Głód – proza obozowa

Głód jest doznaniem codziennym, pojawiającym się jako odczuwany fizycznie efekt procesów metabolicznych, których prawidłowość świadczy o stanie zdrowia organizmu (zob. Russel 2011: 5). W fizjologii patologicznej wyróżnia się dwie główne postacie głodu: zupełny i niezupełny, różniący się od pierwszego niedoborem, a nie całkowitym brakiem pokarmu.

W głodzie zupełnym dochodzi do szeregu ogólnych zaburzeń ustroju. W ostatnim okresie głodzenia zazwyczaj dochodzi do zwyżki temperatury ciała. W ogóle podczas głodzenia ustrój jest z powodu zaburzeń przemiany materii niezdolny do prawidłowej regulacji cieplnej i stąd ujemnie wpływa zarówno niska, jak i wysoka temperatura otoczenia.

(Antoni Horst, Fizjologia patologiczna. Podręcznik dla studentów medycyny: 448)

Głód zupełny – gdy trzymać się medycznej terminologii – nie występuje jako zjawisko proste, ale charakteryzuje się wieloma negatywnymi objawami, obejmującymi układ krążenia, oddechowy, trawienny i nerwowy. Brak jedzenia w połączeniu z nieregularnym zaspakajaniem pragnienia i stałym wysiłkiem fizycznym bardzo szybko prowadzą do wycieńczenia organizmu, a na końcu wywołują niezdolność do samodzielnego przyjmowania pokarmów. W XX wieku stworzono system opresyjny opierający się na fizycznym wykorzystywaniu człowieka przy jednoczesnym głodzeniu go. Wyrazistym tego przykładem są działające w czasie II wojny światowej obozy sowieckie i hitlerowskie. Literackie świadectwa panujących tam warunków nasycono obrazami fizycznej i psychicznej degradacji więźniów, przy czym istotną funkcję w zbrodniczej machinie przypisuje się właśnie głodowi (zob. Bolecki 1991: 22; Buryła 2003: 222).

W literackich opisach życia w hitlerowskich obozach koncentracyjnych oraz w sowieckich łagrach głód ukazywany jest jako doznanie uruchamiające w człowieku zachowania, postawy i wartości przede wszystkim negatywne, jak: nienawiść, brutalność, zazdrość, strach, niesprawiedliwość, obojętność, egoizm.

Zjawisko głodu w warunkach ekstremalnych funkcjonowało w szczególny sposób. Przede wszystkim stanowiło nieodłączną stronę życia, na którą człowiek – skazaniec, katorżnik, zesłaniec, »wolnoosiedleniec« – był skazany. Temat głodu zdawał się dominować w całej perspektywie wydarzeń każdego dnia, stanowił też jeden z elementów najtrwalej zachowanych w pamięci.

(Paweł Bortkiewicz, Głód w łagrach – walka o życie lub walka o człowieka: 1)

Polska proza wojenna, opisująca doświadczenia człowieka podczas okupacji niemieckiej i sowieckiej, eksponuje problem głodu w różny sposób, choć łączy go totalność i krańcowość. Ogólnie kwestię tę ujmując, głód dla uwięzionych w obozach pracy i koncentracyjnych, ale także dla Żydów zamkniętych w getcie, to codzienne doświadczenie, przez pryzmat którego przepuszczona została wojenna biografia konkretnych osób – samych autorów, ich bliskich, znajomych, przyjaciół. W tekstach okresu wojny i okupacji głód traci wymiar doznania jedynie indywidualnego, a staje się zjawiskiem powszechnym, a zatem kulturowo ważnym, literacko operatywnym. Niekoniecznie jednak ujmuje się głód wprost, śladem wytyczonym przez znaną powieść Knuta Hamsuna jako zasadniczy temat całego utworu bądź kompozycyjnie wydzielony fragment, czego przykładem rozdział „Głód” w Innym świecie Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Podjęte zagadnienie jest wielowymiarowe i uobecnia się na różnych płaszczyznach literackiego czy dokumentarnego tekstu. Celnie ujął ten problem w odniesieniu do polskiej literatury łagrowej Eugeniusz Czaplejewicz:

Literatura łagrowa w części dramatycznej zawiera trudny do zniesienia opis agonii – zwielokrotniony, powtórzony nieskończenie wiele razy, nasycony subiektywną konkretnością, indywidualnymi przeżyciami i emocjami; natomiast w części dokumentarnej stanowi jako całość swoisty akt zgonu kultury europejskiej odbitych w niezliczonych kopiach.

(Eugeniusz Czaplejewicz, Polska literatura łagrowa: 30)

Wprowadzona przez badacza perspektywa autobiograficzna i kulturowa pozwalają spojrzeć na głód, będący stałym elementem biografii każdego więźnia sowieckich obozów pracy, przez pryzmat konfrontacji Narodu z Historią, Człowieka ze Śmiercią w sytuacji, gdy ani naród, ani człowiek niczemu nie zawinili. Podobnie przedstawia się sprawa „agonii” kultury europejskiej i człowieka w obozach hitlerowskich. Bezbronność, niewinność i swego rodzaju naiwność więźniów obozów śmierci – wierzących niekiedy do końca w humanitaryzm hitlerowskich oprawców – w połączeniu z ujawniającą się w opisach ich werbalnej aktywności nadzieją na „normalne” życie i życie w ogóle zderza się z okrutną codziennością. Głód jest tu przekleństwem, a zarazem dojmującym świadectwem wegetacji, będącej ograniczoną formą ludzkiego życia. Tylko sprytni więźniowie hitlerowskich obozów wolni są od bolesnego doznania głodu. Trochę inaczej jest w świecie sowieckich łagrów, gdyż głód jako immanentny składnik codzienności dotykał – chociaż w różnym stopniu – w zasadzie wszystkich, zarówno tych, którzy wypracowywali dzienną normę, jak i tych, którzy ze względu na chorobę i fizyczne wycieńczenie nie pracowali w ogóle. Przyczyna tego faktu leżała w tym, że Rosja sowiecka w całości dotknięta była głodem:

Geografia głodu rozciągała się właściwie na cały obszar Rosji Radzieckiej. Świadectwa mówiące o głodzie pochodzą z rejonu osiedlenia w okolicach Uralu, z okolic Barnaułu, Norylska, Czystiuńskiego, Swietłosowchozu i Alejsko-Ałtajskiego Kraju, północnych okolic Permu, z kołchozów około Buchary i Alma Aty. Głód prowadził do unicestwienia jakichkolwiek granic poza jedną – granicą głodu bądź jego zaspokojenia.

(Paweł Bortkiewicz, Głód w łagrach – walka o życie lub walka o człowieka: 6)

Niemniej w obu systemach niewolenia człowieka – sowieckim i hitlerowskim – głód, występujący w różnych postaciach, stopniach, stadiach, odgrywał zasadniczą rolę; nie tyle „był”, co przenikał ludzką egzystencję na wskroś, niszczył ją i upadlał:

W znakomitej większości wypadków metoda wyciskania z więźniów maksymalnego wysiłku fizycznego przy minimalnej podwyżce racji żywnościowej działała gładko i sprawnie. Człowiek głodny nie filozofuje, gotów jest zrobić wszystko, aby zdobyć dodatkową łyżkę strawy.

(Gustaw Herling-Grudziński, Inny świat. Zapiski sowieckie: 56)

W prozie obozowej Tadeusza Borowskiego i Gustawa Herlinga-Grudzińskiego wyróżnić można cztery zasadnicze sposoby ujawniania się tematu głodu w tekście. Pierwszy polega na tworzeniu partii dialogowych na temat głodu. Drugi uobecnia się w deskrypcji zarówno konkretnego człowieka, jak i grup więźniów. Kolejny, trzeci sposób, to wpisanie głodu jako stałego elementu biografii autora. Ostatni zaś dotyczy poziomu języka literackiego, a dokładniej metaforyki i symboliki.

W obozowej prozie Borowskiego i Herlinga-Grudzińskiego partie dialogowe na temat głodu nie są, ilościowo sprawę ujmując, liczne, ale na płaszczyźnie wymowy utworu bardzo istotne. Zdają bezpośrednio sprawę – gdy traktować teksty literackie wspomnianych pisarzy jako mniej lub bardziej nasycone elementami dokumentarnymi i (auto)biograficznymi – z nieludzkich warunków, w których przyszło im żyć. Werbalizowanie głodu, sprowadzanie choroby głodowej do krótszej lub dłuższej wymiany zdań między doświadczającymi jej więźniami przesuwa akcent z płaszczyzny biologiczno-fizjologicznej na abstrakcyjną, w niektórych dialogach omal filozoficzną. Rozmawiający o swoim niezaspokojonym pragnieniu jedzenia mimowolnie od swojego stanu się dystansują, biorą w nawias bolesne doświadczenie, by sprowadzić je do poziomu słowa. W werbalnej aktywności doszukać się można natręctwa czy pewnej formy psychicznej aberracji, a być może jest w zachowaniu więźniów chęć zastąpienia bólu fizycznego i psychicznego, wynikającego z permanentnego głodu, rozmową wypełniającą czas między nędznymi posiłkami. „Pożywienie jest u Borowskiego głównym tematem rozmów między więźniami, niemal wyłącznym celem ich aktywności życiowej. Dla umierających z głodu marzeniem jest jakiekolwiek pożywienie.” (Werner 1997: LXV)

-Jak długo siedzisz w obozie?

– O… parę miesięcy.

– Wiesz, Tadeusz, bardzo ciebie lubię – rzekł niespodziewanie – ale ty głodu tak naprawdę nie zaznałeś, co?

– Zależy, co to jest głód.

– Głód jest wtedy prawdziwy, gdy człowiek patrzy na drugiego człowieka jako na obiekt do zjedzenia.

(Tadeusz Borowski, Dzień na Harmenzach: 174)

Przytoczony fragment z opowiadania Borowskiego i kilka innych jeszcze opisów sugerujących czytelnikowi, że w obozach śmierci dochodziło do aktów ludożerstwa (dobry przykład to scena następująca po rozstrzelaniu rosyjskich więźniów w opowiadaniu Kolacja) należy rozpatrywać, moim zdaniem, przede wszystkim w kategoriach kontrowersyjnego zabiegu literackiego, którego celem jest wzmocnienie grozy opisywanego świata, niż naocznej relacji świadka.

W Innym świecie Herlinga-Grudzińskiego dialogi na temat głodu nie zostają przytoczone w formie mowy niezależnej, co wynika z przyjętej przez autora strategii wspomnienia. Głos odnarratorski od czasu do czasu informuje o rozmowach mających pośredni związek z głodem lub przez głód determinowanych:

To prawda, że ledwie umilkła u drzwi kołatka poranną zwiastująca pobudkę, a do celi wjeżdżał kocioł gorącego odwaru z ziela i kosz z dziennymi racjami chleba, nasza skłonność do rozmów osiągała punkt szczytowy; chcieliśmy »przegadać« chleb do obiadu.

(Herling-Grudziński, Inny świat. Zapiski sowieckie: 12)

W rzeczywistości przedstawionej opowiadań Borowskiego przenikający ludzką egzystencję głód wzmacnia swoją siłę również w tych rozmowach, które w ogóle niedostatku jedzenia nie dotyczą. Przeciwnie, są lapidarnymi, pozbawionymi odnarratorskiego komentarza wymianami informacji na temat luksusowych – w warunkach obozu koncentracyjnego – produktów spożywczych, jak: owoce, warzywa, słodycze, przetwory mleczne. Mówią o nich więźniowie syci, poszukujący jedzenia dla zaspokojenia smaku, a nie głodu, ludzie, których wyróżnia – znamionujące ciało smakosza – „lśnienie” na tle kłębiących się chorobliwie poszarzałych, dotkniętych puchliną głodową więźniów.

-Dobra, Tadek. Słuchaj, nie masz co do jedzenia? Ale wiesz, coś słodkiego. Albo jajek. Nie, nie, ja nie jestem głodny, jadłem na dworze. Dostałem od pani Haneczki trochę jajecznicy.

(Tadeusz Borowski, Dzień na Harmenzach: 187)

Hitlerowski obóz koncentracyjny i sowiecki obóz pracy eksponowały cielesność człowieka i czyniły z somy wartość pierwszą, decydującą – poza wyjątkami – o życiu lub śmierci. Jest to widoczne w opisach więźniów. Człowiek zredukowany zostaje do mięsa, skóry, kości, owłosienia, a jego ruchy – naznaczone piętnem głodu – ujawniają skłonność do automatyzmu: „Łagier na każdym kroku stwarzał przecież sytuacje, w których człowiek był redukowany do swych odruchów czysto fizjologicznych i miał się stać jedynie organizmem biologicznym, pozbawionym jakichkolwiek hamulców.” (Bolecki 1997: 83). Cierpienia wywołane chronicznym brakiem jedzenia czynią istotę ludzką nie tylko bezwolną i otępiałą, ale również bliską niższym organizmom, pozbawionym zdolności myślenia i uczuć wyższych. Głód zupełny w warunkach obozowych stanowił doświadczenie szczególne, ujawniał bowiem w człowieku najbardziej elementarne odruchy, które Herling-Grudziński dosadnie ujął za pomocą metafory ciała-maszyny. Automatyzm staje się znakiem choroby ludzi zamkniętych w obozie i skazanych na powolną, głodową śmierć.

Głód, głód… Potworne uczucie, zamieniające się w końcu w abstrakcyjną ideę, w majaki senne, podsycane coraz słabiej gorączką istnienia. Ciało przypomina przegrzaną maszynę, pracującą na zwiększonych obrotach i zmniejszonym paliwie, zwłaszcza gdy w okresach przesilenia zwiotczałe ręce i nogi upodabniają się do starganych pasów transmisyjnych. Jaka jest granica jego działania, poza którą chyląca się do upadku godność ludzka odzyskuje swą niezachwianą równowagę? Nie ma żadnej.

(Gustaw Herling-Grudziński, Inny świat. Zapiski sowieckie: 182)

Podobnie dzieje się w opisanej przez Borowskiego rzeczywistości koncentracyjnej – „potężnej maszynie, do której zaprzęgnięto siły biurokracji i nowoczesnej techniki […]” (Buryła 2003: 125). Głód depcze ludzką godność, odziera człowieka z tego wszystkiego, co czyni go bytem niepowtarzalnym i nieredukowalnym do ciała poddanego prawom biologii. Dlatego też w deskrypcjach postaci więźniów – drugim sposobie ujawnia się głodu w prozie Borowskiego i Herlinga-Grudzińskiego – dominują portrety anonimowych bohaterów, często są to ujęcia zbiorowe, nasycone konstrukcjami językowymi, które w Pożegnaniu z Marią i Kamiennym świecie uwypuklają stronę zwierzęcą człowieka, zaś w Innym świecie fizyczną i – w pewnym sensie – duchową degradację. Centralne miejsce zajmuje w obu wypadkach głód deformujący ciało, a ruchy i gesty za jego przyczyną stają się nieporadne, spowolnione i przepełnione dojmującym bólem.

Głodne, gorączkowe postacie łażą nieporadne, zgonione, pokrwawione. Słońce wychodzi wysoko na niebo i grzeje coraz dokuczliwiej. […] Walczą o byt ciężko i bohatersko. Innym jest wszystko jedno. Ruszają się, żeby uniknąć bicia, żrą trawę i lepką glinę, aby nie czuć głodu, chodzą osowiali, żywe trupy.

(Tadeusz Borowski, Dzień na Harmenzach: 177)

[…] długi szereg nędzarzy w podartych łachmanach, obwiązanych sznurkami łapciach i wyświechtanych czapkach uszankach czekał na swoją łyżkę najrzadszej kaszy. Twarze mieli skurczone z bólu i wysuszone jak pergamin, oczy zaropiałe, szeroko rozwarte głodem i nieprzytomnie rozbiegane, dłonie kurczowo zaciśnięte na kociołkach, jak gdyby druciane rączki przymarzły już na zawsze do zesztywniałych palców. Słaniając się z wycieńczenia na cienkich nogach, cisnęli się niecierpliwie do okna, domagali się błagalnym głosem dolewki, zaglądali do blaszanek więźniów, którzy odchodzi ze śniadaniem od okien drugiego i trzeciego kotła.

(Gustaw Herling-Grudziński, Inny świat. Zapiski sowieckie: 54)

W opisach więźniów dręczonych codziennym głodem pojawiają się także pewne symptomy bliżej nieokreślonej choroby psychicznej, którą Herling-Grudziński kwituje słowem „szaleństwo”, jak w wypadku opisu skazanego na dziesięć lat sowieckiego urzędnika, zwanego ironicznie „zabójcą” Stalina:

Gdy go spotkałem na kilka dni przed śmiercią, nie mył się już od dawna, twarz miał podobną do pomarszczonej cytryny, ale zza oblepionych ropą rzęs patrzyli jeszcze na świat dwoje rozjarzonych gorączką oczu, które głód powlekać zaczynał bielmem szaleństwa.

(Gustaw Herling-Grudziński, Inny świat. Zapiski sowieckie: 77)

Obozowa „próba głodu” (określenie Andrzeja Wernera) nie tylko systematycznie odbierała istocie ludzkiej resztki godności, zmuszając kobiety za miskę strawy oddawać swoje ciało lub mężczyznom donosić na współwięźniów za kawałek chleba i lżejszą pracę, ale wpędzała organizm w liczne choroby: biegunkę, nyktalopię, obrzęk głodowy, owrzodzenie, pelagrę, szkorbut, świerzb. Głód odciskał na ludzkim ciele swoiste piętno w postaci zmian chorobowych, których duże nagromadzenie stanowi w rzeczywistości „kamiennego świata” główne źródło degradacji w obozowej hierarchii. W hitlerowskich obozach powszechnie pogardzano bowiem „muzułmanami”, a w sowieckich mieszkańcami „trupiarni”. Zdolność zaspokojenia, choćby krótkotrwałego i powierzchownego, potrzeby jedzenia była miarą „wartości” człowieka zamkniętego w obozie.

Zarówno Tadek, bohater opowiadań Borowskiego, jak i narrator-bohater w Innym świecie doświadczają głodu w taki sposób, jak się doświadcza życia. Jest on w warunkach obozowych koniecznością o sile daleko wykraczającej poza fizjologię i sprawy z biologią związane. Dlatego też – mówiąc o trzecim sposobie ujawniania się głodu w obozowej prozie – należy wskazać jego trwałe miejsce w biografii Tadka oraz narratora-bohatera opowieści Herlinga-Grudzińskiego. Codzienna walka czy troska o jedzenie, mówienie i myślenie o jedzeniu, a w końcu sny i majaki o nim – wszystko to choćby wprost niezwerbalizowane w tekście, a ujęte w postaci autorefleksji bohatera, stanowi o ważności głodu jako ludzkiego doświadczenia. Jego wymiar biologiczno-fizjologiczny, prozaiczność związana z czynnością jedzenia, a także jego wątpliwa nośność estetyczna w kontekście biografii (literackiej) więźnia obozu koncentracyjnego i sowieckiego łagru zyskują nowe znaczenie. Permanentny głód modyfikuje ludzkie zachowanie na długi okres, implantując się bardzo głęboko w psychikę nie tyle w postaci jednokrotnego zdarzenia, ale zmiennego w swym natężeniu traumatycznego stanu (od zaburzeń fizjologicznych, przez delirium głodowe, aż po apatię). W opowieści Herlinga-Grudzińskiego jest on tak silny, że przenosi się w świat marzeń sennych, w których narrator-bohater zaspokaja potrzebę głodu mocno złączoną z potrzebą seksualną:

Głód nie kończy swego władanie w nocy, przeciwnie, niewidzialnym swym orężem atakuje skryciej i celniej. […] Mnie samemu śniły się wówczas sceny erotyczno-ludożercze; miłość i głód wróciły do swego pnia biologicznego i wyzwoliły z najgłębszych zakamarków podświadomości kobiety ulepione z surowego ciasta, pokąsane w niesamowitych orgiach, ociekające krwią i mlekiem, oplątujące rozpaloną głowę ramionami pachnącymi jak świeże pędy.

(Gustaw Herling-Grudziński, Inny świat. Zapiski sowieckie: 188)

Tadek z kolei wolny jest od głodu, należy bowiem do grupy więźniów, którzy odznaczają się sprytem i bezwzględnością w zdobywaniu jedzenia. Niemniej piętno głodu i głodowej śmierci ciąży również na nim, zmusza do postępków niehumanitarnych i przyjmowania postawy przepełnionej pogardą dla najsłabszych, obojętnością wobec śmierci współtowarzyszy niedoli. Porte-parole Borowskiego z wyjątkową skwapliwością troszczy się niemal wyłącznie o swoje ciało, zabiega o jedzenie dla siebie, by móc przeżyć.

Przekopuję wał. Lekka, poręczna łopata, „sama” chodzi w dłoniach. Grudy wilgotnej ziemi poddają się łatwo i miękko wylatują w powietrze. Dobrze jest pracować, jak się zjadło na śniadanie ćwierć boczku z chlebem i czosnkiem i zapiło się puszką skondensowanego mleka.

(Tadeusz Borowski, Dzień na Harmenzach: 178)

Spośród wielu elementów składających się na biografię więźnia obozu koncentracyjnego czy łagru głód jest – obok śmierci – dominujący, wypełnia dość szczelnie „kamienny świat” i „inny świat”, determinuje codzienne czynności oraz przenika do sfery intymnej człowieka, do jego marzeń i snów (Herling-Grudziński, Bolecki 1997: 139). Jednym słowem, stanowi trwały i bolesny składnik biografii Tadka i narratora-bohatera Innego świata.

Ostatni, czwarty sposób ujawniania się tematu głodu w prozie obozowej Borowskiego i Herlinga-Grudzińskiego można zaobserwować na poziomie języka artystycznego: wpisaną w utwory symbolikę i metaforykę. Metafory „kamienny świat” i „inny świat”, będące tytułami – kolejno, zbioru opowiadań Borowskiego i opowieści Herlinga-Grudzińskiego – co prawda odnoszą się do innych rzeczywistości obozowych, przenoszą odmienne wartości i postawy wyznawane przez pisarzy, ale dokumentują za pomocą różnych stylistyk identyczne doświadczenie: bezwzględną odmienność rzeczywistości, w której obaj zostali zamknięci. Istota owej odmienności wobec „zwykłego” świata polegała między innymi na tym, że jej porządek opierał się na podtrzymywanym wśród więźniów głodzie jako tanim i pewnym sposobie panowania nad człowiekiem oraz jako „wydajnym” narzędziem łamania jego woli. Humanitaryzm, altruizm, szlachetność w relacjach międzyludzkich oczywiście i tam się zdarzały, ale należały, co potwierdza proza obu pisarzy, do rzadkości.

W Innym świecie głodowi nadaje pisarz cechy istoty żywej, drapieżnej i krwiożerczej, która atakuje człowieka przy każdej okazji: za dnia, podczas ciężkiej i wyczerpującej pracy, w nocy, gdy więźniowie snem próbują odegnać głodowe cierpienie. „Głód nie kończy swego władanie w nocy, przeciwnie, niewidzialnym swym orężem atakuje skryciej i celniej.” (Herling-Grudziński 1990: 188). Podobnych zdań, zbudowanych wokół centralnie usytuowanego wyrazu „głód” jest w tekście Herlinga-Grudzińskiego zdecydowanie więcej. Tworzą one wyrazistą i przejmującą, z czytelniczego punktu widzenia, warstwę metaforyczną utworu. Wobec głodu ujętego albo jako drapieżna istota, albo jako władca despotyczny więzień jest bezbronny i skazany na klęskę, to znaczy – mówiąc słowami autora Innego świata – „[…] nie ma takiej rzeczy, której człowiek by nie zrobił z głodu i bólu.” (Herling-Grudziński 1990: 175). Borowski w swoich opowiadaniach unikał metaforyzowania głodu w taki sposób, jak robił to Herling-Grudziński. Zarówno surowa, sprawozdawczo- dokumentarna proza obozowa z tomu Pożegnanie z Marią, jak i krótkie opowiadania o wyraźnie literackim charakterze zgromadzone w Kamiennym świecie budują metaforę głodu za pomocą krótkich, naturalistycznych obrazów. Z jednej strony są to sceny ukazujące obozowy pokątny handel kawałkami margaryny, wymianę kosztowności na chleb i słoninę, z drugiej zaś to opisy apatycznych „muzułmanów” i zachowań otępiałych z głodu Greków „żrących” cokolwiek, a w końcu „świadectwa” obozowego kanibalizmu. Uczucie sytości istnieje w tej samej przestrzeni, co śmierć głodowa; oba stany uchwycone są w jednej chwili i dotyczą – co najważniejsze – niczym nie różniących się od siebie ludzi, którzy zamknięci zostali w tym samym „kamiennym świecie”.

Artykuły powiązane