W piśmiennictwie dawnym obserwujemy występowanie charakterystycznego typu metaforyki, opartego na porównaniach różnego rodzaju odgłosów natury – takich jak śpiew ptaków, ujadanie psów, szmer potoku, burzowe grzmienie etc. – domuzyki. Możemy interpretować to zjawisko jako dążenie do sui generis literackiego restrukturyzowania i porządkowania rzeczywistości, ujmowania jej w kategoriach dzieła sztuki, któremu harmonijną i przemyślaną konstrukcję nadał kunszt człowieka.
W analogicznym sensie to, co naturalne, było harmonijnym i przemyślanym, właśnie kunsztownym, dziełem Boga. W takim sensie natura i sztuka stanowią wprawdzie dwie przeciwstawne sfery rzeczywistości, ale zarazem i w doskonały sposób się dopełniają.
Z drugiej strony w poezji tego okresu istnieje tendencja o przeciwstawnym kierunku: tendencja do przypominania o naturalnym pochodzeniu muzyki. I tak, flet naśladuje głos ptaków; instrumenty strunowe – cykadę. Maciej Kazimierz Sarbiewski w Bogach pogan przytacza opowieść, która poświadcza genezę tego obrazu poetyckiego:
Mikołaj Hussowski : Pieśń o żubrze: 140 Świadomi powiadają, że nad wszelkie surmy, Nad wszelkie dźwięki lutni idzie ten ich [żubrów – M. Lisecka]głos: Przeróżne wszystkie tony w jedną się zlewają Harmonię, ponad którą nie ma słodszych brzmień.
Hieronim Morsztyn : Historia ucieszna o królewnie Banialuce: 94 To czas był naweselszy, gdy ptastwo pierzchliwe piosneczki powtarzało w krzkach świegotliwe, nocne puchacze hejnał nade dniem śpiewały, […].
Abraham Rożniatowski : Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa: 131-132 Samo Echo pamięć wydrożyło, kiedy usilnym płaczem o kamień dzwoniło, lejąc z kąta do kąta głos nieutulony, jako kiedy po sklepach brzmią krzykliwe dzwony.
Samuel Twardowski : Dafnis drzewem bobkowym: 31-32 Tu ptacy mężni, a tu ogarowie Kwilą w głębokie zaciekszy się cienie. Nie tak tubalne erytrejskie dzwony, Jako ich cieszy krzyk nieutulony.
Stanisław Grochowski : Wirydarz abo kwiatki rymów duchownych o dziecięciu Panu Jezusie: 45 O szemranie łagodne dzwoneczkowi podobne, […].
Wacław Potocki : Sędzia głupi: 142 Ruszy słowik wszelkiego śpiewania sposobu, To fraktem [modulując], to tenorem, to altem, to basem […].
Szczególną popularnością cieszyła się w baroku klasyczna, stosowana już kiedyś przez Szekspira, metafora przyrównująca do muzyki ujadanie myśliwskich psów (często zdarzało się zresztą, że faktycznie nosiły one imiona nawiązujące do nazewnictwa instrumentów muzycznych):
Szekspir : Sen nocy letniej: 108 I nigdy przedtem nie słyszałam takich Dźwięcznych koncertów szczekania; nie tylko Lasy, lecz nieba, strumienie i cała Kraina wokół wibrowała echem. Zgodny dysonans, melodyjny grzmot! […] głosy mają zgrane w akord Niczym bateria dzwonów.
Hieronim Morsztyn : Historia ucieszna o królewnie Banialuce: 38 Krzyczy głośno Sóweczka i Kornet podżary, brat i siostra tak z sobą rady chodzą w pary; jest innych przy nim wiele Puzanów i Sztortów, Kaet i z grubym głosem Trafiaków, Pomortów.
Wespazjan Kochowski : Myślistwo. Do J.M.P. Michała Oraczowskiego Rotmistrza J.K.M.: 32-33 Nie tak łabęcie głośno na Strymonie Nucą przy ostatnim zgonie, Erytrejskie nie tak dzwony Wdzięczne, jako krzyk psi nieutulony. Fraszka w Narbonie organy misterne Głosy wydając nieźmierne, Gdy ogarzy skulą w lessie, Daleko huczniej echo odgłos niesie.
Hiacynt Przetocki : Postny obiad: 178 Wymienia psiuk różne ogary, woła, trąbi, krzyczy bez miary; Cytry, Surmy i Cymbały dawają głos zuchwały: „Taff, taff, taff!
Wespazjan Kochowski : Monarsza zabawa myśliwe dzieło. Do W.J.M.P. Aleksandra Lubomirskiego starosty sądeckiego: 283 Nie wiem, która ich muzykalna schola uczyła tego: ut, re, mi, fa, sol, la, że tak porządnie głos miarkują w borze, jak w jakim chorze. Jest dyskant z basem, są średnie tenory, jest flet rzewliwy, jest i depres [instrument dęty-M. L.] spory, są alty głośne, dane z gardł tak wiela – jedna kapela.
Metafory te bazują na tym samym wyobrażeniu: szczekanie psów łączy się w głosy o różnej wysokości, a rozmaitość rejestrów staje się osią porównania, które najbardziej szczegółowo opracował Kochowski. Hieronim Morsztyn zestawia psie głosy parami (być może kierując się rejestrami brzmień, od dyszkantowych do niskich). Kochowski pisze o czterogłosowym chórze. Dźwięki organów także łączyły się w głosy i rejestry. Zestawienie z organami niewątpliwie ma obrazować przepych, potęgę i dostojność opisywanego brzmienia – organy były przecież w XVII stuleciu instrumentem o najpotężniejszym osiągalnym dźwięku (u Kaspra Miaskowskiego towarzyszy im epitet „głośne” (Łódź opaleńska Kaspra Miaskowskiego: 260)). Ponadto w organach imituje się innego typu instrumenty, w szczególności aerofony (jak flet, trąbka, puzon, kornet etc.), a także stosuje się zasadę echa. Wzmianka Kochowskiego o „organach narbońskich” może sygnalizować po prostu organy francuskiej konstrukcji – charakteryzowały się one ostrym, przenikliwym brzmieniem.
Nie bez powodu Hieronim Morsztyn, kiedy opisuje baśniowy pałac królewny Banialuki, zaznacza, że muzykę zastępował tam śpiew ptaków:
Hieronim Morsztyn : Historia ucieszna o królewnie Banialuce: 47 Muzyki tam nie było, tylko rozmaite swym głosem ptastwo cieszy uszy niezakryte, które wolno po izbie bez klatek latały.
W ilustracyjnej muzyce baroku często obrazowaniu podlega kunsztowna, artystyczna linia śpiewu ptaka – poprzez kunsztowne arpeggioAegritudo amoris – Choroba miłosna. Topos aegritudo amoris pojawia się powszechnie w literaturze europejskiej od czasów Safony, a do jego składowych elementów należy wymienianie i opisywanie fizjologicznych objawów zakochania (bladość, drżenie, szum w uszach, zamroczenie etc.). , progresywnie powtarzane skoki interwałowe zastępują odgłosy ptaków (u Stefana Landiego w madrygale Augellin, che‘l tuo amor…; w arii As when the dove z serenaty Acis and Galatea Georga Friedricha Händla). W poezji ta sama kunsztowność musi zostać po prostu opowiedziana. Posłużmy się charakterystycznym przykładem:
Samuel Twardowski : Dafnis drzewem bobkowym: 21 Ty po gałęziach ptaszętom zwieszonym Słodsze nad kanar moderujesz głossy. Ze szczebiotaniem swym nieutulonym Kwilą, gdy Febus wstawa złotowłossy.
Szczebiot i kwilenie to wprawdzie nazwy głosów wywodzących się typowo ze świata natury, ale słodkie głosy ptaków u Twardowskiego są moderowane, strojone – a zatem poddane rygorowi kunsztu artystycznego. Wespazjan Kochowski głosy ptaków nazywa po prostu muzyką, a Kasper Miaskowski porównuje je do muzyki (Kochowski: Utwory poetyckie. Wybór: Muza słowiańska na koronacyjej Najjaśniejszego Monarchy Michała Króla Polskiego, W. Ks. Lit. etc.etc. anno 1669: 164; Miaskowski: Zbiór rytmów: Tren pocieszny na śmierć Zygmunta Rybskiego dziecinki małej krzesnego swego; 309). Muzykiem nazywa Stanisław Grochowski szczygła (Grochowski, Wirydarz abo kwiatki rymów duchownych o dziecięciu Panu Jezusie X, 4: Szczygiełek ptaszek: 62); zaś słowik określany jest przezeń „mistrzem ptastwa wszego” (Grochowski, Wirydarz abo kwiatki rymów duchownych o dziecięciu Panu Jezusie VI, 4: Matka do słowika: 49). Elżbieta Drużbacka głosy ptaków przyrównuje do włoskiej muzyki instrumentalnej (mimo że słowo „koncert” należy w tym wypadku traktować jako synonim popisu muzycznego, nie zaś jako nazwę genologiczną):
Elżbieta Drużbacka : Pochwała lasów i miłego w nich na osobności życia w stanie pasterskim od pewnej pasterki: 129 Wnet różnych głosów stroją instrumenta Po drzewach skacząc wysoko, to nisko; Krzykną roślejsze i drobne ptaszęta, Bezpieczne, chociaż słuchamy ich blisko. Za nic koncerty i włoskich nut sztuki, Ich głosy milsze bez mistrza nauki.
„Muzyka” natury ma nad muzyką sensu stricto tę przewagę, iż brakuje jej właśnie owej cechującej sztukę „sztuczności”, „uczoności”, czy też kunsztu (pojmowanego jako ars). Śpiewy ptasie w naturalny sposób łączą się w głosy i rejestry, które w orkiestrze podporządkowane są rękom kapelmistrza. Wiele mówi użycie w porównaniu właśnie muzyki włoskiej (popularnej zresztą w pierwszej połowie XVIII wieku na polskich dworach magnackich), jako że cechująca ją w szczególnym wymiarze popisowość i wirtuozeria zdają się najdoskonalej tę sztuczność i uczoność odwzorowywać.
Instruktywna pod względem poetyckich sposobów rozwijania imitacji sztuki przez naturę na przykładzie ptasiego śpiewu jest siódma księga Adona, gdzie czytelnik odnajduje cały katalog śpiewających kunsztownie ptaków, przede wszystkim zaś łabędzia i słowika. Wydłużona szyja i dziób łabędzia opisywane są jak konstrukcja aerofonu, zaś słowik to maestro di cappella. Marino także akcentuje „sztuczność” (w sensie „kunsztowność”, „artystyczność”) tak opisywanego ptasiego śpiewu. Słowik jest „wyćwiczony” w swoim kunszcie. Włoskie słowo ricercato, dla którego siedemnastowieczny polski tłumacz nie znalazł stosownego odpowiednika, oznacza „wykwintny”, ale przede wszystkim „afektowany”, „sztuczny”, a zatem ukształtowany artystycznie – w przeciwieństwie do brzmienia naturalnego.
Giambattista Marino-Anonim : Adon: 264 Przeciągi karku długiego rozciąga i pysk otwiera, z którego wyciąga dech, który kiedy do góry wychodzi, przez krzywy macloch [tu: korytarz – M. L.] zakrętami chodzi. Czołga się drżący głos, wdzięczne szemranie dając, wyraża i mdłość, i wzdychanie, które wzdychania ciężkie i głębokie są rycerkaty wdzięczne i wysokie. Ale nad wszytkie ptaki, co latają i które wdzięczne pieśnie rozgłaszają, wypuszcza swój dech drżący i pieszczony syrena leśna, słowik wyćwiczony, i takim kształtem miarkuje swe noty, że się skrzydlatej zda być mistrzem roty; […].
Schemat „natura imitująca sztukę” powiela Kasper Twardowski: odgłos krakania kojarzy mu się bowiem z łacińskim cras („jutro”), a dwa kraczące kruki są jak dwaj śpiewacy, ustawieni celowo po obu stronach bohatera, by przypominać mu o jego nieuchronnym przeznaczeniu:
Kasper Twardowski : Łódź młodzi z nawałności do brzegu płynąca: 51 Dwaj koło uszu krucy mu śpiewali: Cras, cras – odwłoki piosnkę powtarzali.
Z zastanawiającą frekwencją powraca w poezji dawnej odwrócenie klasycznego ideału imitatio, polegającego na naśladowaniu natury, pojmowanej z grecka, jako kosmos. Czym je tłumaczyć? Być może przeświadczeniem o doskonałości sztuki, która to doskonałość każe nadawać dziełom natury status arcydzieła, a może przekonaniem, iż to właśnie sztuka stanowi klucz do interpretowania i rozumienia natury.
Artykuły powiązane
- Lisecka, Małgorzata – Medyczne właściwości muzyki
- Lisecka, Małgorzata – Instrumenty muzyczne a ciało ludzkie
- Lisecka, Małgorzata – Afekt i muzyka
- Walińska, Marzena – Śpiew pasterski
- Lisecka, Małgorzata – Taniec