W erotykach poetów należących w latach 30. XX wieku do grupy literackiej „Wołyń” – doświadczenie zmysłowej miłości przedstawiane było przede wszystkim jako zanurzanie się w świat magii i baśni, uleganie czarom rzucanym przez ukraińskie czarnobrewe czarownice, zamieszkujące rozśpiewane stepy w okolicach Horynia, Stochodu, Ikwy. Ukraina, owa „stepowa Hellada”, jak nazywano ją dla uwydatnienia związków kultury tego regionu z grecką, a nie rosyjską tradycją – była w ich utworach krainą wiecznego uwodzenia, ulubionym miejscem rusałek zamienionych w piękne młode dziewczyny i Mawek kuszących do miłości. Wołyń był przestrzenią, gdzie nie milkły nigdy obrzędowe pieśni weselne, gdzie trwała wieczna Sobótka, święto niebezpiecznej, bo nieobliczalnej, dzikiej, pogańskiej miłości, gdzie wszyscy nacierali sobie twarz siwuchą i posypywali włosy chmielem: „A nad Horyniem nadal świętojańskie siano / i księżyc na nowiu grozi, jak zatruty sztylet” (Zuzanna w kąpieli z tomu Pamięci Sulamity 1987) (Łobodowski 1987: 23).
Przedstawienia Erosa sięgały w tej poezji często do metaforyki typowej dla ludowych pieśni miłosnych, wykorzystywały elementy ukraińskiego folkloru i ukraińskiej demonologii, zwłaszcza tej związanej z nocą Kupałową. Najwierniej i najdłużej spośród wołyńskich poetów trwał przy tego rodzaju metaforyce Józef Łobodowski. Powracał do niej np. w lirykach z tomu Złota hramota, z powodu wybuchu wojny opublikowanych dopiero w roku 1954, już na emigracji czy w zbiorze pieśni miłosnych z roku 1987, zatytułowanym Pamięci Sulamity, poświęconych zamordowanej w roku 1944 w Płaszowie polskiej poetce pochodzenia żydowskiego, muzie wielu artystów okresu międzywojennego Zuzannie Ginczance
, TU WSTAWIĆ P O NAZWIE „Sobieska Anna – METAFORYKA ZMYSŁOWEJ MIŁOŚCI – załącznik1”
Stąd tak częste u tego poety łączenie miłości z czarami. Kobiety w poetyckim świecie Łobodowskiego są mistrzyniami miłosnej magii, boginiami ze świętych gajów, w których spalają się trybularze z kadzidłem – posiadają tajemniczą moc i umiejętność kontaktowania się z wyższymi siłami, warzą rozmaj, lubystek i inne zioła „na miłość”, aby zapewnić sobie siłę i żar w miłości, by zamienić się w jeszcze piękniejsze, czy aby zwabić wymarzonego kochanka, wywołać go z zaświatów (zob. zwłaszcza zamieszczone w Złotej hramocie wiersze z cyklu Dumy wołyńskie; liryki takie jak Galickie czarownice, Zielone oczy, Służebnica diabła z tomu Dwie książki 1984).
Trzeba podkreślić, że spośród „wołyńskiej” grupy poetów Łobodowski był twórcą o wrażliwości najsilniej wyostrzonej na doświadczenia zmysłowe; obrazy piękna kobiecego ciała, zapis budzącego się w mężczyźnie pożądania, przedstawienia aktu cielesnego złączenia kochanków – należą w jego poezji do najoryginalniejszych i są wyjątkowo zróżnicowane. Poeta ten czerpał zarówno z miłosnej poezji ludowej, z romantycznej poezji polskiej i ukraińskiej, jak i z literatur orientalnych. W erotykach z tomiku Kasydy i gazele 1961 – nawiązywał do kanonów poezji orientalnej, do gatunków poezji miłosnej typowej dla literatury arabskiej i do andaluzyjskiej poezji ludowej – wyszukanych i kunszownych formalnie. We tomie Pamięci Sulamity – wykorzystał grecką tradycję mitologiczną z jej opowieściami o boginiach miłości i płodności – Afrodycie, Demeter, Artemidzie (odwołując się także do ich ikonograficznych przedstawień) oraz miłosną topikę biblijną – nasyconą erotyzmem Pieśń nad pieśniami, wzór starożytnej hebrajskiej poezji mówiącej o miłości Oblubieńca i jego Oblubienicy.
Metaforyka erotyczna charakterystyczna dla poezji Łobodowskiego uwydatniając przede wszystkim zmysłową stronę miłości, przedstawia ją jako doświadczenie cielesne, angażujące i zniewalające wszystkie zmysły. Takich polisensorycznych opisów Erosa wiele jest w tomie poświęconym pierwszej miłości autora Rozmów z ojczyzną – Ginczance. Wspomnienie pożądania wzbudzanego przez piękne i tajemnicze ciało dawnej kochanki aktualizowane jest tam przez wprowadzenie orientalnych, upajających aromatów – ciepłych i przyjemnych jak np. olejku eterycznego z egzotycznego nardu, aromat żywicy z balsamowca mirry, przypominający zapach paproci i leśnych mchów, świeże, oszałamiające wonie ziół, kwiatów, zapachy magicznych roślin w rodzaju mandragory. Zapachom towarzyszą doznania smakowe odnoszące się do topiki rajskiej obfitości – smak mleka, miodu i wina; a także wzrokowe i odbierane przez receptory czuciowe (mowa np. o mosiądzu jako właściwości ciała skojarzonej ze sprężystością, połyskiem, ciepłem i materialną zmysłową ociężałością):
Józef Łobodowski : Na śmierć Sulamity: [brak strony]
snopek mirry pod piersiami niosąc.
I miłość zjednywałaś, smagła mandragora –
brzuch twój z nardu, a uda twe – mosiądz.
(…)
wargi twe w pocałunkach – ciężki miodu plaster,
miód i mleko pod językiem twoim.
(…)
A łono twoje było jak wezbrany księżyc,
podcieniony wonnymi fiołkami.
Akt defloracji czy, ogólniej, akt seksualny ujęty został u Łobodowskiego w metaforach: zrywania wonnych ogrodowych kwiatów (Zuzanna w kąpieli z tomu Pamięci Sulamity) (Łobodowski 1987: 22), żniw, koszenia dojrzałego łanu albo barbarzyńsko stratowanego zboża (Wiosna Zuzanny z tomu Pamięci Sulamity) (Łobodowski 1987: 30), (Sulamita mówi z tomu Pamięci Sulamity) (Łobodowski 1987: 41):
Józef Łobodowski : Sulamita mówi: [brak strony]
a te codziennie proszą się spod moich sukien…
Jeżeli wiesz, jak je w wieńce uplatać,
zerwij mnie i wdzięczny ułóż bukiet.
Czyś ogrodnik, żeś mnie z dawna urzekł?
Patrz: krew wzbiera w mych płatkach i pędach!
Oto lilie, oto nardy, oto róże –
a odwiedza mnie tylko pszczoła-przybłęda.
Doświadczenie erotyczne bywa w poezji Łobodowskiego przedstawione także jako rodzaj uczty, posiąść kobietę to upoić się nią jak pitnym miodem: „jak szklanicę miodu [cię] powoli wychylę…” (Zuzanna w kąpieli z tomu Pamięci Sulamity) (Łobodowski: 23). Pochwała doznawanego wówczas upojenia odwołuje się głównie do wrażeń smakowych, staje się hymnem ku czci „smaku szacownego i soczystej znakomitości” ciała kochanki utożsamionego z owocami (Pannie zamordowanej z tomu Pamięci Sulamity) (Łobodowski 1987: 19) albo jeszcze częściej – z bukłakiem najprzedniejszego wina (O centaurach z tomu Pamięci Sulamity) (Łobodowski 1987: 42):
Józef Łobodowski : Po czterdziestu latach: [brak strony]
jakie w ustach twych były miód, mirra i mięta,
nimeś się pod kulami zbrodniczymi stłukła;
zmarły pasące się na łące jagnięta
i usechł winem wypełniony biódr twych bukłak.
Bywa, że wśród doznań zmysłowych składających się na opis aktu seksualnego dominują dotykowe – kiedy erotyczne pożądanie przedstawione jest w metaforycznym obrazie krzepkiego ogrodnika zaplatającego dłonie na smukłym pniu palmy (Na śmierć Sulamity z tomu Pamięci Sulamity) (Łobodowski 1987: 23); ewentualnie ucieleśnia je wicher obejmujący daktylową palmę, podczas gdy powietrze jest jak – „gorejąca okowita” (Pannie zamordowanej z tomu Pamięci Sulamity) (Łobodowski 1987: 19). Doświadczenie gorączki pobudzonych zmysłów oddawane jest również jako obraz rozpalonego ogniska, pożaru spopielającego w miłości (Pannie zamordowanej z tomu Pamięci Sulamity) (Łobodowski 1987: 21), wyraża je również motyw wchodzenia w gorejącą topiel, w ukrop rzeki wrzącej od dotknięcia ciała kochanki (Zuzanna w kapieli z tomu Pamięci Sulamity) (Łobodowski 1987: 22), tonięcia lub spalania się w płomieniach (Oczy sulamity z tomu Pamięci Sulamity) (Łobodowski 1987: 31). Taka ognista metaforyka pojawiała się i we wcześniejszych wierszach:
Józef Łobodowski : Zielone oczy: [brak strony]
i uwarzył na ogniu, który płonie u Wenus ołtarzy,
pozwalała mi poczynać coraz śmielej,
ażem oczy jej zdobyć się odważył.
Serce tłukło się alarmowym dzwonem,
wiatr na mych ustach zastygnął,
rozpalonymi igłami kłuło w żyłach,
włosy zajęły się płomieniem,
więc w przerażeniu zawołałem: – Gore !
Ekstaza, napięcie zmysłów oddawane jako doświadczenie dotykowe – poparzenia, parzącego dotkliwie ognia, omdlewania od gorącej pieszczoty lub bolesnego tonięcia, umierania, konania z zachwytu – często powracają w erotykach Łobodowskiego (zob. np. Erotyk sensualny z tomu Dwie książki):
Józef Łobodowski : Erotyk nieprzytomny: [brak strony]
na bezdenne głębie,
twoje biodra – okręt unoszony Golfstromem;
twoje piersi – ogniem uskrzydlone gołębie,
twoje oczy – przepaście… Kroków skały strome.
Niech mnie ściągają łańcuchy – utonę !
Na bioder okręcie niech na wieki zasnę !
Podpalcie mnie, gołębie, ogniem uskrzydlone !
Przyjmijcie moje zwłoki, oczy przepastne !
To na zawsze rozżarzony popiół,
to burza, której nawet wieczność nie uśmierzy.
I cóż tego, żem się spalił, czy utopił ?
Kto płomienia i burzy nie zaznał
ten nie żył !
A Pani Cypryjska zawsze szaleńcom przyjazna…
Ekstaza, w jaką wprawia widok piękna kobiecego ciała, od doznań wzrokowych prowadzi do pragnienia zbliżenia cielesnego, do wrażeń dotykowych i kinetycznych właśnie:
Józef Łobodowski : Zuzanna w kąpieli: [brak strony]
rzeka spiętrza się, aby mocniej ogarnąć jej urodę,
topole w zielonym ogniu stają,
zdumione obłoki się zniżają,
otaczając ją zachwyconym korowodem.
Obrazy miłości zmysłowej aktualizują również odwołująca się do doznań dotykowych metaforykę marynistyczną i łowiecką. Cielesne zbliżenie jest wówczas czułym zanurzaniem wioseł we wzburzonym morzu, jakim jest kochanka; jest poddaniem się nurtowi rzeki unoszącej silnym prądem ku jakiejś kwietnej wyspie; przesiąknięciem wodą „do samych kości”; pościgiem myśliwego za łanią (W poszukiwaniu metafor z tomu Pamięci Sulamity) (Łobodowski 1987: 37). Mężczyzna może być korytem dla rzeki-kochanki, jego ramiona mogą być brzegiem pożądanym przez nią – „rzekę na piachu rozgrzanym” (Sulamita mówi z tomu Pamięci Sulamity) (Łobodowski 1987: 41); zagarniany na „ostateczne głębie” przez jej ramiona i nogi – wiosła, staje się żeglarzem wrośniętym w gwałtownie kołysaną przez dzikie wiatry łódkę (Erotyk żeglarski z tomu Dwie książki) (Łobodowski 1991: 256).
Spośród „lirników wołyńskich” jest Łobodowski jedynym tak głęboko związanym z tematem zmysłowej erotyki. Wiersze miłosne takich poetów jak Jan Śpiewak czy Wacław Iwaniuk pozbawione są już dionizyjskiej dzikości, gwałtowności i nieokiełznania, są bardziej stonowane, wyciszone, traktują dużo częściej o duchowej więzi między kobietą i mężczyzną. Rzadkością są w nich utwory opisujące akt seksualny, kobiece ciało, a jeśli już to czynią, ukrywają to w subtelnej, w porównaniu z obscenicznością Łobodowskiego wręcz – nieokreślonej metaforyce:
Jan Śpiewak : Nowy wiersz: [brak strony]
Twe wargi zamieszkały w moich oczach.
Na Twoich włosach sen się chwieje pieśnią.
W Twych dłoniach każdy owoc mówi ludzką mową.
A w naszych żyłach kroczy krew ku sercu syna…
Artykuły powiązane
- Wysocka, Aneta – Słodycz i gorycz w językowym obrazie miłości erotycznej
- Walińska, Marzena – Rany miłosne
- Hanusiewicz-Lavallee, Mirosława – Choroba miłosna w literaturze staropolskiej
- Wysocka, Aneta – Ciepło i chłód w językowym obrazie miłości erotycznej
- Wysocka, Aneta – Oczy – zwierciadło duszy w językowym obrazie miłości erotycznej