W całej niemal twórczości Leopolda Staffa pojawiają się utwory i cykle utworów określane jako „piosenki” i „piosnki”, czasami „śpiewki”. Są to wiersze w większości sylabiczne, rzadziej sylabotoniczne, najrzadziej – toniczne. Większość wierszy-piosenek pisana jest ośmiozgłoskowcem. Niektóre obywają się nawet bez nazwy, a ich stylizacyjny charakter sygnalizują miary wierszowe (przykładem pisane 6-sylabowcem Prządki z tomu Dzień duszy, z wyrazistym kołowrotkowym rytmem).
Są u Staffa również utwory określone jako pieśni, wywiedzione z najstarszej tradycji liryki związanej z muzyką. Wiele wierszy i cykli lirycznych Staffa zawiera słowo „pieśń” w tytule, jak poemat Pieśń o oczach (z tomu Sny o potędze), Pieśni szaleńca (z tomu Dzień duszy), Pieśni śpiewane sobie i nocy z tomu Ptakom niebieskim, często bliższe gatunkowo wierszom-przypowieściom, z krótką fabułą i pointą, niż lirycznej „pieśni” (utwory takie jak frenetyczny Majak czy Trupie miasto), dłuższe poematy jak Pieśń o zdobywcy słońca, Pieśń o młynie i Pieśń o skowronku. Pieśń wysokiego wichru ( z tomu Żywiąc się locie) i dwie Pieśni po prostu (z incipitami Połamało się wszystko, strzaskało… z tomu Ucho igielne i Darmo mozolisz się blady… z tomu Barwa miodu).
Wiersz stylizowany na piosenkę, wiersz-piosenka miał w chwili, gdy Staff rozpoczął swoją drogę poetycką, ugruntowaną XIX-wieczna tradycję. Stylizacja ludowa znana z wierszy Lenartowicza i Konopnickiej ustępuje u Staffa miejsca sygnalizowanym w sposób bardziej umowny, dyskretniejszy, nawiązaniom do liryki ludowej. Są też utwory, w których pojawiają się echa średniowiecznej ballady europejskiej. Są wreszcie cykle, takie zwłaszcza jak Pieśni i śpiewki należące do tomu Ptakom niebieskim, w których, pomimo quasi-gatunkowej nazwy, związek z muzycznością i „piosenkowością” jest słaby. Michał Głowiński zwraca uwagę, że od końca XVIII wieku w poezji europejskiej chodzi o tendencję w poetyce, w której ważne jest „nie zrównywanie poezji z muzyką wokalną, ale konstruowanie tekstu poetyckiego w ten sposób, że upodobnia się on w taki czy inny sposób do tekstu pieśniowego.” (Głowiński 2007: 136) Autor wskazuje cechy tego rodzaju liryki; są to: budowa stroficzna (chociaż istnieją wyjątki), respektowanie reguł sylabotonizmu, co pociąga za sobą rytmiczność, nawiązania do rzeczywistych wzorów pieśniowych. Z elementów muzyczności poezji młodopolskiej, które syntetycznie przedstawia Beata Śniecikowska, u Staffa najważniejsze są „powtórzenia słów, fraz, wersów;” i „tworzenie organizujących tkankę brzmieniową paralelicznych, refrenicznych struktur wierszowych” (Śniecikowska 2010: 294).
Czasami Staff podejmuje bezpośrednio temat muzyczności wiersza. W wierszu Pieśń adresowanym wprost do „niemuzykalnego”, głuchego na poezję uczonego akcentuje utożsamienie śpiewu z poezją:
Leopold Staff : Pieśń: [brak strony]
Darmo mozolisz się, blady,
I kurzem książnic mózg tuczysz.
Nie dasz, nieśpiewny łbie, rady,
Bo tego się nie nauczysz.
Znamienna deklaracja wskazuje na przekonanie o związku muzyki z tym, co stanowi istotę bytu:
Leopold Staff : Pieśń: [brak strony]
Nie zdołasz pojąć, jak bosko
W pieśni jedynie się splata
Z okrutną żywota troską
Otchłanne piękno wszechświata.
U Staffa tworzenie wierszy-piosenek wiąże się z poszukiwaniem prostoty, później podobne tendencja pojawi się u Tuwima czy Gałczyńskiego, u których jednak częściej niż u ich poprzednika celem jest zderzanie ze sobą rozmaitych jakości estetycznych.
Najważniejszą inspirację dla Staffowskiego wiersza-piosenki stanowi Verlaine’owska idea muzyczności wyrażona w jego programowym wierszu Sztuka poetycka. Dwa zbiory Verlaine’a Dobra piosenka (La bonne chanson) i zwłaszcza Pieśni bez słów (Romances sans paroles), jak pisze Anna Drzewicka, świadczą
Anna Drzewicka : Wstęp (w: Paul Verlaine, Wybór poezji): LXI
[…] o świadomie paradoksalnym zamiarze odrzucenia całej logiczno-dyskursywnej tradycji literackiej, całego balastu słów jako nośników znaczenia na rzecz ich czystego dźwięku. Zanim Verlaine sformułuje naczelne hasło swojej Sztuki poetyckiej: „muzyki przede wszystkim”, „ponad wszystko muzyki”, podejmuje już wcześniej jego realizacje w Pieśniach bez słów, a zwłaszcza w ich początkowej części o również muzyczne skojarzenia budzącym tytule: Ariettes oubliees.
Chanson d’automne tonajczęściej chyba tłumaczony utwór poety, w którym dochodzi do głosu ten typ wrażliwości, który Jean Pierre Richard uznał za znamienny dla Verlaine’a, dostrzegając cechy:
Jean Pierre Richard : Poezja i głębia: 123-124
[…] owego połączenia mglistości i ostrości czy też, używając słów samego Verlaine’a, połączenia „Niezdecydowanego” z „Wyrazistym”, umożliwiającego „przymglonej piosence” odprawianie właściwych jej czarów. […] Linia melodyczna pojawia się na moment, by zaraz zniknąć „w pomroczu”, gdzie drży bezkształtna, gorączkowa muzyka, „piosnka grana na stu naraz lirach”.
Istnieją dwie wersje Staffowskiego przekładu. Wcześniejszy, opublikowany w 1902 roku w „Tygodniku Słowa Polskiego”, trafił następnie do cyklu Pieśni i śpiewki w tomie Ptakom niebieskim i późniejszy z jego antologii Lirycy francuscy (1924). Pierwszy jest parafrazą – ze znamiennym podtytułem „ (z Verlaine’a)” – i nosi tytuł Pieśń jesienna, drugi zatytułowany jest Piosnka jesienna. Obydwa są podobnymi próbami oddania w polszczyźnie trudno przekładalnej monotonnej muzyczności oryginału:
Leopold Staff : Pieśń jesienna (z Verlaine’a): [brak strony]
Łkanie bezsennej
Skrzypki jesiennej
Swym tchnieniem
Serce owiewa,
Truje, zalewa
Znużeniem.
Własny wiersz Staffa pod takim właśnie tytułem jak utwór francuskiego poety, Piosnka jesienna pochodzący z tomu Sowim piórem z cyklu zatytułowanego Śpiewki cechuje również melancholijna atmosfera „prostych piosenek”:
Leopold Staff : Piosnka jesienna: [brak strony]
Sprzątnięto pola z zbóż,
Po niebie płyną chmury
I wzdycha wiatr ponury:
– Ach już! Skończone już!
W wierszu tym pojawiają się kategorie estetyczne podobne do tych z poezji Verlaine’a, który:
[…] upodobał sobie niejednoznaczny świat słodko-gorzki czy też – jak mawia Verlaine – mdły. Mdłość to wyblakłość odrzucająca śmierć i z racji tej niespotykanej trwałości wiodąca coś w rodzaju nowego życia – mętnej niewyraźnej egzystencji, która, jak się domyślamy, nie ma wiele wspólnego ze swą rzekomą słodyczą. (Richard 2007: 124-125).
W swoich wierszach-piosenkach Staff eksperymentuje z „przymglonymi”, „mdłymi” wartościami estetycznymi. Powtarzalność i monotonia w lirykach i cyklach lirycznych autora Dnia duszy mają na celu immanentne wyrażenie kategorii czasu; wśród nich sprzeczności między ulotną chwilą a trwaniem stanowiącym jeden z najważniejszych tematów poety. Mają w sposób pozawerbalny wyrażać splatanie się ze sobą czasu linearnego, w którym żyje śmiertelny człowiek i czasu cyklicznego, ponadludzkiego, kosmicznego. Są to „pieśni śpiewane sobie i nocy”, jak w tytule cyklu z tomu Ptakom niebieskim. Ideę śpiewu uwolnionego od tego, co indywidualne i jednostkowe, odnajdujemy w wierszu Kto? z incipitem„Piosnka, która śpiewa…”:
Leopold Staff : Kto?: [brak strony]
Jam jest struną. Nie ja –
Któż więc o nią trąca?
Muzyczność w lirykach Staffa służy także wywołaniu efektu depersonalizacji, śpiewak jest tu jedynie swoistym instrumentem. Poetyckie „ja” jest tylko struną, na której ktoś inny – może życie, może Bóg – wygrywa swoją pieśń.
Stylizowane Piosenki z tomu Gałąź kwitnąca oraz Piosnki miłosne z tomu Uśmiechy godzin to przede wszystkim erotyki, które nawiązują do rozmaitych konwencji, od pieśni ludowej i poezji romantycznej aż po bardzo wyszukane i egzotyczne wzory poetyckie (poezja chińska czy Rigweda). Temat miłości powiązanej z nostalgicznym smutkiem dominuje w cyklu Śpiewki z tomu Sowim piórem. W pięciu strofkach programowego utworu Piosenko moja… otwierającego ten tom „piosenka” jest kolejno określana jako: „cicha”, „słodka”, „jasna”, „prosta”, „wierna” (Staff 1980: II 235-236). Podobny nastrój panuje w Piosence z tomu Wysokie drzewa:
Leopold Staff : Piosnka: [brak strony]
Ot, taka sobie piosenka
O łzach i bolu,
Którą mi śpiewa ma męka
W jesiennym polu:
Analizując wiersze Miłosza stylizowane na piosenki, Marek Zaleski zauważa:
Marek Zaleski : Piosenki niewinności i doświadczenia: 139
W tradycji poetyckiej piosenka to zawsze głos indywidualny, choć nie musi iść to w parze z idiomatycznością naszego języka. W przeciwieństwie do pieśni, której tradycja odsyła nas do klasycznego toposu poety-śpiewaka i mowy poetyckiej jako‘śpiewu natchnionego’, a tym samym do tego, co gatunkowe, odwieczne i powracalne, piosenka budzi skojarzenia z głosem ulotnym i niepowtarzalnym.
W późnej twórczości Staffa nie ma już ani pieśni ani piosenek. Idea „zamilknięcia muzyki” znalazła swój wyraz w świadomym ogołoceniu wielu wierszy z melodii. Swego rodzaju komentarz do tej przemiany może stanowić utwór Musica prohibita z tomu Martwa pogoda.
Staff Leopold : Musica prohibita
Spośród na wieki niemej harmonii oprzęduWyrywa się jedynie westchnieniem okrutnyDysonans, głuchy człowiek, arcydzieło błędu,Który dostraja w sobie Bóg: słuch absolutny
W wieloznacznym, głęboko ironicznym wierszu człowiek jawi się jako „dysonans” w „nieludzkim milczeniu”, swego rodzaju wyjątek, błąd w niemym, ale wciąż jeszcze uznawanym za Boski, świecie. Po II wojnie światowej Staff nie powraca już do verlaine’owskich „piosenek”.
Profesor dr hab. na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zajmuje się historią literatury Młodej Polski i badaniami nad poezją współczesną. Autorka książek: Baśń w literaturze Młodej Polski (1996), Dziecko. Symbol i zagadnienie antropologiczne w literaturze Młodej Polski (2003), Poszukiwanie blasku. O poezji Adama Zagajewskiego (2005), Złotnik i śpiewak. Poezja Leopolda Staffa i Bolesława Leśmiana w kręgu modernizmu (2009). Współredagowała tomy poświęcone poezji Tetmajera (2003), Micińskiego (2004), Bursy (2004), Staffa (2005) i twórczości Wyspiańskiego (2008, 2009). Opracowała edycje utworów Józefa Jedlicza (1998) i Stanisława Miłaszewskiego (2008).