Ciepło i chłód w językowym obrazie miłości erotycznej

W świetle wiedzy przyrodniczej, za odbieranie wrażeń termicznych odpowiedzialne są specjalne receptory ciepła i zimna w skórze, jakościowo różne od tych reagujących na dotyk. Wiedza językowa „nie nadąża” jednak za ustaleniami nauki i nie wyróżnia zmysłu temperatury (Pajdzińska 2000: 201-202). Jej percepcja jest w polszczyźnie nazywana czasownikiem czuć, który ma szeroki zakres stosowania. Używa się go na oznaczenie‘uświadamiania sobie czegoś dzięki zmysłowi’ powonienia, smaku oraz dotyku (ISJP), jak również w odniesieniu do emocji (podobnie znaczył już praindoeuropejski morfem * (s)keṷ, z którego rozwinął się prasłowiański *čuti (Boryś 2005)). W semantyce tego verbum rysuje się zatem pewien związek między sferą uczuciową a doświadczeniami sensorycznymi, w tym również odczuciem ciepła bądź zimna, nie jest on jednak wyraźny.

Znacznie wyraziściej związek ów przejawia się w skonwencjonalizowanych metaforach. Inny słownik języka polskiego podaje:

Mirosław Bańko : Inny słownik języka polskiego: t. 1, s. 192

(…) jeśli ktoś robi coś lub zachowuje się ciepło, to robiąc to okazuje przyjazne lub pozytywne nastawienie do kogoś lub czegoś; ciepłem nazywamy serdeczne uczucia i przyjazną atmosferę, która panuje gdzieś; ciepłe zachowania, słowa, spojrzenia itp. świadczą o czyjejś przychylności lub przyjaźni.

Pozytywny wydźwięk tych metafor bierze się stąd, że w semantyce przymiotnika ciepły i jego derywatów – już w ich użyciach literalnych – na pierwszy plan wysuwa się aksjologiczny komponent‘przyjemności’ albo przynajmniej‘braku przykrości’ (por. np. nast. definicję słownikową: „Kiedy jest nam ciepło, to nie odczuwamy takiego nieprzyjemnego wrażenia, jakiego doznaje ktoś, kto jest za cienko ubrany” (ISJP, podkr. A. W.)). Odmienne wartościowanie niosą, rzecz jasna, metafory emocji odwołujące się do pojęcia zimna: chłód‘brak serdeczności, sztywność w zachowaniu’, ktoś jest chłodny‘jest spokojny, nie poddaje się emocjom’, ale też‘nie okazuje uczuć, wydaje się nieprzyjazny’, ktoś jest lodowaty‘nie okazuje żadnych uczuć, jest nieprzystępny i nieprzyjazny’; ktoś robi coś na zimno‘robi to bez emocji’, ktoś robi coś okrutnego z zimną krwią‘robi to z premedytacją i bez okazywania żadnych uczuć’; ktoś jest zimny‘nie okazuje żadnych uczuć, wydaje się nieprzyjazny lub wrogi’ (obszerne omówienie zagadnienia metafor „temperaturowych” w: Pajdzińska 2000: 200-212).

Mówiąc potocznie o miłości zmysłowej, odwołujemy się zarówno do odczucia ciepła, jak i do doświadczeń temperatur skrajnie wysokich. Bogactwo konwencjonalnych określeń, które nawiązują do tych ostatnich, potwierdza tezę, iż na myślenie o miłości i erotyce przemożny wpływ wywiera metafora pojęciowa MIŁOŚĆ TO OGIEŃ. Przejawia się ona w skonwencjonalizowanych przenośniach, stosowanych na oznaczenie początku uczucia, pojawiającego się samoistnie: zapłonąć / zapałać miłością, miłość zapłonęła / rozgorzała w czyimś sercu bądź też za czyjąś sprawą: rozpalić w kimś miłość, jak również w odniesieniu trwania emocji: płonąć / pałać miłością, odczuwać żar miłości, starań zmierzających do jej podtrzymania: podsycać miłość oraz procesu jej samoistnego zanikania: miłość gaśnie, wygasa (Pajdzińska 1999: 87-88; o ogniu jako domenie źródłowej metafor językowych; Majer-Baranowska 2001 ). Metafory przywołujące wyobrażenie ognia eksponują intensywność miłości; jej wymiar przyjemnościowy jest w nich natomiast zgoła nieobecny, co odróżnia je od skonwencjonalizowanych przenośni bazujących na doświadczeniu ciepła.

Kreatywne metafory poezji miłosnej bazują na utrwalonych w strukturach polszczyzny wyobrażeniach o związku między uczuciem mężczyzny i kobiety a doznaniami „temperaturowymi”. Zarysowują się w nich również konceptualne powiązania między pojęciami CIEPŁY-ZIMNY a kategoriami przestrzennymi BLISKI-DALEKI. W erotykach dokonuje się także skonkretyzowanie – potencjalnie obecnej w językowym obrazie świata – relacji między ciepłem i bliskością a dotykiem.

Halina Poświatowska : Tęsknię…: [brak strony]

tęsknię
(…)
widziałam samca gołębia
jak nastroszywszy pióra
wspiął się na samkę
(…)
najtrudniej widzieć słońce
wierzyć w słońce
i nie czuć ciepła
widziałam kosa samotnika
w klatki prętach
pieśń była ciepła
jak ręce

Dotyk rąk oraz ich ciepło są znakiem upragnionej bliskości kochanego człowieka, łatwym do odczytania zarówno w oparciu o codzienne doświadczenia (odczuwanie ciepła informuje, że jakaś żywa istota znajduje się przy nas, bowiem ludzie i zwierzęta cechują się ciepłotą ciała, zaś chłodne czy zimne jest wszystko, co martwe), jak i wiedzę językową. Implikowana w wierszu potrzeba ciepła jest więc tożsama z tęsknotą za bliskością fizyczną, ale też i za uczuciami budzącymi się w obecności ukochanego. Śpiew ptaka, samotnego jak bohaterka liryczna, został porównany do ciepłych rąk. Dlatego zapewne, że – podobnie jak one – sprawia przyjemność i koi ból samotności.

Powiązanie metafor uczuć, których domeną źródłową jest temperatura, z dotykaniem bądź fizyczną bliskością jest częste zarówno w liryce Haliny Poświatowskiej, jak i Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Pierwsza z poetek pisze np. o sytuacji intymnej: wygrzewam się w słońcu twoich rąk (Poświatowska 2002: 75), a o obecności ukochanego poprzedzonej tęsknotą za nim: zmarznięte ptaki /moich nocy /sfrunęły wszystkie /jedzą (Poświatowska 2002: 152). Nieobecność jest konceptualizowana jako zimno: stałeś się odległy /jak Mleczna Droga /widny już nocą tylko /bezsenną z chłodu (Poświatowska 2002: 453); każdy oddech /który na mrozie krzepnie /przypomina że jesteś /że znów odszedłeś ode mnie (Poświatowska 2002: 468). Czasem nawet nie jako „zwyczajny” chłód, lecz skrajny chłód kosmosu: świat jest pusty /odkąd poszedłeś (…) świat – kosmicznie zgubiony w sobie /z zimna drży (Poświatowska 2002: 216); bądź przy mnie blisko /bo tylko wtedy /nie jest mi zimno /chłód wieje z przestrzeni ( (Poświatowska 2002: 140)); moja tęsknota jest tęsknotą planet /zmarzłych tęskniących do słońca /a ty jesteś słońcem /które pozwała mi żyć (Poświatowska 2002: 472 (podkr. A.W.)). W liryce Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej natomiast zwykle panuje skwar miłości (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997: 83 (Erotyk)): Leżę na ciepłych krajach, na gorejącym Równiku /i na jedwabnych poduszkach z różnobarwnego batiku (…) Wyciągam ręce ku Tobie, w Twoją najsłodszą stronę (Erotyk; tamże: 83); Niepokoją się usta /jak jaskółki na odlocie… /Kołują ponad prawdą, /siadają na słowach jak na płocie. /Czemu, na myśl o słońcu, /przestrach jakiś ogarnął was dziki? /Dalej, dalej! W drogę! /Do Afryki! (Przed pierwszym pocałunkiem; Pawlikowska-Jasnorzewska 1997, t. 2: 284), Pierś moja w objęciu twej ręki stopi się jakby śnieg/ i cała zniknę jak obłok, na którym za mocny wicher legł. (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997, t. 1: 63); dotknęłam pana jak motyl egretą / przepraszam / to było niechcący / pan jest jak czarny irys smukły i gorący/ zapomniałam / że jestem kobietą (Pawlikowska-Jasnorzewska 1997, t. 1: 208) (podkr. A.W.).

Teksty artystyczne nierzadko wchodzą też w spór z wyobrażeniami o miłości utrwalonymi w świadomości potocznej. Utwory, które do stereotypów odnoszą się polemicznie, bazują jednak na skonwencjonalizowanych, wpisanych w struktury języka konceptualizacjach, czego przykładem jest następujący erotyk autorstwa Anny Świrszczyńskiej:

Anna Świrszczyńska : Mój smutny miły: [brak strony]

Jestem chora śmiertelnie,
umieram w twoich ramionach
na samotność,
w twoich gorących ramionach
lodowacieję.
Nikt mnie tak nigdy nie kochał,
ratuj mnie, miły,
zabij mnie, miły,
umieram w twoich ramionach z miłości
nie do ciebie.

Poetka posłużyła się tu oksymoronicznym zestawieniem gorących ramion i lodowacenia, wywołanego kontaktem z nimi. Jeśli by te dwie konwencjonalne przenośnie potraktować dosłownie, trzeba by uznać, że nazywane przez nie stany wzajemnie się wykluczają: pod wpływem gorąca lód nie powstaje, ale topnieje. Dzięki temu, że – odczytywane literalnie – przeciwstawiają się sobie, metafory językowe zyskują na wymowności i łatwiej za ich pomocą wyrazić paradoks, jakim jest poczucie osamotnienia, doświadczane mimo fizycznej bliskości drugiego człowieka.

Źródła

  • Boryś Wiesław, „Słownik etymologiczny języka polskiego”, Wydawnictwo Literackie, Warszawa 2005.
  • „Inny słownik języka polskiego PWN”, pod red. Mirosława Bańki, PWN, Warszawa 2000 (ISJP).
  • Majer-Baranowska Urszula, „Profile »ognia« w polszczyźnie ludowej i potocznej”, Lublin 2001 (maszynopis).
  • Pajdzińska Anna, „Jak mówimy o uczuciach? Poprzez analizę frazeologizmów do językowego obrazu świata”, [w:] „Językowy obraz świata”, pod red. Jerzego Bartmińskiego, Wydawnictwo UMCS, Lublin 1999,.
  • Pajdzińska Anna, „Temperatura jako domena źródłowa metafor językowych”, „Annales UMCS”, t. XVIII, Lublin 2000.
  • Pawlikowska-Jasnorzewska Maria, „Poezje zebrane”, pod red. Aleksandra Madydy, t. 1 i 2, Algo, Toruń 1997.
  • Poświatowska Halina, „Wszystkie wiersze”, pod red. Marii Roli, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002.
  • Świrszczyńska Anna, „Poezja”, PIW, Warszawa 1997.

Artykuły powiązane