Tabaka (sensualność)

W pierwszym poważnym polskim traktatacie poświęconym tabace Nauka jako o dobrym a także y złym używaniu proszku tabakowego (1650),, autor stwierdzał, że Polacy:

[…] nabrali przekonania, że kto jej używa, żadnej już choroby obawiać się nie musi. I dlatego śmielej zbytkują, zwłaszcza coraz większym pijaństwem grzesząc. Mylą się strasznie, gdyż owszem, kichanie głowę przez nozdrza ze zbytniej wilgotności czyści, ale koniecznej wilgotności także płuca, żołądek i macicę pozbawia … [niektórzy zaś sądzą] iż bez zażywania tego proszku może im nos ugnić lub odpaść (cyt za: Łuczak Leszek W obłoczkach błękitnego dymu: 45).

Jak widać, już wówczas tytoń był używką kontrowersyjną, a jego ropowszechnianie się budziło mieszane uczucia. Funkcji leczniczych nie negowano właściwie aż do XIX wieku, jednak towarzysząca zażywaniu tabaki przyjemność oraz widoczna tendencja do jej nadużywania wywoływały podejrzenia od samego początku.

Tę ambiwalencję najlepiej widać zresztą w zmiennych dziejach stosunku Kościoła katolickiego do tabaki: w roku 1624 papież Urban VIII potępił ją jako afrodyzjak (tak!), a w sto lat później jego następca Benedykt XIII uznał ją za niegroźną i odwołał zakaz jej używania przez osoby duchowne. W tym drugim przypadku, jak to bywało z kościelnymi zakazami, przemożny wpływ na decyzję Rzymu miała zapewne praktyka, wiek XVIII przyniósł bowiem szczyt popularności tabaki w Europie, a i w Polsce stereotyp „zatabaczonego klechy” był już ugruntowany. Uprawą tytoniu oraz produkcją tabaki zajmowały się zresztą zakony, przede wszystkim jezuci, ale też paulini na Jasnej Górze. Tę ostatnią unieśmiertelnił w IV księdze Pana Tadeusza Adam Mickiewicz, każąc księdzu Robakowi częstować nią zgromadzoną szlachtę: „I nosy ku księdzowskiej chylił tabakierze / Brano z niej i kichała szlachta jak moździerze” (Mickiewicz 2005: 137) Tabaka, której „każdy zażył przez grzeczność” mimo iż powodowała owo głośne kichanie, miała w gruncie rzeczy uspokajać nastroje skłonnej do zwady szlachty – była zręcznym narzędziem dyplomacji ksiądza Robaka, a jako że pochodziła z Częstochowy, a zażywać jej miał także generał Dąbrowski, pełniła wręcz rolę atrybutu patriotyzmu.

W owej epoce, tuż przed nagłym zmierzechem popularności tabaki, zdobyła sobie ona już bowiem popularność wśród szlachty, a jej zażywanie uchodziło za czynność nobliwą lub wręcz elegancką. Marceli Motty, autor Przechadzek po Poznaniu wspominał np. o latach trzydziestych XIX wieku, że „Niemal każdy starszy człowiek, już dla miłego drażnienia w nosie, już to by nadać sobie powagi, zażywał tabakę i miał tabakierę w kieszeni, często srebrną lub złotą”. Co ciekawe, a co potwierdzają różne źródła, nie tylko polskie, zażywanie tabaki było równie popularne wśród mężczyzn jak i kobiet. „Proszek tabaczny owe damy niuchały delikatnie, z elegancką manierą, chusteczki do nosa tych miłośniczek tabaki nie wyglądały za bardzo apetycznie” – dodawał Motty (cyt. za: Łuczak 2001: 45). Cytowany powyżej autor starszego o bez mała dwieście lat traktatu O… używaniu proszku tabakowego twierdził wręcz, naturalnie z dezaprobatą, że tabaki używano jako swoistego substytutu perfum: „Są i tacy, którzy myśląc o zalotach, tabaką jak perfumami chcą swój przykry zapach zgłuszyć, zamiast kąpieli zażyć…”; zaś o kobietach, „które często tabakowego proszku używają” dodawał z przekąsem: „czyżby krasy tym proszkiem nabyć chciały?” (cyt. za: Łuczak 2001: 45). Niewątpliwie atrakcyjności użytkownikom tabaki dodawał towarzyszący jej gadżet – tabakiera, która w zależności od zamożności użytkownika mogła być bogato zdobiona i inkrustowana, ciesząc oko na podobieństwo biżuterii (jak tabakiera Podkomorzego w Panu Tadeuszu – „ze złota, z brylantów oprawa”). Tabakiery ozdobione ręcznie malowanymi miniaturami oraz portrecikami należały do kanonu luksusowych prezentów; częstowanie tabaką – do kanonu staropolskiej grzeczności, tak salonowej, jak i drobnoszlacheckiej. Rzewuski w Pamiątkach Soplicy podaje, że w XVIII wieku tabakiery używano czasem jako portmonetki. W XIX, a nawet XX stuleciu, gdy tabaka wyszła z mody w wyższych sferach społeczeństwa, zwyczaj jej używania utrzymał się w niektórych regionach pośród chłopów, którzy przechowywali ją w tabakierach drewnianych, często również charakteryzujących się wyrafinowanym zdobnictwem. O jej zakorzenieniu w kulturze popularnej świadczą liczne powiedzonka i przysłowia: „Tabakiera dla nosa, nie nos dla tabakiery”, „Ciemny jak tabaka w rogu” i inne. Tabaka, jak widać, była wszechobecna, swojska, ani wspaniała, ani straszna, używana przy tak wielu okazjach, że wręcz trudno jej przypisywać skojarzenia specyficzne: zażywano jej dla przyjemności, dla kurażu, z grzeczności, ze snobizmu, dla zdrowia – i w końcu też z nałogu, z którego rzadko zdawano sobie sprawę.

Poza wiarą w lecznicze działanie tabaki, miała ona, jak to subtelnie wychwycił Mickiewicz w cytowanej IV księdze Pana Tadeusza działanie dwojakie: zarówno ekscytujące, jak i uspokajające. Stanowiła swoistą alternatywę dla alkoholu jako używka, choć często szła z nim w parze. Jerzy Sztychling w ostatnich dekadach Rzeczpospolitej Obojga Narodów pomstował, że tabaka „psuje dowcip i rozum”, postulując, aby szlachta w miejsce tabaki raczyła się „szlachetnym węgierskim winem”. Lecz tabaka, pobudzając zmysły, miała je jednocześnie rozjaśniać. „Ty, co myśli strudzone orzeźwiasz z uśpienia” – pisał w Pochwale tabaki Hipolit Błotnicki, i dodawał: “Rozkoszo wielkich nosów, osłodo zmartwienia” (cyt. za: Toeplitz 2009: 159-160). W XIX wieku, u schyłku popularności tabaki, jej nieco dwuznaczne oddziaływanie uwiecznił Moniuszko w refrenie Arii z kurantem ze Strasznego dworu: „Boisz się waść? Nie! Zażyj tabaki!” Można ją było zażywać w samotności, dla zdrowia lub pobudzenia umysłu, dla odwagi i uspokojenia; stanowiła też jednak podstawę towarzyskiego rytuału częstowania się tabaką – i popisywania jej jakością i urodą tabakiery. Tabace zawdzięczają karierę eleganckie i zdobione chustki do nosa, lecz „zatabaczone” robiły już wrażenie „nieapetyczne”. Jako rekwizyt towarzyski, przechowywany w tabakierze, miała walory estetyczne; posiadała też swą „brudną” i odpychającą stronę. Od dziarskich, zdrowotnych kichnięć, poprzez kichnięcia salonowe, gładko przechodziła do kichnięć nazbyt fizjologicznych, odstręczających. Innymi słowy, tabaka dzieliła wiele cech, które w późnym XIX i XX wieku powszechnie przypisywano papierosom.

Źródła

  • Czacki Tadeusz, „O litewskich i polskich prawach”, Wydawnictwo K.J. Turowski, Kraków 1861.
  • Łuczak Leszek, „W obłoczkach błękitnego dymu”, Kwartet, Poznań 2001.
  • Maliniak Julian, „Tytoń w dawnej Polsce”, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1923.
  • Mickiewicz Adam, „Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie”(1834), Biblioteka Gazety Wyborczej, Warszawa 2005.
  • Toeplitz Krzysztof Teodor, „Tytoniowy szlak, czyli szkic z historii obyczaju, gdy palono tytoń”, Nowy Świat, Warszawa 2009.
  • Wasylewski Stanisław, „Życie polskie w XIX wieku”, Iskry, Warszawa 2008.

Artykuły powiązane