Termin „salon” w drugiej połowie XIX wieku odwoływał do dwóch znaczeń. Pierwsze z nich, podstawowe, dotyczyło jego aspektów architektonicznych i mówiło o wydzielonym pomieszczeniu w domu mieszczańskim (kamienicy czynszowej), dworze szlacheckim bądź pałacu arystokratycznym. To
[…] reprezentacyjne pomieszczenie przeznaczone do przyjmowania gości, odznaczające się bogatym wystrojem (…) także reprezentacyjny pokój w dworach szlacheckich i zamożnych domach mieszczańskich, pełniący te same funkcje (bawialnia). (Petrozolin-Skowrońska cyt za: Orzechowski Emil, Modrzejewska na salonach amerykańskich: 59)
Salon to również rodzaj spotkania towarzyskiego, zwanego „fix” lub „żur” (od franc. le jour-fix – stały dzień przyjęć), odbywającego się o tej samej porze i w tym samym miejscu, w trakcie którego dyskutowano na tematy literackie, malarskie, teatralne, słuchano muzyki, czytano teksty literackie, oglądano najnowsze obrazy i rzeźby.
Urządzenie salonu (pokoju recepcyjnego, bawialni) zależne było od majętności gospodarzy; standardowo znajdował się w nim:
[…] stół na dywaniku przed kanapą, po bokach dwa fotele, en face dwa krzesła, reszta koło muru, w kącie piano smutne (…) przy drzwiach kraszoarki (spluwaczki) (Dygasiński Adolf, Listy: 182).
W oknach wisiały ciężkie zasłony z lambrekinami, obowiązkowo również stawiano fikus lub palmę oraz lampę, ściany zasłaniano gobelinami i kilimami, w serwantkach upychano porcelanę i kryształy a podłogi zaściełano perskim dywanem. Salony arystokratyczne były oczywiście wykwintniejsze i bardziej zamożne, zwykłe kilimy zastępowano eleganckimi obiciami, modnymi wówczas tapetami, białą boazerią ze złoceniami, a sufit zdobiły kompozycje malarskie. Niezbędnym wyposażeniem były także obrazy, najchętniej przedstawiające przodków, taca na wizytówki, pamiątki rodzinne i patriotyczne. (Gabryś 2007: 156-167)
Cechą charakterystyczną salonu był brak użyteczności, nie spełniał on żadnych funkcji utylitarnych. Także i przedmioty w nim umieszczone traciły użyteczność na rzecz bycia oglądanymi. Salony urządzało się tak, aby były oglądane i dostarczały przyjemności estetycznej. Przedmioty w nich zgromadzone świadczyły także o prestiżu, smaku właściciela, zainteresowaniach, poziomie intelektualnym, bogactwie (zob. Pomian 2001: 19-23).
W sposób naturalny przestrzenie miejskie odróżniały się od prowincjonalnych, w których kultywowano narodowy, tradycyjny charakter.
Salonik, o którym mowa, to pokój na parterze, podłużny, o trzech oknach (…) Tapety cielistego koloru w drobne różyczki z zielonymi ostrymi listeczkami. Firanki koronkowe w duży deseń, dobrze nakrochmalone. Na oknach doniczki brunatne z wypalonej gliny i moc kwiatów: fuksje zalotne, z wisiorkami, jak modne wówczas kolczyki, skromne mirty pachnące bez kwiecia, kaktusy opasłe, kolczaste, z tajemniczym, długo oczekiwanym kwiatem, mały oleander różowy, pachnący przecudnie – moc innych. Meble nowe, w zeszłym roku kupione, czarno lakierowane, z tłoczonymi słupkami, obite materią gładką, koloru bordo. (Portiery takie same) Jest tu sześć krzeseł, kanapa i dwa fotele. Przed kanapą stoi stolik okrągły, nakryty wspaniałą pluszową serwetą zieloną, w czerwone kwiatki centkowaną. Na stole dwa żółte skórzane albumy ze starszymi i najświeższymi fotografiami: rodziny naprzód, znajomych na końcu. Cały szereg pustych dziur czeka na klientów. Pod stołem wielki dywan zielony, obramiony girlandami potwornie wielkich róż purpurowych, białych, herbacianych. Na ścianie spory złocisty obraz, olejny – jakiś port morski; owalny portrecik litografowany księcia Józefa, dwie, trzy fotografie w ramkach złoconych z zaokrąglonymi różkami. Króluje jednak w salonie fortepian – wielki, nowy, czarny, lśniący jak cylinder, wytworny, iście stołeczny. Wspaniały, tajemniczy instrument, z którego można wydobywać czarujące dźwięki (…) Do fortepianu należała duchowo nieduża, o toczonych słupkach etażerka; na dwóch jej półkach średnich złożone były nuty, na górnej stały piękne lichtarze srebrne, krucyfiks czarny i drobiazgi szklane i porcelanowe, na dolnej zaś leżało kilka sporych, oprawnych romansów ilustrowanych francuskich, wydanych w czasach Ludwika Filipa. (Sienicki Stefan, Wnętrza mieszkalne: 429)
Powyższy przykładowy opis późno dziewiętnastowiecznego salonu zwraca uwagę na szczególny dobór środków mogących oddziaływać na goszczące w nim osoby: urok detali, postrzegany za pomocą wzroku, zapach licznych kwiatów – węchu, dźwięk centralnie umieszczonego fortepianu – słuchu, starannie dobrane tkaniny – dotyku.
Przebywający w salonie goście podlegali wielu bodźcom, co wzmacniane było dodatkowo licznymi szybami i lustrami, powodującymi „wizualny abstrakcyjny szum” (Poprzęcka 2008: 83), zwielokrotniający rzeczywistość, lecz także pozwalający zobaczyć siebie na tle innych, ulokować w przestrzeni. Funkcjonowanie w salonie dziewiętnastowiecznym zakładało istnienie w rzeczywistości niedopowiedzianej, niejasnej, zamglonej, niewyraźnej, spotęgowanej wieloma odbiciami. Świat salonowy, który tyle pokazuje, co ukrywa, to świat inny od rzeczywistości zewnętrznej, pełen tajemnic i niedopowiedzeń, a zarazem znany i bezpieczny dla dopuszczonych do niego osób. Salon był przestrzenią wykreowaną, idealną, co oczywiście było zwodnicze, pełne percepcyjnych pułapek dla nieświadomych odbiorców.
Salon to jednak nie tylko to, co się ogląda i dotyka, ale także i to, o czym się w nim mówi. Przedmioty poświadczają o zjawiskach, których już nie ma, nawiązują do zdarzeń odległych przestrzennie lub czasowo, a możność komunikowania o nich zapewnia język. Krzysztof Pomian wyraźnie oddziela sferę widzialną od niewidzialnej, czyli to, co jest dostępne za pomocą wzroku, od tego, o czym można usłyszeć, i podkreśla zarazem, że obie przestrzenie wymagają innych nawyków percepcyjnych (Pomian 2001: 42-44).
Salon stanowił wnętrze w znaczeniu tego słowa, jakie nadał mu Stefan Sienicki,
jest przestrzenią wydzieloną z otoczenia dla spełnienia określonych zadań w stosunku do użytkowników, w zakresie ich potrzeb materialnych i kulturalnych. W przestrzeni tej organizowane są różne procesy społeczne (…) w ten sposób, że użytkownicy mają zapewnione najlepsze warunki materialne oraz przeżycia estetyczne odczuwane na skutek piękna wnętrza i elementów tworzących całość kompozycyjną. (Sienicki Stefan, Wnętrza mieszkalne: 9)
Wnętrze odzwierciedla rzeczywistość historyczną, a jego głównym zadaniem jest wykreowanie atmosfery, która zapewniałaby człowiekowi epoki komfort przebywania w nim. (Sienicki 1962: 9) 19. wieczny salon miał sprawiać wrażenie wyizolowanego, zamkniętego, dostępnego jedynie dla wtajemniczonych.
Salon spełniał funkcje przede wszystkim towarzyskie, a od osób w nim się zbierających zależał jego charakter: naukowy, literacki, malarski, muzyczny lub po prostu artystyczny. Każdy salon wyposażony był w instrument muzyczny, zwykle fortepian (także popularny wówczas fortepian-żyrafę) lub pianino, co pozwalało na zapełnienie części artystycznej spotkań, nie zawsze gościli w nim najwyższej klasy artyści, bardzo często jednak starano się nadać zebraniom muzyczną oprawę. W salonach gościły także formy teatralne i parateatralne – amatorskie przedstawienia, żywe obrazy, recytacje, organizowano bale.
Charakteryzując salon, Tadeusz Kudliński podkreśla jego cechę konstytutywną – instytucjonalność:
[…] instytucja salonów literackich, a więc stałych zebrań towarzyskich o nastawieniu dyskusyjnym i o pewnym poziomie umysłowym uczestników (…) Urządzali je gospodarze mieszkań nadających się po temu, posiadający przy tym zaletę gościnności, a rekrutujący się ze świata literatury i nauki (Kudliński Tadeusz, Młodości mej stolica. Pamiętnik krakowianina z okresu między wojnami: 417).
Anna Świderska dodaje:
[…] to, co nosi nazwę salonu – środowisko towarzyskie, w którym nie tylko obowiązują pewne formy obejścia, ale gdzie panuje pewien ton wytworzony przez gospodarzy (Świderska Anna, Trwa, choć przeminęło (Kraków przed I wojną): 319).
Witold Zechenter wspomina o salonach 20-lecia międzywojennego, które kontynuowały
[…] tradycje czasów, kiedy taka forma życia artystycznego często występowała i często nadawała ton całym okresom. Różni zamożni ludzie, czasem z zamiłowania do sztuki, czasem ze snobizmu, mieli jour-fixy, kiedy to wieczorem w ich salonie zbierali się pisarze, malarze, muzycy, prowadzili dyskusje, czasem prezentowali własne utwory (Zechenter Witold, Upływa szybko życie. Książka wspomnień: 120-121).
Dziewiętnastowieczne polskie salony były elitarne, organizowane w domach arystokratycznych, mieszczańskich, inteligenckich, artystycznych przez najbardziej wpływowe osoby w życiu artystycznym miasta, gromadziły literatów, malarzy, muzyków, kompozytorów, publicystów, aktorów. W tym okresie w miastach polskich z łatwością odnaleźć można było koterie i koła towarzyskie, które sprzyjały tworzeniu się salonowych zgromadzeń. Anna Gabryś zwraca uwagę na trzy zwłaszcza typy salonów silnie ze sobą powiązane: salony mieszczańskie, arystokratyczne oraz inteligencko-artystyczne, które odwiedzali także członkowie dwóch poprzednich (Gabryś 2007: 10). O zbliżonym do salonów artystycznych charakterze były zapewne jedynie zamknięte kluby dżentelmeńskie, przynależały one jednak do odmiennego, zachodnioeuropejskiego i amerykańskiego stylu życia.
Spotkania takie organizowano już w starożytnej Grecji, zwyczaje te zostały przejęte w epoce renesansu, prawdziwe jednak odrodzenie zaczęły przeżywać w wieku XVII i XVIII. Wiek XIX kontynuował tradycję zebrań w formie znacznie bardziej od wcześniejszych zdemokratyzowanej. Źródeł polskich salonów artystycznych szukać należy na dworze króla Stanisława Augusta, podczas słynnych obiadów czwartkowych, w Błękitnym Pałacu u księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego, księżnej Izabeli Czartoryskiej w Puławach.
W pierwszej połowie XIX wieku najważniejsze spotkania odbywały się u Tadeusza Mostowskiego (słynne Towarzystwo Iksów), Wincenta Krasińskiego, Anny Nakwaskiej, Katarzyny Lewockiej w Warszawie, nieco później Jadwigi Łuszczewskiej (Deotymy) i Adama Kłodzińskiego we Lwowie. W Krakowie prym wiódł arystokratyczny salon Potockich (Zofii i Katarzyny z Branickich), Marceliny Czartoryskiej, Wandy i Władysława Żeleńskich, Heleny i Fryderyka Zollów, Zygmunta Cieszkowskiego, Pawła Popiela; na przełomie wieków chodzono do Heleny i Lucjana Rydlów, Józefa Kremera, Lucyny i Józefa Kotarbińskich, Elizy Pareńskiej, Ludwika Michałowskiego.
Najczęściej salony związane były z konkretnym miejscem, choć zdarzało się, że wędrowały one za artystą i tak jak oni, zdobywały sławę, o czym świadczy postać Heleny Modrzejewskiej, animującej życie kulturalne niemalże w każdym miejscu, w którym zatrzymywała się na dłużej, w trakcie swoich artystycznych i nie tylko podróży. (zob. Orzechowski 2010)
Do salonu nie można było wejść „z ulicy”, gdyż zabraniała tego obowiązująca powszechnie etykieta, należało zostać do niego wprowadzonym przez stałego już bywalca bądź przyjaciela gospodarzy. Etykieta zarówno podtrzymywała panujący porządek społeczny, nie pozwalała na przypadkowe przekraczanie granic klasowych, utrudniała awans towarzyski, jak i przyczyniała się do kultywowania tradycji, obyczajowości, konwenansów i zachowań poszczególnych grup (Gabryś 2007: 14) Spotkania mogły odbywać się w godzinach porannych, popołudniowych bądź wieczornych, od czego uzależniano serwowane posiłki i napoje; zwyczajowo podawano herbatę i ciastka, wieczorami natomiast urządzano sute kolacje.
Philippe Ariès zauważa, że w XIX wieku doszło do tak dalece posuniętej indywidualizacji jednostki, że funkcjonujące społeczności były bardzo anonimowe. Człowiek wyraźnie rozgraniczył przestrzeń pracy od przestrzeni rodzinnej i intymnej. (Ariès 2005: 8) Salon dziewiętnastowieczny wydaje się kultywować tradycje wspólnotowe, żywe jeszcze w średniowieczu, stojące na pograniczu, a zarazem scalające sferę prywatną i publiczną. Sytuacja polityczna Polski pod zaborami sprzyjała takiej formie podtrzymywania więzi społecznych. Im bardziej restrykcyjnie wprowadzano polityczne, ekonomiczne, społeczne i kulturowe ograniczenia, tym chętniej gromadzono się w zaciszu własnego domu, a pragnąc pobyć w gronie najbliższych i najbardziej zaufanych towarzyszy – w salonach.
Przełom wieku spowodował, że salonowiec był już raczej inteligentem niż arystokratą, kolejne lata doprowadziły do powolnej degradacji i zanikania tego typu spotkań, a artyści przenieśli się do młodopolskich kawiarni, kabaretów, kafejek.
Artykuły powiązane
- Popiel, Magdalena – Wyspiański – spojrzenie artysty jako gest kreacji
- Kędziora, Alicja – Album teatralny – XIXw.
- Łupienko, Aleksander – Muzyka w polskim domu w wieku XIX