Podglądanie w literaturze pozytywizmu

Podglądanie jest rodzajem percepcji wzrokowej, jaka pozostaje (przynajmniej do pewnego momentu) ukryta dla tych, którzy są jej obiektem. Literatura pozytywizmu nadaje tym sytuacjom charakter zarówno przypadkowy, jak również zamierzony, ale każde z tych rozwiązań – w przeciwieństwie do podsłuchiwania – zakłada obecność postaci, które już są sobie znane, nawet jeśli nie utrzymują wzajemnych relacji. Fakt, iż podmiot podglądający zawsze wie, kim jest przynajmniej jedna z podglądanych przez niego osób, powoduje, że zasadniczą kwestią stają się doznania wewnętrzne towarzyszące temu procederowi. Literatura pozytywizmu prezentując akty podglądania koncentruje się wokół stanów związanych z (1) zazdrością, (2) resentymentem oraz (3) empatią.

Zazdrość

Generowanie bądź stymulowanie istniejącej już zazdrości jest najczęstszą funkcją, jaką w literaturze pozytywizmu pełnią sceny podglądania. Ich konstrukcja opiera się na przesłance, zgodnie z którą warunkiem wystarczającym dla powstania takiej reakcji jest już sama obecność dodatkowej – „nieprzewidzianej” – osoby. Z tego też powodu podglądani bohaterowie nader rzadko znajdują się w sytuacji intymnej, a nawet niekoniecznie muszą przebywać tylko we dwoje.

Przykład takiej funkcjonalizacji znajduje się w powieści Elizy Orzeszkowej Na dnie sumienia. Jej bohaterka, Ewa, niegdyś odrzuciła oświadczyny Anatola i wyszła za mąż za utytułowanego Seweryna. Po latach Anatol uzyskuje wspaniałą pozycję i przypadkiem odwiedza dom swej niedoszłej narzeczonej. Jej niewygasłe nigdy uczucie odżywa na nowo z niezwykłą siłą, ale on zupełnie je ignoruje, ponieważ równie silnie ulega urokowi Krystyny – córki Ewy z pierwszego małżeństwa. Matka ukradkiem obserwuje z okna swego pokoju przechadzającą się parę, ulegając silnym atakom zazdrości. Jej narodziny pisarka pokazała trójfazowo – bohaterka trzykrotnie bowiem przerywa obserwację – precyzyjnie dookreślając doznania powstałe w trakcie podglądania.

W pierwszej fazie następuje rozpoznanie, które wszelako nie ma charakteru neutralnego. Anatol i Krystyna wydają się Ewie złączeni słonecznymi promieniami, tak iż tworzą doskonale pasującą do siebie parę. Dopiero takie ujęcie wzbudza – jeszcze niezbyt intensywne – pragnienie „zastąpienia” Krystyny przy boku Anatola. Niemal symultanicznie pojawia się także analiza własnej sytuacji, która jest dla Ewy nieskończenie gorszą od tej, która właśnie okazuje się udziałem jej córki.

Etap drugi składa się z wnikliwej obserwacji, jaką Ewa przeprowadza za pomocą lornetki. Wszelako w jej kadrze znajduje się wyłącznie profil Anatola, który oglądany jest dokładnie, tak iż uchwycona zostaje nawet zmiana rysów jego twarzy. Dzięki optycznemu urządzeniu powstaje więc iluzja sugerująca inną perspektywę: Ewa widzi dokładnie to, co właśnie postrzega Krystyna. Ale to złudzenie jest chwilowe, ponieważ brak możliwości usłyszenia rozmowy powoduje, że obserwatorka zdaje sobie sprawę z dzielącego ją od oglądanego dystansu. A kiedy jeszcze wyobraźnia podsunie jej – zupełnie błędne – przypuszczenie dotyczące miłosnych wyznań, wówczas emocjonalne napięcie osiągnie apogeum.

Etap drugi okazuje się więc podobny do pierwszego, tyle tylko że przebiega o wiele dynamiczniej. Znowu bowiem Ewa przez moment znajduje się blisko absolutu, a następnie doświadcza bolesnego – niemal paraliżującego – odrzucenia. Ponieważ jego przyczyna – w osobie Krystyny – została już ustalona, zatem efektem podglądania jest nagła erupcja zazdrości.

Trzecia faza również powiela ten schemat, doprowadzając go do skrajnej intensyfikacji. Odpocząwszy zaledwie kwadrans, Ewa ponownie sięga po lornetkę, ale tym razem już sam widok owych „półboskich” postaci przyprawia ją o „piekielny ból”. W tej determinacji tkwi element masochizmu: bohaterka nie wyrzeknie się percepcji, nawet jeśli jej efektem będzie wzrastające cierpienie. Jego natężenie osiągnie stan maksymalny, kiedy Ewa – tym razem trafnie – odgadnie, że obserwowana przez nią właśnie scena ma charakter zaręczyn. Bramy raju zamykają się zatem bezpowrotnie, wywołując kolejną, jeszcze silniejszą, falę bólu (Orzeszkowa 1951a: 189-192).

Równie dotkliwe okazuje się podglądanie, jakiemu w trakcie wielkanocnej kwesty oddaje się Wokulski w Lalce Bolesława Prusa. Ukryty w konfesjonale Stanisław obserwuje spotkanie hrabiny i Izabeli z Ochockim:

Bolesław Prus : Prus 1998a: 210

Wokulski (…) czuł, że w mózgu wypala mu się obraz tego towarzystwa. Kosztowny dywan, srebrna taca zasypana na wierzchu garścią imperiałów, dwa świeczniki, dziesięć płomyków, hrabina odziana w grubą żałobę, młody człowiek zapatrzony w pannę Izabelę i ona – rozpromieniona. Nawet ten szczegół nie uszedł jego uwagi, że od blasku promyków hrabinie świecą się policzki, młodemu człowiekowi koniec nosa, a pannie Izabeli oczy
Brak percepcji audytywnej natychmiast wyzwala u bohatera zazdrosne podejrzenia, które sterują odbiorem kolejnych danych wizualnych. Ich rejestracja przebiega dość specyficznie, ponieważ koncentruje się na elementach wystroju wnętrza, a dopiero finalnie powraca do – zauważonych na początku – osób. Powstaje dzięki temu efekt retardacji, którego celem jest intensyfikacja bolesnych doznań: każdy z widzianych przedmiotów jest prezentem, który w obecnej sytuacji został odrzucony – podobnie jak sam ich ofiarodawca.

Zastosowane przez Orzeszkową i Prusa mechanizmy wydłużania zarówno percepcji, jak i towarzyszących jej negatywnych przeżyć, są jednak rozwiązaniem niestandardowym. O wiele częściej podglądanie wywołujące silne ataki zazdrości okazuje się zbyt bolesne, dlatego bywa ograniczane do minimum. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy rozbudzona zawiść wywołuje kolejne, równie złe, emocje skierowane pod adresem ukradkiem dostrzeżonej i niepożądanej osoby. W Pierwotnych Orzeszkowej szambelan Pomieniecki podglądając przez okno spacerującą z Eugeniuszem Adolfinę, z trudem powstrzymuje gniew, który utrudnia mu prowadzenie dalszej konwersacji z matką Adolfiny (Orzeszkowa 1949a: 157-158). Analogiczna reakcja pojawia się w Rodzinie Połanieckich Henryka Sienkiewicza: kiedy Stanisław dojrzy w salonie całujących się Maszków, dozna niczym niepohamowanego ataku wściekłości i furii (Sienkiewicz 1992: 472-473).

Obaj bohaterowie reagują zresztą podobnie, doprowadzając do przerwania intymnego spotkania. Niekiedy jednak zachowania podglądających okazują się bardziej radykalne: w Nad Niemnem Orzeszkowej obserwująca Jana i Justynę Domuntówna rzuca kamieniem, który trafia Bohatyrowicza (Orzeszkowa 1996b: 404-406); natomiast inne postacie opanowują bezpośrednie impulsy, podejmując później znacznie groźniejsze działania. Na dnie sumienia Orzeszkowej przedstawia także drugą scenę zaręczyn, jaka również jest podglądana: oficjalna uroczystość Moniki i Kazimierza zostaje podpatrzona przez zazdrosnego o nią Rodryga (Orzeszkowa 1951a: 202-204), który za pomocą przebiegłych intryg doprowadza do długotrwałego uwięzienia jej ojca i narzeczonego. Jeszcze radykalniejsze postępowanie jest udziałem Sylli z Baśni, która ostatecznie uśmierca Zefira i Śpiewną, zobaczywszy uprzednio, jak wygląda ich wspólna egzystencja (Orzeszkowa 1952: 174-175).

Ci, którzy doświadczają dzięki podglądaniu zazdrości, zazwyczaj dokonują przeciwstawienia między sobą a niepożądaną postacią. O tym jednak, iż ta opozycja oparta jest na iluzji, przekonują perypetie tytułowej bohaterki Pamiętnika Wacławy Orzeszkowej. Wacława uczestniczy bowiem w dwóch analogicznych (i następujących natychmiast) sytuacjach: w pierwszej Lubomir niemal składa bohaterce małżeńską deklarację, a w drugiej – podpatrzonej dzięki zapobiegliwości starej niani – ten sam amant zaleca się do garderobianej (Orzeszkowa 1950b: 142-144). Obie te sceny się nakładają, powodując, że Wacława omdlewa, gdyż nie jest w stanie oddzielić siebie od postaci służącej. Oznacza to, iż jeśli zazdrośnicy pragną „tego” samego, to w sposób niezauważalny upodobniają się do siebie.

Resentyment

Resentyment jest reakcją podobną do zazdrości, tyle że ma on bardziej abstrakcyjny, wysublimowany charakter. Analogię tę silnie podkreślał Max Scheler, określając najsilniejsze stadium resentymentu mianem zazdrości egzystencjalnej, która dąży do zawładnięcia jednostkowym bytem jakiejś osoby (Scheler 2008: 26). Literatura pozytywizmu łączy tego typu doznania z podglądaniem, chociaż sytuacje te nie zdarzają się często i zazwyczaj ich wewnętrzny aspekt nie zostaje bezpośrednio zaprezentowany.

Nie zawsze też doświadczenie resentymentu odsłania negatywne nacechowanie. Kiedy w Grzechach dzieciństwa Prusa Kazimierz ogląda przez szczelinę w parkanie bawiące się w dworskim parku dziewczęta, ulega fascynacji ich spontaniczną, beztroską, tak odmienną od swojej, egzystencją (Prus 1948b: 184-185). Ale już podglądanie, jakiemu zapamiętale oddaje się Krzeszowska w Lalce, nacechowane jest silną awersją do Heleny Stawskiej posiadającej wszystkie te zalety (np. jest szczęśliwą matką, ma szczerze oddanych i wpływowych przyjaciół), których brak niezwykle dotkliwie baronowa odczuwa (Prus 1998b: 336-337).

Gdyby nie prowokacje studentów, Krzeszowska znakomicie panowałaby nad swoimi reakcjami. Natomiast tytułowy bohater Sylwka Cmentarnika Orzeszkowej zupełnie traci nad sobą kontrolę w trakcie podglądania: zaglądając nocą do okien pałacu Tarżyców, gdzie odbywa się uroczysty koncert, szybko ulega „paraliżowi”, osuwając się z płaczem na bruk. Resentymentalny charakter reakcji Sylwka zostaje podkreślony przez jej synchronizację z tym momentem koncertu, w którym do pianina zasiada córka Tarżyca, Aurelia – przyrodnia siostra podglądacza. Bohater w jej osobie obserwuje arystokratyczny prestiż i uznanie, których został pozbawiony, a które – jak przypuszcza – słusznie mu się należą.

Resentyment wywołany dzięki podglądaniu prowadzi do kolejnych, niekiedy niebezpiecznych, działań (Orzeszkowa 1951c: 225-226). Znamienny jest jednak fakt, iż w tym procesie istotną rolę odgrywa sytuacja podwójnej percepcji: ten, kto podgląda, sam również jest podglądany (Kazimierz przez Walka, Krzeszowska przez studenta, Sylwek przez Maurycego). Pojawienie się dodatkowej postaci wywołuje u podglądaczy intensyfikację zainteresowania, sprawiając, iż ujawniony już przed „innym” resentyment staje się nieodwracalny, niemożliwy do przezwyciężenia.

Nie jest wykluczone, iż odwrotny scenariusz pojawia się dlatego, że podglądanie pozostaje przez nikogo niezauważone. W Braciach Orzeszkowej Zenon podpatrując flirt, jaki z jego szwagierką prowadzi brat, natychmiast dokonuje porównania między nim a sobą, w wyniku którego powstaje silna – i zarazem uświadomiona – zawiść (Orzeszkowa 1949b: 224-225). Ale nie wywołuje ona ani utrwalonej niechęci, ani nie powoduje wrogich reakcji: resentyment zostaje opanowany, choć zniknie dopiero, gdy bracia definitywnie się rozstaną.

Empatia

Dominacja negatywnych doznań związanych z podglądaniem prowadzi w literaturze pozytywizmu do marginalizacji innego typu reakcji. Sporadycznie pojawia się zatem etycznie rozumiana empatia, której istotą jest współczucie oraz pomoc dla innych. Prus w Katarynce prezentuje dyskretne podpatrywanie, jakiemu oddaje się pan Tomasz, rozpoznając w ten sposób chorobę oczu nowej lokatorki (Prus 1948a: 30-32). Dzięki temu nie tylko zmienia on swoje zwyczaje dotyczące kataryniarzy, ale podejmuje działania mające przywrócić wzrok dziewczynce.

Częściej empatia zyskuje nacechowanie poznawcze, którego celem jest współodczuwanie, czyli przejęcie przez podglądającego dokładnie tych samych doznań, jakie są udziałem podglądanych. Dwa, w pewnym sensie przeciwstawne, modele takich sytuacji pojawiają się w twórczości Prusa, ujawniając rozmaite mankamenty tego typu percepcji. W Kamizelce narrator przyznaje się do codziennej obserwacji, jaką w stosunku do nowych lokatorów prowadzi ze swojego okna (Prus 1948a: 52). Jednakże ani podglądanie, ani inne – równie pośrednie – formy kontaktu nie dostarczają wnikliwych rozpoznań, prowadząc do wycinkowej i fragmentarycznej rekonstrukcji losów.

Natomiast w finale Dzieci pojawia się sytuacja odwrotna: ukryty w chłopskiej chacie Kazimierz podgląda przez szparę egzekucję, jaką rosyjskie wojsko przeprowadza na zamkniętym w pobliskiej kuźni przywódcy ruchu rewolucyjnego (Prus 1952: 235-237). Percepcja jest nie tylko dokładna, ale wywołuje nieoczekiwane skutki: kiedy bowiem rosyjscy żołnierze zbliżają się do kryjówki Świrskiego, ten przekonany, iż czeka go analogiczny (a nawet jeszcze gorszy) los, jaki przed chwilą stał się udziałem Zająca, popełnia samobójstwo. Diagnoza okazuje się błędna, ale powstaje pod wpływem zbyt silnego utożsamienia, jakie pojawiło się między podglądającym i podglądanym.

Źródła

Artykuły powiązane