Orzeszkowa – doświadczenie erotyczne

Spośród twórców epoki pozytywizmu Eliza Orzeszkowa wydaje się pisarką najbardziej pruderyjną. Jak pisał Stanisław Brzozowski, „nie ufa ona temu, co jest w człowieku naturą, nie ufa temu, co przemawia jako pociąg i popęd. Hasło jej jest: nie ja, nie moje, nie mnie” (Brzozowski 1971: 95). Dla autorki Australczyka erotyka wiązała się bezpośrednio z hedonizmem, „użyciem” nieprzystającym do „czynu”: zadaniowego podejścia do świata i samego siebie, jakie Orzeszkowa chciała narzucić swoim bohaterom, którym systematycznie każe wybierać ascezę i wyrzeczenie. Erotykę, tak jak szczęście osobiste, pojmuje pisarka jako „stan niebezpieczny, zagrażający interesom grupowym i rodzinnym” (Borkowska 1996: 169), stąd całą jej twórczość cechuje ukazywany przez Grażynę Borkowską lęk przed namiętnościami.

Najlepiej problem ten ilustruje wczesna powieść Orzeszkowej Maria. Tytułowa bohaterka pochodzi z rozbitej rodziny. Matka opuściła swych bliskich by związać się z kochankiem, co naznacza dziewczynę niechęcią do zmysłowych porywów: „myśl o miłości wywierała na mnie zawsze wrażenie nieokreślonej trwogi: można by rzec, iż od czasu, w którym dowiedziałam się o dziejach mojej matki, miałam uczucie to w ciągłym podejrzeniu” (Orzeszkowa 1972: 19). Maria wyraźnie oddziela miłość jako afekt od plugawej w jej oczach namiętności cielesnej. Własne małżeństwo bohaterki to związek platoniczny: Maria wyszła za wdowca z trójką dzieci, dla których staje się przybraną matką, pozostając jednocześnie dziewicą – Orzeszkowa wyraźnie podkreśla, że jej modelowa para sypia osobno. Mówi o Marii jedna z jej przyjaciółek: „ja czuję się nieśmiałą wobec dziewiczej niewinności tej dojrzałej kobiety, wobec tej powagi dobrowolnie przyjętego macierzyństwa, wobec tego życia palącego się dotąd jak kadzidło przed ołtarzem nieskazitelnej cnoty!” (Orzeszkowa 1972: 149). Sama Maria dumna jest z tego, że nie jest, „jak tyle innych kobiet, niewolnicą zmuszoną poddawać się uściskom mężczyzny ze wstrętem, ze wzgardą, na mocy lekkomyślnie wyrzeczonej przysięgi i despotycznej woli władcy i pana” (Orzeszkowa 1972: 174). Tę idealną bohaterkę, obarczoną symbolicznym imieniem matki-dziewicy, poddaje Orzeszkowa szczególnej próbie: każe jej się namiętnie zakochać. Pożądanie, które Maria czuje wobec przystojnego lekarza, jest przez nią opisywane w kategoriach jakiejś obcej siły, złowrogiego genetycznego spadku („dziedzictwo matki mojej czuję w mojej piersi. Boli ono i szaleje we mnie”; Orzeszkowa 1972: 190). Przerażona dziewczyna, zgodnie z logiką powieści tendencyjnej, odrzuca możliwość szczęścia i spełnienia seksualnego, wybierając bezpieczny model rodziny, w którym nie ma miejsca na erotykę, zastąpioną wspólną pracą na rzecz społeczeństwa.

W żadnej z późniejszych powieści nie uda się Orzeszkowej połączyć tych dwóch aspektów: Nad Niemnem nie bez powodu kończy się, zanim para zakochanych bohaterów zmierzy się z kwestią erotyki. Wysublimowany związek Jana i Justyny oczyszczony jest z jakichkolwiek elementów seksualnych, najbardziej zmysłową sceną pozostaje ta, gdy po deszczu, jaki zaskoczył młodych podczas wyprawy łódką po Niemnie, dziewczyna rozpuszcza mokre włosy. Jan, pisze Orzeszkowa, „lękliwie dotknął ich miękkiej, błyszczącej gęstwiny”, a Justyna, poczuwszy to dotknięcie razem z jego gorącym oddechem „w tył nieco głowę odgięła i nieruchoma stała, z twarzą różową a wzrokiem utkwionym w szeroki pas złoty, który pod tarczą słońca zdawał się na oścież roztwierać błękitne niebo” (Orzeszkowa 1996b: 180).

Podniecenie w nadniemeńskiej epopei odczuwają jedynie bohaterowie negatywni: Zygmunt czy zwłaszcza Różyc. Jak zauważa Borkowska, w utworach Orzeszkowej „pożądanie należy do zachowań niższego rzędu, mieści się gdzieś między jedzeniem a wydalaniem” (Borkowska 1996: 176). Często określane jest jako rodzaj kłopotliwego atawizmu. Tytułowa Maria z głębokim wstrętem mówi o przyłapanych na karesach kochankach: „Jak mogą ludzie bluźnić w ten sposób imieniu miłości! Kiedy patrzę na Klotyldę i na jej Ryszarda, zdaje mi się, że widzę pierwotnych ludzi, którzy w ciemnych głębinach jaskini swej padają sobie w objęcia, bo tak każe im uczynić dziki ich popęd” (Orzeszkowa 1972: 138). W Dwóch biegunach kontrowersyjny narrator, dekadent Gronowski, przyznaje się do niecnych zamiarów w stosunku do Idalki: „czułem do niej coś takiego… jakże to powiedzieć? No, coś takiego… że gdybyśmy byli jaskiniowcami, z ochotą porwałbym ją razy parę w objęcia i z równą ochotą zwróciłbym prawnemu posiadaczowi…” (Orzeszkowa 1949a: 14). O baronie Blauendorfie w Argonautach pisze Orzeszkowa, iż choć

[…] mały, wątły, z twarzą zwiędłą i o rysach nieregularnych, był mistrzem w wywoływaniu u kobiet „krzyku życia”. Obejście się jego z nimi było wykwintne, ale zarazem i zuchwałe. W siwych źrenicach okrążonych zaczerwienionymi brzegami powiek miewał spojrzenia hipnotyzujące uporem i zimnym ogniem. Było to podobne do blasku stali, bladego i przeszywającego. Ze sposobu, jakim ujmował ręce kobiety i składał na niej pocałunek, ze spojrzeń, którymi zdawał się odzierać ją z zasłon, z intonacji nadawanej pewnym słowom dobywała się, pozorami wyrafinowanej ogłady przysłoniona, pierwotność żądania i podbijania. Wśród nudy i ckliwości flirtów pospolitych, zużytych, przedstawiało to siłę cyniczną, ale śmiałą i szczerą. Można ją było porównać do kosmatej głowy zwierza wychylającej się z kosza heliotropów wiecznie jednostajnych i jednostajną woń wydających. Szpetną jest ta głowa, ale pachnie jaskinią i troglodytem, co wśród mdłych i pospolitych kwiatków nadaje jej urok oryginalności i potęgi (Eliza Orzeszkowa, „Argonauci”: 125-126).

Erotykę nieodmiennie kojarzy pisarka również z zepsuciem moralnym, co najwyraźniej dochodzi do głosu w Pierwotnych – w kluczowej scenie pojawia się salonowa rozmowa na temat paryskiego stowarzyszenia pornografów, do którego należy hrabia Ireneusz Wielogroński (znakiem członkostwa jest złota zawieszka do zegarka w kształcie świnki, noszona przez niego i jego żonę). Hrabia tłumaczy: „jest to stowarzyszenie… świniarzy. Posiada ono w Paryżu swoje statuty, swoją salę posiedzeń i swoje godło, które przed chwilą miałem przyjemność państwu pokazać, a którym przyozdabiać się każdy z członków stowarzyszenia ściśle jest obowiązanym…” (Orzeszkowa 1949b: 216). Złote świnki zostają rozdane pozostałym zebranym, wszystkie kobiety ze śmiechem przyczepiają je do swoich zegarków, niektóre nawet z „drżącymi od radości rękami” (Orzeszkowa 1949b: 216).

Odwagą w traktowaniu spraw erotyki wyróżnia się Pan Graba, powieść w której Orzeszkowa rozlicza się z własnego, przedwczesnego i skazanego na porażkę małżeństwa. Fabuła odtwarza doświadczenia samej pisarki: wyjście za mąż tuż po ukończeniu pensji za niemal nieznanego, dużo starszego mężczyznę, oraz szok związany z odkryciem „niektórych stron życia małżeńskiego”, o których, jak przyznaje Orzeszkowa w swoim Pamiętniku, przed ślubem „nie wiedziała nic” (Orzeszkowa 1974: 38). Utwór przedstawia zawarcie małżeństwa jako swoisty rytuał przejścia, inicjację z bezpiecznego i bezcielesnego raju dzieciństwa do brudnej, skażonej gwałtem dorosłości. Dwukrotnie pojawia się w powieści temat nocy poślubnej, opisywanej w konwencji powieści gotyckiej. Pierwsza żona Graby, zakochana w nim dziedziczka Józefa L., została przez niego namówiona na ucieczkę z domu i sekretne zamążpójście. O pierwszej nocy, którą spędziła z ukochanym, opowiada tryumfalnie sam Graba swoim karcianym kompanom, jednak „obraz młodej dziewicy, ufnej, bogatej, pięknej, spędzającej noc poślubną na brudnym łóżku chłopki wśród roju robactwa i płaczącej z głodu, obawy i żalu […], nie musiał wydać się zbyt zabawnym biesiadującym młodzieńcom” (Orzeszkowa 1971: 46). W przypadku jego drugiej żony, głównej bohaterki Kamili, traumę spotkania niewinnej dziewicy z dużo starszym, doświadczonym i perwersyjnym mężczyzną metaforyzuje Orzeszkowa przez zmiany fizyczne, jakie K: z dnia na dzień zaszły w ciele jej wybranka. Graba, dotychczas opisywany jako interesujący, wysoki i przystojny brunet, nazajutrz po ślubie zjawia się w jej buduarze skrajnie odmieniony:

[…] mężczyzna owinięty w bogaty szlafrok ze wschodnim deseniem, o włosach gęsto przyprószonych siwizną, o ustach bladych, drgających i twarzy obleczonej niemiłą żółtością stanął u drzwi i wlepił w zamyśloną kobietę wzrok szyderski, a zarazem pełen gorącej, lubo tajonej namiętności, a podobnyż uśmiech roztworzył mu usta i ukazał dwa rzędy białych, bardzo ostrych zębów” (Orzeszkowa Eliza, Pan Graba: 206).

Mąż okazuje się potworem; porównywany będzie do diabła i wampira, który do perfekcji opanował umiejętność kamuflażu, i zrzuca maskę jedynie w sytuacji erotycznej.

Wielokrotnie Orzeszkowa podkreśla monstrualność męskiego pożądania. Kiedy Graba podgląda Kamilę, jego czarne oczy wbijają się w nią w sposób upiorny: „zdawało się, że ogniem, który w nich płonął, przepalą one ażurowe kraty żaluzji, zamienią w popiół delikatne gałązki bzu, rosnącego pod oknem, a z czoła dziewicy spędziwszy srebrne promienie, opalą je swym żółtawym, namiętnym blaskiem” (Orzeszkowa 1971: 93). Pożądanie seksualne jest dla Orzeszkowej równoznaczne z popędem agresywnym, jest siłą destrukcyjną mającą na celu uśmiercenie swojego przedmiotu: „w gorących sferach podzwrotnikowych krain, zawieszony na szczycie drzew, poprzez liście palmowe zgłodniały boa takim wzrokiem patrzeć musi na chyżą gazelę, kąpiącą w źródle swe śnieżne stopy, jakim pan Graba poprzez otwory swej żaluzji patrzył na Kamilę, kąpiącą swą piękną i dumną postać w srebrzystych odblaskach nocnego światła” (Orzeszkowa 1971: 93).

Zmuszona do dzielenia łoża ze wstrętnym jej mężczyzną dziewczyna, wciąż w szoku, jakim było dla niej odkrycie seksualności podczas utożsamianej z gwałtem nocy poślubnej, popada w rodzaj głębokiej depresji, która podsuwa jej nawet myśli samobójcze. Graba bez ogródek zarzuca Kamili oziębłość, jaką odpowiada ona na jego awanse, i wprost przypomina jej o małżeńskich obowiązkach:

Nigdy żadna kobieta takiego jak ty wpływu nie wywierała na mnie. Oczy twoje mnie palą… ta kibić twoja, w którą wkładasz, nie wiem już jakie uroki dumnej wyniosłości, pociąga mnie ku tobie rozpaloną nicią magnesu… Kiedy posągowo martwa i blada tą swoją gorącą bladością, przez którą ognie zdają się tryskać, przechodzisz z wolna obok mnie śród ludzi zebranych… czuję na twarzy mojej powiew twej sukni, jak Włoch tchnienie lecącego od zwrotnika sirocco… ręce mi drżą… karty wypadają z palców i pragnę porwać cię w objęcia i pocałunkami okryć… A ty co mi dajesz za tę namiętność, którą ciebie otaczam? Czy kiedykolwiek oddałaś mi uścisk za uścisk? Czy z marmuru utoczone czoło twoje zarumieniło się kiedy pod mymi ustami? Nie, nie! Ty jak lód bywasz w ramionach moich rzeczą, nie istotą czującą… bledniesz ze wstrętu, zamiast rumienić się miłością… usuwasz się ode mnie, ilekroć możesz, aby nawet suknia twoja mnie nie dotknęła… ha, ha, ha! pomyśl, wszak mi zaprzysięgłaś miłość… toż jesteś pobożna, a łamiesz przysięgę… ale ja chcę, abyś mi jej dotrzymała, czy słyszysz? (Eliza Orzeszkowa, Pan Graba: 375-375).

Graba sugeruje Kamili nawet udawanie podniecenia: „kochaj mnie, a jeśli kochać nie możesz… udawaj… zmuszaj siebie… niech życie twoje będzie sztucznym w tobie, ale niech ono będzie… niechaj choć raz ożywię cię, jak niegdyś Pigmalion swoją Galateę, z greckiego zrobioną marmuru!” (Orzeszkowa 1971: 376).

K: Pożądająca kobieta w twórczości Orzeszkowej stanowi potworny wyjątek: niemożliwy do zaspokojenia seksualny apetyt Franki z Chama jest opisywany jako patologiczny. Ona sama, stale porównywana do alkoholiczki („czysta pijaczka, choć i wódki nie pijąca!”; Orzeszkowa 1985: 169), jest osobą chorobliwie uzależnioną od zmysłowych wrażeń, której w żaden sposób nie można pomóc. Przy tym pisarka wielokrotnie zdaje się sugerować, że również całkowita wstrzemięźliwość seksualna nie jest u kobiet wskazana. Sfrustrowana seksualnie czterdziestolatka, „kwaśna i pogardliwa” (Orzeszkowa 1949c: 154), jest stałą bohaterką utworów Orzeszkowej, która wielokrotnie krytykuje zwłaszcza „staropanieńską śmieszność upatrywania w każdym mężczyźnie wielbiciela lub konkurenta” (Orzeszkowa 1949c: s. 202). Typową starą panną jest na przykład Rozalia z noweli Bracia, której czoło „przerzynała zmarszczka poprzeczna, brwi czarne były ściągniętymi, a usta zarysowywały linię krzywą. Nie był to wyraz gniewu ani smutku, ale wprost złego humoru. Rozalia była w złym humorze, co czyniło ją na przemian grobem milczącym, boginią wyniosłą lub osą tnącą żądełkiem na prawo i lewo. Bijący od niej kwas był tak mocnym, że zakwaszał powietrze” (Orzeszkowa 1949c: 153-154). W Pierwotnych znaleźć można także przejmujący opis histerii kobiety, która nie może mieć dziecka. Dom Żytnickich

od rana do nocy, w zimie i w lecie, rozbrzmiewał głosem młodej pani, donośnym, gniewnym, rozjątrzonym, rozżalonym, mieszającym się z płaczem, wyrzekaniem, łajaniem i przekleństwami. Im więcej upływało czasu, tym silniej wzmagało się rozjątrzenie i to rozżalenie kobiety, która w parę lat po ślubie utraciwszy dziecię i nigdy już potem matką nie zostawszy gryzła się tym tak bardzo, że przy rozdrażnionym usposobieniu jej zgryzota owa objawiała się w formie niemal szaleństwa. Dzieci w ogóle lubiła zawsze i było to jedyne jej lubienie, które dosięgnęło stopnia namiętności. Posiadać dzieci własne – wydawało jej się szczęśliwością nieopisaną i nieograniczoną. Marzyła, jakby to całowała je i okarmiała od rana do wieczora, myślała czasem, że i one tak całowałyby ją i pieściły… Ostatniej myśli tej towarzyszyła zawsze myśl druga: Pawełek taki jest obojętny! A im więcej wśród pracy i trosk gospodarskich, a także oswojenia się ze świeżą twarzą jej i zadartym noskiem obojętność i flegmatyczność mężczyzny wzrastała, tym więcej kobieta, niesłychanie żywa i w niezmiernie gruby sposób, ale całkiem na zewnątrz wylewająca się, tęskniła za istotą jakąś, która by także żywą była i czułą dla niej i na nią uczucia swe a pieszczoty zlewającą (Eliza Orzeszkowa, „Pierwotni”: 85-86).

Próba rehabilitacji erotyzmu, jak zauważyła Grażyna Borkowska (Borkowska 1996: 188-191), pojawia się dopiero w późnej twórczości Orzeszkowej, w tym przede wszystkim w nowelistyce. W opowiadaniach z cyklu Gloria victis autorka pozwala swoim bohaterom na podejmowanie nieakceptowanych wcześniej w horyzoncie etycznym jej pisarstwa wyborów, wynikających z niepoddającej się w pełni wolnej woli potędze erotyzmu (tytułowa Hekuba, zakochana w próżniaku i hulace, jej córka Inka uciekająca z Rosjaninem itp.).

Artykuły powiązane