerdź w nim tkwiła” (Orzeszkowa 1950: 85-86).
Pozytywiści pokazują ciała zniszczone przez choroby. Mieszkańcy Powiśla bardziej niż ludzi przypominają „widma ukrytych tutaj chorób” (Prus 1998: 174). Nienaturalnie wychudzone są ciała gruźlików. [ K] Student medycyny z Opowiadania lekarzachce pokazać swoim kolegom „tak piękny okaz suchotnika, że bez preparowania można go umieścić w gabinecie osteologicznym…” (Prus 1953: 29). W Kamizelce oszustwa małżonków usiłują ukrywać postępy wyniszczającej ciało choroby. [ K] Chora na gruźlicę Stella z Emancypantek, po prymitywnym zabiegu aborcyjnym, jest „przezroczysta jak bielony wosk” (Prus 1949f: 173). [ K] Dziewczyna chora na tyfus w opowiadaniu Maryśka:„twarz miała zapadłą, oczy gorączką błyszczące, ciemne rumieńce na wychudłych policzkach” (Konopnicka 1974-76b: 153). Pozytywiści pokazują zniszczone ciała alkoholików; stary ojciec Ludwika w Duszach w niewoli to „człowiek z twarzą obrzękłą i pokrytą gęstym, czarnym zarostem” (Prus 1949b: 20). Fizjonomie pijaków są zawsze zdeformowane, mają nienaturalne kolory: „twarz barwy bladofioletowej, a nos popielaty” (Prus 1996: 344). Ciało zniekształca również głód – „straszny niszczyciel: wygryza piersi, czerni twarz i gasi blask oka” (Orzeszkowa 1955a: 9).
Ciała tracą naturalny kształt i barwę na skutek nieszczęśliwych wypadków, samobójstw, kary, walki. Topielec w Na skałach Calvados „miał twarz czerwono-siną, nabrzmiałą, oczy nieruchome, roztwarte, usta konwulsyjnie skrzywione, ze śladami piany w kątach, a pod nosem dwie krople zakrzepłej krwi” (Sygietyński 2003: 176). W Kretach ofiary wypadków w opowieściach górniczych pokazywane bywają jako korowód śmierci: „ten z głową roztrzaskaną, ten bez żeber, że mu serce widać, ten wlecze wnętrzności, ten za sobą połamane nogi ciągnie, a najgorsze, to takie krwawniki bez kości, tylko mięso, a kości świecą białe, połamane, wystające” (Gruszecki 1922: 257). [ K] Teatr perwersyjnego okrucieństwa kreuje w swej prozie historycznej Sienkiewicz (Koziołek 2010). Efektem kozackiego samosądu są odczłowieczone ciała zdrajców, rozszarpywane, zmieniane w martwe obiekty: „kilka tysięcy ludzi rzuciło się na skazanych i darło ich w sztuki wyjąc i walcząc z sobą o przystęp do ofiar. Deptano ich nogami, wyrywano kawały ciała […]. Chwilami krwawe ręce podnosiły w górę dwie bezkształtne, niepodobne już do ludzkich postaci bryły” (Sienkiewicz 1949b: 157). [ K] Ciała bywają u Sienkiewicza częstym atrybutem makabrycznych zabaw: głowami Kozacy grają w piłkę; toczą się obcięte przez Podbipiętę głowy tatarskie; w Korsuniu na rynku ustawiono parkan z „głów uciętych po bitwie” (Sienkiewicz 1949b: 229).Ciało bywa poddawane wymyślnym torturom:przypalane (Kuklinowski i Kmicic), oślepiane (Azja, Jurand), wbijane na pal (Azja). W tym ostatnim przypadku do bólu ciała dopisywane są sadystyczno-erotyczne znaczenia: „kości nieszczęśnika rozstępowały się, ciało darło się na dwie strony; ból niewypowiedziany, tak straszny, że graniczący niemal z potworną rozkoszą, przeniknął jego jestestwo” (Sienkiewicz 1950c: 144). Ciała chrześcijan są rozszarpywane przez dzikie zwierzęta w Quo vadis. Generalnie w scenach batalistycznych u Sienkiewicza, okazjonalnie także u Konopnickiej (Jak Suzin zginął),walczącym przypisane są cechy zwierzęce, słychać: jęki, wycia, ryk, charkot, chrapanie, rzężenie, krakanie.
Odcieleśnia ciało również starość, choć w mniej dramatyczny sposób. Starość, zwłaszcza [ K] w połączeniu z nędzą, jest brzydka. Matka Berty z Na skałach Calvados to kościste ręce i „zaschła pierś” (Sygietyński 1884: 27), Kuleszyna z Melancholików – „pomarszczona twarz”, „brunatne ręce”, „zaczerwienione powieki” (Orzeszkowa 1949c: 117). Tylko cierpiący na melancholię, zblazowany esteta widzi w starości coś w rodzaju innego piękna… Starość jest społecznie niepraktyczna, niemal bezużyteczna. Niekiedy bywa potrzebna przy opiece nad dziećmi (Babunia Orzeszkowej), bywa źródłem życiowej mądrości (Melancholicy Orzeszkowej, Sen Prusa), częściej jednak wypychana jest poza granice ludzkiego świata, i to niezależnie od cywilizacyjnego zaawansowania społeczeństwa. Zredukowany do poziomu zwierzęcia jest bohater bogatej wsi szwajcarskiej: „stoi u dyszla mleczarskiego wózka trzęsąc swą nędzną, starą, siwą głową […]. Z drugiej strony dyszla rzuca się w podskokach silny kudłaty pies w takiejże uprzęży, ujadając głośno, donośnie” (Miłosierdzie gminy,Konopnicka, 1974-76d: 57). Starość, która nie chce umrzeć, bywa ciężarem dla żyjących (Banasiowa, Panna Florentyna Konopnickiej). Starość jest niema, nie potrafi się skarżyć, traci możliwość kontaktu ze światem. Babka Niemka była „bardzo stara, daleko więcej stękała i wzdychała, niż mówiła” (Cień, Orzeszkowa 1950: 83). Starość reifikuje człowieka: [ K] łachmaniarka Chaita wyglądała „jak karta papieru, która długo tarzała się po miejscach wilgotnych i mrocznych, w kurzu i natłoku, a ręka jakaś twarda, nieubłagana, zwolna lecz ciągle mięła ją i wygniatała w fałdy i zagięcia najrozmaitsze” (Daj kwiatek, Orzeszkowa 1949: 96).
Odcieleśnione bywa ciało martwe. Kolorystyka zostaje zredukowana do odcieni bieli i żółci: „woskowożółta twarz zmarłego” (Martwa natura, Konopnicka 1976b: 12), „wyżółkła twarz” trupa (Lux in tenebris lucet, Sienkiewicz 1949a: 112),„zimne, wychudłe i sińcami pokryte ciało dziecka” (Wilk, psy i ludzie,Dygasiński 1954: 100). Żółte włosy ma topielec z Kretów. Matka z Naszej szkapy jest„co dzień bielsza, a jak ta mgiełka przeźroczysta” (Konopnicka 1976: 359). Ciało martwego górnika ma kolor węgla: „twarz była prawie czarna […]. Lewa część ciała, od łopatki do pasa, zupełnie odsłonięta, przedstawiała się jak czarne, wilgotne zepsute mięso” (Krety,Gruszecki 1922: 10).
Zdarza się jednak, że degradacja ciała, będąca wynikiem choroby, biedy, nieszczęścia daje szansę rozwoju wewnętrznego. Potrzebna do tego jest świadomość, zdolność do autorefleksji. Człowiek jest przede wszystkim wnętrzem, które jest ważniejsze od ciała, czy też potrafi podporządkować sobie ciało. Pisze Prus: „doskonalmy Wolę, Myśl i Uczucie, doskonalmy ich cielesne organy i materialne narzędzia” (O ideale doskonałości,Prus 1901: 62). W refleksji pomaga wykształcenie, choć nie jest ono konieczne: wystarczy LIMK empatyczne otwarcie na świat i drugiego człowieka. Student ze Snu dochodzi do przekonania, że„cierpienia mają swój cel, że powodują rozwój ludzkiego ducha” (Prus 1996: 414). Bieda jest spoiwem prawdziwej przyjaźni studentów (Pojednani, Lalka).Ale stan wewnętrznej równowagę zyskują również ludzie prości, żyjący w stanie harmonii z naturą, pogodzeni z losem i biedą. Kuleszyna z Melancholików mówi:„wszystkie czasy mają swój czas, a komu Pan Bóg najwyższy choć kropeleczki słodyczy na tym świecie udzielił, ten, choć potem i gorycze pić mu przychodzi, spokojnie i z podziękowaniem dolę swoją znosić powinien” (Orzeszkowa 1949: 119). Jest jeden wszakże warunek: nie można odwracać się od ludzi i własnego ciała, o czym przekonała się siostra Mechtylda z Melancholików.
W Emancypantkach doświadczanie cielesności (wykład Dębickiego) to zbieranie duchowego kapitału na nieśmiertelność. Prus substancjalizuje duszę, która składa się, podobnie jak przestrzeń kosmiczna, z eteru („ciało stałe i ciągłe, rodzaj galarety”, Prus 1949f: 217). Jak w filozofii genezyjskiej Słowackiego cierpienie ciała przyspiesza rozwój wewnętrzny człowieka. O ile Prus w Emancypantkach wierzy w istnienie piramidy duchów, przekształcających świat w imię postępu, o tyle Aleksander Świętochowski w Duchach jest pesymistą. On także unieśmiertelnia pierwiastek duchowy (Arios i Orla odradzają się w kolejnych wcieleniach, inspirując przemiany historyczne), upodrzędniając ciało, jednak doskonałość (duchowa) może być osiągnięciem wyłącznie jednostek. Świat materialny: społeczny i polityczny jest z gruntu zły, nie poddający się progresywnej ewolucji. W języku bliskim gnozie Świętochowski deprecjonuje materialną i cielesną postać świata.
Ideałem okazuje się transgresja poza ciało. Świadomość może podporządkować sobie i odkształcić fizyczne właściwości materii, zmienić prawa fizyki. W Faraonie mędrzec, kapłan Beroes „dla którego nie ma tajemnic na ziemi ani w niebie” (Prus 1982a: 152) potrafi lewitować. Odcieleśnione, zmumifikowane ciało Ramzesa XII będzie mogło wejść do krainy zmarłych. W Dwu łąkach śmierć to stopniowe odcieleśnienie: „ciała ich, w miarę jak się oddalali, stawały się rozwidnione, przejrzyste, coraz lżejsze, coraz bardziej świetlane, coraz promienniejsze” (Sienkiewicz 1986: 433). Duchy zmarłych posiadają wszakże cielesne kształty. Mgły snujące się po cmentarzu w świetle księżyca układają się w postaci: „z grobowca wychodzi stary Mułła z wielką siwą brodą, i na wschód zwraca oczy zagasłe, i wyciąga ręce kościste, i jęczącym, żałosnym głosem odśpiewuje wersety z Koranu” (Z cmentarzy, Konopnicka 1976: 205). Przekształcone przez śmierć ciało może mieć też postać i barwę ognia: „w dniu zniknięcia jego ktoś widział płomień z blaskiem silnym, który w zmrokach listopadowej nocy wzbił się nad dach domu, popłynął nad pola” (Pytania, Orzeszkowa 1949e: 214). Bezcielesne „ciała” zmarłych budzą lęk, bywają postrzegane jako zagrożenie dla żywych; w górniczych historiach strzygi, upiory, zmory straszą po kopalniach, zwiastując śmierć (Krety).
W tekstach parabolicznych przedstawiane bywają również ciała pozorne, których nikt nie widział. Zobaczyć można jedynie skutki ich działania, role spełniane w życiu. Bezcielesny latarnik z Cieni Prusa, zapalający uliczne latarnie, staje się metaforycznym nosicielem światła (jak na obrazie Hunta), przewodnikiem innych ludzi: „na skrępowanego przesądami człowieka poluje zły przypadek, nędza i nienawiść – po ciemnych manowcach życia również uwijają się latarnicy […] Każdy niesie drobny płomyk nad głową, każdy na swojej ścieżce roznieca światło, żyje niepoznany, trudzi się nieoceniony, a potem znika jak cień…” (Prus 1996: 390).Postać Chrystusa-przewodnika w Widzeniu Prusa znika na pewien czas z obrazu, by dać ewangeliczno-egzystencjalną wskazówkę doktorowi Czerskiemu: „Miłujcie nieprzyjacioły wasze… czyńcie dobrze tym, którzy was nienawidzą i prześladują…” (Prus 1949: 12). Napominający Chrystus pojawia się w objawieniu uciekającego z Rzymu Piotra (Quo vadis).
W tekstach pozytywistów znaleźć można również ciała wyobrażone. Fantazja dziecięca ożywia lalki, nadaje im ciała, które żyją, cierpią, bawią się, toczą wojny, umierają (Lalki moich dzieci Konopnickiej). W opowiadaniu Jak sobie Maciek stracha ustroił Konopnickiej ożywiony strach na wróble przejmuje rolę gospodarza, łącznie z obowiązkami małżeńskimi. Ciała realnych ludzi bywają przekształcane przez wyobraźnię innych: grajek nabiera w oczach feldfebla nadnaturalnych, mitycznych rozmiarów: „brzydki, z kudłatą głową i nawiązywał strunę do skrzypców, z komina w sali padał na niego czerwony blask ognia, nadając mu jakieś nadludzkie kształty” (Echa muzyczne, Prus 1949b: 118). Wyobrażone ciała personifikują wspomnienia straty: „smutek szarpał mi duszę i z głębi raz po raz wydobywał jakiś cień. To Józia, to Loni, to Walka… (Grzechy dzieciństwa, Prus 1996: 383). W półsennych majakach konający [ K] malarz wyobraża i ucieleśnia postać zakonnicy czuwającej i modlącej się nad jego łóżkiem (Lux in tenebris lucet Sienkiewicza).Wreszcie, zgodnie z europejską tradycją obrazowania funeralnego, ucieleśniana jest śmierć (Z cmentarzy Konopnickiej).
Mimo, że generalnie ciało pozostaje dla pozytywistów wartością, to nadmiar ciała bywa też ograniczeniem. W Historii nieprawdopodobnej Prusa nienaturalnie ciężkie ciało jest karą: odbiera możliwość ruchu, utrudnia oddychanie. Piekło Nawróconego unieruchamia i obciąża ciało: potępieńcy noszą zbyt wykrochmalone kołnierzyki, za ciasne buty, metalowe ubrania. Ciało grzesznika okazuje się niezniszczalne: „członkowie szanownych zebrań z nudów i rozpaczy aż wyskakiwali oknami na bruk i rozbijali się na miazgę, jak dojrzałe kawony. Na nieszczęście, za każdym razem zbierano ich pogruchotane szczątki, jako tako sklejano i znowu posyłano do sali obrad” (Prus 1949c: 159).
Na przeciwległym biegunie samodoskonalenia (samozbawienia?) człowieka, czyli eteryzacji jego ciała, znajduje się zatem bezmyślne (i wieczne?) uwięzienie w ciele.
Artykuły powiązane
- Kuziak, Michał – Trauma ciała – romantyzm
- Bagłajewski, Arkadiusz – Krasiński – fantazmaty ciała
- Bagłajewski, Arkadiusz – Słowacki – cielesna i duchowa „posągowość”