Epoka rozbiorów zapoczątkowała w wyglądzie polskich miast szereg istotnych zmian. Po pierwsze, nowoczesna administracja państwowa i długo kulejący samorząd rozpoczęły masowe wznoszenie budynków użyteczności publicznej oraz adaptowanie istniejących budowli dla swoich potrzeb (np. magnackie pałace w Warszawie, zabudowania poklasztorne). W małych miastach budowanie to ograniczało się przeważnie do wzniesienia murowanego, jednopiętrowego, klasycystycznego ratusza z wieżą zegarową. Najokazalszym ratuszem w Polsce cieszył się przez kilka zaledwie lat Lwów – zburzono go w czasie bombardowania miasta w 1848 r. Większe miasta – powiatowe, obwodowe, gubernialne – otrzymały budynki sądowe i więzienia, szkoły średnie (dotychczas zazwyczaj lokowane w klasztorach) i nieliczne instytucje naukowe, teatry (największy: Teatr Wielki w Warszawie), biblioteki i muzea (pierwszy budynek oryginalnie zaprojektowany jako galeria wzniósł hrabia Raczyński w Poznaniu), a także szpitale i rzeźnie publiczne. Z inicjatywy prywatnej wznoszono też duże budynki handlowe, np. poznański Bazar i tzw. Gościnny Dwór w Warszawie, oraz hotele i siedziby rozmaitych towarzystw – tu najokazalszą była siedziba Warszawskiego Tow. Przyjaciół Nauk (tzw. Pałac Staszica), zarekwirowana przez władze po zaledwie siedmiu latach i przerobiony na cerkiew. Kościołów początkowo więcej burzono i adaptowano na nowe potrzeby niż wznoszono (za wyjątkiem cerkwi i kościołów ewangelickich na ziemiach z osadnictwem niemieckim). Dopiero w okresie urbanistycznej eksplozji pod koniec wieku zaczęto masowo wznosić nowe kościoły oraz synagogi, zazwyczaj w tzw. neostylach. Z czasem dołączyły też poczty i kompleksy produkcyjno-mieszkaniowe – w Prusach połączone z halą do podstawiania pociągów – oraz budynki fabryczne. Te ostatnie wahały się od drewnianych warsztatów aż po olbrzymie Scheiblera, np. Łodzi i Poznańskiego w hierarchii społecznej. Dworce natomiast stały się wizytówkami zarówno miast dużych (np. wzniesiony pod koniec wieku dworzec lwowski) jak i małych (np. Skierniewice, Aleksandrów Kujawski), które rozwój zawdzięczały właśnie kolei. Dworce stanowiły nie tylko „okno na świat” ale też centrum życia mniejszych miast, będąc zarazem świątynią techniki i makietą przestrzeni: osobne poczekalnie dla pasażerów odrębnych klas, oficerów i dam podróżujących samotnie unaoczniały społeczne podziały w krakowskie Planty.
Władze zaborcze starały się poddać budownictwo oraz układ przestrzenny miast pewnym rygorom; w roku 1820 uchwalono w Królestwie Polskim „przepisy ogólne Policji Budowniczej dla miast”, które częściowo przetrwały aż do roku 1928. Plany obejmowały poszerzanie i „prostowanie” ulic, przekształcanie targów w centralne place i zakładanie nowych na peryferiach, zakładanie osad przemysłowych, co w pierwszej połowie stulecia odbywało się z inspiracji i z pomocą państwa. W Królestwie ambitnym planowaniu kres położyło powstanie 1863; także wobec urbanistycznej eksplozji Warszawy, Łodzi i mniejszych ośrodków przemysłowych w drugiej połowie stulecia okazało się bezradne i nie okiełznało żywiołowej i chaotycznej rozbudowy przedmieść (w tym drugim przypadku – także i samego centrum, którego brak już w połowie wieku uznawano za „dotkliwą niedogodność” (Flatt, 1853: 113)). Jedynie w większych miastach przepisy przyczyniły się do stopniowego wyrugowywania zabudowy drewnianej i parterowej ze śródmieścia. Fatalnym obciążeniem dla wielu miast, w tym Warszawy, Poznania i Krakowa, stało się przekształcenie ich w twierdze, co długo hamowało ich rozwój przestrzenny i powodowało patologiczne zagęszczenie zabudowy w centrum. Paradoksalnie, spóźnione porzucenie tej koncepcji w Austrii dało galicyjskim stolicom, wzorem wiedeńskiego Ringu, przestrzeń pod reprezentacyjne corso w centrum miasta: piwnymi i lwowskie Wały Hetmańskie.
Budynki publiczne i prywatne powoli rosły wzwyż. Po roku 1860 upowszechniły się w Warszawie kamienice trzypiętrowe; w 1904 roku najwyższym budynkiem w kraju staje się stołeczna centrala telefoniczna „Cedergren”. Ustala się podział na ekskluzywne „fronty” i biedne „oficyny” wokół coraz głębszego i ciemniejszego podwórka – lub ich szeregu, a także zamożne i reprezentacyjne centrum oraz tandetne i chaotyczne przedmieścia (choć w Warszawie Stare Miasto staje się dzielnicą biedoty, a elity przenoszą się w okolice Marszałkowskiej). Dopiero pod koniec wieku, wraz z rozwojem transportu publicznego, najzamożniejsi przenoszą się do dzielnic willowych na peryferie (Lwów, Warszawa, Poznań). Ścieki płynęły ulicami wszystkich miast Królestwa Polskiego poza Warszawą i Galicji poza Lwowem i Krakowem – jedynie w Prusach dobrodziejstwem kanalizacji cieszyła się większa ilość miast. Tam też regularnie polewano ulice i place wodą w celu zmniejszenia ilości kurzu: w 1912 r. w Poznaniu służyło do tego 15 beczkowozów. We wszystkich za to większych miastach w sezonie letnim ulice i place zapełniały się Sienkiewicza ogródkami i ulicznymi teatrzykami; niezależnie zaś od sezonu zaludniali je niezliczeni domokrążcy, wędrowni handlarze i żebracy. Standardyzacji uległy liczne dorożki i fiakry, a także wygląd ich woźniców (w Warszawie – granatowy płaszcz, w Krakowie – melonik).
Industrializacja XIX wieku przyniosła apogeum kontrastów w rozwoju i wyglądzie miast polskich. Setki małych miasteczek trwało w stanie niemal niezmienionym: na początku kolejnego stulecia składały się na nie wciąż niemal wyłącznie drewniane budynki, piaszczysty plac-rynek i ulice-drogi. Wiele z nich reformy administracyjne zredukowały do statusu wsi i osad. Ówczesna opinia traktowała owe mieściny okrutnie: w Galicji ich symbolem stała się Pipidówka Bałuckiego, w Kongresówce Pikutkowo Żyrardów, w Wielkopolsce naśmiewano się z „elegantów z Mościny” oraz „pierdołów z Gądek”. W zaborach austriackim i pruskim miasta powiatowe dorobiły się przynajmniej przyzwoitych budynków użyteczności publicznej, ale wyjątkowo tylko mieściły się w nich choćby niewielkie zakłady przemysłowe („W Polsce kapitalizm nie wytwarzał miast, lecz osady fabryczne” – skomentował Józef Chałasiński (Jałowiecki, 1988: 44)). Większe miasta, za wyjątkiem Poznania i Lwowa – stolicy autonomicznej Galicji – również pozbawione były znaczącego przemysłu i prezentowały się bardzo prowincjonalnie. W Królestwie Polskim wszystkie miasta zdystansowały Warszawa i Łódź, w 1910 skupiające ponad 43% całej ludności miejskiej; daleko za nimi pozostawały mniejsze centra administracyjne oraz przemysłowe (trzeci co do wielkości Sosnowiec uzyskał prawa miejskie dopiero w XX wieku!). Mniejsze miasta (np. Kalisz, Lublin) często rozbudowywały się w stronę położonego na peryferiach dworca. Na tle chaotycznej zabudowy osiedli fabrycznych wyróżniał się planową, regularną zabudową Giszowiec; tuż przed pierwszą wojną światową powstał na przedmieściach Katowic Zamek Królewski – ucieleśnienie popularnej w Niemczech idei „miasta ogrodu”. Natomiast centrum przemysłu wydobywczego Galicji – naftowe zagłębie okolic Borysławia – nigdy nie wyszło poza poziom baraków i lepianek i nie stało się miastem.
Znaczącym czynnikiem kształtującym miejski krajobraz był zmieniający się stosunek do zabytków. Na początku wieku zrujnowane lub przestarzałe budynki ochoczo burzono (np. krakowski ratusz) – czasem tylko dlatego, że zasłaniały widok na coś „ładniejszego” (np. warszawską bramę krakowską i okoliczne kamienice, zasłaniające artystom). W kolejnych dekadach nagle odkryto ich historyczną wartość: „Dziś zwaliska te okazałe, upłynionymi wiekami upoważnione, łomy niegdy ogromnego gmachu, reszty odwiecznych murów kosztownej warowni niosą do duszy tkliwe uczucie przeszłości. Można by je przystosować do rzymskiego Coliseum” – pisał o ruinach zamków w Ciechanowie i Czersku autor półurzędowej gazety w 1843 r. (Dumała, 1974: 15). W związku z fascynacją przeszłością pozostawała też moda na budowle w stylach historycznych, najczęściej w stylu neogotyckim – ulubionym zarówno przez polskich, jak i niemieckich patriotów. W miastach zaboru pruskiego budowle w tym stylu unaoczniały ich odwieczną niemieckość, w Kongresówce – wyższość kultury polskiej nad rosyjską; w sensie dosłownym tę funkcję pełniła np. katedra św. Floriana na warszawskiej Pradze w stosunku do pobliskiej cerkwi prawosławnej. „Pomnikiem sławy narodu naszego”, który wywołał największe kontrowersje, była Złota Kaplica w Poznaniu, ufundowana w latach 30-tych: jej wnętrze utrzymane było w stylu bizantyjskim. Na ten styl stawiali potem Rosjanie, wznosząc cerkwie, zazwyczaj w pobliżu dworców.
W kontraście do zauroczenia zabytkami narastała fascynacja nowoczesnością, np. żelazem jako materiałem budowlanym, podstawą nowoczesnej techniki, wystroju wnętrz i zdobnictwa („Żelazny wiek!” – pisała w 1873 r. Eliza Orzeszkowa (Jałowiecki, 1988: 105). Jeszcze bardziej rewolucyjnym elementem, odmieniającym miejski krajobraz, było oświetlenie: najpierw gazowe, potem elektryczne. Po nim nadeszły elektryczne tramwaje (pierwsza linia wiodła z centrum Lwowa na tereny sławiącej postęp techniczny Wystawy Krajowej 1894 r.), a w pierwszej dekadzie XX w. także samochody, trzymające się w pobliżu dużych miast z braku dobrych dróg i serwisu na prowincji. Tramwaje stały się na przełomie wieków w Warszawie i Łodzi (jedynie w Prusach funkcjonowały też w mniejszych miastach) tak popularne, że poszczególne linie oznaczano kolorami – z uwagi na powszechny analfabetyzm (barwy łódzkich linii uwiecznił Julian Tuwim w Kwiatach polskich).
Z drugiej strony, przerażały brud, niechlujstwo i nędza dzielnic robotniczych i fabrycznych osad, wszechobecna sadza z kominów. Symbolem zagrożeń i ohydy industrializacji stała się przede wszystkim Łódź – najszybciej rozwijające się miasto w Polsce, przyciągające i odpychające drastycznymi kontrastami między ostentacyjnym bogactwem i nędzą, zawdzięczające swój rozwój wyłącznie przemysłowi, a przy tym zdominowane przez robiących „wielkie kariery” Niemców i Żydów. Nie tylko chorób klasy Reymonta miasto zdawało się żywym i bardzo niebezpiecznym organizmem. Już w połowie wieku publicyści dostrzegali w nim „pierwiastek męski” rodzący „zepsucie i chuć”, który należy „pożenić” z kobiecą wsią – pasywną i nieco ociężałą umysłowo, ale za to piękną i czystą moralnie (Jedlicki, 2000: 87). Polskie fobie i lęki anyturbanistyczne, każące dostrzegać w wielkich miastach potwora brzydoty i zepsucia moralnego oraz wylęgarnię chorób, były w gruncie rzeczy kalką podobnych poglądów rozpowszechnionych na zachodzie już od kilkudziesięciu lat. Wyróżniał je jedynie patriotyzm, w szlacheckich dworkach i chłopskich chałupach wypatrujący nieskalanego narodowego ducha; stąd też liczba polskich autorów, którzy miastu nie mieli za złe, że tak bardzo różni się od wsi, była bardzo ograniczona: dominowali wśród nich socjaliści, widzący w potędze miasta postęp, a w jego nędzy zarzewie przyszłej rewolucji.
Źródła
- Dumała Krzysztof; „Przemiany przestrzenne miast i rozwój osiedli przemysłowych w Królestwie Polskim w latach 1831-1869”; Ossolineum, Wrocław 1974.
- Flatt Oskar; „Opis miasta Łodzi pod względem historycznym, statystycznym i przemysłowym”; Warszawa 1853.
- Jałowiecki Bogdan; „Miasto w dobie przemysłowej. Uwagi o podejściu systemowym”; [w:] „Miasto i kultura polska doby przemysłowej”, t. I „Przestrzeń”, pod red. Hanny Imbs, Ossolineum, Wrocław 1988.
- Jedlicki Jerzy; „Świat zwyrodniały. Lęki i wyroki krytyków nowoczesności”; „Sic!”, Warszawa 2000.
- Jedlicki Jerzy; „Jakiej cywilizacji Polacy potrzebują. Studia z dziejów idei i wyobraźni XIX wieku”; W.A.B., Warszawa 2002.
- Kołodziejczyk Ryszard; „Miasta, mieszczaństwo, burżuazja w Polsce XIX w.”; PIW, Warszawa 1979.
- Koter Marek; „Geneza układu przestrzennego Łodzi przemysłowej”; PWN, Warszawa 1969.
- Kowecka Elżbieta; „Budownictwo”; [w:] „Historia kultury materialnej Polski w zarysie” t. V pod red. Elżbiety Koweckiej, Ossolineum, Wrocław 1978.
- Miłobędzki Adam; „Zaryys dziejów architektury w Polsce”; Wiedza Powszechna, Warszawa 1988.
- Sobczak Tadeusz; „Zakłady komunalne”; [w:] „Historia kultury materialnej Polski w zarysie”, t. IV, pod red. Bohdana Baranowskiego, Juliana Bartysia i Tadeusza Sobczaka, Ossolineum, Wrocław 1979.
- Wasylewski Stanisław; „Życie polskie w XIX wieku”; Iskry,Warszawa 2008.
Artykuły powiązane
- Rybicka, Elżbieta – Percepcja nowoczesnego miasta
- Łupienko, Aleksander – Oświetlenie ulic miast polskich w XVIII–XIX w.
- Łupienko, Aleksander – Światło naturalne – dom miejski