Metoda opisu zjawisk olfaktorycznych

Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele i mają one między innymi podłoże psychofizjologiczne i kulturowe nie bez znaczenia są tu także fizyczne i chemiczne właściwości substancji zapachowych.

Rozważania o lingwistycznych aspektach zjawisk olfaktorycznych trudno usytuować w jakimś określonym nurcie badawczym, trudno też w badaniu tych zjawisk stosować jakąś ściśle sprecyzowaną metodologię. Najogólniej rzecz ujmując, będą się one mieścić w granicach tzw. lingwistyki kulturowej. Jest to obszar obejmujący wiele różnych aspektów zarówno ogólnoteoretycznych, jak i szczegółowych.

Dla lingwistycznego opisu zapachów ważne są psychologiczne i neuropsychologiczne aspekty problemu leżące niejako u podstaw odbierania, gromadzenia i przetwarzania informacji w ludzkim umyśle. Poznanie tych zasad jest, jak wiadomo, jednym z celów kognitywizmu, dlatego też metodologia badań nad konceptualizacją zjawisk olfaktorycznych musi w dużym stopniu wykorzystywać osiągnięcia dyscypliny nazywanej nauką o poznawaniu, czyli cognitive science. Jest to dyscyplina sytuująca się na pograniczu psychologii, socjologii, semiotyki, lingwistyki, informatyki i pewnie jeszcze kilku innych dziedzin nauki. Paradygmat badań kognitywnych jest otwarty, co uprawnia badacza do odwoływania się do wszystkich dziedzin, które pozwalają mu rozumieć i opisywać zjawiska, którymi się zajmuje, w tym wypadku zjawiska językowe.

Jednym z ważniejszych problemów umożliwiających zrozumienie i w miarę systematyczny opis językowych zagadnień olfaktorycznych jest tzw. problem psychofizyczny przyjmujący współcześnie „…postać pytania o relacje między mózgiem a umysłem” (Searle 1995: 50). Relacje te wymagają wyjaśnienia problemów sensorycznej percepcji woni, ich odbierania w postaci wrażeń mózgowych, przetwarzania tych wrażeń w pojęcia i ich nazywania. Dwa pierwsze etapy nie są domeną lingwistyki, jednak w odniesieniu do wrażeń zapachowych są istotne, bo bez ich wyjaśnienia opis językoznawczy byłby niepełny albo wręcz niemożliwy. Zmuszony jest więc językoznawca do zajęcia stanowiska wobec zjawisk fizykalnych i mentalnych.

Zależności między tymi zjawiskami znakomicie oddaje Julian Tuwim, zastanawiając się w Kwiatach polskich, jak pachnie rezeda, o której w słownikach dowiemy się tylko tyle, że jest rośliną wonną lub że ma wonne kwiaty. Nie ma (nie tylko) według poety odpowiednich nazw określających zapachy, można je próbować ponazywać „słownymi łamańcami”, metaforami; można tylko je próbować poopisywać. Słowa są „bezradne i bezsilne” mimo istnienia pojęć podstawowych, takich na przykład, jak zapach mięty, czy zapach migdałów. Trudno jednak odpowiedzieć na pytanie, jak pachną migdały. Jak wiadomo Tuwimowska rezeda pachnie jak rezeda. Fizykalne, zmysłowe wrażenie woni jest trudne, a czasami wręcz niemożliwe do zidentyfikowania przez bezpośrednie odniesienie. Łatwo to dostrzec, jeśli weźmiemy pod uwagę, że np. każdą barwę można zademonstrować. Doświadczenie zmysłowe barw da się utrwalać, zapachów (poza specjalnymi, laboratoryjnymi) warunkami – nie.

Można się wobec tego zastanawiać, czy wspomniany zapach mięty to zapach prototypowy, czy istnieją w ogóle jakieś prototypowe wonie i czy w ogóle da się zastosować kategorię prototypów do opisu nazw zapachów. Na te pytania jednak nie da się odpowiedzieć wprost.

Anna Wierzbicka pisała, że „eksplikacje werbalne ujawniają strukturę semantyczną słów i wyrażeń językowych”, prototypy zaś bywają częściami struktur semantycznych, i proponowała (Wierzbicka 1999: 54-55)powszechnie już dzisiaj przyjęty schemat definiowania pojęć o prototypowej strukturze:

X jest czerwone → kolor X-a jest jak kolor krwi

X jest słone → smak X-a jest jak smak czegoś, w czym jest dużo soli

Tego schematu nie da się jednak zastosować do definiowania zapachów, bo w polszczyźnie w tym wypadku nie używa się konstrukcji typu X jest miętowe (*cukierek jest miętowy), lecz miętowe X (miętowy cukierek). Jeśli mimo to ją zastosujemy, to otrzymamy:

X jest miętowe (X pachnie miętą) → zapach X-a jest jak zapach mięty

Cukierek oczywiście pachnie miętą, ale i mięta pachnie jak mięta, a rezeda jak rezeda. Inaczej mówiąc referencją prototypową dla czerwieni (koloru czerwonego) byłby kolor krwi, dla zapachu mięty – mięta i jest to przykład błędnego koła w definiowaniu.

W tej sytuacji odwołajmy się do Brentanowskiego pojęcia intencjonalności, które jest ważne we wszystkich dziedzinach zajmujących się poznaniem, w tym także w lingwistyce i w psycholingwistyce. Uznaje się więc intencjonalność za właściwość aktów językowych w tym sensie, że posługując się językiem, nie zwracamy uwagi na same wyrażenia, lecz kierujemy ją ku przedmiotom fizycznym. Zgodnie z założeniami Franciszka Brentany przedmioty (bardzo szeroko rozumiane) pozostają na marginesie psychologii, której celem jest wyjaśnianie aktów psychicznych.

Jerzy Bobryk : Akty świadomości i procesy poznawcze: 114

Akty psychologiczne, pojawiając się, ustalają stosunek podmiotu do przedmiotu. Takie ujęcie jest inną, różną od klasycznej, wizją człowieka i ludzkiego poznania. Umysł, świadomość czy psychika nie są lustrem biernie odbijającym rzeczywistość (…) są raczej czymś aktywnym, a poznanie ludzkie jest bardziej tworzeniem niż odzwierciedlaniem.

Teoria Brentany nie jest powszechnie w psychologii stosowana. Znalazła ona większe uznanie wśród filozofów. Dla opisu zapachów jest ważne to, że skupia się bardziej na aktach psychicznych niż na przedmiotach fizycznych, a kontynuowana przez Kazimierza Twardowskiego umożliwia (przynajmniej w jakimś stopniu) ustalenie relacji (zależności) między aktem a jego wytworem oraz związków czynności psychicznych z psychofizycznymi. Umożliwia też skoncentrowanie się na samych aktach i wobec tego przeniesienie przynajmniej części rozważań o zapachach na pewniejszy grunt. Jest to z pozoru rzecz paradoksalna, bo mogłoby się wydawać, że zapach jest przede wszystkim zjawiskiem fizycznym, ale specyfika zmysłu powoduje, że jest to zjawisko trudne do uchwycenia i opisania, mimo że wypracowano komputerowe metody analizy woni. Nie da się więc w kategoriach fizykalnych powiedzieć, jak pachnie rezeda, ale możemy to opisać np. tak: „zapach kwiatowy, dość mocny, ale świeży”; zapach jaśminowy zaś to: „intensywnie słodki zapach, wręcz drażniący, lekko mdlący”; zapach waniliowy: słodki, intensywny, może być ciężki, raczej przyjemny i kobiecy1W taki sposób – W taki sposób zdefiniowali te zapachy studenci na Uniwersytecie Zielonogórskim.. Sytuujemy więc zapach w kategorii aktów psychicznych, stanów umysłowych, bądź staje się on wręcz wytworem takiego aktu;

John R. Scarle : Umysł, mózg i nauka: 55

(…) mamy stany umysłowe, by reprezentowały nam świat, przedstawiały jaki jest, jaki chcielibyśmy, by był, jakich jego cech się obawiamy, co zamierzamy w nim zrobić i tak dalej.

Dobrą ilustracją tego stwierdzenia jest jedna ze studenckich definicji zapachu potu: „taki, jak zapach przedziału PKP”.

Wszelkie formy intencjonalne według J. R. Searla charakteryzują się aspektowością – widzenie przedmiotu jest zawsze widzeniem tylko pewnych jego aspektów, ta zasada dotyczy nie tylko widzenia w sensie dosłownym (postrzegania poprzez zmysł wzroku), ale także wszelkich innych form. Każdy stan intencjonalny charakteryzuje się profilem aspektowym (Searle 1999: 179). W wypadku zapachów będzie to indywidualne odnoszenie ich do różnych aspektów rzeczywistości i eksponowanie przez to różnych skojarzeń. Tak jest na przykład we fragmencie Kwiatów polskich, w którym eksponuje się kilka różnych aspektów zapachu mięty. Jest to zapach pasty lub proszku do zębów, eliksiru, pepermintu z lodem – zapach chłodny, orzeźwiający. Ujawnia się tu tzw. przyczynowość intencjonalna, pokazująca to, ”…co jest najważniejsze zarówno w strukturze działania, jak i w wyjaśnieniach ludzkiego działania, odbiegająca od zasad klasycznej przyczynowości” – „umysł powoduje dokładnie takie stany rzeczy, o jakich myśli” (Searle 1995: 56). W naszym wypadku nastąpiło po prostu odwrócenie klasycznej zasady przyczynowości. Przenosząc to na grunt prezentowanych już rozważań psychologicznych, można by powiedzieć, że określona percepcja jednostkowa zarejestrowana w kartotece gnostycznej straciła połączenie z receptorem węchowym (oderwała się od rzeczywistości?) . Istnieje wobec tego pojęcie „zapach mięty”, które należy usytuować w najbliższym dostępnym otoczeniu i nadać mu językowy kształt. Zadaniem zaś lingwistyki jest wieloaspektowa analiza językowo-kulturowych aspektów samego pojęcia i jego otoczenia.

Materiał językowy potwierdza powszechną klasyfikację zapachów na przyjemne i nieprzyjemne. Podziałowi temu należy zatem podporządkować analizę językowo-kulturową nazw woni, gdyż dychotomia pojęć „pachnieć” „śmierdzieć” wskazuje na społeczne i jednostkowe doświadczenia. Pozytywne i negatywne skojarzenia są ważne nie tylko w wymiarze fizykalnym, ale także w aspektach kulturowych, estetycznych i społecznych, co zostało szczegółowo przedstawione w książce Jak pachnie rezeda (Bugajski 2004), w której szczególną uwagę zwraca się na zapach roślin i istot żywych, woń wody i wilgoci, dymu i spalenizny, na zapachy czystości i brudu, woń przestrzeni publicznej i prywatnej oraz na metaforyczny wymiar dobra i zła, którym to pojęciom odpowiadają odpowiednio zapachy przyjemne i nieprzyjemne.

Zagadnienia te zostały poszerzone o różne aspekty percepcji, gromadzenia i przetwarzania informacji w umyśle oraz o językowe i tekstowe skutki tych procesów, ponieważ bez ich uwzględnienia opis byłby niepełny lub wręcz niemożliwy; konceptualizacja woni z jednej bowiem strony podlega różnym ograniczeniom, z drugiej zaś wymaga od użytkowników języka pewnego wysiłku głównie z tego względu, że w odróżnieniu od innych wrażeń zmysłowych nazwy zapachów w zasadzie nie są ujęzykowione i mogą podlegać zarówno uwarunkowaniom kulturowym, jak też idiolektalnym, bądź wręcz zależeć od chwilowego nastroju.

Źródła

  • Bobryk Jerzy,„Akty świadomości i procesy poznawcze”, Leopoldinum, Wrocław 1996.
  • Bugajski Marian, „Jak pachnie rezeda? Lingwistyczne studium zapachów”, Atut, Wrocław 2004.
  • Searle John R., „Umysł, mózg i nauka”, przeł. Jerzy Bobryk, PWN, Warszawa 1995.
  • Searle John, R., „Umysł na nowo odkryty”, przeł. Tadeusz Baszniak, PIW, Warszawa 1999.
  • Wierzbicka Anna, „Język – umysł – kultura”, pod red. Jerzego Bartmińskiego, PWN, Warszawa 1999.

Artykuły powiązane

Bibliografia

  • 1
    W taki sposób – W taki sposób zdefiniowali te zapachy studenci na Uniwersytecie Zielonogórskim.