Zapach wsi – proza chłopska

Słowo „zapach” w języku polskim kojarzone jest przede wszystkim z wonią przyjemną, mimo że zakres semantyczny tego pojęcia obejmuje całą gamę wrażeń węchowych, jakie człowiek jest w stanie odebrać. Mówiąc o zapachu wsi w nurcie dwudziestowiecznej prozy chłopskiej, należy mieć na uwadze ten szerszy zakres znaczeniowy przywołanego pojęcia, bowiem pisarze pochodzenia wiejskiego przechowali w pamięci wspomnienia bardzo zróżnicowanych doznań.

Waloryzacja zapachu jako odzwierciedlenie stosunku do wsi

Najprostsza klasyfikacja woni dzieli je na przyjemne, ładne oraz odrażające, brzydkie. W literaturze chłopskiej zapach wsi ma często charakter metonimii atmosfery wsi w ogóle, a jego waloryzacja estetyczna zależy od stosunku narratora do obszarów wiejskich. Jeśli zatem osoba mówiąca przedstawia wieś jako krainę pełną przyjemnych aromatów, najpewniej ma do niej stosunek pozytywny. Jeżeli natomiast wieś pojawia się jako siedlisko odoru, to opinię opowiadającej o niej osoby należy uznać za negatywną. Ta druga postawa charakterystyczna jest dla bohaterów, którzy osiągnęli lub starają się osiągnąć awans społeczny. Wieś stanowi dla nich brzemię i wstydliwą część ich życiorysów, dlatego pojawia się w ich pamięci jako miejsce śmierdzące. Uciekający (w dosłownym znaczeniu tego słowa) ze wsi Jędrek, bohater Proroka Tadeusza Nowaka, próbuje uwolnić się od natrętnego wspomnienia bukietu zapachowego wsi, który przedstawia się jako mieszanina „[…] zapachu zapchlonej budy, zarzynanego na niedzielę koguta, królika odzieranego ze skóry, przywiązanego za zadnie nogi do najniższej jabłonkowej gałązki” (Nowak 1977: 11). Mimo że w obrazie tym pojawia się jabłoń, której woń – jak można przypuszczać – należy raczej do przyjemnych, zostaje ona sprowadzona jedynie do roli bezwonnego narzędzia. Na pierwszy plan wysuwają się natomiast wrażenia związane z pasożytami, rozkładem i śmiercią, budzące jednoznacznie negatywne konotacje i doskonale oddające stosunek młodego człowieka do jego małej ojczyzny.

Smród, obok głodu i zabobonów, wymieniany jest u Edwarda Redlińskiego jako kryterium zacofania, potępianego przez postępowych bohaterów jego powieści. Estetyczna waloryzacja zapachów ma jednak charakter względny, toteż woń określana przez reformatorów mianem smrodu, nie musi być tak samo definiowana przez samą społeczność wiejską. Mieszkańcy opisanej w Konopielce wsi Taplary protestują przeciw zarzutom urzędników, jakoby ich najbliższe otoczenie charakteryzował nieprzyjemny zapach, krzycząc: „Jak wam tu śmierdzi, […] to wolna droga, nikt was tu nie zapraszał, nikt was tu nie trzyma!” (Redliński 1994: 34). Również w Awansie Redliński groteskowo ilustruje odmienność wrażliwości postępowców na zapachy, przedstawiając wrażenia młodego nauczyciela, który zapach lasu definiuje jako woń koniaku i wermutu (Redliński 1973: 6), a polnych kwiatów – jako „szprotów w oleju po 6.50 puszka” (Redliński 1973: 8). Należy zaznaczyć, że bohater wychował się na wsi, której zapachy tak dalece odbiegają w jego odczuciu od doświadczenia kontaktu z naturą. Można wobec tego interpretować tę usilną wulgaryzację zapachów jako przejaw całkowitego wykorzenienia.

Na przeciwległym biegunie sytuują się opisy wsi jako miejsca obfitującego w łagodne, urzekające wonie – są to przede wszystkim zapachy roślin i owoców, powszechnie uważane za przyjemne. Jednak o największym przywiązaniu do wiejskiego otoczenia świadczy pozytywny stosunek chłopskich bohaterów do woni, których większość ludzi unika jako odrażających. Do tego szeregu aromatycznego należy zaliczyć przede wszystkim zapachy, jakimi emanują zwierzęta i ich wydaliny. Bohater Nagiego sadu Wiesława Myśliwskiego w doświadczaniu woni stajni odnajduje największą przyjemność: „[…] lubił ten zapach potu i łajna, szczypiący w oczy. Mógłby tak stać i stać i tylko łagodniał, gdy wdychał ten żrący koński pot i to łajno mocne jak piwsko” (Myśliwski 1989: 123-124). Choć niezwykle sugestywny, obfitujący w epitety sposób obrazowania oddaje z całą mocą odrażający charakter opisanej woni, nie można mieć wątpliwości względem pozytywnych doznań, jakich dostarcza ona przedstawionemu bohaterowi. O najwyższym umiłowani wsi świadczy bowiem nie przywiązanie do jej przyjemnych aromatów, ale również do zapachów o naturze odmiennej.

Pozytywny stosunek do wsi przejawiają często bohaterowie, którzy z jakichś przyczyn pozbawieni zostali kontaktu z rodzimym otoczeniem. Woń wsi ulega w ich wspomnieniach swoistej mitologizacji, a każdy, nawet najbardziej nieprzyjemny zapach, zyskuje wartość sentymentalną. Wątek ten pojawia się w prozie Juliana Kawalca – Michał Toporny, główny bohater Tańczącego jastrzębia, wracając po latach do rodzinnej wsi, przechadza się po swoim byłbym obejściu i wędruje pamięcią wśród otaczających je niegdyś zapachów. Miejsce to narrator opisuje jako „[…] ulubioną przez chłopów, pełną powagi i znaczenia strefę ciepłego smrodu […]” (Kawalec 1974: 183).

Zapach wsi jako wyznacznik chłopskiej tożsamości

Identyfikowanie się z wachlarzem woni, jakie składają się na szeroko pojęty zapach wsi, można uważać za jeden z wyznaczników chłopskiej tożsamości. Głębokie zakorzenienie w wiejskiej rzeczywistości i bliski kontakt ze wszystkimi jej elementami oddziaływały na chłopów, kształtując ich kondycję, także zapachową. Chłop stawał się wobec tego swoistym nośnikiem wiejskich woni, przesiąkał ich aromatem: jego ubranie „cuchnęło gnojem i ziemią” (Morton 1971: 33), oni sami zaś – „[…] końskim potem, zaparzonym zbożem, ziemią przesyconą grudkami żelaza, sierpniową burzą wypalona jak siarka […]” (Nowak 1977: 9). Natomiast w świadomości panów chłop to „[…] ktoś taki, śmierdzący owcami, zjełczałym mlekiem, nasieniem tryków, trawą, powietrzem, kożuchem […]” (Myśliwski 1989: 343). Zapach wieśniaka stanowił zatem odbicie woni jego środowiska, mówił też wiele o jego życiu i codziennie wykonywanych czynnościach, które pozostawiały ślad w postaci różnych nut aromatycznych. Mieszanina zapachów gnoju, ziemi i zwierząt jednoznacznie wskazuje na wykonywaną przez chłopa pracę na polu i w obejściu.

Zapach wsi na tyle silnie oddziaływał na chłopską kondycję, że nawet po opuszczeniu przez chłopa rodzinnej okolicy, nadal określał – nierzadko wbrew woli samego podmiotu – jego pochodzenie. Aspirujący do miana mieszczanina Jędrek zmaga się z tym aromatycznym znamieniem i próbuje na różne sposoby je tuszować. „Niby to szukając po kieszeniach, obwąchałem się pod pachami. Nie było najgorzej. Przez zapach świeżo uprasowanej koszuli nie czuć było ani stajni, ani stodoły, ani bielonej wapnem izby nie wietrzonej przez cały rok” (Nowak 1977: 18). Warto zauważyć, że bohater nie wyrugował z otaczającej go aury zapachu wsi, zdołał go jedynie zamaskować. Woń pozostaje więc zapisana w ciele jednostki i podobne jak wiejskie pochodzenie (którego bohaterowie literatury chłopskiej niejednokrotnie się wstydzą) możliwa jest do ukrycia, ale nie da się jej wymazać. W Proroku sama tożsamość chłopska opisana jest jako cecha podlegająca percepcji węchowej: „Wywąchał, skurczybyk, wyniuchał moją kmiecość, kuropatwiość, ślimaczość winniczkową, jak pies, jak kura wygrzebująca z ziemi dżdżownicę wyłażącą na deszcz […]” (Nowak 1977: 25). W przytoczonym fragmencie chłopskość nie tylko jest rodzajem woni, ale przede wszystkim zapachem – katalizatorem wspomnień. Jej zwietrzenie przywołuje ciąg skojarzeń, przypomina o drobnych elementach kształtujących wiejski krajobraz.

Relacja człowieka do środowiska zewnętrznego ma w kulturach tradycyjnych charakter mocno zrównoważonej wzajemności, wobec tego nie tylko zapach wsi wpływa na woń człowieka, ale również zapach człowieka wzbogaca wonny krajobraz jego najbliższego otoczenia. Ten ludzki wkład w całokształt woni wsi determinowany jest biologicznie i ogranicza się przede wszystkim do zapachu wydalin i wydzielin ciała, stawiając człowieka w tym wymiarze na równi ze zwierzętami. Zapach potu i moczu opisany jest explicite w twórczości Juliana Kawalca: „I była ta kieszeń w starych portkach ojca, długa i szeroka, sięgająca rozporka kieszeń, zalatująca stęchlizną, ziemią, potem i moczem […]” (Kawalec 1974: 30), „wiatr osuszał wtedy pot na jego czole i rozwiewał włosy, i osuszał zgnojone, zalatujące smrodem wnętrze kaszkietu” (Kawalec 1974: 116). Zapach chłopa miesza się tu z zapachami wsi w taki sposób, że trudno rozróżnić, którymi z wonnych akcentów emanuje sam człowiek, a które pochodzą z zewnątrz. Wszystkie one zlewają się w jedną całość nie dostarczającą – jak wolno przypuszczać na podstawie przytoczonego opisu –najprzyjemniejszych doznań.

Obok bezpośredniego przedstawienia zapachu jako takiego, pojawiają się w literaturze chłopskiej opisy działań, w efekcie których wonny pejzaż wsi wzbogacony zostaje o nowe komponenty. Wymienić należy tu przede wszystkim przedstawione przez Redlińskiego opisy defekacji, dokonywanej zwyczajowo „za stodołą” (Redliński 1973: 16; Redliński 1994: 71-72). Mimo że brak w nich charakterystyki zapachu stanowiącego skutek wykonywanej czynności, można domyślać się jego intensywności i wkomponować go w woń zagnojonego obejścia, pełnego much i bąków (Redliński 1973: 16).

Zapachowy krajobraz wsi

W opisach zapachu wsi najczęściej pojawia się kompozycja woni zwierząt, roślin, pożywienia oraz chłopskiego domostwa – te cztery elementy pojawiają się niemal zawsze, gdy mowa o węchowej percepcji rzeczywistości. Opisy wonnego pejzażu wsi przedstawiają się rozmaicie – od wizji sielskich, przesyconych przyjemnymi zapachami, po iście naturalistyczne obrazy cuchnących gumien. Te pierwsze eksponują wonie pochodzenia roślinnego: „[…] a pachniało jakby w gaju i mówiło się, że to droga tak pachnie […] A po obu jej stronach rosły akacje. Szedłeś, kiedy kwitły, to aż cię zatykało. […] Kurzyły chłopy wieczorami machorkę na ławkach czy kamieniach, to jakby akacjowy kwiat kurzyły” (Myśliwski 2008: 56-57). Obok kwitnących kwiatów, przyjemny dla nozdrzy aromat roztaczały wokół siebie także dojrzewające owoce: „Okna tej izby wychodziły na sad. Toteż latem pachniało w niej dochodzącymi do źrałości jabłkami. Zapach ten utrzymywał się jak dym przez całą jesień” (Nowak 1987: 18).

Obrazy naturalistyczne na pierwszym planie umieszczają natomiast zapachy wydzielane przez zwierzęta oraz przez ich odchody:

Julian Kawalec : Tańczący jastrząb: 161-162

[…] gdy się przechodzi tym wąskim pasem ziemi pod nadmiernie powiększonym okapem i gdy się minie oborę, to zalatuje żółtym smrodem chlewa, i wyobraźnia, która zrywa z ciebie wszystkie maski, kusi cię, żebyś tej białej, pachnącej pani z miasta opowiedział o chlewie, o żywych i zdechłych, pokrytych czarnymi plamami, rozdętych świniach, wywlekanych przez zrozpaczonych ludzi na cmentarz zwierząt […].

Wśród komponentów zapachu wsi zdaje się przeważać woń zwierzęcych odchodów. O jej dominującej roli w palecie wiejskich zapachów świadczyć może fakt, że bohaterowie wykorzenieni (i świadomi zerwania więzi łączącej ich z rodzinnymi stronami) wspominają go zwykle z rozrzewnieniem jako jedną z części konstytuujących wiejskość danego miejsca. W powieści W słońcu jest on wymieniany przez tęskniącego za swoją wsią starca wśród najważniejszych jej elementów: „I wtedy będzie się zdawać, że za wałem jest na powrót ta wieś, że jest to duże i to małe błonie i ten Głupi, te domy, sady i pola […] i ten smród nisko położonej wody i ten smród gnoju […]” (Kawalec 1963: 84).

Wśród istotnych dla wiejskiego pejzażu zapachów pojawia się również aromat jedzenia, który – co warte podkreślenia – podlega wyłącznie pozytywnej waloryzacji estetycznej. Przyczyny tego stanu rzeczy doskonale tłumaczy fragment Kamienia na kamieniuWiesława Myśliwskiego:

Wiesław Myśliwski : Kamień na kamieniu: 412-413

A bywało, wiosna gdzie tam daleko, a ojciec przynosił ostatni już bochenek i mówił, to ostatni. I potem tygodniami chleba się nie widziało. […] A przez cały ten czas żyło się tylko dawnym smakiem chleba. Śnił się ten chleb na jawie i we śnie. […] Nagle zapachniało chlebem, jakby ktoś pod oknami przechodził z bułką chleba pod pachą albo u sąsiadów wyciągali chleb z pieca. Aż się nieraz samo z ust wyrwało:
– O, chleb gdzieś pachnie.
Ale ojciec, który cały czas przy naszych myślach warował, żebyśmy o chlebie tylko nie myśleli, zaraz się sprzeciwiał […]

Powyższy fragment opisuje wprawdzie czas przednówku, czyli najtrudniejszy okres w życiu wsi, kiedy niedobory pożywienia stają się niezwykle dotkliwe. Należy jednak pamiętać, że chłopska dieta nigdy nie należała do urozmaiconych: „Kartofle, chleb, żur, mleko, rzadziej kasza. Mięso było, ale tylko raz na miesiąc, dwa, przy jakimś święcie. Ale co to było znów za mięso! […] Każde z nas otrzymywało duży kawał nie mięsa, lecz powiązanych ze sobą mocno żyłami kości […]” (Morton 1971: 97). Nie powinien wobec tego dziwić fakt, że zapach pożywienia interpretowano jako przyjemny nie tylko w okresie dotkliwego głodu, ale czyniono to bez względu na wielkość zasobów żywności. Zapach roztaczany przez świeżo przygotowane potrawy kojarzono z zapowiadaną przezeń czynnością jedzenia, która identyfikowana była jako ogromna przyjemność. „Zapach rosołu napełnia już izbę, kiedy ostatni po sumie wracają dziadek z wujkiem Władkiem. O, pachnie, ale to pachnie, dziadek ledwo przekroczywszy próg, z lubością pociąga nosem” (Myśliwski 1998: 12).

Należy ponadto podkreślić, że aromat jedzenia był, jak się zdaje, najprzyjemniejszym z zapachów wypełniających chłopski dom. Obok niego bowiem pojawiała się woń potu ludzkiego i zwierzęcego oraz wszechobecny zaduch, a zapach izby mieszkalnej zdominowany był przez odór chłopskiego łóżka: „zapchlone sienniki, drewniane łoża, przepocone pierzyny, kraciaste poduszki, prześcieradła służące do spania i do noszenia łabudy z pola” (Nowak 1977: 14). Jeżeli natomiast w izbie trzymano dodatkowo zwierzęta gospodarskie, panujący w niej zaduch stawał się nie do wytrzymania: „[…] tyle nas w izbie, a do tego jeszcze kury na przypiecku, krzekorzące przez sen, i świnia w rogu z przegródką, i krowa w końcu izby […] tak parno, cuchnąco od ciał, stworzeń, oddechów” (Myśliwski 1989: 280).

Funkcja poznawcza węchu

W tradycji europejskiej węch zaliczany jest do zmysłów niższych, sytuujących się w opozycji do wyższych, zwanych także poznawczymi (są to wzrok i słuch). Przeciwstawienie to sugeruje znikomość walorów poznawczych węchu jako zmysłu mało użytecznego w sytuacji percepcji świata zewnętrznego. W chrześcijańskich modelach sensorium ludzkiego zmysłowi temu przypisywano ponadto związek z duszami czyśćcowymi i doświadczeniem pokuty (Tokarska-Bakir 2000: 235-236). Mimo niezbyt pochlebnej opinii, jaką węchowi wystawiła kultura wysoka, należy zwrócić uwagę na te sytuacje w życiu chłopa, w których węch staje się zmysłem pierwszoplanowym z poznawczego punktu widzenia.

Węch pozwala człowiekowi przede wszystkim rozpoznać zepsutą żywność i uchronić go tym samym przed skutkami jej zjedzenia. W Diabłach Nowaka partyzanci „wchodzą do obór nocą, coś diabelskiego zwierzętom zadają, że na rano padają, cuchnąc, jakby się rozkładały. Chłopi, obwiązując twarze gałgankami, odwożą padlinę na cmentarzysko i zakopują” (Nowak 1971: 105). Smród rozkładającego się ciała zwierząt jest tu dla człowieka jawnym znakiem nieprzydatności mięsa do spożycia. Z drugiej natomiast strony woń pożywienia może stanowić także zapowiedź jego pysznego smaku. To właśnie zapach jedzenia wabi Józusia, podkradającego gospodyniom kiełbasę, masło i kołacze (Nowak 1971: 142).

Zapach danego miejsca może zdradzać również jego przeszłość: „Przed wojną na tym placu był skład drzewa i desek należący do Jankla. Jeszcze do dziś w wysokiej trawie pachnie butwiejąca kora, trocinami ciętych okrąglaków” (Nowak: 1971:160). W Moim drugim ożenku Józefa Mortona zapach jako znak przeszłości pojawia się na zasadzie negatywu: „Świeża kiszka czy salceson? Nawet zapachu tego nie wyczułem. A kołki, z których zwisały całe pętle tego smaku, sterczą nagie, zakurzone, jak na pośmiewisko” (Morton 1973: 120). Brak zapachu wędlin stanowi świadectwo upadku sklepu, w którym nie pozostał już ani jeden ślad dawnej obfitości i dobrobytu.

Źródła

  • Kawalec Julian; „W słońcu” (1963); Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1963.
  • Kawalec Julian; „Ziemi przypisany” (1962); cyt. za: Kawalec Julian; „Ziemi przypisany”; Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1974.
  • Kawalec Julian; „Tańczący jastrząb” (1964); cyt. za: Kawalec Julian; „Tańczący jastrząb”; Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1974.
  • Morton Józef; „Spowiedź” (1937); cyt. za: Morton Józef; „Spowiedź”; Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1971.
  • Morton Józef; „Mój drugi ożenek” (1961); cyt. za: Morton Józef; „Mój drugi ożenek”; Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1973.
  • Myśliwski Wiesław; „Nagi sad” (1967); cyt. za:Myśliwski Wiesław; „Nagi sad”; Wydawnictwo Literackie, Kraków 1989.
  • Myśliwski Wiesław; „Pałac” (1970); cyt. za:Myśliwski Wiesław; „Pałac”; Wydawnictwo Literackie, Kraków 1989.
  • Myśliwski Wiesław; „Widnokrąg” (1996); cyt. za: Myśliwski Wiesław; „Widnokrąg”; Warszawskie Wydawnictwa Literackie MUZA SA; Warszawa 1998.
  • Myśliwski Wiesław; „Kamień na kamieniu” (1984);cyt. za: Myśliwski Wiesław; „Kamień na kamieniu”; Wydawnictwo „Znak”; Kraków 2008.
  • Nowak Tadeusz; „Diabły”; Czytelnik, Warszawa 1971.
  • Nowak Tadeusz, „Prorok”, Czytelnik, Warszawa 1977
  • Nowak Tadeusz; „A jak królem, a jak katem będziesz” (1968); cyt. za: Nowak Tadeusz; „A jak królem, a jak katem będziesz”; Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1987.
  • Redliński Edward; „Awans”; Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”, Warszawa 1973.
  • Redliński Edward; „Konopielka” (1973); cyt. za:Redliński Edward; „Konopielka”; Graf-Punkt, Warszawa 1994.
  • Tokarska-Bakir Joanna; „Obraz osobliwy. Hermeneutyczna lektura źródeł etnograficznych”; Universitas; Kraków 2000.

Artykuły powiązane