W okresie realizmu socjalistycznego wielokrotnie wykorzystywano wpływ doświadczenia słuchowego architektury (zwykle nieuświadamiony) do celów propagandowych, psychomanipulacji, sterowania zachowaniem odbiorców. Nie jest to wyłącznie przypadek architektury dyktatur, ale też architektury demokratycznej o proweniencji klasycznej (m.in. budowa nowych XX-wiecznych państwowości) czy architektury sakralnej (rozwiązania akustyczne wnętrza kościoła). Modelowy niejako przypadek socrealizmu pozwala jednak na wyjątkowo klarowną analizę istotnych mechanizmów wykorzystania dźwięku w architekturze.
W dobie realizmu socjalistycznego brzmienie stało się jednym z wielu elementów polityki perswazyjnej, wykorzystywanej w procesach politycznych. Wiele uwagi poświęcano próbom celowego formowania socjalistycznego „uniwersum dźwiękowego” oraz właściwego zaprogramowania jego audiosfery (Gołaszewska1997: 78-81). Architektura była wówczas nie tylko architekturą parlante, ale także architekturą „brzmiącą”. Jej właściwości nastrojotwórcze i emotywne decydenci świadomie wykorzystywali jako instrument utrwalania władzy, kształtowania światopoglądu człowieka socjalistycznego. Pisano wówczas, że „wrażenia słuchowe odgrywają niezwykle doniosłą, choć nie zawsze docenianą rolę w percepcji dzieła architektonicznego i stanowią jeden z głównych czynników wpływających na powstanie określonego nastroju” (Maass, Referowska 1955:140).
Doświadczenie audialne w przypadku percepcji obiektu socrealistycznego było zarówno doświadczeniem słuchowym właściwym, związanym z cechami odbioru słuchowego, jak i wyobrażeniowym, powodującym skojarzenia słuchowe. Podstawowym zadaniem „brzmiącej” architektury było wytwarzanie znaczeń pozaestetycznych, kreowanie właściwego ideologicznie nastroju poprzez podsuwanie odpowiedniej emocji w określonej sytuacji – dominująca miała być wzniosłość i patetyczność w chwilach uroczystych i miejscach reprezentacyjnych, a także radość i optymizm skłaniający do większego wysiłku na rzecz partii. Odpowiednio kierunkowane doświadczenie słuchowe stać się miało elementem kontroli, narzędziem do afirmacji i legitymizacji władzy. Jego siła tkwiła przede wszystkim w możliwościach wpływania na stan umysłu, a także w szerokim zakresie oddziaływania: od fizycznego, poprzez psychologiczne po estetyczne, nie zaś w jakości, wartości samego dźwięku. Decydenci socrealizmu w okresie tworzenia „podstaw programowych” wielokrotnie podkreślali, że „formy architektoniczne wywołują nie rozumowanie, lecz skojarzenia emocjonalne; stwarzają wyraz architektoniczny, nie pojęcia myślowe” (Goldzamt 1950: 24).
Audialności architektury socrealistycznej poszukiwać możemy na kilku, często wzajemnie uzupełniających się płaszczyznach. Ze szczególną dbałością programowano audiosferę w skali makro (miasta i wnętrza urbanistycznego) oraz mikro (pojedynczego obiektu i jego wnętrza). W działaniach tych wyraźne bywają wewnętrzne sprzeczności, dychotomie, rozbieżności pomiędzy teorią a praktyką, stanowiące notabene cechę imannentną doktryny realizmu socjalistycznego. I tak np. każdy uformowany przez „inżyniera dusz” fragment miejskiej przestrzeni miał wedle doktrynalnych postulatów rozbrzmiewać zarówno radością, „odświętnością”, nowoczesnością, jak i zapewniać ciche, „zhumanizowane” schronienia. Za sprawę kardynalną uznano również uzyskanie, de facto niemożliwej do realizacji, audialnej harmonii, polegającej na zapewnianiu właściwej słyszalności dźwięków „ideologicznie właściwych” i osłabianiu tych niepożądanych, zakłócających przebieg „odbioru sugerowanego”.
Interesujące mnie kwestie dobrze zobrazować może przykład Łodzi – zaniedbanego, „złego” miasta, w którym można było wykazać się socjalistyczną troską o człowieka pracy. Odgłosy „robotniczego eldorado”, które partia zamierzała powołać do życia w Łodzi przypominać miały o awansie miasta w nowym ustroju. Doznania akustyczne pomagały w intensyfikacji doświadczenia przestrzeni. Uporządkowaną i ukierunkowaną audiosferę planowano bowiem uzyskać m.in. poprzez właściwe rozplanowanie przestrzeni miejskiej ujęte w planach generalnych (odpowiedni podział terenów rozwojowych – wprowadzenie bogatej akustycznie dzielnicy centralnej-oficjalnej i cichych stref mieszkalnych, wyizolowanie głośnych stref przemysłowych itp.).
Z ośrodka przemysłowego, z dominującym dźwiękiem fabrycznych syren Łódź, dzięki „wysiłkowi partii”, przekształcona miała być w metropolię – zdrową i nowoczesną. Zdrową, czyli m.in. cichą, pozbawioną uciążliwych odgłosów fabryk, które miały zostać wyprowadzone poza obszary silnie zurbanizowane i dodatkowo wygłuszone pasami zieleni izolacyjnej. Za najlepszego bowiem pochłaniacza niechcianych odgłosów uznano zieleń. Brzmienie nowoczesności zapewnić miały natomiast przede wszystkim szerokie asfaltowe ulice obudowane obrzeżnie domami mieszkalno-handlowymi, z tramwajami i autobusami. Ten wielkomiejski gwar łódzkich arterii: nowo wytyczonej ulicy Zachodniej, nowo projektowanej Alei Stalina, kontrastować miał z dźwiękiem ulicy przedwojennej – wąskiej, tłocznej, brukowanej, gdzie nakładające się na siebie odgłosy tworzyły harmider i szum informacyjny. Miasto XIX-wieczne, kapitalistyczne (od czasów Engelsa opisywane jako piekło na ziemi) utożsamione zostało z miejscem hałaśliwym, a hałas, jak wówczas podkreślano, wiązał się z „nędzą, nadmierną pracą, ciasnotą przeludnionych mieszkań, fatalnym stanem technicznym domów i dzielnic przeznaczonych dla ubogich” (Maass, Referowska 1955: 140)
Architektura socrealistycznej ulicy wprowadzać miała ściśle dozorowany konglomerat zjawisk zmysłowych, których dostarczało nowe, socjalistyczne miasto. Jej zadaniem stało się intensyfikowanie dźwięków powstającej Łodzi wielkomiejskiej – jej nowego, bardziej kontrolowanego, uporządkowanego ruchu oraz od dawna wyczekiwanej nowoczesności (rozumianej jako normalność, przyczyniająca się do sfunkcjonalizowania zespołu), np. odgłosów tramwajów, autobusów itd. Tak rozbrzmiewająca ulica budzić miała entuzjazm do dalszych poświęceń na rzecz partii, która z popiołów wyczarowała nowy (lepszy) świat i nowoczesny (socjalistyczny) ośrodek miejski.
O ile przelotowe arterie, tj. ulica Zachodnia, Aleja Stalina, tętnić winny życiem, wypełnione gwarem entuzjastycznego „miasta jutra”, to powstające w pobliżu osiedla mieszkaniowe, np. osiedla dzielnicy Bałuty, wypełniać miała cisza. Ciszę uznano bowiem za czynnik niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania człowieka, konieczny do wydajnej pracy i dobrego wypoczynku. Cisza według doktrynalnych postulatów to także niegdysiejszy „przywilej” klasowy, teraz w nowym ustroju dostępny dla każdego. Wcześniej bowiem jedynie limuzyny mknęły bezszelestnie i bezszelestnie poruszała się wytresowana służba, człowiek pracy natomiast żył w akustycznym chaosie, stłoczony na niewielkiej przestrzeni (Maass, Referowska 1955: 140). Bloki odseparowane od ulic zielonym szwem, z zielonym dziedzińcem powstrzymać miały zatem wielkomiejski hałas i zapewniać idealne dla życia, komfortowe warunki akustyczne. Ujawnia się tutaj najprostsza brzmieniowa dychotomia – kontrast hałasu i ciszy.
Dychotomie tego rodzaju pojawią się w także w przypadku zderzenia przestrzeni osiedlowej – bezdźwięcznej, wygłuszonej przez zieleń, z architekturą samych budynków – monumentalnych, masywnych, twardo brzmiących. Ta sucha i „głośna” architektura dominuje nad zielenią i spokojnym, milczącym krajobrazem wytworzonym wokół.
Właściwe ideologicznie dźwięki anektować miały przestrzeń publiczną także w bardziej bezpośredni, dosłowny sposób. Odpowiednio zaprojektowany obiekt i ulicę nasycano zaangażowaną politycznie muzyką propagandową, stanowiącą tło, scenografię dla rytualnego widowiska. Nowo projektowane łódzkie place o monumentalnej, pełnej, mocnej architekturze i wysokości zabudowy określonej na minimum 20 metrów stanowić miały pudło rezonansowe odbijające i wzmacniające odgłosy pieśni rewolucyjnych i marszów, nieodzownych elementów pochodów i manifestacji. Place, których Łódź ze względu na historię swojego powstania i specyficzny układ urbanistyczny była pozbawiona, stały się elementem niezbędnym do sterowania zachowaniem defilujących robotników. Gigantyczne budynki o przeskalowanych fasadach dopełniać miały przekaz audialny, pozwalały bowiem na wytworzenie kontekstu sytuacyjnego i obrazu wspaniałego ludowego państwa. Dźwięki rozbrzmiewające na nowo wytyczanych lub rekonstruowanych placach (Plac Zwycięstwa, Stary Rynek, Rynek Bałucki) wzmacniać miały poczucie solidarności robotniczej oraz wytwarzać poczucie wdzięczności dla władzy, która zmieniała charakter „złego”, ciasnego, gęstego miasta kapitalistycznego w miasto socjalistyczne: idealne, rozluźnione, „ładne”. Spełniać miały funkcję emotywną i integracyjną.
Dużą wagę przywiązywano do problematyki akustyki wnętrz, zwłaszcza teatralnych, widowiskowych, kinowych. Postulowano, by architektura także tutaj rozumiana była jako oprawa dla socjalistycznego widowiska, umożliwiała, a także wzbogacała przekaz werbalno-obrazowy. Doskonały przykład stanowić może projektowany wówczas Teatr Narodowy w Łodzi (późniejszy Teatr Wielki), w którym starano się uwzględnić koncepcję nowego, socrealistycznego teatru, w dużej mierze bazującą na teorii Leona Schillera. Teatr uznany za trybunę wychowawczą, spełniający rolę propagandową, zapewniać miał określone warunki wizualno–akustyczne. W dyskusjach projektowych szczególny nacisk kładziono więc na problem „ucha” – pogłosu, rezonansu, rozmieszczenia rezonatorów krótkich i długich, parasoli akustycznych np. w postaci plafonów (Korski 1967: 466-472). W efekcie, po wielu latach od czasu upadku socrealizmu, powstał teatr, który ze wspomnień łodzian wyłania się jako „bajkowy pałac”, „świątynia sztuki” o magicznej mocy oddziaływania.
Nie tylko jednak teatr, kino czy dom kultury posiadać miały „rozbrzmiewające” komunikatem propagandowym sale. Każdy większy obiekt biurowy, jak również fabryka wyposażone być musiały w odpowiednią salę zgromadzeń przeznaczoną do przemówień i szerzenia kultury socjalistycznej. Zagadnienie odpowiedniej słyszalności przywoływano wielokrotnie, choćby w przypadku tzw. łódzkiego PKiN, czyli wieżowca Centrali Tekstylnej, który otrzymał oddzielny budynek pomyślany jako sala koncertowa. Ogromną rolę w przekazywaniu komunikatu audialnego pełniły także hale widowiskowo-sportowe, w Łodzi największy wówczas w Polsce Pałac Sportu (dzisiejsza Hala Sportowa).
W większości socrealistycznych obiektów użyteczności publicznej, zwłaszcza tych przeznaczonych na potrzeby administracji państwowej (tzw. Domy Partii, Prezydia Rad Narodowych), istotne funkcje akustyczne spełniały także materiały użyte we wnętrzach. Marmury, granity, piaskowce, którymi wykładano podłogi i, nierzadko, ściany pomieszczeń reprezentacyjnych sprzyjały powstawaniu echa, zwielokrotniały odgłos kroków, powodując w konsekwencji poczucie akustycznego dyskomfortu i onieśmielenia. Wrażenie dźwiękowej dominacji nad odbiorcą potęgowały także wysokość i przestrzenność pustego niemal wnętrza, w którym należało usłyszeć wielkość państwa. Zupełnie inaczej projektowano jednak gabinety i kameralne sale, w których dbano o wygłuszenie wnętrza. Mniejsza wysokość, większa ilość mebli, grube portiery oraz pojawiające się niemal obligatoryjnie na ścianach, w obiciach mebli i na podłodze tkaniny, kilimy, żakardy, gobeliny i puszyste dywany zapewniać miały komfort i umożliwiać skupienie.
Źródła
- Blesser Barry, Salter Linda-Ruth, „Spaces Speak: Are You Listening? Experiencing aurial architecture”, MIT Press, 2007.
- Goldzamt Edmund, „Zagadnienie realizmu socjalistycznego w architekturze”,[w:] „O polską architekturę socjalistyczną”, Warszawa 1950.
- Gołaszewska Maria, „Estetyka pięciu zmysłów”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Kraków-Warszawa 1997.
- Gwizdalanka Danuta, „Muzyka i polityka”, PWM, Warszawa 1999.
- Korski Witold, „Teatr Narodowy w Łodzi”,„Architektura” 1967, nr 11, s. 466-472.
- Lissa Zofia, „Wybór pism estetycznych”, Universitas, Warszawa 2008.
- Maass Jan, Referowska Maria, „Akustyka miasta. O roli wrażeń słuchowych w kompozycji architektonicznej”, „Architektura” 1955, nr5 , s. 139-142.
- Massaka Iwona, „Muzyka jako instrument wpływu politycznego”, Ibidem, Łódź 2009.
- Misiak Tomasz, „Estetyczne konteksty audiosfery”, Wydawnictwo Naukowe Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, Poznań 2009.
Artykuły powiązane
- Leśniakowska, Marta – Dotyk w architekturze