Świadectwa Holokaustu – naoczność

Wzrok to zdecydowanie dominujący zmysł w zapisach doświadczenia Zagłady Żydów sporządzanych tam i wtedy, czyli w gettach lub w ukryciu po stronie aryjskiej. Wiąże się to z pojęciem świadka oraz z aktem świadczenia – kategoriami fundamentalnymi dla literatury Holokaustu i czyniącymi z niej szczególną postać literatury świadectwa, rozgrywającej się w polu napięć między relacją a kreacją, fikcjonalnością a dokumentaryzmem, niedającą się pojąć grozą rzeczywistości a możliwością jej przedstawienia w języku. Potrzeba dawania świadectwa, a tym samym utrwalenia i przekazania światu prawdy o bezprecedensowej katastrofie narodu żydowskiego, wyłoniła się z wielką mocą jeszcze w trakcie trwania Zagłady jako nieodparty imperatyw moralny. W konsekwencji spowodowało to konieczność przemyślenia pojęcia podmiotowości w kategoriach bycia świadkiem, a kondycja świadka Zagłady stała się przedmiotem filozoficznych dociekań. (zob. Lang 2006; White 2009; Eagelstone 2007; Leociak 1997; Ubertowska 2007; Głowacka 2003; Agamben 2008)

Świadectwo jest rdzeniem literatury dokumentu osobistego, obejmującej rozległy obszar pisarstwa autobiograficznego we wszystkich jego gatunkowych odmianach. W jej obrębie wyróżnić można dwa podstawowe bieguny: „świat pisania o sobie wprost”, czyli postawa wyznania oraz „świat naocznego świadectwa”, czyli postawa świadka (Zimand 1990). Naoczność konstytuuje zatem świadectwo, a semantyka czasownika „świadczyć” na niej między innymi się buduje: jestem świadkiem i składam świadectwo to znaczy manifestuję zarówno swój bezpośredni związek z tym, o czym mówię / piszę („widziałem to na własne oczy”), jak i pewien stan mentalny, wiedzę („znam prawdę”) (Wierzbicka 1987: 130-131). Zapis doświadczenia naoczności w świadectwach Zagłady pisanych tam i wtedy nie jest więc czymś przygodnym, a tym bardziej przypadkowym, lecz stanowi warunek możliwości jej powstania. Przypomnijmy, że jeden z komponentów pola semantycznego słowa doświadczenie (zaznać, doznać – w sensie odczuwać coś) wskazuje na jego zmysłowy, sensualny charakter (Nycz 2006: 12). Dawanie świadectwa czy też świadczenie w wymiarze sensualnym jest w pewnym sensie rezultatem aktu widzenia, patrzenia na coś, spojrzenia. Jest potwierdzeniem obecności realnej w tej sytuacji, w tym miejscu i w tym czasie: byłem – zobaczyłem – i o tym zaświadczam.

Naoczność świadectwa gwarantuje realność i bezpośredniość doświadczenia Zagłady. Ekwiwalentem tekstowym naoczności jest zapis sytuacji spojrzenia, patrzenia na coś lub na kogoś. Charakterystycznym przypadkiem jest tu często występujący motyw okna (spoglądania przez okno) – kluczowy znak naoczności, posiadający kilka wariantów, w zależności od usytuowania w przestrzeni (miejsca, z którego patrzę) i kierunku spojrzenia (na co patrzę i co widzę). Motyw okna stanowi swoisty emblemat zapisów doświadczenia Zagłady jako tekstów ewokujących „świat naocznego świadectwa”. Pełni on co najmniej trzy funkcje: sygnalizuje ramę modalną, stanowi figurę percepcyjną oraz wprowadza perspektywę narracyjną. Konstruowany na takich zasadach przekaz obdarzony jest najwyższym stopniem wiarygodności. Jednym z kanonów wiedzy potocznej jest bowiem przeświadczenie, że nie może nas mylić świadectwo zmysłów i że w ostatecznej instancji to one są gwarantem prawdziwości naszego poznania. Formuła naocznego świadectwa dałaby się zatem sparafrazować następująco: to, co opisuję, naprawdę istnieje; jest czymś realnym, dającym się zobaczyć; to, co opisuję, jest prawdą, ponieważ widziałem to na własne oczy. A przecież – mówiąc słowami Miłosza – „wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie”.

Spojrzenie przez okno można potraktować jako wykładnik doświadczenia percepcyjnego, poznawczego i egzystencjalnego zawartego w zapisie. Dwa podstawowe typy tych doświadczeń zawierają się z jednej strony – w metaforze „okna z widokiem na stronę aryjską”, z drugiej – “okna z widokiem na getto”. Zapytajmy więc: co widzi przez okno człowiek uwięziony za murami getta i spisujący swoje świadectwo?

„Okno na stronę aryjską”.

W tym wypadku spojrzenie kieruje się na zewnątrz dzielnicy zamkniętej, a okno jest znakiem granicy, której nie można przekroczyć. Otwiera się na obszar dobrze znany, ale niedostępny, chociaż jest na wyciągnięcie ręki. Przestrzenna i emocjonalna bliskość tego, co za oknem kontrastuje z upokarzającą sytuacją zamknięcia. Wzbudza ból i tęsknotę nie do zaspokojenia. Uświadamia, że między gettem a resztą świata mają być zerwane wszelkie połączenia. Przez okno widać „drugą stronę” zarówno w dosłownym sensie podziału na getto i stronę aryjską, jak i metafizycznym – widać inny świat, na który nie wolno patrzeć, widok taki jest zakazany. Poetycka syntezę tego doświadczenia znajdujemy w wierszu Władysława Szlengla „Okno na tamtą stronę”.

Władysław Szlengel : Okno na tamtą stronę: 59

A mnie w oknie stanąć nie wolno
(bardzo to słuszny przepis),
Żydowskie robaki… krety…
Powinni i muszą być ślepi.
Niech siedzą w barłogach, norach
w robotę z utkwionym okiem
i wara im od patrzenia
i od żydowskich okien…

Inne zapisy akcentują, że widok za oknem jest nie tyle zakazany, ile raz na zawsze odebrany. Okno na stronę aryjską wyprowadza wzrok ponad mury i granice, dając jednocześnie patrzącemu gorzką świadomość wyzucia z przestrzeni. W dzienniku Mary Berg czytamy: „Po drugiej stronie kolczastych drutów króluje wiosna. Z mojego okna widzę młode dziewczyny z bukiecikami fiołków spacerujące »aryjską« stroną ulicy. (…) Ale w getcie nie ma ani śladu wiosny” (Berg 1983: 64). Zdziwienie, że wszystko po tamtej stronie jest takie normalne, ale dla nas już nieosiągalne, takie bliskie i zwyczajne, tylko nas już tam nie ma, jest zdziwieniem patrzącego zza grobu na świat żywych. Stanisław Sznapman zapisuje: „Z okien po drugiej stronie muru widać tyle wysokich niezamieszkałych domów naokoło. (…) Jak dobrze można by tam było przebyć niezauważonym do lata, a później wyjechać gdzieś daleko do lasu. Taki duży jest świat, tylko dla nas w nim miejsca nie ma” (Sznapman 1993: 203). Widok przez okno daje namiastkę wolności, ale sprawia jeszcze większy ból, bowiem otwarte okno staje się paradoksalną figurą uwięzienia. 18 maja 1942 roku Abraham Lewin konstatuje: “Dziś prawdziwie wiosenny dzień”. Zaraz jednak dodaje: „Siedzę przy otwartym oknie i nie czuję chłodu. Nie można jednak radować się przyrodą, wspaniałym, boskim światem. Poniewieramy się w więzieniu, jakiego ludzkość nigdy nie widziała” (Lewin 1956: 179).

Podwójną symbolikę okna w getcie odsłania ostatni zapis „Pamiętnika“ Janusza Korczaka, sporządzony dzień przed wymarszem na Umschlagplatz. Z jednej strony spojrzenie jest tu wyrazem pragnienia pokonania przepaści i nadziei na spotkanie z drugim człowiekiem. Z drugiej zaś strony boleśnie uzmysławia tą przepaść. W tym fragmencie okno oznacza otwarcie na świat i człowieka, a zarazem oddzielenie od świata. Nie można wyjść na spotkanie drugiego, nie odsłaniając się, nie stając się widocznym. A to właśnie stanowi śmiertelne zagrożenie. Okno w getcie wzbudza w patrzącym tęsknotę za przestrzenią bez granic, niwecząc jednocześnie bezpieczne ukrycie. Odsłania głowę do odstrzału. Korczak podlewając kwiaty obserwuje przez okno niemieckiego wartownika. Spotykają się wzrokiem. „Moja łysina w oknie – taki dobry cel. Ma karabin. Dlaczego stoi i patrzy spokojnie? (…) Co by zrobił, gdybym mu kiwnął głową? Przyjaźnie ręką pozdrowił?” (Korczak 1986: 402)

„Okno z widokiem na getto”.

Spojrzenie przez takie okno prowadzi do środka, do wewnątrz świata, w którym znajduje się patrzący – do getta. Widzi on świat zamknięty, osobny i oddzielony od reszty. Tak się patrzy z okna oficyny na otoczone ze wszystkich stron podwórko-studnię. Obserwator i przedmiot obserwacji wrzuceni są w tę samą przestrzeń. Nic nie prowadzi spojrzenia poza miejsce, w którym się jest, nie uwalnia wzroku, nie karmi go tęsknotą nieosiągalnego horyzontu. Okno na stronę aryjską daje choć miraż wolności, ale i tak nie ma przez nie ucieczki. Tym bardziej nie ma ucieczki przez okno, z którego widać getto. Może być to tylko rozpaczliwa ucieczka donikąd, ponieważ okno prowadzi w sam środek rzeczywistości, z której pragnie się uciec. Metaforycznym obrazem uwięzienia w przestrzeni i niemożności wyrwania się z potrzasku jest opisane przez Emanuela Ringelbluma zdarzenie z września 1941. Rzecz dzieje przed budynkiem Arbeitsamtu.

Emanuel Ringelbaum : Kronika getta warszawskiego: 321-322

„Spod Warszawy przywieziono wozem Pinkerta kilku skatowanych obozowiczów, pobitych, skrwawionych. (…) Przez okna budynku wyglądali kandydaci, którzy mieli pojechać do tego samego obozu. Zobaczywszy, w jakim stanie powrócili [ich poprzednicy], zbuntowali się i krzyczeli: »Zabijcie nas, ale tam nie pojedziemy!« I zaczęli wyskakiwać przez okna” (

Okno na getto otwiera przed patrzącym panoramę grozy i horroru. Lewin mieszkał tuż przy murze. Przez zamurowywaną i wciąż na nowo wybijaną dziurę odbywał się nieustający szmugiel. „Wczoraj o 9-ej wieczór zastrzelono pod moim oknem żydowskiego chłopca w wieku 13 – 14 lat. Morderstwa dokonał granatowy policjant. Strzelał przez dziurę w murze i trafił chłopca prosto w serce” (Lewin 1956: 192). Szczególnie przerażającym widokiem jest deportacja. Świadkowie akcji likwidacyjnej widzą brutalne wyciąganie z mieszkań na ulicę, pochody Żydów gnane na Umschlagplatz, po drodze maltretowanych i ograbianych. Chaim Kapłan obserwuje blokadę okolicznego domu prowadzoną przez żydowskich policjantów.

Chaim Kapłan : Scroll of Agony: 387-388

„Tuż obok scena »polowania«, przez okno mojego mieszkania dostrzegłem schwytanych w pułapkę i byłem tak wstrząśnięty, że niemal bliski szaleństwa. (…) Widzę na własne oczy, jak chwytają starą kobietę idącą z jakąś puszką. (…) Została złapana przez bezwstydną żydowską kanalię. Wyśle się ją «na Wschód»”.

Autor dwukrotnie podkreśla z naciskiem naoczność swego świadectwa. Skupia wzrok na konkretnej osobie. To ograniczenie spojrzenia sprawia, że obserwujący i obserwowany stają niejako twarzą w twarz, we wspólnej przestrzeni tego samego dramatu. Ten, kto dziś wygląda jeszcze z własnego mieszkania przez okno, już jutro znaleźć się może na ulicy. Z obserwowanego stać się obserwowanym, ze świadka – ofiarą. Z więzienia na Pawiaku Mary Berg obserwuje wielką akcję likwidacyjną getta warszawskiego. W swoim dzienniku zapisuje tylko to, co sama zdoła zobaczyć przez wychodzące na ul. Dzielną okno celi. “Kilka dni temu staliśmy wszyscy przy oknie i patrzyliśmy, jak Niemcy otaczają budynki. Szeregi dzieci trzymających się za rączki zaczęły wychodzić z bramy. (…) Na końcu tego pochodu maszerował dr Korczak (…)” (Berg 1983: 186). Diarystka myli się sądząc, że jest świadkiem likwidacji Domu Sierot Janusza Korczaka. Mieścił się on wówczas nie na Dzielnej, lecz w zupełnie innym miejscu Warszawy – na Siennej 16 i to stamtąd 5 sierpnia 1942 Korczak z dziećmi poszedł na Umschlagplatz. Ta pomyłka jest jednak – paradoksalnie – dowodem na naoczność zapisanego świadectwa, ponieważ według maksymy Goethego: „zmysły nie kłamią, kłamie sąd” (Goethe 1977: 23). Odcięta niemal całkowicie od informacji o wydarzeniach w getcie, wie tylko tyle, ile zdoła zobaczyć przez okno Pawiaka. Była świadkiem likwidacji Głównego Domu Schronienia na Dzielnej 39, a nie korczakowskiego sierocińca. Korczak już w getcie był postacią legendarną. Wyglądając przez okno swojej celi Mary Berg ujrzała przed sobą wcielenie owej legendy, ponieważ to właśnie chciała ujrzeć.

Znamy wiele zapisów deportacji z innych gett, w których okno odgrywa znaczącą rolę. To przez nie można było bezradnie patrzeć na to, co dzieje się z najbliższymi. „Stałam w biurze przy oknie, widziałam jak szeregami odchodzą na śmierć ofiary, a wśród nich moja Matka, której nie mogłam rozpoznać” – relacjonuje Anna Federbusch-Ophir likwidację getta w Tarnopolu (2003: 363). Żydowi nie wolno było jednak przyglądać się akcji. Aleksandra Mandel śledzi przebieg likwidacji getta w Przemyślu. „Widzę to wszystko z naszego okna – pisze. – Odejść od okien! Pozamykać okna! Gestapowcy zapędzili się w naszą uliczkę. Z przerażeniem odbiegam od okna” (Mandel 2003: 38). Okno jest szczeliną, przez którą widać horror, ale widok ten w niektórych sytuacjach i miejscach jest zabroniony. W okolicach więzienia na Pawiaku, wśród gęsto zaludnionych ulic getta warszawskiego, obowiązywał zakaz wyglądania z mieszkań. „Po obu stronach Pawiaka musiano zakryć okna grubym, czarnym papierem lub czarną dyktą. Okna muszą być zamknięte dniem i nocą. Za każdą szparę, za każdą dziurkę grozi kara śmierci (…)” (Ringelblum 1983: 377).

Marian Berland patrzy na ogarnięte powstaniem getto warszawskie z balkonu swego mieszkania na czwartym piętrze przez teatralną lornetkę. Koło niego przesuwa się makabryczny pochód pędzonych na Umschlagplatz, a on ogląda wszystko z balkonu, niczym z galerii teatru, w którym nie ma podziału na widzów i aktorów, na scenę i widownię. Odpowiedzią na tę sytuację nie do zniesienia jest odmowa widzenia, zamknięcie oczu.

Marian Berland : Dni długie jak wieki: 22

„Dużo już widziałem strasznych rzeczy podczas tej wojny, ale tego widoku nie mogłem znieść, nie chciałem dłużej patrzeć, oddałem lornetkę najbliżej stojącemu i czym prędzej odszedłem. (…) Zamknąłem oczy (…). Nie chcę sobie w ogóle uprzytomnić, że razem z najbliższymi mogę się w każdej chwili znaleźć w takim samym położeniu jak ci ludzie tam, na Umschlagu”.

Podobnie zachowuje się Salomon Szlakman ze Słonimia, obserwujący z ukrycia likwidację sierocińca: chce, a zarazem nie chce na to patrzeć. Ale jednak patrzy do końca.

Salomon Szlakman : Życie i Zagłada Żydów polskich 1939-1945. Relacje świadków.: 523-524

„Mając dobry punkt obserwacyjny, bo z okienka na strychu, widziało się most i szosę prowadząca do Baranowicz, most, którędy prowadzono transporty [do] zabijania. Wtem oczom moim przedstawia się następujący widok: idzie grupa około osiemdziesięciorga dzieci, ustawionych dwójkami, jedno przy drugim, takie przytulone, płaczące, starsze dzieci niosły na rękach małe (…). Na moście zachciało się jednemu pijanemu żandarmowi zabawić, więc sobie wziął dwoje dzieci, strzelił im w głowy i rzucił do wody (…). Boże! Lepiej bym oślepł!”.

Teatralna lornetka Mariana Berlanda sygnalizuje teatralizacje samego aktu patrzenia. Ramy okienne, niczym konstrukcja sceny, odgraniczają przestrzeń, na której skupia się wzrok widza. Okno oddziela, oddala i organizuje widzenie. Przez okno widać grozę, której patrzący nie mogą znieść, aż w końcu odwracają oczy. Niekiedy jednak przez tą szczelinę prześwituje sam byt – straszny i piękny. Groza hipnotyzuje wzrok i nie pozwala patrzącemu oderwać oczu. Oto Marian Berland obserwuje ze swojego balkonu gigantyczny pożar getta:

Marian Berland : Dni długie jak wieki: 32; 38

„Na wszystkich krańcach płoną pojedyncze domy. Widok zaiste groźny i wspaniały. (…) Do końca życia nie zapomnę tego, co wówczas ujrzałem. Jak okiem sięgnąć jedno wielkie morze ognia. Zda się, że przyszedł koniec świata. To już płoną nie pojedyncze domy, ale całe szeregi ulic, cała dzielnica. Gdzie tylko spojrzę, wszędzie to samo. (…) Mam wrażenie, że siedzę w arce Noego, a dookoła mnie potop ognia. Leżę, patrzę i nie mogę oczu oderwać. (…) Noc grozy i Sądu Ostatecznego”.

Spojrzenie przez okno potwierdza sytuację uwięzienia w przestrzeni zamkniętej i skazania na wyznaczony w niej los. W ostatecznym rachunku przywodzi patrzącego na skraj szaleństwa lub zmusza do odwrócenia wzroku, zamknięcia oczu. Spojrzenie na getto prowadzi więc w pewnym sensie do niewidzenia, do ślepoty. Jednak to przez okno można niekiedy zobaczyć więcej, niż jest się w stanie pojąć i znieść. W błysku epifanii odsłania się czasem przed patrzącym mysterium tremendum.

Źródła

Opracowania

  • Agamben Giorgio; „Świadek”; [w:] tegoż „Co zostaje z Auschwitz. Archiwum i świadek. (Homo sacer III); przeł. Sławomir Królak, Wydawnictwo Sic!; Warszawa 2008.
  • Czermińska Małgorzata; „Trzy postawy autobiograficzne”; [w:] tejże „Autobiograficzny trójkąt. Świadectwo, wyznanie, wyzwanie”; Universitas; Kraków 2000.
  • Eagelstone Robert; „Świadectwo jako gatunek”; „Teksty Drugie” 2007; nr 5.
  • Głowacka Dorota; „Jak echo bez źródła. Podmiotowość jako dawanie świadectwa a literaturze Holokaustu”; „Teksty Drugie” 2003; nr 6.
  • Goethe Johan Wolfgang; „Refleksje i maksymy”; przeł. Jerzy Prokopiuk; Czytelnik; Warszawa 1977.
  • Lang Berel; „Przedstawienie zła: etyczna treść a literacka forma”; [w:] tegoż „Nazistowskie ludobójstwo: akt i idea”; przeł. Anna Ziębińska-Witek; Wydawnictwo Uniwersytety Marii Curie-Skłodowskiej; Lublin 2006.
  • Leociak Jacek; „Tekst wobec Zagłady. O relacjach z getta warszawskiego”;Monografie Fundacji Na Rzecz Nauki Polskiej; Wydawnictwo Leopoldinum; Wrocław 1997.
  • Nycz Ryszard; „O nowoczesności jako doświadczeniu. Uwagi na wstępie”; [w:] „Nowoczesność jako doświadczenie”; pod red. Ryszarda Nycza, Anny Zeidler-Janiszewskiej, Universtas; Kraków 2006.
  • Ubertowska Aleksandra, „Świadectwo – trauma – głos. Literackie reprezentacje Holokaustu”; Universitas; Kraków 2007.
  • White Hayden; „Realizm figuralny w literaturze świadectwa”; [w:] tegoż „Proza historyczna”; pod red. Ewy Domańskiej; Universitas; Kraków 2009.
  • Wierzbicka Anna; „English Speech Act Verbs. A Semantic Dictionary”; Academic Press; Sydney, Orlando 1987.
  • Zimand Roman; „O literaturze dokumentu osobistego w ogóle a o diarystyce w szczególności”; [w:] tegoż „Diarysta Stefan Ż.”; Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław; Warszawa 1990.

Źródła

  • Berg Mary; „Dziennik z getta warszawskiego” (1983); przeł. Maria Salapska; Czytelnik; Warszawa 1983.
  • Berland Marian; „Dni długie jak wieki” (1992); Niezależna Oficyna Wydawnicza; Warszawa 1992.
  • Federbusch-Ophir Anna; [bez tytułu] (2003); [w:] „Życie i zagłada Żydów polskich 1939-1945. Relacje świadków”; wybór i op. Michał Grynberg, Maria Kotowska; Oficyna Naukowa; Warszawa 2003.
  • Kaplan Chaim A.; „Scroll of Agony. The Warsaw Diary of Chaim A. Kaplan” (1966); transl. Abraham I. Katsh; Indiana University Press; Bloomington and Indianopolis 1999.
  • Korczak Janusz; „Pamiętnik”; [w:] tegoż „Pisma wybrane”, t. IV; Nasza Księgarnia; Warszawa 1986.
  • Lewin Abraham; „Dziennik z getta warszawskiego” (1956); przeł. Adam Rutkowski, „Biuletyn ŻIH” 19-20 (1956).
  • Mendel Aleksandra [bez tytułu] (2003); [w:] „Życie i zagłada Żydów polskich 1939-1945. Relacje świadków”; wybór i op. Michał Grynberg, Maria Kotowska; Oficyna Naukowa; Warszawa 2003.
  • Ringelblum Emanuel; „Kronika getta warszawskiego. Wrzesień 1939 – styczeń 1943”; przeł. Adam Rutkowski; Czytelnik; Warszawa 1983.
  • Szlakman Salomon; [bez tytułu] (2003); [w:] „Życie i zagłada Żydów polskich 1939-1945. Relacje świadków”; wybór i oprac. Michał Grynberg, Maria Kotowska; Oficyna Naukowa; Warszawa 2003.
  • Szlengel Władysław; „Co czytałem umarłym. Wiersze z getta warszawskiego”; zebrała i opracowała Irena Maciejewska; Państwowy Instytut Wydawniczy; Warszawa 1977.
  • Sznapman Stanisław; „Dziennik z getta”; [w:] „Pamiętniki z getta warszawskiego. Fragmenty i regesty”; oprac. Michał Grynberg; Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa

Artykuły powiązane