Zapach w językowym obrazie miłości erotycznej

Marian Bugajski w swym lingwistycznym studium zapachów zwraca uwagę na niską frekwencję ich nazw w tekstach mówionych (Bugajski 2004: 82) oraz na swoistą „nieautonomiczność” leksyki z tej domeny. Mówiąc „nieautonomiczność”, mam na myśli dwie charakterystyczne właściwości. Po pierwsze tę, że nazwy niektórych jakości zapachowych są „pożyczone” z domeny smaków, jak np. cierpki i cierpkawy, kwaśny, mdlący i mdły czy słodki (Bugajski 2004: 69). Drugim argumentem za „nieautonomicznością” jest to, że – chcąc nazwać zapach bez odwoływania się do zmysłu smaku – musimy odnieść się bezpośrednio do konkretnego elementu świata. Mówimy więc zapach czegoś lub zapach taki jak zapach czegoś, np. zapach róż to‘woń wydzielana przez róże’ lub też‘woń identyczna lub podobna do tej, jaką wydzielają róże’ i wydobywająca się, dajmy na to, z kosmetyku (w semantykę wyrażenia zapach różany wpisane jest porównanie). Bugajski twierdzi, że ów

[…] brak bezpośredniej potrzeby uruchamiania procesu nazwotwórczego w odniesieniu do zapachów” wynika stąd, że zmysł powonienia odgrywa niewielką rolę w ludzkich procesach poznawczych (Marian Bugajski, „Jak pachnie rezeda” : 69).

Niemniej jednak uczony zwraca uwagę na to, że – inaczej niż w komunikowaniu potocznym – w wypowiedziach artystycznych słownictwo z pola semantycznego zapachów, głównie to odnoszące się do woni przyjemnych, jest stosunkowo liczne. O miłych aromatach pisze się zwłaszcza w kontekście miłości erotycznej, a tradycja ta sięga co najmniej Pieśni nad pieśniami, która – jak pisze Bugajski

[…] jest wprost zapachami przesycona: „Woń twych pachnideł słodka, olejek rozlany – imię twe« (Pnp 1,3); »Jego policzki są jak balsamiczne grzędy, dające wzrost wonnym ziołom. Jak lilie wargi jego, kapiące mirrą najprzedniejszą” (Pnp 5, 13) (Marian Bugajski, „Jak pachnie rezeda” 223).

Bugajski, wyjaśniając przyczyny tego zjawiska, konstatuje, że

[…] dzieje doznań olfaktorycznych bardzo wyraźnie są związane z dziejami ludzkiej zmysłowości. Niezależnie od tego, czy zapach jest delikatny – ledwie wyczuwalny, czy silny – drażniący, niesie ze sobą bardziej lub mniej wyraźny podtekst erotyczny, co więcej – staje się elementem erotycznej i seksualnej strategii. (Bugajski Marian, „Jak pachnie rezeda”: 223)

Powołuje się też na pracę Alaina Corbina, który pisze:

„wonna zachęta, delikatniejsza, mniej wyraźna i prymitywna, a być może i bardziej niepokojąca niż fascynacja nagością, lepiej koresponduje z dwuznacznością uwodzicielskiego zamysłu (…) (i) pozwala zachować pozory niewinności” (cyt. za: Bugajski Marian, „Jak pachnie rezeda”: 158).

Rozwija jego myśl, odnosząc ją do literatury. Zauważa, iż zapachy są wykorzystywane po to, aby oddać w tekście dwoisty, cielesno-duchowy charakter miłości; łagodzą ostrą dychotomię pomiędzy zmysłami i uczuciem, gdyż same sytuują się na pograniczu konkretności i ulotności. Pokazuje to na przykładzie Intymnego wiersza Juliana Tuwima, w którym bzowe perfumy pachną jak ukochana kobieta i przywodzą na myśl szczęśliwe chwile z nią spędzone. Wybór przykładu nie jest przypadkowy. Tego typu porównania i metafory

[…] odpowiadają dziewiętnastowiecznym zasadom kreowania wizerunku kobiety i być może nawet z nich wyrastają. (…) To właśnie w XIX wieku zaczyna się przywiązywać wagę do »atmosfery kobiety«, która już na zawsze ma jej towarzyszyć. (…) Woń kobiety (…) może »wzbudzać pożądanie nie uwłaczając skromności – taką rolę wyznacza się sferze zapachowej w wyrafinowanej grze miłosnej, której świadectwem jest nowe przymierze kobiety i kwiatu« – pisze A. Corbin” (Bugajski Marian, „Jak pachnie rezeda” 158).

Obecność sądów, o których pisze Corbin, w językowym obrazie świata potwierdzają wypowiedzi artystyczne, w których ujawniają się „słabe” konotacje słów z pola znaczeniowego zapachu (o konotacjach „słabych”, „tekstowych” patrz: Pajdzińska, Tokarski 1996: 144). Przykładem tego jest następujący erotyk Haliny Poświatowskiej:

my nie wierzymy w piekło

w ogień tańczący

same jesteśmy iskrami

w naszych twarzach co noc

przeglądają się zaspane gwiazdy

my z otchłani światów

pachnące siarką i smołą

(perfumy to też alkohol)

tulimy w miękkim uścisku

tych z piekła i tych z nieba…

(Poświatowska, my nie wierzymy w piekło…: 13)

Zrozumienie tej zmetaforyzowanej wypowiedzi uwarunkowane jest nie tylko przywołaniem w pamięci utrwalonych w kulturze i języku sądów o związku erotyki z ogniem (ogień, iskry), nocą (noc, gwiazdy, zaspany), grzechem (otchłań, piekło, siarka, smoła) i stanami upojenia (alkohol), wymaga ono również uświadomienia sobie „miłosnych” konotacji słowa perfumy. Innym potwierdzeniem, że wyraz ów takie właśnie konotacje posiada, jest wizerunek bohaterek lirycznych w wierszu Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej pt. Ciotki. Tytułowe bohaterki zostały w nim skontrastowane z kobietą, która można by określić mianem kochliwej. Ta ostatnia była „wiotka i pachnąca /przypominała wróżkę i paryską lalkę”, ciotki tymczasem „mężów trzymały krótko, perfum nie lubiły”. Fakt, iż Pawlikowska-Jasnorzewska w uproszczonym rysunku swoich postaci uwzględniła właśnie ich stosunek do pachnideł, stanowi wymowne potwierdzenie obecności w semantyce słowa perfumy konotacji‘związku z miłością erotyczną’. Do tego sądu odwołują się również najnowsze teksty kultury, np. bazuje na nim większość współczesnych reklam perfum.

Związek erotyki i przyjemnych woni, wpisany w nasz system pojęciowy, jest, jak pokazuje Bugajski, wieloaspektowy i uwidacznia się nie tylko w wypowiedziach na temat miłości, ale także w tekstach o zapachach jako takich. Nierzadko, mówiąc o miłych woniach, używamy określeń z domeny erotyki lub z erotyką się kojarzących, takich jak: „delikatny, łagodny, miły, subtelny, czarowny, ponętny, podniecający, zmysłowy, rozkoszny. Zapachy »pieszczą« nas i »podniecają«” – pisze Bugajski, który zadaje pytanie o metaforę organizującą nasze myślenie i mówienie o zapachach: „zapach to kochanek”, „woń to kochanka” (Bugajski 2004: 231).

Interesująca jest również rola, jaką w kulturowych wyobrażeniach o miłości odgrywa własny zapach człowieka. W naszej kulturze mamy wprawdzie do czynienia z daleko posuniętą tabuizacją zapachu ciała, jest jednak pewien wyjątek od zasady, że „dobrze pachnie, kto nie pachnie”, a mianowicie przypadek odbiorcy uczuciowo zaangażowanego, a więc „nieobiektywnego” (Pisarkowa 1972: 22, podaję za Bugajski 2004: 174). Bugajski zauważa ponadto, iż „stwierdzenie, że ktoś ładnie pachnie, w polskim języku zawiera już element intymności” (Bugajski 2004: 174). Warto podążyć za tą myślą i zastanowić się, czy napomknięcie o ładnym zapachu osoby, która akurat użyła nowych, luksusowych perfum, różni się w swej wymowie od analogicznej wzmianki o jej indywidualnym, naturalnym zapachu. Oczywiście tak. W drugim przypadku poziom intymności jest znacznie wyższy, a podtekst seksualny o wiele wyrazistszy.

Uwidacznia się to w liryku Haliny Poświatowskiej:

w twoich doskonałych palcach

jestem tylko drżeniem

śpiewem liści

pod dotykiem twoich ciepłych ust

zapach drażni — mówi: istniejesz

zapach drażni — roztrąca noc

w twoich doskonałych palcach

jestem światłem…

(Poświatowska, w twoich doskonałych palcach…: 28)

W typowej, nocnej scenerii miłosnego aktu najważniejszą rolę odgrywają inne zmysły niż za dnia. W tekście mowa jest o dwóch: dotyku i powonieniu. Zapach, jak się domyślamy, woń ciała kochanka, informuje o jego obecności. Roztrąca noc, a więc sprawia, że mimo mroku, w którym oczy są mało użyteczne, bohaterka liryczna uświadamia sobie obecność mężczyzny. Prócz tego, że jest znakiem jego przestrzennej bliskości, zapach także drażni, czyli – w tym kontekście – pobudza ciało i umysł, roznieca pożądanie. Poświatowska w swych erotykach często pisze o zapachu ukochanego, starając się oddać to doznanie za pomocą rozmaitych porównań i metafor, na przykład: „ty jesteś zapach sosny” (Poświatowska 2002: 474), „pachniesz cierpko jak roztarty liść akacji” (Poświatowska 2002: 104), „tak blisko / że mogę odczuć / egzotyczny zapach twojej szyi / pachniesz / zmielonym liściem tytoniu / wysokim liściem palmy / w deszczu lśniącym” (Poświatowska 2002: 254). W tych określeniach uwidacznia się pewna charakterystyczna właściwość, a mianowicie to, że mężczyźnie przypisywane są wonie ostrzejsze, np. żywiczne, ziołowe, korzenne, nie zaś kwiatowe, zarezerwowane dla kobiet.

Dodajmy na koniec, że do zespołu społecznie utrwalonych wyobrażeń o świecie przedostał się dziś, swoiście przez kulturę popularną zinterpretowany, sąd o roli, jaką w erotyce odgrywają feromony. Również sam wyraz feromon przeniknął z języka nauk przyrodniczych do polszczyzny potocznej, w której zyskał szczególne znaczenie:‘podświadome odbieranie przez człowieka zmysłem węchu’ oraz‘związek z ludzką seksualnością’ są podstawowymi komponentami semantycznymi tego potocznego słowa (o nowości zjawiska w kulturze i języku świadczyć może fakt, że Inny słownik języka polskiego nie zawiera jeszcze hasła feromon.

Źródła

  • Bugajski Marian, „Jak pachnie rezeda? Lingwistyczne studium zapachów”, Atut, Wrocław 2004.
  • „Inny słownik języka polskiego PWN”, pod red. Mirosława Bańki, PWN, Warszawa 2000.
  • Pajdzińska Anna, Tokarski Ryszard, „Językowy obraz świata – konwencja i kreacja”, „Pamiętnik Literacki”, 1996nr 4.
  • Poświatowska Halina, „Wszystkie wiersze”, pod red. Marii Roli, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002.

Artykuły powiązane