Myśliwski – zapachy

Czym pachnie proza Wiesława Myśliwskiego? Jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało, należałoby odpowiedzieć zapewne: światem. Charakteryzując epicki charakter utworów pisarza, Seweryna Wysłouch stwierdziła:

Seweryna Wysłouch : Twórczość Wiesława Myśliwskiego – wyzwaniem dla badacza literatury: 29

Wielka epika Myśliwskiego nie ma nic wspólnego z tradycją XIX-wieczną, rezygnuje z kategorii „obiektywnego” narratora, przedstawiającego z dużego dystansu i komentującego powieściowe wydarzenia. Charakteryzuje ją przede wszystkim określona postawa egzystencjalna: fascynacja bogactwem świata, zamiłowanie do szczegółu, dygresyjność i znajdowanie przyjemności w naturalnym, żywiołowym opowiadaniu. Dla epika dramatyczna akcja nie jest ważna, ważny jest sam akt narracji, który pozwala uobecnić przeszłość. Na tym, według Emila Staigera polega epickość (Das Epische), w odróżnieniu od liryczności (Das Lyrische) polegającej na utożsamieniu podmiotu z przedmiotem i likwidacji czasu oraz dramatyczności (Das Dramatische), preferującej pełną napięcia akcję.

Celem tak pojętej epickości staje się po prostu przedstawienie życia, jak pisze badaczka, „we wszystkich jego przejawach”. A zatem i obraz rzeczywistości staje się wielowymiarowy i wielozmysłowy – oto efekt owej „fascynacji bogactwem świata”. W hierarchii zmysłów, stanowiących narzędzia poznawania świata (a czasem – jak wzrok i dotyk – pełniących dużo bardziej złożone funkcje), węch obecny jest najmniej intensywnie. Zapach stanowi w prozie Myśliwskiego rodzaj dopełnienia obrazu świata, trudno przypisać mu natomiast odrębną rolę, jest częścią tła, wybijającą się raz na jakiś czas, nie przykuwając jednak szczególnie mocno uwagi narratora.

W Pałacu, powieści o zderzeniu chłopskiego i pańskiego świata, sfera zapachów bardzo wyraźnie rozgranicza obie rzeczywistości. Pańskie salony pachną dobrobytem, czyli jedzeniem. To charakterystyczne: w Pałacu pojawia się bowiem motyw głodu jako wyznacznika chłopskiego losu, samobójstwa ojca, który nie może wyżywić rodziny. Pański raj pełen jest luksusów, pięknych kobiet, dzieł sztuki, rozrywek i nakrytych stołów, pachnących mięsiwem. Zapach potraw staje się przedmiotem refleksji, sporu:

Wiesław Myśliwski : Pałac: 78-79

O ten zając byłby jeszcze lepszy, gdyby więcej w nim było bobkowego liścia. Nieprawdaż? To podrażnia podniebienie. I zapach nie mija tak szybko. Można sobie cały dzień pociągać nosem, a czuje się tą zajęczo-bobkową słodycz. Łaskoczącą, przymilną, jakby się zioła ocierały o siebie. Bo zająca, dobrze przyrządzonego zająca nie może być czuć trzewiami, ni wiatrem. Dobrze zrobiony zając nie powinien nawet dać się wyobrazić, że to zając. […] No, nie, drogi kuzynie, jak można mówić takie rzeczy. Nigdy się nie zgodzę, że królik jest tak samo dobry jak i zając. Owszem, przyznaję, mięso delikatne. Lecz czuć je jakby zbutwiałymi liśćmi. No, może przesadzam. Może ziemią.

Tymczasem chłopski świat pachnie zwierzętami – Jakub rozpoznaje samego siebie po woni owiec. W Nagim sadzie zapachy pojawiają się rzadko, ale pochodzą zawsze z chłopskiej codzienności: upalny dzień pachnie smołą, rozgrzana ziemia – spalenizną, stajnia – gryzącym potem i zgniłym łajnem. Zapachem świątecznym jest woń krochmalu, świeżo wysprzątanej chałupy. Codzienność pachnie także w Kamieniu na kamieniu, gdzie pojawia się opis zapachu chleba. To ów zapach jest – w interpretacji Szymka – czynnikiem, który doprowadzi chłopca do świętokradztwa i zjedzenia kromki przeznaczonej dla ziemi, na pierwszą orkę, symbolicznej kromki, która zapewnić ma dostatek całej rodzinie. Zapach chleba pojawia się niczym duch, wieczorami, czuje go cała rodzina – choć chleba w domu nie ma od tygodni, pojawia się tylko pamięć zapachu, marzenie o kromce chleba. Chleb, od czasów greckich był, obok wina i oliwy, pokarmem rytualnym (Tousaint-Samat 2002:218) – pojedynek, jaki toczy się pomiędzy zapachem, prześladującym co wieczór młodych, złaknionych chleba Pietruszków a szacunkiem dla odwiecznego rytuału, jest jak symboliczna walka między ciałem a duchem, między szacunkiem dla tradycji a koniecznością zaspokojenia własnych chęci czy potrzeb. Drażniący zmysły zapach chleba ma w tym przypadku wyjątkowe znaczenie.

W Widnokręgu, gdzie znaczącą role odgrywają smaki (przepisy kulinarne matki, kakao panien Ponckich) zmysł węchu podporządkowany jest rozkoszom podniebienia – z jednym, znaczącym wyjątkiem. Róża i Ewelina pachną perfumami, cielesnością, zmysłowością, co wyraźnie podkreśla wyjątkowy status tych postaci sytuujących się pomiędzy codziennością a egzotyką, grzechem a świętością, bliskością a innością, przyzwoitością a wyuzdaniem. Dla Piotra panny Ponckie to przewodniczki jego edukacji sentymentalnej, więc i zmysłowej.

Najbardziej „pachnącą” powieścią pisarza jest Traktat o łuskaniu fasoli. Wiąże się to ściśle z kreacją narratora, a zarazem głównego bohatera tego utworu. Samotny stróż działek całą swoją uwagę poświęca otaczającej go okolicy: pilnuje porządku na działkach (często bezwzględnie, autorytarnie), odnawia napisy nagrobne na zapomnianym cmentarzu, dba o psy-przybłędy i przygląda się miejscu, które było ojczyzną jego dzieciństwa, choć nie jest już tym samym miejscem. Jest kontemplatorem otaczającej go rzeczywistości.

Narrator powrócił nad zalew po latach, chciałoby się powiedzieć niemal: po życiu, namawiany przez swego tajemniczego znajomego, właściciela jednego z domków. Wracał tu najpierw za sprawą listów, w których pan Robert opisywał uroki okolicy – znalazł się wśród nich żywiczny zapach lasu o poranku. Zapach zapamiętany z dzieciństwa i zapewne dlatego rozczarowujący bohatera:

Wiesław Myśliwski : Traktat o łuskaniu fasoli: 46

Od lasów niby ciągnęło żywicą, lecz i tej żywicy nie mogłem jakoś uwierzyć. Jej zapach wydął mi się mdły, zwietrzały, jakby mało gorzki, A przecież kiedyś aż w nosie wiercił, łzy wyciskał, zwłaszcza gdy się zbierało żywicę z wysłużonych drzew. Tylko, że te drzewa rosły jedynie w moich oczach, bo patrząc na to wszystko, patrzyłem w siebie.

Nie dowierza narrator zmysłom, bo nie potrafi im się poddać, każde doznanie przepuszczając przez pryzmat refleksji. To z tego powodu w Traktacie mniej jest pierwiastka zmysłowego, więcej zwerbalizowanych zadumań nad światem. Równocześnie jednak tylko przestrzeń dzieciństwa, przywracana do istnienia w pamięci, ale i w symbolicznym geście powrotu nad nieistniejąca Rutkę, wydaje się bohaterowi światem zmysłowo pełnym, wyposażonym w smaki, zapachy, barwy – rzeczywistość zapamiętana jest zmysłowo bogatsza niż ta, w której snuje się opowieść (tak skonstruowane są wszystkie powieści Myśliwskiego z wyjątkiem Pałacu).

Zmysł węchu nie jest w prozie Myśliwskiego równie znaczący, jak wzrok, słuch czy dotyk. Wpisuje się raczej w płaszczyznę epickiego tła, ujawniając się zazwyczaj jako – często przypadkowo odsłonięty – element polisensorycznej scenerii.

Źródła

  • Myśliwski Wiesław; „Kamień na kamieniu” (1987); cyt za: Myśliwski Wiesław; „Kamień na kamieniu”; Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1994.
  • Myśliwski Wiesław; „Nagi sad”(1967); cyt. za: Myśliwski Wiesław; „Nagi sad”; Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA, Warszawa 1997.
  • Myśliwski Wiesław; „Pałac” (1970); cyt. za: Myśliwski Wiesław; „Pałac”; Glob, Szczecin 1988
  • Myśliwski Wiesław; „Traktat o łuskaniu fasoli” (2006); cyt. za:Myśliwski Wiesław; „Traktat o łuskaniu fasoli”; Wydawnictwo Znak, Kraków 2006.
  • Myśliwski Wiesław; „Widnokrąg” (1996); cyt. za: Myśliwski Wiesław; „Widnokrąg”; Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA, Warszawa 1996.
  • Pacławski Jan (red.); „O twórczości Wiesława Myśliwskiego”, Kieleckie Towarzystwo Naukowe, Kielce 2001.
  • Pacławski Jan (red.); „O twórczości Wiesława Myśliwskiego II”, Kieleckie Towarzystwo Naukowe, Kielce 2007.
  • Toussaint-Samat Maguelonne; „Historia naturalna i moralna jedzenia”; tłum. Matusiak Anna Bożenna, Ochab Maria; Wydawnictwo WAB, Warszawa 2002.
  • Wysłouch Seweryna: „Twórczość Wiesława Myśliwskiego – wyzwaniem dla badacza literatury”; [w:] Pacławski Jan (red.); „O twórczości Wiesława Myśliwskiego II”, Kieleckie Towarzystwo Naukowe, Kielce 2007.

Artykuły powiązane