Postaciowanie panegiryczne: August II Mocny

„Postaciowanie panegiryczne” wymaga przynajmniej dwóch wstępnych wyjaśnień genologicznych: przedmiotem pochwały mogły być: osoby (chwalone poniekąd w każdym momencie życia, por. genetliakon, epitalamium, mowa pożegnalna przed podróżą i powitalna po powrocie, tren) oraz wielorakie rzeczy (miasta, rzeki, konie) czy zwycięstwa, a nawet pojęcia (np. sprawiedliwość). Panegiryk jako gatunek literacki sam był „wielogatunkowy”: mógł wcielać się w inne gatunki i pozostawać z nimi w stanie genologicznej symbiozy (przykładowo: epigramat, dedykacja, epitafium, elegia czy mowa).

Panegiryczna „przesada” jako wyznacznik gatunkowy szczególnie ujawnia swą terminologiczną ułomność wówczas, kiedy czytamy teksty poświęcone spornym postaciom (np. Jan III Sobieski czy Stanisław August Poniatowski): dla ich przeciwników każda pochwała jest przesadna, ale nie dla zwolenników. Zarazem jakakolwiek „przesada” w trybie koniecznym wiąże się z „miarą” – ta zaś często pozostaje niedopowiedziana czy w ogóle nieokreślona. Ponadto źródła biograficzne często nie pozwalają orzec, czy autor panegiryku faktycznie przekroczył „miarę”.

Czytając utwory panegiryczne, należy pamiętać o dawnej teorii retorycznej, która podkreślała swoisty status pochwały i nagany jako gatunków rodzaju pokazowego: powinny być oceniane jedynie estetycznie (jako „sztuka dla sztuki” – pokazowe ćwiczenie w sztuce oratorskiej), nie zaś tak, jak gatunki rodzaju sądowego i doradczego (w których przedmiot mowy posiada istotne znaczenie merytoryczne). Innymi słowy: odmiennie niż w wymowie sądowej i doradczej, w wymowie pokazowej (zwanej też popisową lub demonstratywną) audytorium nie jest zobowiązane rozstrzygnąć tę kwestię, która stanowi przedmiot wystąpienia mówcy. Ma bowiem ocenić samo wykonanie sztuki oratorskiej.

August II Mocny – skąd ten przydomek króla, który na ogół z potęgą Rzeczypospolitej nie jest jakkolwiek kojarzony? Ówcześnie eksponowano postać siłacza, ale przeczą jej choćby portrety mężczyzny o posturze raczej przeciętnej. W polskiej tradycji August II mógłby być „Mocny” jedynie swoiście:

Jacek Staszewski : Portrety literackie Augusta II: 47-48

W najpopularniejszych opisach podnoszono najczęściej ogromną siłę fizyczną. Jak to barwnie ujął Władysław Konopczyński, »August Mocny wyrósł w swoim elektoracie na siłacza i despotę, łamacza podków i gwałciciela przywilejów stanowych«. Tymczasem opisy przewag fizycznych Augusta II odnoszą się najczęściej do czasów, gdy był on jesz- cze młodzieńcem nie myślącym o zdobyciu tronu, zdaniem zaś nowych jego biografów na- leżą raczej do świata fantazji. […] August II posiadał doprowadzoną do mistrzostwa sprawność fizyczną pozwalającą mu znosić bez widocznego zmęczenia największe niewygody i skutki najdłużej trwających uczt i pijatyk. Potrafił nawet przepić Piotra I, który w tym zakresie rekomendacji nie potrzebuje, a po długotrwałych zabawach popisywać się celnymi strzałami z armat rozstawionych na murach zamku w Birżach.

Kiedy August II umierał, wówczas mówiono o nim „wielki”, augustissimus, „ojciec ojczyzny” – przydomek „Mocny” pojawił się dopiero sto lat po jego śmierci i wiązał się z dążeniem do przywrócenia Saksonii blasku sprzed epoki napoleońskiej:

Jacek Staszewski : August II Mocny: 278; podkr. aut.

[…] pod jego panowaniem był to kraj samodzielny, a przez unię z Polską liczący się w XVIII-wiecznej Europie. Na czele tego państwa stał władca M o c n y, który nie dał się pokonać potężnym wrogom – Karolowi XII i Piotrowi I – nawet po niepowodzeniach przywracający krajowi znaczenie. Był więc ten przydomek podkreśleniem mocy duchowej Augusta, wytrwałości i efektywnego dochodzenia do celów.

Niemal dziesięć lat po śmierci Augusta II ukazało się dzieło o tytule jednoznacznie wymownym: Promienie cnót królewskich po śmiertelnym zachodzie Najjaśniejszego Słońca Augusta II Monarchy Polskiego, W. X. L. et Dziedzicznego Saksonii Książęcia Elektora świat oświecające in lucem publicam wydane przez Jakuba Kazimierza Rubinkowskiego rajcę i post-magistra toruńskiego J.K.M. sekretarza. Roku od wschodu Sprawiedliwości Słońca 1742. Rubinkowski nie poprzestał na wykorzystaniu solarnej symboliki władzy królewskiej jedynie w tytule, także w dedykacji Promieni… oraz w kolejnych rozdziałach biografii pochwalnej często wykorzystywał słońce jako materię amplifikacji Sasa (Obremski 2003: 168-169).

W epoce staropolskiej jeszcze starożytna solarna symbolika władzy królewskiej była wielorako werbalizowana. Oto jak Daniel Kałaj w roku koronacji Jana III Sobieskiego wyjaśniał sens porównania „To król na ziemi, co słońce na niebie”:

Daniel Kałaj : Idea regis, to jest na szczęśliwą elekcyją teraz Najaśniejszego i Niezwyciężonego monarchy Jana III […] kazanie […]: 18

Wielkość słońca w krolach znaczna. Wielkiemi są nie tylko w ludzkich, co słuszna, ale i w boskich oczach, co dziwna, jeśli w swoich są małemi, co potrzebna. Wysokość miejsca z słońcem im należy. Bo Najwyższego są namiestnikami, ktorego stolicą niebo, a ziemia podnożkiem. Bieg ich fortuny i spraw chwalebnych na wschod i na zachod przesiąga i za- stanowiony być tą tylko ręką może, ktora go prowadzi i serca ich trzyma. Rząd i władza krolow wielka ze wszech miar, ktora im z nieba dana. Jako słońce na niebie będąc, rządzi dniem i czasami, tak krol siedząc na stolicy swojej, rozgania wszytko złe oczyma swemi.

W drugiej połowie XVII w. z powodu ciągle ograniczonej akceptacji teorii heliocentrycznej porównywanie króla do słońca nie czyniło go centrum wszechświata, toteż zapewne można mówić tylko o analogii: jak słońce obdarza ludzkość światłem i ciepłem, tak też król łaskawie obdziela nie tyle podobnymi, ile ekwiwalentnymi dobrami. Solarna symbolika władzy królewskiej wiązała się z lunarną. Księżyc („mały ksiądz”) jako ciało niebieskie o regularnym cyklu pojawiania się i znikania wydawał się podobnie wieczny, jak słońce. Co prawda jako wyzwanie dla wzroku księżycowe światło nie może równać się ze słonecznym, ale niekiedy już za dnia jasność księżyca łączy się ze światłem słonecznym.. Dlatego księżyc w herbie Michała I Korybuta Wiśniowieckiego pozwolił nieznanemu mówcy podczas wyprowadzania ciała króla ze Lwowa wywyższyć zmarłego na tę samą wysokość, na jaką wywyższa słońce, tj. na poziom najwyższy (gdzie nieboskłon jest zarazem Niebem zbawionych). Zarówno wiecznie utwierdzone, jak też poruszające się ciała niebieskie były często i konwencjonalnie wykorzystywane jako materia wielorakich pochwał, np. małżeństwa (Barłowska 2006: 102)czy rodów (Barłowska 2006: 109).

W kontekście historycznego „tam i wówczas” (Toruń w pierwszej połowie XVIII stulecia) na szczególną uwagę zasługuje kometa, która w relacji autora Promieni… miała kształt podobny do rzeźnickiego pnia, nad nim zaś widniała rózga (Rubinkowski 1742: k. G2R). Nawet tak jednoznaczna w swej wymowie przestroga nie powstrzymała toruńskich protestantów przed tymi wydarzeniami, która są znane jako tumult toruński z 1724 r. Wedle autora Promieni… (czołowego przedstawiciela polsko-katolickiej mniejszości w niemiecko-protestanckim mieście) ową ostatnią daną od Boga przestrogę nieporównywalnie wyraźniej można było dostrzec nie w samym Toruniu, ale na okolicznych polach i folwarkach. Zważywszy, że dla Rubinkowskiego heretycy są gorsi niż poganie (gdyż świadomie odrzucają Boga tożsamego dlań z Kościołem katolickim), można przyjąć (oczywiście w perspektywie stanowionej Promieniami…!), że toruńscy protestanci jako wrogowie jedynej prawdziwej wiary katolickiej nie zasłużyli na Boży znak wyraźnie powstrzymujący przed tumultem. Jednak to raczej chwyt retoryczny biografii pochwalnej władcy, który niemal w pełni zaakceptował surowe kary wymierzone sprawcom tumultu. Faktycznie, główni oskarżeni zostali ścięci – jak zapowiedziała kometa.

W 1726 r., choroba Augusta II sprawiła, że dokonano mu amputacji palca nogi. Nawet groźny stan królewskiego zdrowia, daleki od pochwały, mógł stać się inspiracją dla panegirysty: według Antoniego Ponińskiego (Planta Felicitas publice in sanato pede Seren. Frid. Augusti Poloniarum Regis […]) furie piekielne, zagniewane nowym blaskiem Polski pod berłem Augusta, zawzięły się na zdrowie królewskie – ale palec został odcięty i tym samym niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Promienie… ukazały się drukiem niemal dziesięć lat po śmierci Augusta II – biografię pochwalną Sasa pisał ktoś, dla kogo panowanie elektora było okresem już zamkniętym. Dlatego o ile Poniński mógł tryumfalnie przedstawić rzekomo minione zagrożenie nie tylko zdrowia i życia króla, ale także jego poddanych, o tyle Rubinkowski wiedział, że – zdawałoby się – cudowne ozdrowienie po amputacji palca nie oznaczało trwałego powrotu do zdrowia, lecz tylko czasowe powstrzymanie choroby, która kilka lat później doprowadzi do śmierci.

Czy biografia pochwalna Augusta II jest wyrazem tzw. panegirycznej przesady? Czy sam Rubinkowski podzielał pisane przecież jego piórem najwyższe pochwały Sasa? W kontekście teorii retorycznej i swoistego statusu wymowy pokazowej owe pytania należy przynajmniej zawiesić. W każdym razie w jednym z listów wprost napisał o Promieniach…: „bo mam w tym interes” (Obremski 2003: 239-245).

Źródła

Bibliografia

  • Rubinkowski Jakub Kazimierz, „Promienie cnót królewskich po śmiertelnym zachodzie Najjaśniejszego Słońca Augusta II […]”. Drukarnia J.K.M. Soc. Jesu. Poznań 1742
  • Niezwyciężonego monarchy Jana III […] kazanie […]” (1674); cyt. za: Kotarski Edmund, „Muza gdańska Janowi III Sobieskiemu 1673-1696”. Zakład Narodowy imienia Ossolińskich. Wrocław 1985, cytat na s. 18.

Opracowania

  • Barłowska Maria, „Niebiański punkt odniesienia. O niezawodnych sposobach amplifikacji”. W: „Poezja i astronomia”. Red. Bogdan Burdziej, Grażyna Halkiewicz-Sojak. Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Toruń 2006
  • Kurek Jacek, „Szlachta polska wobec śmierci Augusta II”. W: „Z dziejów XVII i XVIII wieku”. Red. Jan Kwak. Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego. Katowice 1997
  • Obremski Krzysztof, „Panegiryczna sztuka postaciowania: August II Mocny (Jakub Kazimierz Rubinkowski, »Promienie cnót królewskich…«)”. Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Toruń 2003
  • Salmonowicz Stanisław, „Toruń i Gdańsk w polskiej kulturze lat czterdziestych i pięćdziesiątych XVIII w.”. W: „Kultura literacka połowy XVIII wieku w Polsce. Studia i szkice”. Red. Teresa Kostkiewiczowa. Wiedza o Kulturze. Wrocław 1992.
  • Staszewski Jacek, „August II Mocny”. Zakład Narodowy imienia Ossolińskich. Wrocław 1998.
  • Staszewski Jacek, „Portrety literackie Augusta II”. W: „Sztuka 1 poł. XVIII w. w Polsce”. Red. Halina Lisińska. Państwowe Wydawnictwo Naukowe. Warszawa 1981.

Artykuły powiązane