Sztuka pamięci

Sztuka pamięci (ars memoriae, ars memorativa) początkowo nierozerwalnie była związana z retoryką. Retoryka zaś, sztuka wymowy zrodzona w Grecji, składała się z pięciu części: wynajdywanie treści (inventio), układ i kompozycji (dispositio), styl (elocutio), pamięć (memoria) oraz wygłoszenie (pronuntiatio). Jako część składowa sztuki wymowy memoria omawiana była w traktatach poświęconych retoryce. Do naszych czasów nie zachował się żaden podręcznik grecki, zawierający szczegółowe omówienie zasad, którymi powinni kierować się mówcy podczas zapamiętywania swoich wystąpień. Nie ulega jednak wątpliwości, że zalecenia takie w greckich traktatach retorycznych się pojawiały i za ich pośrednictwem zetknęli się z nimi rzymscy teoretycy wymowy (Yates 1977: 40-61).

Do naszych czasów przetrwały cztery rzymskie teksty retoryczne, zawierające podstawowe wiadomości o pamięci i ars memorativa: anonimowa Rhetorica ad C. Herennium (ok. 86 r. p.n.e.), dwa teksty Cycerona – De inventione (84 r. p.n.e.) i De oratore (55 r. p.n.e.) oraz Institutio oratoria Marka Fabiusza Kwintyliana (przed 95 r. n.e.) (Yates 1977: 13-39; Michałowska 2011: 74-75). Na kształt średniowiecznej teorii ogromny wpływ wywarły szczególnie trzy pierwsze wymienione rozprawy, bowiem podręcznik Kwintyliana na nowo został odkryty dopiero w 1416 roku przez Poggia Braccioliniego (Yates 1977: 67).

Zasadnicze i powtarzane przez stulecia założenia sztuki pamięci są następujące: pamięć dzieli się na naturalną (wrodzoną) oraz sztuczną (udoskonaloną, wspomaganą przez reguły, które można wyćwiczyć i praktykować). Głównym założeniem artis memorativae jest wspomaganie pamięci naturalnej przez sztuczną, zarówno podczas zapamiętywania materiału na własny użytek, jak i podczas przygotowywania mów oraz, w średniowieczu, kazań. Podstawowymi pojęciami, którymi operowano w niemal wszystkich traktatach i podręcznikach, były miejsca (loci) oraz wyobrażenia (imagines). Wyobrażenia dzielono na dwie grupy – podobieństwa rzeczy, które miały przypominać treść, oraz podobieństwa słów, które służyły przypominaniu konkretnych słów lub fraz.

Zasady, zarówno formowania miejsc, jak i wyobrażeń, a także umieszczania imagines w poszczególnych miejscach, odwoływały się do bardzo zmysłowego postrzegania świata, czasem zaś rozmieszczanie wyobrażeń w miejscach porównywano do pisania na tabliczkach woskowych. Reguły odnoszące się do tworzenia miejsc są bardzo uporządkowane, wręcz architektoniczne, natomiast siłę wyobrażeń należało wzmacniać niemal w teatralny sposób, charakteryzując je w szczególny sposób, sprawiać, by były np. wyjątkowo szpetne lub śmieszne (por. zasady alfabetu mnemonicznego).

Z dzieł pochodzących ze schyłku starożytności warto przywołać Wyznania św. Augustyna, który podniósł rangę Pamięci do władzy ludzkiej duszy, stanowiącej wraz z Rozumem i Wolą odbicie Trójcy Świętej w człowieku. Istotne jest także w kontekście artis memorativae porównanie pamięci do domu, w którym umysł odkłada obrazy rzeczy, co nawiązuje z jednej strony do systemu miejsc mnemonicznych, z drugiej zaś, do toposu pamięci jako skarbca, spiżarni, domu, w których przechowujemy nasze skarby, czyli to, co zapamiętane. Autorytet Augustyna odegrał ważną rolę w średniowiecznym pojmowaniu sztuki pamięci. Mniej istotne dla późniejszych systemów, choć warte przywołania jako przykład ciągłości tradycji, jest dzieło Marcjana Kapelli (Martianus Capella) Zaślubiny Filologii z Merkurym, w którym zasady rozmieszczania wyobrażeń w uporządkowanych i odpowiednio oświetlonych miejscach zostały zaczerpnięte z klasycznej teorii retorycznej. Wyobrażenia siedmiu sztuk wyzwolonych – przedstawionych za pomocą wizerunków kobiet, ukształtowane zostały według reguł tworzenia wyobrażeń mnemonicznych (imagines agentes).

Teresa Michałowska, za F. Yates, uważa, iż w dobie dojrzałego średniowiecza nastąpiło przesunięcie zainteresowania pamięcią i sztuką pamięci z pola refleksji retorycznej w stronę rozważań etycznych (Michałowska 2011: 76). Problematykę tę podnosiła m. in. retoryczna szkoła bolońska (XII-XIII w.), gdzie, jak pisze Michałowska „dominowała tendencja do nadawania retoryce sensów mistycznych i zrównania jej z teologią” (tamże). O ile jednak Rhetorica novissima Boncompagno da Signa, czy mistyczne systemy Rámona Llulla (pol. Rajmund Lull; 1232-ok. 1315) nie wywarły chyba większego wpływu na piętnastowieczne traktaty mnemotechniczne o polskiej proweniencji, to niewątpliwie znano w Polsce, rozważano i komentowano dzieła autorytetów takich jak Hugon od św. Wiktora (1096-1141), Albert Wielki (1193-1280), Tomasz z Akwinu (1225-1274), św. Bonawentura (1221-1274) czy św. Bernardyn ze Sieny (1380-1444), a każdy z nich poruszał zagadnienie pamięci.

Hugon od św. Wiktora, kontynuator myśli św. Augustyna, przedstawiciel wczesnej scholastyki, napisał trzy dzieła, w których porusza problematykę pamięci: Didascalion, De arca Noe mystica oraz De tribus maximis circumstantiis. Hugo używa znanego już w starożytności porównania pamięci do skarbca (u Augustyna był to dom), w którym przechowywać należy skarb, czyli Wiedzę. Ponadto zmienił funkcję, jaką pełnić miało zapamiętywanie. Dotychczas retoryka oraz sztuka pamięci służyła zasadzie „zapamiętać, aby powiedzieć”, natomiast Hugo akcentuje rolę autorytetów i nauczyciela i wprowadza zasadę „zapamiętać to, co zostało powiedziane” (Zinn 1974: 211-234). Hugon zwracał również uwagę na czytanie, wygląd i komponowanie stronic. Zgodnie z jego zaleceniami, najlepiej korzystać z książki, którą się bardzo dobrze zna, dzięki temu staje się ona wówczas niemal domowa (domesticus) czy tez rodzinna (familiaris). Porządek (ordo), jedna z głównych zasad sztuki pamięci, według Hugona jest równie istotny podczas pisania w kodeksach, a także podczas uczenia się. Porządek bowiem ma odzwierciedlać uporządkowany stan naszego umysłu (Carruthers 1990: 164-165).

Albert Wielki i św. Tomasz, scholastycy XIII stulecia, łączyli w swych rozważaniach o cnotach kardynalnych teorie Arystotelesa oraz Cycerona. W tym sensie szczególnie istotnymi dziełami starożytnymi były Etyka Nikomachejska oraz O pamięci i przypominaniu sobie Stargiryty, a także De inventione Tulliusza. Albert, za Cyceronem, przyjął, iż pamięć jest składnikiem cnoty roztropności. Poruszał w traktacie O dobru również zagadnienie miejsc i wyobrażeń. Podobnie Akwinata odwoływał się do cycerońskiego ujęcia pamięci jako cnoty roztropności, przy czym rozważania jego są mocno osadzone w teorii poznania Arystotelesa (Michałowska 2011: 76-77).

Obecność zaleceń sztuki pamięci w dziełach autorytetów na pewno miała wpływ na trwałość tradycji mnemotechnicznej. Jednak prawdziwy rozkwit piśmiennictwa mnemotechnicznego przyniósł przełom XIV i XV stulecia. Wydaje się, że bujny rozkwit sztuki pamięci właśnie w tym okresie łączyć należy z przynajmniej trzema czynnikami. Po pierwsze, w tym czasie następuje wzrost liczby studentów, powstają nowe uniwersytety w całej Środkowej Europie, tym samym wzrasta zainteresowanie środkami wspomagającymi naukę. Po drugie, do głosu dochodzą prądy humanistyczne. I choć musiało minąć jeszcze wiele lat, szczególnie w Północnej i Środkowej Europie, nim renesans na dobre rozgościł się w murach europejskich uczelni i umysłach ludzkich, to jednak rzymska literatura, w tym dzieła retoryczne, już cieszyły się coraz większą popularnością, były komentowane, przepisywane, naśladowane, a humaniści odkrywali nowe teksty, przez stulecia spoczywające w murach klasztornych bibliotek, nie czytane przez mnichów, jak było w przypadku Institutio oratoria Kwintyliana, odkrytej w 1416 r.). Po trzecie, zmienił się nieco sposób spisywania kodeksów, a także tworzenia nowych traktatów. W miejsce obszernych traktatów zaczęły się coraz częściej pojawiać teksty krótsze, stanowiące esencję wiedzy na poszczególne tematy, co związane było z coraz większa ilością kopistów – pojawieniem się studentów oraz zakonników (szczególnie kaznodziejów), którzy tworzyli kodeksy podręczne, stanowiące rodzaj niezbędnika w nauce lub pracy kaznodziejskiej. Rozprzestrzenianiu się takich traktatów sprzyjał także wynalazek Gutenberga.

Z pewnością czytano w Polsce takie traktaty jak Memoria fecunda, De memoria artificiali secundum Parisienses, Ars commoda nature commodat et auget, Phoenix sive artificiosa memoria Piotra z Rawenny, De memoria augenda Mathiolusa Perusinusa, Oratoriae artis epitomata Jacobusa Publiciusa, traktaty Konrada Celtisa i podręczniki Thomasa Murnera. Jednak nie poprzestawano na przyswajaniu obcych tekstów. Czytano je (szczególnie w środowisku uniwersyteckim), komentowano, a także pisano rodzime traktaty mnemotechniczne. Dotychczasowe badania wskazują, iż w drugiej połowie XV w. oraz na początku wieku XVI sztuką pamięci szczególnie interesowali się w Polsce bernardyni (Wójcik 2006: 80-86).

Znamy kilka nazwisk zakonników obserwanckich, którzy czynnie zajmowali się sztuką pamięci. Byli to Stanisław Korzybski, Antoni z Radomska (autor niezachowanego traktatu), Paulin ze Skalbmierza oraz Jan Szklarek. Dwaj ostatni pozostawili po sobie traktaty, które przetrwały do naszych czasów. Znamy także, niedawno odkryte, inne krótkie teksty o sztuce pamięci pochodzenia bernardyńskiego (rękopis 119 z Biblioteki Kórnickiej oraz rękopis Lat.O.III.86 z Biblioteki Saltykova-Scedrina w Petersburgu, który zawiera trzy krótkie teksty o ars memorativa).

Badania nad sztuką pamięci w polskiej mediewistyce zaczęły się niedawno. Jednak poprzez analogię do prac zachodnich badaczy można, chyba zasadnie, wysnuć przypuszczenie, że także na terenach Polski sztuka pamięci, choćby pośrednio, miała wpływ na różne przejawy aktywności umysłowej i kulturalnej o doniosłym znaczeniu nie tylko dla historii retoryki czy kaznodziejstwa, ale również w sferach tak z pozoru odległych, jak historia sztuki, historia idei i encyklopedyzm, mistycyzm, pisma różokrzyżowców (a następnie masoneria) czy pedagogika.

By wymienić tylko najważniejsze tropy – badania Kimberly Rivers wykazały wpływ sztuki pamięci na systemy podziału i szeregowania wiedzy w średniowieczu, co miało wpływ na powstawanie różnego rodzaju leksykonów i encyklopedii (Rivers 1997: 147-158), w pewien sposób wciąż żywych i dzisiaj. Frances A. Yates udowodniła, iż niektóre mistyczne elementy w pismach Giulia Camilla, Giordana Bruna czy różokrzyżowca Roberta Fludda, w prostej linii wywodzą się ze starożytnej i średniowiecznej sztuki pamięci oraz mnemonicznych systemów Rajmunda Lulla (Yates 1977). Sven G. Mieth kontynuował myśl Yates, która zwracała uwagę, iż freski Giotta mogą mieć konotacje z ars memorativa (Mieth 1991). Karol Berger wskazywał na relacje sztuki pamięci z mnemotechnicznymi metodami nauki muzyki w średniowieczu (Berger 2003: 71-97). O powiązaniach emblematyki i mnemotechniki, a także wpływie sztuki pamięci na pisma Jana Amosa Komenskiego, a przede wszystkim Johanna Buno oraz Johanna Wickelmanna (Buno został sprowadzony przez Radę Miejską Gdańska do pomocy Komenskiemu) pisał Gerhard Strasser (Strasser 2000).

Na gruncie polskim na powiązania sztuki pamięci z innymi niż retoryka obszarami aktywności kulturalnej zwracano dotychczas uwagę w niewielkim zakresie (por. hasła o wyobrażeniach, miejscach i alfabecie mnemonicznym i literaturę tamże). O wpływie artis memorativae na niektóre realizacje sztuki (architektury) średniowiecznej pisał Tadeusz Jurkowlaniec (Jurkowlaniec 2004), a o powiązaniach tejże z astrologią przyczynki ogłosiła Ewa Śnieżyńska-Stolot (Śnieżyńska-Stolot 1996: 295-306). O sztuce pamięci w Polsce w okresie od trzeciej dekady XVI wieku po koniec wieku XVIII nie pisano dotąd w ogóle. W ostatnim czasie jedynie dziewiętnastowieczne systemy Antoniego Jaźwińskiego, generała Józefa Bema oraz ich naśladowców poddał wnikliwej analizie Piotr Molenda (Molenda 1999).

Artykuły powiązane