Jedzenie i jego brak są jednym z tematów przewodnich w literaturze dokumentu osobistego1Literatura dokumentu osobistego – Zbiór tekstów należących do obszaru pisarstwa autobiograficznego we wszystkich jego gatunkowych odmianach. Specyfikę literatury dokumentu osobistego wyznaczają trzy podstawowe właściwości: po pierwsze – płynność granic międzygatunkowych i łatwość ich przekraczania, mająca swe źródło w spersonalizowanej narracji; po drugie – rozmycie opozycji miedzy „prawdą” a „zmyśleniem”, którego źródłem jest gra między referencyjnością tekstu a kompozycyjnymi regułami opowiadania; po trzecie – wielka różnorodność gatunków i odmian. Do najczęściej występujących odmian gatunkowych literatury dokumentu osobistego należą dziennik, pamiętnik, list. z czasu Zagłady (Zimand 1990, Leociak 1997). Ścisła reglamentacja żywności, która pokrywa zaledwie ułamek potrzeb (wgetcie warszawskim system kartkowy pokrywał ułamek potrzeb, w 1941 roku zapewniał jedynie 200 kalorii dziennie na osobę), stały wzrost jej cen z jednej strony, a postępująca pauperyzacja żydowskiego społeczeństwa z drugiej, sprawiają, że trudności z codziennym zaopatrzeniem miała zdecydowana większość rodzin (problem dotyczył zwłaszcza największych gett, w małych kłopoty z aprowizacją były znacznie mniejsze) (Sakowska 1993, Engelking, Leociak 2001). Jedzenie staje się główną codzienną troską – to znajduje swoje odbicie na kartach dzienników i pamiętników epoki. Trzeba w tym miejscu wskazać na kwestię zasadniczą – treść i typ zapisu wiążą się nierozerwalnie z kondycją fizyczną piszącego: na pisaniu o jakości jedzenia, jego smaku i konsystencji koncentrują się ci, którzy są względnie syci. Osobnym rodzajem zapisów, nazwanych tu umownie tekstem głodowym, pozostają te, sporządzone przez autorów, u których głód daje wyraźne zewnętrzne objawy w postaci puchliny głodowej (stadium głodowania poprzedzające agonię). Byłyby więc to zapisy stanów we wczesnych stadiach choroby głodowej (obecnie nie ma takiej jednostki chorobowej, ale w taksonomii medycznej istniała w czasie wojny (Apfelbaum 1946)).
Menu ubogiego mieszkańca getta jest niewyszukane i ogranicza się do kilku podstawowych produktów. Oto oferta ulicznych sprzedawców z warszawskiego getta: szklanka gorącej wody z sacharyną, cienka kromka chleba, galareta z końskich kości, cukierki, placki rybne z ryb zwanych w getcie „śmierdziuchami” (Berg 1983: 96). Na ulicach getta łódzkiego sprzedawano liście buraków, lebiodę, szpinak, sałatę (Sierakowiak 1960: 87, 149, 153).
Opis smaku podstawowych produktów spożywczych na kartach dzienników i pamiętników pojawia się sporadycznie i najczęściej wskazuje na odmienność tego smaku w porównaniu z czasami sprzed getta: chleb jest czarny i smakuje jak trociny (Berg 1983: 57), „Plewy są sprzedawane jako specjalny rodzaj mąki na czarne placki. Smakują jak siano” (Berg 1983: 140), chleb jest gliniastą masą (Berg 1983: 51).
Getto jest miejscem smaków oszukanych, podrobionych, udających inne:
Stanisław Różycki : Obrazki uliczne z getta: 26
Marmolada smakuje słodzoną marchwią i burakami (Berg 1983: 65), wędzona flądra, sprowadzana przez przemytników, po przyprawieniu smakuje jak śledź (Berg 1983: 141), słodycze mają „dziwny smak”, bo powstają na bazie wymyślonych w getcie sztucznych syropów (Berg 1983: 141). Czerniaków je „kawior” czyli (podobno) zabarwiony na czarno skrzek żabi i popija sztuczną herbatą (Czerniaków 1983: 113).
Okoliczności zmieniają odczuwanie smaku, który traci swą nadrzędną rolę na rzecz objętości: dzieci z sierocińca „czekają kolejności swej na przylepki, bo najsmaczniejsze, no i większe” (Danielowa 2000: 194). „Głąbiaste ziemniaki i czarny chleb smakują cudownie” z powodu samego faktu swej dostępności (Berg 1983: 79). Maca, choć smakiem odbiega od znanej przed wojną, to „przy naszym wygłodzeniu jest wprost cudowna”, „ryba, jakkolwiek gotowana bez niczego, była doskonała” (Sierakowiak 1960: 25, 153). Wodnista zupa w kuchniach ludowych, nie zawierająca prawie żadnych właściwości odżywczych otrzymuje tytuł Królowej: „Zupo, niedoceniana przed wojną, i pogardzana, zupo! Dziś pokazałaś, kim jesteś. Dziś jesteś marzeniem milionów, dziś jesteś milionów ideałem niedoścignionym” (Anonim 2011: 323).
W dziennikach i pamiętnikach gettowych jedzenie i jego smak obciążone są w wyraźny sposób wartościowaniem. W getcie warszawskim w licznych restauracjach zasiadają wzbogaceni szmuglerzy i gettowy półświatek. Zewnętrzny obserwator opisuje ich zachowanie w popularnej kawiarni „L’Ours” przy Lesznie 58: „krzywią się, grymaszą, zamawiają mokkę »tylko prawdziwą«, ciasteczka (poproszę o abisynki, krokieciki, stefanki…)” (Różycki 2011b, s. 70). Bogaci jedzą: „pomarańcze, cytryny, jabłka. Likiery, wina, cocktaile. Torty, oranżady, majonezy. Ryba, kura, sardynki. […] pierś gęsia z macą, miód, cebulka z wątrobą, śliwowica […] (Różycki 2011b: 71). Według postronnego obserwatora zachowanie gości kawiarni jest manifestacją pogardy dla głodnych mieszkańców getta. Ich jedzenie do syta odarte zostaje z neutralności. Ktoś, kto zaspokaja głód, na dodatek „przedwojennymi” smacznymi potrawami, dla głodnych jest moralnie podejrzany, a sam przed sobą musi się swego nasycenia wstydzić. Bogaci według Różyckiego „żrą do syta” (Różycki 2011b: 75) (podobnie w dzienniku Sierakowiaka osoby, które dostają regularne przydziały żywności żrą (Sierakowiak 1960: 136)). Czasownik żreć nie wartościuje jedynie zachowania szmuglerów, ale odsłania sytuację postronnego obserwatora i jego głód. Figura wyliczenia wzmacnia efekt, a wymieniane produkty i potrawy nie tylko napiętnują jedzących, ale zdają się same być oskarżane – ich winą jest pojawienie się w getcie, w mieście umierających z głodu, a im bardziej są wyszukane, tym większą winą zostają obciążone.
Względnie syty Janusz Korczak napisze w dzienniku: „Przebiegły, skoro żyję – śpię, jem, z rzadka nawet żartuję” (Korczak 1958: 566). Sama czynność jedzenia (i snu) wpisana tu zostaje w porządek czynności niegodnych, nieprzystających uczciwemu człowiekowi.
Mimo polaryzacji społeczeństwa na umierających z głodu i opływających w dostatki, na mapie getta powstają nowe spożywcze marki, dostępne dla przeciętnego mieszkańca getta, które stają się synonimami „dobrego gettowego smaku”. Diaryści wspominają o ciastkach od „L’Oursa”, „Bojmowicza” (Różycki 2011b: 68) i Anigsztajna, lodach od Perlina (Ernest 2003: 149), etc. Odnotowywanie tych marek przez piszących świadczy, że getto staje się autonomiczną tkanką miejską i jak każde inne miasto musi mieć swoje „punkty smakowe”, rozpoznawalne przez wszystkich mieszkańców. Punkt na mapie i związany z nim smak stają się jednym z ogniw tworzących wspólnotę (bo jedynie członek wspólnoty może zrozumieć określenie „ciastka od Bojmowicza” i zna ich smak).
Smakowe obrazy pojawiają się w gettowych tekstach rzadko i z reguły są zapisem smaków wspominanych. Smak związany jest nierozerwalnie z nazwami potraw, a stając się esencją wspomnienia, wskazuje równocześnie na ich nieobecność. Zmęczony Korczak przed zaśnięciem usiłuje przywołać przedwojenne smaki: „I oto teraz, jako temat kojący – żeby zasnąć: co bym zjadł? Odpowiedź: Wino szampańskie z biszkoptami i lody z winem czerwonym” (Korczak 1958: 544) (oprócz tego wspomina smaki ryby z sosem tatarskim, sznycla wiedeńskiego, pasztetu, zająca z czerwoną kapustą, malagi).
Wymienione potrawy (smaki) stanowią element pewnej sensualnej gry, którą podejmuje piszący. Korczak „próbuje” po kolei, by wszystkie odrzucić – niechęć do jedzenia jest miarą jego postępującego osłabienia i zmęczenia, wyczerpywania się duchowych i fizycznych rezerw.
Wśród gettowych dzienników i pamiętników wyróżnić możemy tekst głodowy, będący zapisem powolnego umierania z głodu. Cechą charakterystyczną tego typu zapisów jest wyraźnie przewodni wątek (braku) jedzenia i postępującego osłabienia organizmu przy jednoczesnym ograniczeniu innych wątków tematycznych.
Głód powoduje postępującą degradację człowieka, zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Tekst dziennika staje się miejscem zapisu i obserwacji kolejnych etapów tego procesu. Dynamika narracji związana jest z odnotowywaniem kolejnych „stopni w dół” (Goldin 1986: 94).
Fizyczne opisy głodowania notują postępujące ogólne zmiany w ciele: osłabienie („Jestem tak bardzo osłabiony, że całymi dniami leżę jak nieżywy” (Sierakowiak 1960: 152)), nadmierne pocenie się (Sierakowiak 1960: 133), częste zapadanie w sen („Chciałabym spać bez końca” (Hauser 1993: 21)), trudności z koncentracją („Nie jestem w stanie o niczym myśleć” (Sierakowiak 1960: 152)), niezwykłe zmęczenie („Wszystko się wyczerpało. Nie mogę już chodzić po schodach ani nawet dłużej po ulicy. Nogi są najlepszym wykładnikiem wycieńczenia głodowego” (Sierakowiak 1960: 154)), mdłości, otępienie. Ostatnim, poprzedzającym agonię etapem jest opuchlizna głodowa („Nie dosięgam już stóp. Do niedawna jeszcze dosięgałem” (Goldin 1986: 89)).
W zapisach samego bólu głodowego powtarzają się podobne objawy: głód „zacina w żołądku” (Goldin 1986: 85), „ciągnie nie od żołądka, lecz od podniebienia, od skroni. […] łyk wody daje ulgę, tłumi na moment głód. […] Boli. Ale nie jęczysz. […]”, „dziwna gorycz w ustach, w głowie się mąci”, „kłucie w lewym boku. Ręka, noga, serce […]” (Goldin 1986: 87, 94), „niedobrze z żołądka” (Hauser 1993: 41). Podobnie w poetyckim zapisie notuje głodowe objawy Halina Nelken: „Głód, co ci wnętrzności skręca/ myśli z mózgu precz wypędza/ żołądek nożami kraje./ Tchu brak, serce bić przestaje,/ w końcu – wszystkie myśli staną/ przed tą żądzą obłąkaną:/ jeść! jeść! jeść!” (Nelken 2012: 266) (wiersz powstał nie w getcie, ale w obozie Auschwitz).
Zmianom w ciele towarzyszy postępująca degradacja umysłowa i psychiczna.
„Nie mogę wcale się uczyć” – powtarza wielokrotnie Sierakowiak (Sierakowiak 1960: 179). „Nic nie czytam ani niczego mi się nie chce” (Sierakowiak 1960: 152). „Jestem jakoś okropnie, ciągle i wszędzie niezwykle zmęczony i leniwy. Wszystko chciałbym zrobić, a do niczego nie mogę się zabrać” (Sierakowiak 1960: 164). Głód odcina autora od obszarów, które do tej pory kształtowały jego tożsamość (praca intelektualna, nauka), powoduje narastające poczucie obcości wobec samego siebie. Lejb Goldin w swoim eseju o głodzie zakreśli radykalną granicę tego procesu: „Skoro głodny, przestajesz być człowiekiem, stajesz się zwierzęciem”.
Głód obezwładniający coraz bardziej ciało i uniemożliwiający umysłową pracę powoduje, że zapisy tekstu głodowego stają się ekspresją poczucia własnej alienacji: „Czy też poczuję się jeszcze kiedyś sobą?” – pyta dramatycznie Sierakowiak, czując obcość wobec własnego „ja”. Rzeczywistość głodnego ciała staje się czymś zewnętrznym i groźnym wobec podmiotu. U Lejba Goldina autonomia żołądka idzie tak daleko, że staje się on niezależnym partnerem „ja”: „To jesteś ty i twój żołądek. Twój żołądek i ty. W dziewięćdziesięciu procentach twój żołądek i w małej cząsteczce – ty sam. Mała resztka, znikoma pozostałość dawnego Arka” (Goldin 1986: 85). Pusty żołądek przejmuje kontrolę nad autorem, staje się ostateczną instancją weryfikującą jego życie: „To nie ja tak myślę, to myśli mój żołądek. Nie myśli, lecz krzyczy, gotów mnie zamordować! Żąda i drażni się ze mną: Inteligent! Co się stało z twoimi teoriami, duchowymi zainteresowaniami, twoimi marzeniami, celami?” (Goldin 1986: 85).
Tekst głodowy przenika świadomość nadchodzącej śmierci. Zapis dzienny pozwala na precyzyjne wskazanie kolejnych etapów umierania. „Człowiek się kończy” – notuje Sierakowiak 6 czerwca 1942, a 5 lipca dodaje: „Powolne umieranie zaczyna się”. Zmiany poczynione przez głód są niby wyraźny podpis śmierci, która oznacza swoich wybranych: Dawid Sierakowiak patrząc na swoją twarz na zdjęciu, zauważa wyraźnie swoje przeznaczenie: »Klepsydra na gębie«, jak to się w getcie, prosto z mostu, mówi” (Sierakowiak 1960: 142).
Paradoksalnie w powolnym głodowym umieraniu jedzenie staje się dla głodującego jednocześnie sprzymierzeńcem, ale i wrogiem, bo jedynie doraźnie przynosi ulgę, a przedłuża cierpienia i agonię: „Wieczorem Bubi po zupie – biegunka i wymioty, ja pięć razy biegunka, jesteśmy całkiem wykończeni” (Hauser 1993: 48). Goldin myśli z zazdrością o sąsiadce, która umierała sześć tygodni („ale nic nie jadła”); on spożywający raz dziennie wodnistą zupę z ludowej kuchni „może się męczyć latami”.
Wielkim tematem tekstu głodowego jest upływający czas. Jego miarą staje się właśnie kolejny posiłek, on wyznacza rytm dnia (Engelking 1996: 52-54). „Czas upływa od posiłku do posiłku” (Sierakowiak 1960: 143). Czas pomiędzy posiłkami wypełnia czekanie: „Leżę z kubkiem wody i czekam na popołudnie. […] Wszystko minęło, nie mogę i nie chcę więcej walczyć, tylko czekać na wybawienie przez Boga” (Hauser 1993: 40).
Głód uzależniając człowieka całkowicie od biologii, zanurza go w tu i teraz, w bezczasie cierpienia: „Każda godzina jest męczarnią, którą trzeba przeżyć” (Hauser 1993: 29). Czas traci swoje naturalne parametry. Lejb Goldin, którego tematem eseju jest oczekiwanie na kolejną zupę, powie:
Lejb Goldin : Kronika jednej doby: 88
Charakterystycznym zabiegiem w tekstach głodowych jest wyliczanie produktów żywnościowych (typowe zwłaszcza dla zapisków z getta łódzkiego, co jest odzwierciedleniem szczególnie trudnej sytuacji aprowizacyjnej tego getta). Dawid Sierakowiak wymienia:
Dawid Sierakowiak : Dziennik Dawida Sierakowiaka: 175
Nagminne, często niezwykle drobiazgowe wyliczenie raz po raz zatrzymuje narrację i unieruchamia czas. Figura wyliczenia zdaje się pełnić w tym wypadku nie tyle funkcję informacyjną, co magiczną – zapisane znaczy tu tyle, co zjedzone, dotknięte, zabrane na własność.
Fizyczne odczuwanie głodu znajduje niejednokrotnie swój przestrzenny ekwiwalent. Czytamy w zapiskach Ireny Hauser „Pogoda jest boska, a człowiek siedzi w pawilonie głodu […]” (Hauser 1993: 41). Głód zatem zamyka człowieka w więzieniu, odcina od zewnętrznego świata i koncentruje za sobie. Podobnie w dzienniku Sierakowiaka doświadczenie głodowania łączy się z doświadczeniem przestrzennym: „znów pustka w mieszkaniu i w żołądku” – pisze autor.
Wyjątkowego charakteru nabierają w tekście głodowym metafory wody, wypływania, płynności. Hauser zanotuje: „Wszystko staje się wodą, człowiek czuje się, jakby z niego wszystko wyciekło” (Hauser 1993: 33).
Metafora wypływania traci w tym kontekście znamiona przypadkowości, a znajduje swe twarde podstawy w przemianach metabolicznych, zachodzących w ciele głodującego. Autorzy badań nad chorobą głodową dokonanych w getcie warszawskim, udowodnili, że w ciele głodującego znacząco zwiększa się ilość wody (we krwi i w tkankach) (Apfelbaum 1946: 28, 152-153). Literacka metafora nabiera zatem cech dosłowności, a to co jednostkowe, tkwi swymi korzeniami w uniwersalnych procesach chemiczno-fizycznych.
Tekst głodowy staje się terenem walki o utrzymanie tożsamości i integralności własnej osoby. Autor, balansujący na granicy „natury i kultury”, czy „człowieczeństwa i zwierzęcości”, opisując swój głód i stopniowe wykorzenianie z „ja”, potwierdza tym samym swą niezależność. Akt zapisu staje się momentem odzyskiwania utraconych obszarów własnej tożsamości.
Źródła
Źródła
- Anonim, „Refleksje kolumniarza”, [w:] Person Katarzyna (oprac.), „Archiwum Ringelbluma. Getto warszawskie. Życie codzienne”, Żydowski Instytut Historyczny i Wydawnictwo DiG, Warszawa 2011.
- Apfelbaum Emil (oprac.), „Choroba głodowa: badania kliniczne nad głodem wykonane w getcie warszawskim z roku 1942”, wyd. Joint, Warszawa 1946.
- Berg Mary, „Dziennik z getta warszawskiego”, przeł. Maria Salapska, Czytelnik, Warszawa 1983.
- Czerniaków Adam, „Adama Czerniakowa dziennik getta warszawskiego”, oprac. Marian Fuks, PWN, Warszawa 1983.
- Danielowa Noemi, „Sprawozdanie ze świetlicy przy ul. Miłej 2”, [w:] Sakowska Ruta (oprac.), „Archiwum Ringelbluma. Dzieci – tajne nauczanie w getcie warszawskim”, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2000.
- Ernest Stefan, „O wojnie wielkich Niemiec z Żydami Warszawy”, oprac. Marta Młodkowska, Czytelnik, Warszawa 2003.
- Goldin Lejb, „Kronika jednej doby”, [w:] Sakowska Ruta; „Dwa etapy. Hitlerowska polityka eksterminacji Żydów w oczach ofiar”, przeł. Jan Leński, Ossolineum, Wrocław 1986.
- Hauser Irene, „Cud, że ręka jeszcze pisze…”, przeł. Jerzy W. Solecki, Wydawnictwo Libellus, Warszawa 1993.
- Korczak Janusz, „Pamiętnik”, [w:] tegoż, „Wybór pism”, Nasza Księgarnia, Warszawa 1958.
- Nelken Halina, „Głód”, [w:] Borwicz Michał M. (oprac.); „Pieśń ujdzie cało. Antologia wierszy o Żydach pod okupacja niemiecką”, Wydawnictwo Ośrodek Brama Grodzka, Lublin 2012 [reprint wydania z 1947 r.].
- Różycki Stanisław (a), „Obrazki uliczne z getta”, [w:] Person Katarzyna (oprac.), „Archiwum Ringelbluma. Getto warszawskie. Życie codzienne”, Żydowski Instytut Historyczny i Wydawnictwo DiG, Warszawa 2011.
- Różycki Stanisław (b), „Kawiarnie”, [w:] Person Katarzyna (oprac.), „Archiwum Ringelbluma. Getto warszawskie. Życie codzienne”, Żydowski Instytut Historyczny i Wydawnictwo DiG, Warszawa 2011.
- Sierakowiak Dawid, „Dziennik Dawida Sierakowiaka”, oprac. Lucjan Dobroszycki, Iskry, Warszawa 1960.
Opracowania
- Engelking Barbara, „»Czas przestał dla mnie istnieć…« analiza doświadczenia czasu w sytuacji ostatecznej”, Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 1996.
- Engelking Barbara, Leociak Jacek, „Getto warszawskie. Przewodnik po nieistniejącym mieście”, Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 2001.
- Leociak Jacek, „Tekst wobec Zagłady (o relacjach z getta warszawskiego)”, Wydawnictwo Leopoldinum, Wrocław 1997.
- Sakowska Ruta, „Ludzie z dzielnicy zamkniętej. Z dziejów Żydów w Warszawie w latach okupacji hitlerowskiej”, Wydawnictwo PWN, Warszawa 1993.
- Zimand Roman, „O literaturze dokumentu osobistego w ogóle a o diarystyce w szczególności”, [w:] tegoż „Diarysta Stefan Ż.”, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław, Warszawa 1990.
Artykuły powiązane
- Janczewska, Marta – Zapach gettowej codzienności
- Janczewska, Marta – Dźwiękowa panorama getta
- Leociak, Jacek – Świadectwa Holokaustu – zapis bólu
- Leociak, Jacek – Świadectwa Holokaustu – naoczność
- Marzec, Grzegorz – Sienkiewicz – metaforyczny smak w Trylogii
- Marzec, Grzegorz – Pozytywizm – smak
- Marzec, Grzegorz – Orzeszkowa – smak
- Wróblewski, Maciej – Głód – proza obozowa
Bibliografia
- 1Literatura dokumentu osobistego – Zbiór tekstów należących do obszaru pisarstwa autobiograficznego we wszystkich jego gatunkowych odmianach. Specyfikę literatury dokumentu osobistego wyznaczają trzy podstawowe właściwości: po pierwsze – płynność granic międzygatunkowych i łatwość ich przekraczania, mająca swe źródło w spersonalizowanej narracji; po drugie – rozmycie opozycji miedzy „prawdą” a „zmyśleniem”, którego źródłem jest gra między referencyjnością tekstu a kompozycyjnymi regułami opowiadania; po trzecie – wielka różnorodność gatunków i odmian. Do najczęściej występujących odmian gatunkowych literatury dokumentu osobistego należą dziennik, pamiętnik, list.