Zapachy socrealistyczne – funkcje

Zapachy dotyczą dwóch aspektów istnienia świata przedstawionego prozy socrealistycznej: postaci i przestrzeni. W wypadku przestrzeni mogą one – współkonstytuować płaszczyznę scenerii i płaszczyznę sensów naddanych (Sławiński 2000: 198 i nast.]. W wypadku postaci mogą stanowić element charakterystyki bezpośredniej, względnie pośredniej, gdy zapach – w sposób zmetaforyzowany – odsyła do jakichś cech charakteru postaci.

Sytuacja, gdy zapach współkonstytuuje scenerię, nie jest specjalnie interesująca z badawczego punktu widzenia, gdyż mamy tu do czynienia z okolicznościami dość banalnymi, które w prozie socrealistycznej znajdziemy. Zacznijmy od prozy nurtu wiejskiego. W Opowieści wierzbowej Dróżdz-Satanowskiej, gdy akcja przenosi się do młyna, pachnie „żytem i mąką” (Dróżdż-Satanowska 1951: 44). Gdy zaś w tejże powieści wraz z narratorem zaglądamy do mieszkania młynarza, w powieści czuć „zapach wódki, soku malinowego i ciasta” (tamże: 46), gospodarz przygotował bowiem poczęstunek dla kułaków. Wielokrotnie czytamy o rozmaitych innych zapachach charakterystycznych dla scenerii wiejskiej. Może to być „mleczna mgła, przesycona woniami zielska i wyziewami błot” (Morton 1952: 16), możemy – w tejże powieści– odnaleźć opis sterty gnoju „w tej chwili tak parującego sinawymi kłębami dymu, atak śmierdzącego, ż aż w nosie kręci” (tamże: 29). Tego typu przykłady, związane z nurtem wiejskim prozy socrealistycznej, można by mnożyć; przywołajmy zatem jeszcze tylko jeden. O tytułowej bohaterce Dziewczyny Jana Pierzchały, która zbliża się do obory, czytamy: „Nozdrza Genowefy owionął swojski krowi zapach” (Pierzchała1952:65).

Do tej samej kategorii należą zapachy „domowe” (czy – jeszcze bardziej ściśle rzecz ujmując – kuchenne”), związane z przygotowywaniem posiłków. W Ludziach zza rzeki Lesława Bartelskiego jest to zapach „skisłej kapusty” i kartoflanki (Bartelski 1951: ss. 177, 178), w Dziewczynie Pierzchały z kolei – woń ciepłego chleba (Pierzchała 1952: 67), w Gorących dniach zaś Edmunda Niziurskiego – „smakowity zapach wędzonki (Niziurski 1951: 168)

Pachnie wreszcie wiejski pejzaż. Czytamy zatem o bliżej nieokreślonych, lecz pozytywnie waloryzowanych zapachach płynących z pól: „Na dworze zmierzchało. Wieczór szedł gorący i duszny. Zapachy płynące z pół rozmarzyły go [tj. Jasienkowskiego – J. S.], odpoczywał z prawdziwa satysfakcją (Dróżdż-Satanowska 1951: 209).

Z podobną sytuacją stykamy się w powieści Pierzchały:

Pobili podorywki. Wyszedł w pole traktor i cztery pary koni. Daleko niósł się warkot motoru, kryzki, przybywało odwalonych skib. Pachnąca, fioletowa ziemia przypominała coś stanowczego, obietnicę chleba, który jest równoznaczny z bogactwem (Jan Pierzchała, Dziewczyna: 112)

Analogie do takich przedstawień i funkcji zapachów znajdziemy również w nurcie miejskim. W Węglu Aleksandra Ścibora-Rylskiego, w scenach, gdzie akcja rozgrywa się w kopalni, czytamy o „rześkim zapachu prochu” (Ścibor-Rylski 1950: 40) czy „smrodzie ropy” (tamże: 138). W szkole, w której pracuje jeden z bohaterów Obywateli Kazimierza Brandysa, Morawiecki, czytamy o zapachu linoleum (Brandys 1954: 148)

Podobnie jak w wypadku pejzażu wiejskiego, w powieściach nurtu miejskiego pojawiają się elementy pejzażu zapachowego miasta. Ciekawym utworem pod tym względem są Obywatele:

Ogród [tj. Park Łazienkowski], położony niedaleko śródmieścia, zawsze urzekał Agnieszkę [Nieborzankę – J. S.] swoją ciszą pełna pomieszanych zapachów i prawie bezszelestną; słychać było tylko bezszelestny szmer liści i mruczenie owadów, czasem z korony jakiegoś drzewa dobywał się ostry świergot ptaków (Kazimierz Brandys, Obywatele: 362)

I dalej:

Wiosna w mieście, pełna dusznych niespokojnych zapachów, przewiewne, szeleszczące wieczory, gdy na Żoliborzu z ogródków parowała wilgotna ziemia – wszystko to czyniło zamęt w sercu (Kazimierz Brandys, Obywatele: 364)

Sfera zapachów zawiera tu sens naddany, odsyła bowiem do duchowego stanu bohaterki

Drugi krąg problemowy związany z pejzażem zapachowym prozy socrealistycznej to zapachy ludzi. Zacznijmy od nurtu wiejskiego. Dominuje tu zapach wódki: „Pijany Antoni Pietra podszedł […] i ręce położył mu [Jasienkowskiemu – J. S.] na ramionach, ziejąc zapachem wódki i ukazując rząd złotych zębów, zaczął do niego szeptać” (Dróżdż-Satanowska 1951: 55), „Pietras zionął wódką i od śmiechu bulgotało mu coś w gardle” (tamże: 84). W Ludziach zza rzeki Bartelskiego czytamy: „Wigotnawą dłonią, cuchnącą wódką [Wójcik – J. S.] uchwycił rękaw Świderskiego i przybliżył żarzący się ognik [papierosa] ku swojej twarzy” (Bartelski 1951: 11). Nietrudno się domyślić, że wszystkie cytaty dotyczą wroga klasowego, który – zgodnie z socrealistycznym schematem – musi być odrażający pod każdym względem. (zob. Smulski 2002: 84) Tu funkcję charakteryzowania i zohydzania pełnią także zapachy.

Podobnie sprawa przedstawia się w nurcie miejskim, choć motyw zapachu alkoholu jest tam nieco mniej eksponowany. O Markowskim, bohaterze Lewantów, wprawdzie pozytywnym, ale przeżywającym ideologiczny kryzys czytamy: : „Z ust jego buchało mdłym, kwaśnym zapachem” (Braun 1952: 223). O jednym z bohaterów Obywateli czytamy, iż ma „kwaśny oddech” (Brandys 1954: 153).

Z powyższych rozważań wynika wniosek, że sfera zapachów odgrywa znacznie mniejszą rolę w świecie przedstawionym prozy socrealistycznej niż np. dieta. Zapachy funkcjonują przede wszystkim jako komponent dookreślający przestrzeń, rzadziej jako czynnik konstytuujący sferę ideologicznej wymowy utworu (zdarzają się utwory – np. Sprawa Szymka Bielasa Aleksandra Ścibora-Rylskiego czy Ameryka szuka piechura Wandy Melcer – gdzie o zapachach nie wspomina się niemal w ogóle). W funkcji zmetaforyzowanej pojawia się przede wszystkim zapach alkoholu, stygmatyzujący wroga klasowego. Co ciekawe, nie występuje sytuacja odwrotna, tj. nie ma zapachów, które dodatnio charakteryzowałyby pozytywnego bohatera.

Artykuły powiązane