Bez większego ryzyka można powiedzieć, że trudno byłoby wskazać w dwudziestoleciu międzywojennym poetę, który nie przywołałby w swoich wierszach jakiegoś ptasiego głosu w najbardziej typowym dla tego motywu związku wyrazowym opartym na połączeniu rzeczownika, nazywającego określony gatunek ptaka, i czasownika, odnoszącego się do rodzaju i specyfiki jego głosu. Różnice dotyczą frekwencji i funkcji tego motywu.
Do poetów, którym można przypisać prawdziwą ornitologiczną pasję – ustępującą, być może, jedynie pasji botanicznej – należy bez wątpienia Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. W jej poezji „na przykład kukułka kuka”, „dzięcioł kuje” (onomatopeicznie powtarzając w sylabie „ku” głos kukułki, który odzywa się jeszcze echem w „srebrzystej powłoce buka”) (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997a: 91), jakiś „ranny ptak” „terczy” i „gwiżdże” (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997a: 107), „szeleszczą sowy”, „gołębie gruchają” (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997b: 123, 322) i „tupią” (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997b: 322), skowronek „dźwięczy” (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997b: 15). Słychać też (od)głosy gatunków rzadziej goszczących w literaturze: „świsty, prześwisty” kanarka (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997a: 404), „gwizd Wilgi”, „syk Dzwońca” (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997b: 69), „w trzcinie łom skrzydeł Kulonów i Kszyków” (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997b: 70), a w tych głosach – bogactwo eufoniczne, przede wszystkim aliteracje i liczne powtórzenia głosek, które zbliżają się niekiedy do symbolizmu dźwiękowego.
Spośród różnych gatunków ptaków w poezji Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej najczęściej pojawia się słowik, odzywający się przy tym w zróżnicowany sposób – najczęściej „śpiewa”, ale śpiew ten może być rozmaicie charakteryzowany. W wierszu, nomen omen, Śpiew słowika na wrażenia audialne podmiotu nakładają się wrażenia wzrokowe – głosowi słowika przypisywana jest „srebrna” barwa:
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, „Śpiew słowika” (z tomu „Różowa magia”): 112
– I pyta się srebrno-szklanie, nutą słodką, śmigłą,
co łagodnie w niebo wnika kryształową igłą…
I jeszcze się pyta szklanie, cicho i nieśmiało,
a dźwięk spada srebrną, słabo wypuszczoną strzałą…
[…]
I znów jeszcze raz się pyta, a wyniosłość dźwięku
jest jak sztylet samobójcy, podniesiony w ręku…
Podobny, synestezyjny motyw obecny jest w wierszu Słowik i świt – z tego samego tomu – w którym „Srebro brzmi”, „Gdy przed świtem słowik śpiewa” (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997a: 106). Spośród ptaków, którym w literaturze przypisuje się uzdolnienia wokalne, słowik bez wątpienia wiedzie prym, chociaż według ornitologów to raczej drozd zasługuje na miano „śpiewaka”. Pawlikowska-Jasnorzewska, jak widać, nie rezygnuje z tego konwencjonalnego zwrotu, „słowik śpiewa”, podobnie jak z wyrażenia „śpiew słowika” (który pojawia się, na przykład, w wierszu Babcia na wiosnę [Pawlikowska-Jasnorzewska 1997b: 116]), ale w jej poezji można też wskazać przykłady oryginalnego ujęcia motywu „słowiczego głosu”:
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, „Płyta” (z tomu ): 208
Na zimnej Grobowej pŁycie
oparŁa się iGŁa
sŁowiczego GŁosu.
O dziwy – płyta krąŻY
i bRZmi slow-fox:
»ŻYcie«
wśród nocy i ros…
W przywołanym wierszu głos słowika został porównany do igły gramofonu, która w połączeniu z płytą gramofonową staje się bezpośrednim źródłem dźwięku. W tym wypadku jednak źródłem dźwięku pozostaje tylko pierwszy element, drugi to bowiem płyta grobowa, której związek z polem semantycznym śmierci dodatkowo podkreśla epitet „zimna”. Po stronie „życia”, stematyzowanego tutaj w tytule rozbrzmiewającego w głosie słowika „slow-foxa”, jest jedynie ów głos. Informacje obecne na poziomie tematycznym wiersza zostały wzbogacone przez rozbudowany poziom prozodyczny, podobnie jak w innym przykładzie, w którym głosy ptaków są z kolei porównane do instrumentów muzycznych:
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, „Ptasi kiermasz” (z tomu ): 281
ChÓrem GwizdkÓw,
GRZechotek i ŚwistÓw
bUdzi mnie ze snU
kiermasz ptasiego ŚwitU.
W kRZakach tRZepot
[…]
Nadorganizacja brzmieniowa jest najważniejszym środkiem podkreślającym stematyzowane wrażenia audialne w wierszu Anno Domini:
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, „Anno Domini” (z tomu ): 167
WRZesień:
WRZosy, babie lato, WRZenie,
ptasie WRZaski W RZęsistym lesie.
W przytoczonym przykładzie głos ptaka został porównany do głosu ludzkiego. W poezji Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej można wskazać więcej tego typu przykładów, w których głos ptaków odnosi się bądź do różnych postaci mowy, bądź też do głosu śpiewającego człowieka. Wspomniany już „ranny ptak” z wiersza pod takim tytułem (z tomu Różowa magia, 1924) „krzyczy wielkim głosem” (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997a: 107); Ptaszek,z tego samego tomu, „toczy głośne swary”, a następnie „śpiewa” (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997a: 109). Może być on także porównany do głosu innego ptaka. Kanarkowi z wiersza Para kanarków, dysponującemu wyjątkowo szerokim zakresem możliwości głosowych, można nawet powiedzieć – wokalnych, z jednej strony, nieobca jest technika koloratury, wymagająca od wykonawcy dużej biegłości, z drugiej strony – w jego głosie pobrzmiewa głos słowika:
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, „Para kanarków” (z tomu „Śpiąca załoga”): 404
[…] szmaragdową czaruje żonę
Koloraturą ostrą, żałosną,
W której mu skargi słowicze rosną.
[…]
On się wydłuża w wąziutki kielich,
Pieniąc się śpiewem słodkim, złocistym
Rzucając wkoło świsty, prześwisty.
Nagle, w porywie sfrunąwszy, bliski
Z namiętnych treli przechodzi w piski,
Uparte, głodne, piski pisklęcia,
Po czym w miłosne wraca zaklęcia
I znowu w krzyki młodej gromadki
Na cześć kochanki i przyszłej matki.
Ptaki, które posiadły umiejętności wokalne, mogą połączyć się w chór, jak w wierszu Diamentowe skrzypienie (z tomu Balet powojów, 1935), którego podmiot wskazuje wprost na akt percepcji słuchowej we fragmencie: „Wkoło uszu […] ptasie chóry”, za pomocą porównania „Jak poduszka wypchana diamentowym miałem” wyjaśniając sens tytułowego „diamentowego skrzypienia” (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997a: 459).
W poezji autorki Ciszy leśnej niektóre głosy ptaków, zanim staną się brzmiące i słyszalne, są zapowiadane albo przewidywane, jak w wierszu Nieporozumienie (z tomu Balet powojów), którego podmiot oznajmia: „Oto zanosi się na śpiew słowika” (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997a: 483), albo w wierszu Fala tropikalna w maju, stylizowanym na komunikat dotyczący pogody:
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, „Fala tropikalna w maju” (z tomu „Balet powojów”): 458
Przewidziane,
W powietrzu,
Nad ranem
Silne głosy słowików w ogrodach.
W poezji Józefa Czechowicza głosy ptaków słychać zdecydowanie rzadziej, jednak swoisty sposób, w jaki wprowadził on ten motyw do niektórych wierszy, warty jest odnotowania. Do tych, które wykorzystują wspomniany na początku najbardziej typowy związek wyrazowy, należy Cmentarz lubelski (z tomu Stare kamienie, 1934), w którym „Pieje kogut” (Czechowicz 1997: 140), czy sen (z tomu nic więcej, 1936), w którym „ptaki krakały” (Czechowicz 1997: 172). W ostatnim tomie Czechowicza „świergocą” „jaskółki nadrzeczne” z wiersza żal (Czechowicz 1997: 217), a podmiot modlitwy żałobnej prosi o „świergot” rybitw (Czechowicz 1997: 237). Kilka podobnych przykładów można znaleźć wśród rozproszonych wierszy z czasopism i rękopisów: na przykład we Wspomnieniu lata „kuka kukułeczka” (Czechowicz 1997: 313), odsyłając zarazem do znanej piosenki ludowej. Najciekawsze pod względem stylistycznym przykłady można wskazać w wierszu narzeczona (z tomu dzień jak co dzień, 1930), w którym mowa jest o „ czarnym krzyku wronich gniazd” (Czechowicz 1997: 87), czy w wierszu o matce (z tomu ballada z tamtej strony, 1932), w którym ptaki także odzywają się za pośrednictwem innych elementów przyrody: „maj się sadem puszystym rozćwierkał” (Czechowicz 1997: 121). Obydwa oparte są na wyszukanej metonimii i synestezji, która odnosi się do jakiejś cechy ptaków. W pierwszym fragmencie wiąże się ona z wrażeniem wzrokowym („czarnym krzyku”), w drugim – z wrażeniem dotykowym („sadem puszystym”). Inny oryginalny przykład przynosi wiersz preludium (z tomu w błyskawicy, 1934), w którym mamy do czynienia z sytuacją odwrotną niż analizowana. Obraz podrywających się do lotu ptaków został opisany za pomocą czasownika sugestywnie oddającego zarówno wrażenie zaskoczenia podmiotu percepcji, jak i znaczne natężenie towarzyszących temu zjawisku odgłosów: „o świcie wybuchły ptaki z mosiężnych ról” (Czechowicz 1997: 162).
Warto w tym kontekście odnotować, że w poezji reprezentacji podlegają również dźwięki wydawane przez elementy architektury wskazujące kierunek wiatru, które określa się między innymi mianem „kurka” bądź „koguta”. W poezji często podlegają one animizacji, jak „blaszany kogucik”, który „na wieży furgotał”, z wierszy prowincja noc (z tomu dzień jak co dzień) i Lublin z dala (z tomu Stare kamienie) (Czechowicz 1963: 60, 111). W wierszu Władysława Sebyły „skrzypiące” „kurki na kościołach” podlegają z kolei antropomorfizacji:
Władysław Sebyła, „II. Kurki” (z tomu „Obrazy myśli”): 178
Skrzypią kurki na kościołach:
Skąd wiatr? skąd wiatr?
A wiatr raz wieje od wschodu,
a potem od zachodu,
a potem pachnący z ogrodu.
I skrzypią dumne kurki –
Popatrzcie na te chmurki
[…]
Podmiot wiersza Czerwony zegar Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej wróży mechanicznej kukułce uwolnienie z mechanizmu zegara:
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, „Czerwony zegar” (z tomu „Niebieskie migdały”) :44-45
W tym czerwonym zegaRZe
o nie milknącym gwaRZe
mieszka kukułka złota,
która w kaŻdej godzinie
wypada, skRZydłem miota,
po czym kuka Żałośnie,
obraca się i ginie
jak w wydrąŻonej sośnie
Kiedyś, gdy zegar stanie
kukułka zeń wyskoczy
i kukając szalenie
poleci ku zboczy,
gdzie się kłębią zielenie
[…]
W poezji autorki Niebieskich migdałów można wskazać jeszcze jeden motyw związany z percepcją głosu ptaka. W wierszu Etiudy wiosenne głos ten jest powtarzany przez inny element przyrody ożywionej, „drzewo”, które czyni to we właściwy sobie sposób, czego efektem, na poziomie poetyki tekstu, jest synestezja:
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, „Etiudy wiosenne” (z tomu ) : 225
Słowik podleciał w górę, na lipie zaśpiewał,
zdjął motyla z powietrza,
zniknął ze zdobyczą…
Drzewo szumi, w powietrzu poszukuje zbiega
i zapachem powtarza
melodię słowiczą.
Podobny motyw wszechogarniającego brzmienia ptasiego głosu pojawia się w wierszu Emila Zegadłowicza Krąg świateł i pieśni z tomu o znamiennym w kontekście problematyki reprezentacji doświadczeń audialnych tytule Podsłuchy (1933), w którym zyskał on bardziej oryginalne, zwłaszcza na poziomie leksykalnym i stylistycznym, ujęcie. Ptaki ukazane zostały w tym wierszu jako wyjątkowe istoty, które przekazują innym elementom i zjawiskom natury swoiste dla siebie brzmienia, a także umiejętność lotu, stając się siłą sprawczą różnych procesów zachodzących w przyrodzie. Opis owych procesów – w efekcie których rzeczywistość staje się „rozptaszona świergoliwie” – został wzbogacony przez poetę w warstwie prozodycznej, a podstawowym środkiem językowym, za pomocą którego stara się on oddać ich specyfikę, jest neologizm:
„Krąg świateł i pieśni” (z tomu „Podsłuchy”): 185-186
Świergot RANNY RANNYch ptaków
[…]
Rosną zioła ŚWIERGOTliwie.
kwitną modą skowronkową –
co dzień rosą przepłukane,
nastrojone wciąż na nowo.
Jabłonkowa gałąź leci
tym śpiewem uskrzydlona
i zakwita w przelocie
[…].
Za nią druga się powieTRZni
zsikoRZała w pRZnagleniu –
leci zwinnie, TRZepotliwie
i pRZepada w okamgnieniu.
Teraz cały las się wznosi –
[…].
Melodnieje śpiewność zorzna,
rozptaszona świergoliwie –
dzień się budzi zasłuchany –
w harmonijnym świateł.
Wyjątkowy w kontekście przywołanych przykładów jest wiersz Jarosława Iwaszkiewicza z incipitem ***Cóż z tego, że szczebiocą skowronki. Jego podmiot słucha skowronków, ale, skoncentrowany na wspomnieniach przywoływanych z pamięci („zwyciężają wspominki”), przede wszystkim z pamięci słuchowej, nie jest w stanie skupić się na percepcji rzeczywistych, wybrzmiewających hic et nunc zjawisk akustycznych. Parafrazując fragment wiersza, można powiedzieć, że w tym wypadku nad zmysłowym postrzeganiem świata „zwycięża” przeszłość i kultura:
Jarosław Iwaszkiewicz, „***Cóż z tego, że szczebiocą skowronki” (z tomu „Ciemne ścieżki”): 167
Cóż z tego, że SZczebiocą skowronki,
WznoSZąc się nad GLInianki i GLInki,
Kiedy mi w uSZach jak dzwonki
BRZęczy „Żaworonok” GLInki?
Gdy teraz wiosna nadchodzi,
Czas zwyciężają wspominki.
Cóż z tego, że śpiewa skowronek?
Ja słyszę „Żaworonka” Glinki.
Różnorodność reprezentacji wrażeń związanych z percepcją głosów ptaków w dwudziestowiecznej poezji sprawia, że na podstawie twórczości wielu poetów możliwe byłoby stworzenie różnych wersji Tuwimowskiego „zarysu ćwierkologii” (por. Tuwim 2008). Będący domeną świata ptaków potencjał akustyczny stanowi wyjątkową okazję do aktualizowania potencjału eufonicznego tekstów poetyckich i inspirację dla prób jego rozwijania.
Artykuły powiązane
- Kwiatkowska, Agnieszka – Kontakt ze zwierzętami (poezja XX wieku)
- Tenczyńska, Anna – Percepcja głosów ptaków
- Czabanowska-Wróbel, Anna – Dźwięki natury w poezji wczesnego modernizmu
- Kraskowska, Ewa – Zwierzę – fokalizacja