W literaturze polskiego romantyzmu można wskazać grupę utworów, których tematem są wspomnienia. Wśród nich wyróżniają się reminiscencje z wydarzeń inicjacyjnych, zamykających okres beztroskiej, naiwnej młodości. Wejście w dorosłość jest w nich ukazane jako przeżycie traumatyczne. Ucieczką przed nim ma być powrót do przeszłości sprzed inicjacji, jednak odzyskanie tego, co utracone, okazuje się niemożliwe. Zasadniczą rolę w odtwarzaniu zarówno przełomowego wydarzenia, jak i wczesnomłodzieńczej przeszłości odgrywają doznania wielozmysłowe. Przykładami tak skonstruowanych dzieł wspomnieniowych są np. Godzina myśli Juliusza Słowackiego, On. Ułomek z pamiętników życia młodzieńca Zygmunta Krasińskiego, Dziadów część IV Adama Mickiewicza, Assunta (i do pewnego stopnia Białe kwiaty i Czarne kwiaty) Cypriana Norwida.
„Prawda” zmysłowego odtwarzania przeszłości
Podmioty wymienionych utworów deklarują chęć lub czują konieczność wiernego przywołania wydarzeń z przeszłości. Relacjonując zdarzenia, opisując sytuacje, a nawet obiekty, mówiący powołuje się na doznania zmysłowe, jakie towarzyszyły ich postrzeganiu, uważa bowiem, że powołując się na taki „bezpośredni” ogląd, uzyska niezafałszowany i bogaty w szczegóły obraz minionej rzeczywistości. Takie przekonanie przyświeca podmiotowi Assunty Norwida, gdy wspomina swoją partnerkę:
Cyprian Norwid : Assunta: 292
Pamięć dnia, odkąd jej nie oglądałem,
Tylko cyprysów ciemność – woń lewkonii –
Podobnie Słowacki w Godzinie myśli wyraził przeświadczenie o zmysłowym doświadczaniu wspomnień:
Juliusz Słowacki : Godzina myśli: 252
I ujrzy je zmysłami, […]
Analogicznie postrzegał rolę doznań wielozmysłowych w reminiscencyjnych wizjach Krasiński:
Zygmunt Krasiński : On. Ułomek z pamiętników życia młodzieńca: 449
Dom rodzinny z szerokimi komnaty, z obrazami przodków, z rozległymi ogrodami na chwilę mu się przypomniał i w żywych barwach stanął przed nim – i słyszał dźwięk dzwonów ojczystej kaplicy, i zdało mu się, że klęcząc przy grobie, pod ciemnym sklepieniem, łzami niewinności skrapiał nieczuły kamień […].
Ostatni przykład najlepiej prezentuje technikę konstruowania przypomnień: 1) wspomnienie jest odrealnione (dodajmy, że Słowacki wykreował z reminiscencji sen, zaś Norwid z zespołu realnych obiektów uczynił symbole), 2) wspomnienia odtwarzane są przez wyobraźnię, która przywołuje doznania zmysłowe kojarzone przez podmiot z obiektami i zdarzeniami z przeszłości, 3) rekonstruowane są doświadczenia traumatyczne, a towarzyszące im emocje stanowią powód przypominania i są odpowiedzialne za sensoryczną intensywność tego doznania, 4) literacki powrót do przeszłości jest również próbą odtworzenia wczesnomłodzieńczego zmysłowego sposobu percypowania. Pojawia się jednak świadomość, że po przekroczeniu granicy dorosłości, ani odzyskanie, ani nawet pełna rekonstrukcja zdolności percepcyjnych nie jest możliwa. Powrót do przeszłości osiągalny jest więc wyłącznie poprzez wykreowanie wspomnienia.
Kreowanie wspomnień przy pomocy doznań wielozmysłowych
Przeszłość mówiącego „nakłada się” na jego teraźniejszość, ukierunkowując plan fabularny, a także wpływając na konstrukcję świata przedstawionego i kształtując relacje międzyosobowe w utworze. Przykładem, który najlepiej ilustruje siłę oddziaływania takiej przeszłości, jest IV część Dziadów. Powszechnie przywoływaną w literaturze romantycznej przyczyną psychicznego bólu było doświadczenie zawiedzionej młodzieńczej miłości. Krótki okres szczęścia bohatera opisywany jest przez niego przy pomocy doznań wielozmysłowych, lecz są one nieliczne i mało intensywne. Wraz ze wzrostem emocji, spowodowanym przejściem z „godziny miłości” do „godziny rozpaczy”, rośnie ilość i siła wrażeń sensualnych. Dominują wśród nich doznania wzrokowe i słuchowe, jednak słuch jest zmysłem skuteczniej poznającym niż wzrok; ujawnia to, czego nie widać. Pustelnik rozpoznał w schowanym pod podłogą owadzie pokutnika, słysząc jego skargi. Później, w „godzinie myśli”, będącej ekspresją traumy, wrażenia słuchowe bohatera jeszcze się wyostrzyły:
Adam Mickiewicz : Dziady, cz. IV: 79-80
Słychać wrzaski pojezdnych i karet tarkoty
[…]
Wciskam oczy ciekawie w podwoje z kryształu
[…]
Muzyka, śpiewy – jakieś obchodzono święto!
Toast!… słyszałem imię… ach, nie powiem czyje!
Jakiś głos nieznajomy wykrzyknął: „Niech żyje!”
„Niech żyje!” z ust tysiąca zabrzmiały te słowa;
Tak, niech żyje!… i z cicha przydałem: bądź zdrowa!
Wtem (o, gdy mię wspomnienia same nie zabiją!)
Ksiądz wyrzekł drugie imię i krzyknął: „Niech żyją!”
Ktoś dziękuje z uśmiechem… znam głos… pewnie ona.
Uczynienie słuchu zmysłem odpowiadającym za konstruowanie wyobrażenia rzeczywistości, uzasadnione zostało w warstwie fabularnej dwojako: podmiot nie może widzieć sceny, ponieważ skrył się za lustrem, a także „oślepiły” go negatywne emocje. Jednak te same emocje wyostrzyły słuch, przy pomocy którego mówiący odtworzył, a właściwie wykreował projekcję wydarzeń.
Dominację słuchu nad wzrokiem potwierdza kolejny fragment przywołanej wyżej sceny z Dziadów cz. IV:
Adam Mickiewicz : Dziady, cz. IV: 80
Wściekłość mię oślepiła […]
Przyimek „za” może oznaczać zarówno to, że bohater miał widok zasłonięty zwierciadłem, jak i to, że nie potrafi postrzegać nieemocjonalnie. Gustaw przyznał, że zawód miłosny, jakiego doznał, zniekształcił postrzeganie. Jednak przyimek „za” oznacza również, że mówiący nie postrzegał sceny „według”, „zgodnie z” wizerunkiem odwzorowanym przez zwierciadło. Nie ukształtował swojego wyobrażenia na podstawie obserwacji empirycznych.
Wzrok w takim ujęciu jawi się jako zmysł biernie przyjmujący bodźce, słuch natomiast kreuje percepcję. Słuch jest narzędziem odbierania bodźców, ale w celu dopełnienia procesu postrzegania, słuchający człowiek odwołuje się do pamięci (zarówno do zapamiętanej, ogólnej wiedzy o świecie, jak i indywidualnych doświadczeń) i uruchamia wyobraźnię, która „wizualizuje” w symbolu lub metaforze sensualne doznanie. Przykładem służy wierszowane pożegnanie odwołujące się do wspomnienia:
Adam Mickiewicz : Dobranoc: 67
Niech zostanie dźwięk jakiś cichy i uroczy,
Niechaj gra w twoim uchu, a gdy myśl zamroczy,
Niech się mój obraz sennym źrenicom przymili.
Romantycy świat poznawali za pośrednictwem wzroku, ale także i słuchu (Janion 1975: 59), uważanego za niemal doskonałe narzędzie epistemologiczne (Strzyżewski 2010: 15). Pozwala ono bowiem na postrzeganie zarówno empirii, jak i transcendencji, tego, co zawiera się w świecie materialnym i tego, co należy do duchowości. Romantycy zinterpretowali cechy fizyczne dźwięku: ulotność, brak artykulacji, niejednoznaczność, przemawianie do emocji, w kategoriach duchowych. Uznali więc, że słuch pozwala przyswoić to, co nieracjonalne, niedyskursywne, nieokreślone, niewysławialne.
Bohater-podmiot Assunty, po śmierci swojej partnerki, przystąpił do czytania pozostałych po niej zapisków:
Cyprian Norwid : Assunta: 293
Kreślone ręka jej – słów słyszeć tętna,
Które mówiła mi spojrzeniem […]
Cyprian Norwid : Assunta: 294
Słowa – – ja, co ich b r z m i e n i a nie słyszałem!
W tej oryginalnej synestezji Norwid uczynił słuch zmysłem dominującym nad wzrokiem poprzez nadanie mu funkcji symbolu głębokiego rozumienia. Takie pojmowanie słuchu nie było właściwe tylko Norwidowi. Krasiński w ten sposób wyraził jedno z podstawowych przekonań romantycznej estetyki: „a zwyczajem świata nauczeni, łączymy wyobrażenie dźwięku z wyobrażeniem myśli” (Krasiński 1973: 463).
Reminiscencje zmieniają postrzeganie teraźniejszości. Wspomnienia sprawiają, że realność miesza się z wizjami, które nierzadko nacechowane są onirycznością. Tak wykreowane wyobrażenia przeszłości pojawiają się szczególnie często w utworach Słowackiego. Jak pisze Magdalena Saganiak, literackie sny romantyków oferują rzeczywistość stworzoną przez nieokiełznaną wyobraźnię, która podsuwa rozmaite, często fantastyczne, formy. Intensywność postrzegania śnionej rzeczywistości jest proporcjonalna do wielości i siły doznań zmysłowych (Saganiak 2000: 288). Świat wspomnień z Godziny myśli zbudowany został z elementów rzeczywistych, jednak powstała z nich konstrukcja na tyle odrealniona, że wymagała podpowiedzenia czytelnikowi sposobu jej percypowania. Rolę „przewodnika” po tym świecie pełnią opisy działania zmysłów, oddające proces subiektywnego poznawania świata przez młodych ludzi – bohaterów poetyckich reminiscencji. Dlatego mówiący słyszy nieistniejące zjawiska, jak szmer nauk i szmer rosnących kwiatów, które sam „wymyśla”; „wynajduje” również woń:
Juliusz Słowacki : Godzina myśli: 254
Szmeru rosnących kwiatów.
Juliusz Słowacki : Godzina myśli: 254
Zygmunt Kubiak, analizując romantyczne poetyckie wizje senne stwierdził, że droga wychodzenia bohatera czy podmiotu mówiącego ze snu, obrazuje proces dojrzewania i zdobywania samoświadomości (Kubiak 2002: 39-47).
Wspomnienie dziecięcej percepcji zmysłowej
Proces budowania samowiedzy kulminuje jednak w traumatycznymdoświadczeniu. W celu uwolnienia się od niego bohaterowie wracają do wspomnień z dzieciństwa, kiedy intuicyjna, naiwna percepcja zmysłowa wystarczała do poznawania rzeczywistości. Przywołajmy jeszcze raz cytat z Godziny myśli:
Juliusz Słowacki : Godzina myśli: 252
I ujrzy je zmysłami, […]
Używając określenia „dawne marzenia” Słowacki podkreślił fakt, że zapisał w poemacie reminiscencje z wczesnej młodości. Koncentracja na młodzieńczej przeszłości kojarzy się z poetyckimi eksperymentami Williama Wordswortha, który wyłożył ich teorię w 1815 roku (Kubiak 2002: 17, Siwiec 2009: 196). Wordsworth oraz Słowacki nawiązywali do romantycznego mitu dzieciństwa, przyjmując, że osoby bardzo młode percypują rzeczywistość intuicyjnie, spontanicznie, kształtując wyobrażenie świata na podstawie zmysłowych bodźców, przyjmowanych intuicyjnie i bezrefleksyjnie (Piwińska 2005: 13-28; Kubale 2004: 60).
Świadomość sposobu postrzegania rzeczywistości i bycia w świecie pojawia się w wieku dojrzałym, kiedy naiwny sposób postrzegania nie jest już dostępny. Zderzenie ze światem dorosłych zweryfikowało – jak mówi podmiot Godziny myśli – „marzenia” młodego człowieka. Brutalnie zaznajomiło z prawami obowiązującymi w tej rzeczywistości; odarcie z dziecięcej naiwności pozwoliło na zyskanie samowiedzy, ale świadomość nieprzystawalności wyobrażeń młodzieńczych do realności odebrała zdolność spontanicznego, zmysłowego postrzegania.
W przekonaniu Wordswortha i Słowackiego pamięć zachowywała ślady dziecięcego, zmysłowego postrzegania rzeczywistości, którego nie wstrzymuje refleksja ani rygory społeczne (Kubiak 1972: 104, 147-148). Literackie odtworzenie wspomnień miało więc być również ponowieniem doznań sensorycznych towarzyszących pamiętanym przeżyciom. Jednak, rzutowane na współczesną perspektywę podmiotu mówiącego, wrażenia te ulegały pod jej wpływem modyfikacji. Słowackiemu posłużyły do stworzenia wizji obfitujących w sensualne bodźce. Zdarzały się jednak w polskiej literaturze romantycznej reminiscencje akcentujące niepełność, powierzchowność wspomnienia takiej percepcji. Zredukowane przypomnienia dziecięcych doznań zmysłowych prezentowali najczęściej Norwid (w Białych kwiatach) i Krasiński. Konsekwencja, z jaką tak czynili, pozwala mniemać, że wyrażali w ten sposób niewiarę w możliwość wspomnieniowego powrotu do dziecięcej percepcji. Opis postrzegania przyrody zawarty w Ułomku z pamiętnika młodzieńca, mimo że jest wielozmysłowy, to jednak pozbawiony intensywności „żywych” młodzieńczych doznań:
Zygmunt Krasiński : On. Ułomek z pamiętników życia młodzieńca: 450
Artykuły powiązane
- Pniewski, Dariusz – Polisensoryczność i frenezja romantyczna