Zainteresowania myślicieli przełomu XIX i XX wieku pamięcią skierowały także uwagę artystów na pamięć zmysłów i na zapisane – w ciele czy w umyśle? (co do tego, toczyła się dyskusja) – doznania sensualne z przeszłości. Dzieło Henri Bergsona Materia i pamięć (Matière et mémoire) traktujące, jak mówił podtytuł, o „stosunku ciała do ducha”, ukazało się we Francji w roku 1896. Pamięć mimowolna opisywana przez Bergsona i pamięć ciała ukazana w powieści Marcela Prousta W poszukiwaniu straconego czasu budziła zainteresowanie i skłaniała do samodzielnych poszukiwań.
W poezji twórców należących do obu pokoleń młodopolskich odwołania do zmysłowego sposobu doświadczania rzeczywistości pojawiły się szczególnie wyraźnie w elegiach wspomnieniowych pisanych tuż przed i zaraz po I wojnie światowej. Utwory elegijne nastawione na wydobycie kontrastu między teraźniejszością a przeszłością podmiotu (Głowiński 1980) były równocześnie zapisem i polem eksploracji pamięci zmysłowej. Reminiscencje sensualne dotyczyły w elegiach autobiograficznych zwłaszcza doznań wzrokowych i słuchowych, ale także zapachów, wrażeń kinestetycznych, odczucia własnego położenia w przestrzeni. Polisensoryczność tych wspominanych doznań pozwoliła choć trochę podważyć wszechwładzę wzroku w ówczesnej poezji. Hegemonię tego zmysłu łatwiej było zakwestionować, gdy bohaterem ze wspomnień przeszłości stało się dziecko albo osoba młodociana, u której wrażliwość sensualna przewyższała rozwój intelektualny. Nie jest też przypadkiem, że liczne utwory poetyckie dowodzące wyczulenia na pamięć dotyku czy zapachu tworzyły poetki, takie jak Maryla Wolska czy Bronisława Ostrowska, istniało bowiem kulturowe przyzwolenie na intuicyjny bardziej niż intelektualny sposób poznawania i zapamiętywania rzeczywistości przez kobiety. Subiektywny charakter opisywanych wspomnień i ich jedynie osobiste znaczenie, swoista „nieważność”, pozwalały na wyrażenie w utworach apologii samej pamięci i pragnienia powrotu za pośrednictwem zmysłowych reminiscencji do utraconego czasu.
W późnej poezji Kazimierz Tetmajera wielokrotnie powtarza się motyw powrotu we wspomnieniu do dawnych przeżyć. Znamienną elegią pamięci jest jego dłuższy wiersz Muszla, w którym doznania słuchowe związane z przedmiotem-pamiątką są impulsem dla pracy pamięci i wyzwalają cały ciąg wspomnień.
(…) Dziś , kiedy do ucha
przytknę tę starą muszlę: gdzieś w dalekie kraje wiedzie mnie,
kędy pustka rozciąga się głucha (Kazimierz Tetmajer Muszla: 434)
Pod koniec elegii, której zasadą jest przywoływanie kolejnych reminiscencji, pojawia się znów motyw słuchania szumu muszli wyzwalającej wspomnienia:
Ale najbardziej lubię, gdy szumiąca głucho
Stara muszla mnie wiedzie w wspomnień kraj daleki; (Kazimierz Tetmajer Muszla: 435)
Pamięć wrażeń zmysłowych, zwłaszcza wzrokowych i słuchowych stanowi nostalgiczny temat elegii Jana Kasprowicza z incipitem Pamiętam te piaski nad wodą… z tomu Chwile.
Pamiętam te piaski nad wodą,
Gromniczne pamiętam dziewanny
I poszept tych fal nieustanny, (Jan Kasprowicz Pamiętam te piaski nad wodą: 334)
Powtarzające się „pamiętam” buduje rytm utworu, w którym wyrażone zostało jednostkowe doświadczenie podmiotu, w tym także doznania związane ze zmysłem propriocepcji.
Pamiętam to wszystko – te rowy,
Zarosłe łopianem, te miedze,
Na których, bywało, ja siedzę
I rzucam listki głogu na wróżbę dni przyszłych
Na świt szczęścia nowy. (Jan Kasprowicz Pamiętam te piaski nad wodą: 335)
O wiele rzadziej niż wrażenia wzrokowe i słuchowe przedmiotem przypomnienia są zapachy. W sposób konkretny i subiektywny uczynił to Wacław Rolicz-Lieder w elegii wspomnieniowej Szkoła. Pierwszy dzień w nielubianej przez dziecko zaborczej szkole został zapamiętany właśnie poprzez konkretne doświadczenie zmysłowe, ciężar tornistra to nie tylko abstrakcyjny trud wszystkich późniejszych lat spędzonych w sytuacji przymusu, ale dosłownie, ciężar przygniatający plecy.
Pamiętam dzień ten, gdy czarny tornister
Przygiął mi plecy do jarzma niezdatne…
Pamiętam dzień ten – zaczęto od Boga
U Wszystkich Świętych chłopcy się modlili,
A potem padał deszcz, a mój mundurek
Zapachniał wonią zmoczonego sukna;. (Wacław Rolicz-Lieder Szkoła: 98-99)
Wspomnienie zapachu jest silnie powiązane z całością doznań zmysłowych zapamiętanego dnia. W utworze Liedera zapach mokrego od deszczu materiału stanowi uwiarygodnienie wspomnienia za pomocą konkretu, ale także dowód dziecięcej wrażliwości na nieistotny, zdawałoby się, szczegół.
Praca pamięci wymagała dystansu do przeżytych doznań. Pisane już po I wojnie cykle Maryli Wolskiej zatytułowane Na dnie zwierciadeł. Z przedwojennej szuflady i O dawnym Lwowie zawierają utwory, które można potraktować jako prawdziwe elegie pamięci, przy czym autorka, akcentując osobisty charakter wspomnień, podkreśla też ich ponadjednostkowy wymiar. W ważnych dla zbiorowości chwilach do dziewczynki mówiono apelując do tego, co mogła ona zobaczyć: „Dobrze się przypatrz, mała/Trzeba, żebyś zapamiętała…” (Wolska 2002: 361)
Zapamiętany został nie tylko konkretny obraz, związany w tym wypadku z pogrzebem Goszczyńskiego, ale także konkretne kinestetyczne odczucia dziecka związane z uniesieniem go przez dorosłych wysoko nad głowami tłumu: „Trzymana przez czyjeś mocne ręce/ Zahaczona o jakiś czarny kołnierz” (Wolska 2002: 361).
Szczególne nagromadzenie reminiscencji sensualnych, a wśród nich intensywnych doznań węchowych, pojawia się w wierszu Wolskiej zatytułowanym Demnia opublikowanym w tomiku Dzbanek malin:
Deski pachną… Deskami zabity mój świat!
Lato – a ja mam znowu tylko dziewięć lat…
(…)
Z ganku w ogród dwa schodki, jeszcze mokre nieco,
Słońce! Na białych różach szklane kule świecą.
Stoję chuda, ciekawa, z wyciągniętą szyją,
Naprzeciw w małych domkach podwieczorek piją;
Od sztachet, zza gościńca ciągnie brązowawy,
Przypalony, gościnny zapach świeżej kawy… (Maryla Wolska Demnia: 386)
Osobiste wspomnienia związane z zapachami z dzieciństwa, głosem matki i dotykiem jej rąk wyraziła Bronisława Ostrowska w liryku Dziecięctwo. Z kolei w wierszu Czereśnie smaki i zapachy lata przywołują konkretne, niemal materialne wspomnienie dzieciństwa, „wieczną bajkę dziecięcej alchemii” (Ostrowska 1999: 212).
W domu pachną smażone czereśnie
Osy biją o nagrzane ściany…
W sercu wstaje z daleka, jak we śnie,
Obraz dawno, dawno zapomniany (…). (Bronisława Ostrowska Czereśnie: 213)
Leopold Staff w wierszach takich jak Pamięć dzieciństwa i Dzieciństwo przywołuje wspomnienia wrażeń zmysłowych z przeszłości, dążąc przy tym do ich uogólnienia i „klasycystycznego” zdepersonalizowania. W utworze z incipitem Jakżeś smętna, choć śmieszna, droga dzieciństwa pamięci… wskazuje na intensywność dziecięcego sensualnego kontaktu z rzeczywistością a zarazem na późniejszy mechanizm idealizacji tego czasu, gdy wydawał się „W zimie śnieg jakiś bielszy, a w lecie zieleń jeszcze zieleńsza.” (Staff 1980: 803)
W wierszach wspomnieniowych Zdzisława Dębickiego prócz konwencjonalnych wspomnień dotyczących rodzinnej tradycji znaleźć można zapis zapamiętanych obrazów, dźwięków, smaków i zapachów dzieciństwa, tak jest chociażby w otwierającym cykl Kraj lat dziecinnych (1918) wierszu Dom:
Tuż przed kominkiem wielkie fotele,
Moich dziecięcych lat przyjaciele,
Niedźwiedzia skóra, rogi jelenie
I słodkie duszy rozleniwienie…
Na ścianach niskich angielskie sztychy,
Zapach starości, pół-sen przecichy,
Pół-jawa, której skroś tajemnicę
Dopiero dzisiaj widzę źrenice… (Zdzisław Dębicki Dom: 7)
W elegijnym cyklu Edwarda Leszczyńskiego zatytułowanym Dom mej młodości z tomu Radość samotna (1923) w sposób znamienny dla ujęć młodopolskich obok reminiscencji zmysłowych wyrażone zostały niejasne nadzieje metafizyczne. W utworze Drzewa ogrodu czytamy:
I zaszumią pieśń dawną drzew starych korony
i księżyc z głębi nieba wyjdzie, jak przed laty,
a z krwi mojej tętniącej w tej ziemi straconej
wykwitną tajemnicze zjednoczenia kwiaty. ( Edward Leszczyński Drzewa ogrodu: 321)
O wiele rzadziej niż nostalgiczne tęsknoty za utraconym czasem, utwory poetyckie ukazywały sensualne doznania z dzieciństwa dla nich samych. W wierszu W słońcu Józef Jedlicz pisał:
Pamiętam – kiedy dziećmi my byli małemi –
Szliśmy na modre pola, wziąwszy się za ręce,
Jak ptaki, ledwie nogą dotykając ziemi,
Niosąc przedziwne skarby w śmiechu i w piosence!
(…)
Zrywamy się i biegniem ku łąkom, ku rzeczce,
Promienni upojeniem, w okrzykach i w sprzeczce,
Kto kogo w boru wrzawą i śmiechem przegłuszy,
Kto najmniej się zadyszał w biegu, czyj cień dłuższy… (Józef Jedlicz W słońcu: 84-85)
Radosne oszołomienie dzieci, będących zbiorowym podmiotem utworu, związane jest z cielesną aktywnością i doznaniami kinestetycznymi, z ruchem, szybkim biegiem, śmiechem i głośnymi dźwiękami a zwłaszcza z wywoływanym przez nie same hałasem. Wiersz Jedlicza jest niedoskonałą może, ale interesującą zapowiedzią tej wizji dzieciństwa, którą ukazuje późniejszy wiersz Z lat dziecięcych Leśmiana.
Aleksander Szczęsny, poeta, na którego wrażliwość na zapachy zwrócił uwagę Bolesław Leśmian, stworzył podporządkowane swobodnemu tokowi elegijnego wyznania dłuższe utwory, takie jak Wyznanie przygodne, Sen, czy też poemat z incipitem Chłodną wodę rozlano… W tym ostatnim pojawia się przypomnienie blasku rozlanej wody w sieni ubogiej kamienicy:
a wraz z nim wiązka splecionych ze sobą ulotnych wrażeń:
Chłodną wodę rozlano na płyty kamienne
I zanim słońce spije tę trochę wilgoci –
Jak lusterko na ścianie błysk mały się złoci:
(…)
Jakiś błysk mnie uderzył w oczy, kiedy stałem
W starej ojcowskiej sieni, (…). (Aleksander Szczęsny Chłodną wodę rozlano: 150)
W prozie poetyckiej Rudera to zapach i to budzący negatywne skojarzenia, jest wehikułem pamięci: „Ze zbrukanej, pełnej dusznych wyziewów podmiejskiej przestrzeni przychodzi do mnie żałosny głos tego, co było.” (Szczęsny 2000: 261)
Elegie autobiograficzne Młodej Polski oscylowały między konwencjonalną wspomnieniowością a poszukiwaniem zapisanych w pamięci autentycznych, niepowtarzalnych reminiscencji sensualnych z przeszłości.
Artykuły powiązane
- Śnieżko, Dariusz – Memoria
- Szymańska-Ilnata, Maria – Pamięć słuchowa
- Czerska, Tatiana – Efekt Prousta – proza autobiograficzna