Fajka/cygaro – do połowy XIX w.

Jak się wydaje, palenie tytoniu dość długo pozostawało w cieniu zażywania tabaki, choć naturalnie brak jest statystyk, które by to udowadniały. Istnieje też szereg świadectw wskazujących, że zwyczaj ten zadomowił się również wśród warstw wyższych. Entuzjastą palenia fajki (zwłaszcza poobiedniej) miał być np. Jan III Sobieski, który fajkę zdobytą w obozie Kara Mustafy pod Wiedniem podarował podobno dowódcy wojsk austriackich. Być może wyjaśnieniem tej skłonności Sobieskiego było jego zamiłowanie do Orientu, a także jego wieloletnia kariera wojskowa. Jak się zdaje bowiem, matecznikiem fajczarstwa była przez dość długi okres armia – jeszcze w XIX w. oficerowie jako jedyni cieszyli się przywilejem palenia na ulicy, co w miastach bywało, z uwagi na przepisy przeciwpożarowe, zakazywane reszcie ludności. Cywile natomiast palili głównie w domach – choć nie sposób oszacować skali tego zjawiska. Czyli tak zapewne również dlatego, że z dala od pieców i kominków po prostu niełatwo było fajkę rozpalić. Sytuację tę zmieniło upowszechnienie się zapałek w połowie XIX w. Wcześniej okazji do rozpalenia fajki lub cygara na świeżym powietrzu trzeba było często długo szukać. Uciekano się więc niejednokrotnie do oryginalnych środków: Adam Mickiewicz, namiętny palacz, pisał z pewną dumą w liście do Franciszka Malewskiego z 27 VI 1830, że odpalił cygaro w czynnym kraterze Wezuwiusza! (Wasylewski 2008: 181)

W epoce staropolskiej obóz wojskowy był zatem właściwie jedynym miejscem publicznym, w którym widok palących był rzeczą naturalną i wręcz oczywistą. Szczególną sławę zdobyły sobie w tym względzie oddziały najemników niemieckich oraz kozackie, których rytuały związane z paleniem przedstawił szczegółowo Jędrzej Kitowicz w Opisie obyczajów. Ich charakterystyczny punkt, przywodzący na myśl obyczaje Indian Ameryki Północnej, stanowiła tzw. „lulka generalna” – znajdująca się pod opieką kucharza polowego kolekcja fajek wspólnych, przechodnich, które palono, podając je sobie z rąk do rąk. Józef Bartłomiej Zimorowicz nazywał natomiast „duszą kozacką” tabakę, o którą „nie wstydał się prosić żaden assawiła” (Zimorowicz 1837: 87).

W armii księcia Józefa Poniatowskiego fajka stanowiła już nieodłączny element życia obozowego szarż wyższych. „Po ukończonej obowiązkowej czynności – pisał Jan Duklan Ochocki – szli wszyscy do namiotu na śniadanie, które najmniej sto osób dziennie zjadało. Tamże zaraz, począwszy od księcia, wszyscy tyleż lulek na krótkich cybuchach zapalali” (Łuczak 2001: 29). Fajka w ustach żołnierza symbolizowała złożoność doznań związanych z paleniem: z jednej strony była to używka typowo męska, karczemna i żołnierska. Z drugiej strony fajka, której palenie wymaga czasu i pewnego skupienia, była i chyba wciąż jest symbolem wytchnienia, relaksu, namysłu. Jest ona przedmiotem bardzo osobistym, wręcz intymnym, a jej dym odgradza palącego od reszty świata, skomplikowany rytuał skłania do kontemplacji. Stąd też palenie w sytuacjach stresowych stało się symbolem silnych nerwów i opanowania. Do legendy patriotycznej przeszedł książę Józef, prowadzący natarcie ostatnich rezerw polskich w bitwie pod Raszynem z fajką w zębach – i tym widokiem uspokajający żołnierzy, skrajnie wyczerpanych bitwą i znajdujących się na krawędzi paniki w obliczu przewagi nieprzyjaciela. Kolejny rozdział tej legendy zapisał generał Chłopicki, gdy w dwadzieścia jeden lat później z podobnym spokojem prowadził natarcie pod Grochowem w surducie i z zapalonym cygarem. Lata trzydzieste XIX w. to była już bowiem epoka cygar. „Dajcie fajkę, precz te płacze” – śpiewał wiarus (napoleoński) prowadzony na rozstrzelani w pieśni Stanisława Moniuszki Stary kapral. Co ciekawe, papieros nie doczekał się w Polsce podobnej żołniersko-patriotycznej reputacji, jaką w XX w. obie wojny światowe przyniosły mu zarówno w Ameryce, Wielkiej Brytanii jak i w Rosji. Wszystkie te kraje prowadziły długotrwałe wojny, a jednym z głównych zadań ludności cywilnej, oprócz produkcji wojennej, było dostarczanie papierosów żołnierzom frontowym. Fajkę stała się natomiast w Polsce w czasach po 1831 r., gdy Polacy nie mieli swojej armii, atrybutem innych typowo męskich, związanych z ryzykiem zawodów. Na pierwszym miejscu należy wymienić tutaj górników. Jak głosił dziewiętnastowieczny wierszyk, w idealnym domku górnika winno znajdować się „Fajek najmniej tuzin, z długimi rurkami, kapciuch wyszywany złotymi perłami” (Toeplitz 2009: 144). Fajka stała się atrybutem podhalańskiego bacy, majstra, maszynisty – słowem, robotniczej i chłopskiej arystokracji, ludzi, którzy, nie gardząc ciężką pracą fizyczną, musieli też, najlepiej przy fajce, znaleźć chwilę na zastanowienie się i podjęcie ważkiej decyzji. Z tego grona przewędrowała w XX w. do kręgów arystokracji inteligenckiej, stając się, często czysto snobistycznym, atrybutem intelektualisty, a także mężczyzny dojrzałego, panującego nad swoimi emocjami.

Zanim tak się stało, i zanim wymyślono papierosy, fajka była kojarzona raczej ze sferą ludyczną, z sytuacjami znanymi ze sławnej Mickiewiczowskiej frazy „siedzą, piją, lulki palą”. Lulki palono bowiem w trakcie czysto męskich, podlewanych alkoholem spotkań, organizowanych często w gospodzie lub karczmie. Antoni Edward Odyniec apelował do filaretów: „Precz, precz od nas smutek wszelki, / zapal fajki, staw butelki” (cyt. za: Toeplitz 2009: 146). Fajka była też, w odróżnieniu od tabakiery, przedmiotem dość pospolitym. Stale zabrudzona, wyrabiana była aż do pierwszej połowy XIX w. przeważnie z gliny, często się kruszyła i łamała. Niekiedy tylko robiono fajki z porcelany. Dym tytoniowy unosił się zatem w epoce staropolskiej przeważnie w niedoświetlonych, przepełnionych gwarem oraz wyziewami alkoholu pomieszczeniach, pełnych dorosłych, lub pragnących za dorosłych uchodzić, mężczyzn z niekoniecznie najwyższych sfer.

Wojskowo-karczemna reputacja fajki przyczyniła z pewnością się do powstania zasadniczej różnicy między paleniem a zażywaniem tabaki, polegającej na tym, że aż do XX w. palenie uważano za czynność typowo męską. Jednak również wśród mężczyzn palenie bywało źle widziane aż do początków wieku XIX, czyli do czasów, gdy doczekało się nobilitacji ze strony romantycznych poetów. Wcześniej poza obozem wojskowym oraz karczmą uchodziło ono za czynność dość wulgarną lub ekscentryczną, choć poza Sobieskim oddawało mu się wiele wysoko postawionych osób – chociażby królowa angielska Elżbieta I, która wręcz zmuszała swoich ministrów do palenia. Pośród polskich monarchów wątpliwą reputację nałogowca zdobył sobie jedynie Stanisław Leszczyński, który w związku z tym miał mieć zęby „czarne jak smoła”. W pewnym okresie swojej barwnej kariery Leszczyński brał nawet udział w konkursach palenia fajki na dworze króla Prus i deklasował konkurentów, wypalając przeszło 30 fajek. Podobno przygotowano nawet zamach na jego życie, próbując podać mu zatrutą fajkę.

O palących kobietach aż do końca XVIII w. nie wiadomo zgoła nic. W stuleciu następnym był to przywilej ekscentryczek: paliły między innymi Narcyza Żmichowska, Delfina Potocka, Edwarda Dembowska, Karolina Iwanowska (muza i kochanka Liszta). Już w pierwszej połowie XIX w. utarł się pogląd, że palenie wiązać się miało z emancypacją kobiet. Pewien publicysta w roku 1848 stwierdzał z typową dla epoki emfazą: „Pierwsze zapalenie tytoniu spaliło tę sztuczną osłonę kobiet, podkopało wszelkie udawanie; kobiety wstąpiły na drogę życia umysłowego” (Wasylewski 2008: 181). Palić nie wypadało bowiem nawet w obecności kobiet (a przynajmniej kobiet eleganckich). O pewnym urzędniku rosyjskim w epoce Królestwa Kongresowego Anna Potocka stwierdzała z dezaprobatą: „Pozwalał sobie jak prawdziwy satrapa, przychodzić z fajką w ustach do salonu” (Maliniak 1923: 48). Dopiero papieros sprawił, że palenie stało się zajęciem nie tylko typowo męskim, ale też szalenie kobiecym – po prostu w zależności od tego, jakiej płci była osoba paląca. Ten symboliczny (ale przecież w jakimś sensie także zmysłowy) związek palenia zarówno z dorosłością, jak i z płcią, z rytuałami inicjacji, z intymnością i ostentacją zarazem, wypada uznać za główną przyczynę jego popularności – poza oczywistym faktem, że nikotyna uzależnia.

Już w XVIII w. palenie odkryli artyści i do palety związanych z nim doznań dodali słodko-gorzki dreszczyk melancholii. Już w 1756 r. Józef Epifaniusz Minasowicz pisał: „Tytuniu! […] Życia swojego widzę cię obrazem […] za dymem uganiając próżnym, z tobą niszczeję, z tobą ginę społem” (Minasowicz 1756: 318). Fajkę i cygara namiętnie palił Mickiewicz, oddając hołd temu nałogowi w wielu miejscach swojej twórczości, a nawet poświęcając mu poemat Pan Baron. Krasiński wspominał dzień, w którym ojciec pozwolił mu zapalić jako przełomowy w swoim życiu. Słowacki preferował cygara i w ich oparach oddawał się marzeniom erotycznym: „Kłębami dymu niechaj się otoczę, / Niech o młodości pomarzę półsenny, / Czuję jak pachną kochanki warkocze, / Widzę, jaki ma w oczach blask płomienny” (Toeplitz 2009: 146). Zderzenie zmysłowych doznań, jakie niesie ze sobą palenie, z wieloznaczną symboliką ognia i ulotnym dymem działało pobudzająco na wyobraźnię. To pokoleniom romantyków zawdzięcza palenie wyniesienie na salony, pierwsze palące publicznie kobiety „z towarzystwa” oraz społeczną stratyfikację palenia. Odtąd na jej szczycie mieli się znajdować palacze cygar. Już po powstaniu listopadowym pisał o nich z niechęcią Gustaw Ehrenberg: „Armaty pod Stoczkiem zdobywała wiara / rękami czarnymi od pługa. / Panowie w stolicy kurzyli cygara, / radzili o braciach zza Buga” (cyt. za: Toeplitz 2009: 146). Cygaro było po prostu drogie i stąd było rzadkością, zwłaszcza w zaborze rosyjskim. W Wielkopolsce w połowie XIX w. stało się wręcz najpopularniejszą używką tytoniową. Choć wkrótce miał zdetronizować je papieros, to spożycie cygar nie ograniczało się do warstw wyższych tak długo, jak Wielkopolska i Pomorze należały do Prus i korzystały z niskich taryf celnych.

W następnej epoce cygaro z atrybutu „pana” stanie się symbolem kapitalisty – uwiecznionego na niezliczonych karykaturach jako monstrualny grubas w cylindrze i z monstrualnym cygarem. Cygaro, jako ulubiona używka burżujów i Anglosasów, staje się symbolem nieumiarkowanego użycia i rozpasania, w kontraście do symbolizującej spokój i rozwagę fajki oraz pośpieszny, inteligencko-proletariacki tryb życia papierosa.

Źródła

Źródła

  • Minasowicz Józef Epifaniusz, „Zbiór Rymów Polskich” (1755), Warszawa 1796.
  • Wazgrid Michał, „Rozprawa o lulce czyli paleniu tytoniu”, druk Józefa Zawadzkiego, Wilno 1811.
  • Zimorowiczowie Józef Bartłomiej i Szymon, „Sielanki”, Przemyśl 1837.

Opracowania

  • Czacki Tadeusz, „O litewskich i polskich prawach”, Wydawnictwo K.J. Turowski, Kraków 1861.
  • Łuczak Leszek, „W obłoczkach błękitnego dymu”, Kwartet, Poznań 2001.
  • Maliniak Julian, „Tytoń w dawnej Polsce”, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1923.
  • Toeplitz Krzysztof Teodor, „Tytoniowy szlak, czyli szkic z historii obyczaju, gdy palono tytoń”, Nowy Świat, Warszawa 2009.
  • Wasylewski Stanisław, „Życie polskie w XIX wieku”, Iskry, Warszawa 2008.

Artykuły powiązane