Pozycja kobiety w społeczeństwie polskim 2. poł. XIX wieku uległa radykalnemu przewartościowaniu, co spowodowało, że wyraźnie rozgraniczyć można etapy ewolucji także i w ubiorze kobiecym. Zmiany te, choć zdecydowane, nie były jednak gwałtowne, w efekcie czego poszczególne postawy, jak i odpowiadające im stroje współistniały ze sobą przez całe półwiecze.

W pierwszych dekadach emancypacja dopiero dochodziła do głosu, a jedną z głównych ról ówczesnej kobiety była nadal reprezentacja.

Epoka wykształciła kilka modeli Polki, kobiety-patriotki, kobiety-pozytywistki, kobiety-światowej, inaczej dbały o swój wizerunek mieszczanki, inaczej szlachcianki i arystokratki. Dominujące kanony piękna nakazywały kobietom w 2 poł. XIX wieku, aby starały się być inne niż naturalnie, zdrowy wygląd i opalona skóra uznawano za mało atrakcyjne, dążono do zwiewności i eteryczności. Kobiety chętnie widziały się jako słabe i delikatne istoty, w domu dręczone migrenami, na salonach – o kwitnącej cerze, niezwykłej sile i chęci do konwersacji, tańca, bycia w centrum uwagi. Największą popularnością przez całe półwiecze cieszyły się kobiety o talii osy oraz mocno podkreślonych piersiach i biodrach (sylwetka w kształcie litery „S”), co osiągano gorsetem i turniurą oraz wieloma trikami kostiumowymi. Reprezentacja obejmowała nie tylko wygląd, ale i zachowanie, którego młode kobiety uczyły się w domu rodzinnym, pilnie studiując mimikę i gestykulację, aby zawsze przestrzegać wszechobecnej etykiety.

Ubranie łączy się z gestem, a gest z poruszaniem. Strój świadczy o obyczajowości, wymaga odpowiedniego sposobu zachowania.
Tak na przykład kapelusz, a więc jego forma, sposób wkładania, noszenia i trzymania, jest często wiernym zwierciadłem tego, który go używa (Banach Andrzej, O modzie XIX wieku: 11)
Ubranie jest ściśle związane także ze sposobem wyrażania myśli i uczuć, jest również doskonałym sposobem autokreacji, pokazuje człowieka nie takim, jakim widzą go inni, ale zwłaszcza takim, jakim chciałby być postrzegany. Honoré de Balzac zwracał uwagę na wielość sposobów noszenia strojów, prezentowania dodatków, a nawet trzymania chusteczki w dłoniach czy unoszenia sukni:
Niektóre kobiety robiły to energicznie i pełną ręką, inne – dwoma palcami, delikatnie, mizdrząco, nienaturalnie. Jedne podnosiły ją z boku, inne – z tyłu, jedne na wysokości dłoni – inne zaledwie unosiły ją, zamiatając kurz z podłogi. Dlatego też halka posiadała wówczas tak duże znaczenie i prawie zawsze była ładniejsza od sukni” (Dziekońska-Kozłowska Alina, Moda kobieca XX wieku: 54)
Kobiety, w większym stopniu niż mężczyźni, były świadome bycia oglądanymi, funkcjonowały w społeczeństwie jako zmysłowo postrzegany obiekt, umieszczony w określonej przestrzeni, operujący takimi wartościami jak kształt czy barwa. (zob. Rosiak 2010: 110) Ten punkt widzenia, zbiegający się z rolą reprezentacyjną kobiety odpowiada postaciowej teorii percepcji, choć sposób odbioru stroju, a przez to wizerunku kobiety wymaga znacznie szerszego ujęcia, uwzględniającego szereg czynników społeczno-kulturowych, materialnych, fizjologicznych.
Ubiór jest odbierany w sposób odmienny przez tego, który go nosi, oraz inny – przez osoby postronne. Pierwszy z nich obejmuje wzrokiem jedynie niewielką część stroju, w który jest ubrany, a perspektywa, przez którą patrzy jest zupełnie różne, gdyż nie uwzględnia takich aspektów jak sposób ułożenia tkaniny, jej refleksy podczas poruszania, współgranie z biżuterią, pantoflami, fryzurą, kolorem cery i in. Jego punkt widzenia jest bardzo okrojony, fragmentaryczny. Wzrok jednak jest rekompensowany przez inny zmysł, niedostępny osobom jedynie oglądającym strój – dotyk. Odzież nieustannie przylega do ciała, może być gładka, szorstka, delikatna, ciągle jednak jest obecna; nie można oderwać się od dotyku tkaniny. Kobiece ubranie, zwłaszcza spodnie (wierzchnie również, choć w nieco mniejszym stopniu) 2. poł. XIX wieku krępowało ciało, ograniczało ruchy, ciągle przypominało o wszechstronnie panującej etykiecie. Dopiero strój zreformowany, a zwłaszcza 20-lecie międzywojenne, wprowadziło ubiór, o którym można było zapomnieć, że ma się je na sobie.
Także osoba oglądająca strój, choć postrzega postać ubraną w znacznie szerszej perspektywie, ma ograniczoną percepcję jedynie do fragmentu większej całości, zarazem jednak posiada świadomość istnienia całej kompozycji ubioru; można zobaczyć lub poczuć jedynie tren sukni, mając wyobrażenie, wynikające z obowiązujących kanonów, o tym, jak wygląda cała kreacja. (Rosiak 2010: 115) Nadto należy mieć na uwadze zakłócenia percepcji, znacznie częstsze w wieku XIX niż obecnie, wynikające z rozwoju techniki, jak na przykład oświetlenia uzyskiwanego początkowo lampami naftowymi lub świecami, warunków otoczenia, określające odbiór stopniem konkretyzacji elementów przesłoniętych lub ukrytych zupełnie (zob. Głowiński 1977, Ingarden 1976) Jest to potęgowane przez fakt, że toalety kobiece były bardzo różnorodne tak pod względem barw, fasonu, jak i rodzajów tkanin; jedna suknia składała się z wielu warstw kolorów i materiałów (Laver 2010: 190). Wszystko to powodowało feerię barw, faktur, kształtów znacznie utrudniając dokładne i kompleksowe zapoznanie się ze strojem.
Wspomniany powyżej strój spodni i wierzchni stanowił kompletny ubiór kobiety w 2. poł. XIX w. Pierwszy z nich to bielizna, na którą składały się koszula nocna i dzienna, pantalony, wszystkie sięgające kostki, gorset i zakładany na niego stanik, halka oraz podwiązki. (Dziekońska-Kozłowska 1964: 44).
Strój wierzchni to suknia, spódnica, bluzka, żakiet, płaszcz lub futro. Góra sukni była ściśle dopasowana, w pasie łączyła się bezpośrednio z ciężką spódnicą, najczęściej za pomocą paska, podkreślającego dodatkowo talię i przedłużającego stan. Najpopularniejszy krój rękawów omawianego okresu to gigot, bufiaste rękawy w ramieniu, zwężające się ku nadgarstkowi, optycznie poszerzające barki. Funkcjonowały także suknie z rękawami prostymi lub bardzo krótkimi bufkami, w sukniach balowych. Spódnica była równie obcisła, w dole rozkloszowana, długa, sięgająca ziemi, nierzadko z ciągnącym się po ziemi trenem. Latem stosowano tuniki lub suknie wierzchnie z cienkich tkanin, aby widoczne były także halki. Na suknie nakładano bolerka. Okryciem wierzchnim były krótkie (o długości żakietów) płaszcze oraz peleryny i futra, szyte włosem do wewnątrz, na zewnątrz obite aksamitem lub suknem, z szynszyli, karakułów, soboli lub gronostajów (Dziekońska-Kozłowska 1964: 63-102).
Jako dodatki kobiety wybierały koronkowe parasolki, rękawiczki, kapelusze, niewielkie torebki, wachlarze. Włosy kunsztownie układano we fryzury złożone z fal, loków, wykorzystywano w tym celu specjalne konstrukcje, spinki, podpinki, podstawki, które nadawały im objętości. Skrywano je pod kapeluszami, zależnie od okazji i czasu, dużymi, przystrojonymi sztucznymi kwiatami, piórami, woalką, bądź mniejszych rozmiarów, skrywającymi zaledwie część głowy.

Moda polska była bardzo silnie związana z sytuacją polityczną, narastającymi represjami, ograniczeniami w życiu kulturalnym, klęską zrywów niepodległościowych, upadkiem powstania styczniowego. Polki w drugiej połowie XIX wieku na znak żałoby zakładały czarne suknie z białymi kołnierzykami lub czarne spódnice z białymi bluzkami, zdobiąc je jedynie srebrnym lub metalowym krzyżykiem bądź skromną biżuterią z motywami martyrologicznymi (kajdanami, koroną cierniową). Także fryzury były ascetyczne, gładko upięte na karu koki lub proste panieńskie warkocze. Od patriotycznego stroju odstępowano początkowo jedynie podczas ważnych uroczystości, ślubów, rocznic, z czasem jednak powoli zaczęto powracać do strojów modniejszych, bardziej ozdobnych i kolorowych, delikatniejszych tkanin, bogatej, rzucającej się w oczy biżuterii.
Motorem przemian mody kobiecej w końcu XIX wieku była emancypacja, pozytywistyczne tendencje, dążące do wprowadzania w strojach zasad służących przestrzeganiu higieny, wzrost zrozumienia dla potrzeb zdrowia, rozwój przemysłu odzieżowego oraz zbytek w strojach arystokracji. (Dziekońska-Kozłowska 1964: 20) To początek wkraczania przemysłu, który wymógł niezbędną unifikację odzieży; masowa produkcja rozpoczęła nieunikniony proces ujednolicania wzorów, materiałów i kolorystki. Przemysłowo produkowano w drugiej połowie XIX wieku głównie bluzki, spódnice i żakiety. (Dziekońska-Kozłowska 1964: 37) Stroje szyte w ten sposób były tanie, mniej ozdobne, prostsze, ale też i taka odzież stała się gwałtownie pożądana przez kobiety, które właśnie zaczęły znajdować zatrudnienie w różnych sektorach gospodarki (Bogucka 1987: 335).
Wiek XIX wykształcił
[…] strój, który wdziewać się musi w zwykłej kolei z pewnym przymusem, a zawsze ze skrępowaniem i wszystkich wdzięków i całej postawy, a im jest ozdobniejszy, tym bardziej ściska i wiąże to kibić, to piersi, to ręce, to nogi (Banach Andrzej, O modzie XIX wieku: 66),
Musiało to prowadzić do wad postawy, problemów z oddechem, deformacją części ciała. Wtedy zaczęły dochodzić do głosu tendencje zdrowotne. Pozytywizm zdecydowanie walczył z gorsetem, obręczami w krynolinach, doprowadzając do stworzenia stroju reformowanego, efektu emancypacji, walki z fizyczną i emocjonalną uległością kobiet. Ubranie ulegało przede wszystkim uproszczeniu, dążono do większej wygody, racjonalności i funkcjonalności, oprócz likwidacji gorsetu, co zapewniło swobodę ruchu i oddechu, rezygnowano z długich trenów i wielu ozdób. (Dziekońska-Kozłowska 1964: 37)

Odczuwalny wpływ powszechnej industrializacji i przyspieszenie tempa życia objawiało się w modzie projektowaniem strojów z myślą o ich powielaniu, a nie unikalności, tworzeniem ubioru i tkanin maszynowo, co znacznie obniżało koszty jego produkcji, uczynienie stroju wygodnym i zdrowym, wprowadzeniem nowych, znacznie lżejszych od wcześniejszych tkanin: krepy, muślinu, gazy, organtyny, tiulu, rypsu, popeliny, tafty, mory.

Stroje kobiet w 2 poł. XIX wieku można klasyfikować wedle wielu kluczy. Jednym z nich, najbardziej powszechnym jest przynależność społeczna kobiet, aż do początku wieku 20. w modzie dominowały trzy nurty: arystokratyczny, mieszczański i plebejski. (Banach 1957: 30). Innym – style: historyzm, romantyzm, egzotyka. (Zob. Johnston 2010) Kolejnym – funkcja: strój domowy, wyjściowy i odświętny (Dziekońska-Kozłowska 1964: 35). Kobieta 2. połowy XIX wieku zmieniała kreacje wiele razy w ciągu dnia, obowiązywał ją bowiem strój dzienny, poranny, wieczorny, balowy, podróżny, spacerowy, inną suknię zakładała jadąc do miasta, inną na wieś, zagranicę czy do uzdrowiska.

W XIX stuleciu stroje kobiece były zdominowane przez trendy paryskich domów mody, jednak już druga połowa wieku dopuszczała, co wynikało z brytyjskiej dominacji politycznej, także tendencje napływające z Londynu, przejawiające się chociażby w słownictwie dotyczącym odzieży, pochodzącym z języka angielskiego. (Banach 1957: 20) Najnowsze treny docierały za pomocą ilustrowanych czasopism i żurnali mody, za największe propagatorki nowych kreacji uznawano aktorki, a scenę nierzadko traktowano jako pokaz mody. Artystki teatralne, operowe i operetkowe lansowały toalety, które nie zawsze jednak wchodziły do szerszego obiegu.

Artykuły powiązane
- Gawin, Magdalena – Higiena w XIX stuleciu
- Kędziora, Alicja – Strój męski – 2 poł. XIX w.
- Kulik, Mariusz – Mundur urzędniczy
- Kulik, Mariusz – Mundur wojskowy
- Kulik, Mariusz – Wygląd mężczyzny w XIX wieku
- Kędziora, Alicja – Kostium teatralny – 2. połowa XIX w.