Białoszewski – kinestezja a percepcja wzrokowa

Kinestezja odgrywa istotną rolę w odbiorze świata przez bohaterów prozy Mirona Białoszewskiego. W Pamiętniku z powstania warszawskiego narrator–Miron najczęściej przedstawiany jest w ruchu. W niestabilnej, narażonej na zniszczenie percypowanej rzeczywistości sprawna koordynacja pracy mięśni stanowiła niezbędny warunek przetrwania. W chwili zagrożenia życia proprioreceptory dostarczały bohaterowi informacje o położeniu jego ciała w przestrzeni, pozwalały utrzymać równowagę mimo wystających z podłoża gruzów, odłamków, tlących się bombek:

Miron Białoszewski : Pamiętnik z powstania warszawskiego: 23

— Gasić bomby!
Zlatujemy. Sypiemy na bombki. Jest ich ze dwadzieścia. Ze trzydzieści. (…) Palą się, syczą. (…) Pamiętam, że leciałem po tych bombkach. Że po nich deptałem. Bo nie było inaczej jak. Gasiło się je po drodze. Już dogasające.

Gdy liczyła się szybkość reakcji, bodźce wysyłane przez mięśnie nóg, znacząco wspomagały zmysł wzroku zaabsorbowany nadmiarem wrażeń.

Zmysł kinestetyczny niekiedy nawet zastępował wzrok. Podczas przeprawy kanałami był głównym, obok słuchu, informatorem o przemierzanej przestrzeni, zapobiegał utracie równowagi czy upadkowi. Narrator–Miron, zanurzony po łydki w wodzie, z rannym na plecach, brnął po śliskim dnie kanału, stawiając niepewne kroki na wyczucie. Pozostałe, stępiałe zmysły nie przynosiły zbyt wielu danych w ciemnościach, oświetlonych gdzieniegdzie świeczką niesioną przez sanitariuszkę:

Miron Białoszewski : Pamiętnik z powstania warszawskiego: 145-147

Włazi się w to coś. Wody do pół łydki. Zaczynamy iść. W wodzie. Tak zwanej. Noga za nogą:
szszu…szszuuu…szszuu…
[…]
Woda wciąż była do pół łydki. Nie wiem, czy śmierdziała. Czy parowała. Nie wiem nawet, co w niej było. Podobno różne rzeczy. Podobno przeszliśmy po dwóch trupach. Coś mi się chyba właśnie ze dwa razy plątało pod nogami. A w ogóle nie czuło się nic prócz
chlup — chlup…
i ulgi. I tego, że się idzie do Śródmieścia. Na Starym Mieście musiało być zupełne piekło, skoro miało się tak otępiałe oczy i nos.

Wobec śliskości ścian kanału i faktu, że narrator-Miron podtrzymywał rękoma rannego, konieczne było zachowanie szczególnej ostrożności. Odpowiednia praca mięśni nóg i wolne tempo poruszania się zapewniały zachowanie równowagi mimo wspomnianych utrudnień. W czasie przerw w marszu bohater opierał się plecami o pokrytą zieloną mazią ścianę kanału.

Ruch ciała w znaczący sposób oddziałuje też na percepcję wzrokową bohatera. Narrator-Miron, przemykający biegiem ulice w obawie przez pociskami, obserwuje świat w pośpiechu, wyrywkowo. Odnotowuje tylko najważniejsze informacje o otaczającej przestrzeni: migawki widoków, strzępki rozmów, jęki rannych. Opis prowadzony z punktu widzenia obserwatora w ruchu musi być skrótowy, wyrażać dynamikę biegu i pozwalać go czytelnikowi współodczuć, jak w poniższym cytacie.

Miron Białoszewski : Pamiętnik z powstania warszawskiego: 75

Wyruszyłem.
[…]
Z piwnicy w podwórko, w bramę, przeskok, w poprzek Mostowej, barykady, ze strzelającymi na leżąco na Pragę z tych kaemów powstańcami. Otwarta drewniana brama. Podwórze w kocich łbach. […]
Freta. I Długa. Na wprost prawie… Długą przeleciałem szybko. Było nie tak najgorzej. Może się coś paliło. Obejrzałem wtedy tę barykadę u wylotu Miodowej. Z tramwajem i samolotem. I wleciałem w Długą. Ten jej dalszy, krzywy, węższo-nierówny bieg. Tam co i raz barykada. I troszeczkę groźnie.

Krótkie komunikaty zawierają obok toponimów, pozwalających na umieszczenie akcji w określonej warszawskiej przestrzeni, niewiele szczegółów. Prędkość nie pozwalała biegnącemu na dłuższą kontemplację widoków. W opisie uwzględnione zostały za to reakcje na bodźce propriocepcyjne — unikanie niedogodności, z którym musiało zmagać się ciało narratora-Mirona, takich jak: pożar, ostrzał, barykady, krzywizny, zwężenia drogi.

Nieco inny zapis świata widzianego przez obserwatora w ruchu przynosi tom Rozkurz. Jadący autobusem bohater próbuje wypowiedzieć rzeczywistość na przekór obawie, że nie zdąży nazwać wszystkiego, co widzi. Na tym polega jedyna trudność zaplanowanego przedsięwzięcia. Wobec zmiany zewnętrznych warunków, odmiennie niż w Pamiętniku z powstania warszawskiego, przemierzając kolejne ulice Warszawy bohater nie musi podejmować fizycznego wysiłku, a jego ciało nie odczuwa żadnych dodatkowych bodźców poza mokrym od deszczu siedzeniem. Podróż autobusem ma w sobie raczej coś z teatralnego spektaklu. Narrator zajmuje miejsce w pojeździe, niczym widz na widowni, miejsce tym cenniejsze, że może ostatnie:

Miron Białoszewski : Rozkurz: 42-43

Postanawiam pojechać w głąb Alej Jerozolimskich. Tych nowych. Jak tylko się da. Odnajduję przystanek. I autobus zaraz nadjeżdża. „Globusowa”. Wsiadam. Dużo ludzi. Siadam może na ostatnim wolnym miejscu.
[…]
Coraz to nowe perspektywy. Ale autobus skręca. Wszędzie ciekawie. Jedziemy ulicą Techników. Dość wytworna. Willowa. Migają boczne
— Pana Tadeusza
— Cietrzewia.
Tunel. Wykręt. Czerwone kamienie. A to
— ul. Sympatyczna.
Sklepy. Te otwarte, te zamknięte. Okna. Przechodnie. Mignęła Potrzebna. Miga jakaś duża. Jeszcze jedna duża. A to
— Globusowa.

To, co najbardziej interesujące w zacytowanym fragmencie, to sposób dynamicznego oddania obserwowanej przestrzeni, przełożenia na medium języka szybkiego tempa zmiany obrazów. Białoszewski uzyskuje efekt ruchu mnożąc czasowniki: „wysiadają, wsiadają”, „stajemy”, jedziemy”, „migają”. Mechanizm opisu jest dość podobny. Narrator podaje nazwę ulicy, po czym następuje zbliżenie — wymienienie typowej, rzucającej się w oczy cechy. Z reguły jest nią kolor, np. „żółtozielony kościół”, „czerwone kamienie”. Boczne ulice nie są w ogóle charakteryzowane, nie zawsze też udaje się odczytać ich nazwę: „Miga jakaś duża. Jeszcze jedna duża”. Podobnie lakonicznie określany jest wygląd sklepów: „Sklepy. Te otwarte, te zamknięte”, czy obecność przechodniów na ulicy, ograniczona do jednowyrazowego równoważnika zdania: „Przechodnie”. Prawdziwym bohaterem relacji z wyprawy okazują się więc nie tyle wyglądy ulic, co ich nazwy — zaskakujące, kosmiczne, nierzadko w kuriozalnych zestawieniach.

Ciekawe opisy wzajemnej interakcji kinestezji i zmysłu wzroku zawarte zostały w tomie prozy Chamowo. Choć Miron, ukrywający się w piwnicach i przemykający kanałami, zostaje w Chamowie „wywyższony” na dziewiąte piętro, a piwniczne korytarze i przejścia z Pamiętnika zmieniają się w galerię widokową na jedenastym piętrze mrówkowca, to jednak obie stworzone przez Białoszewskiego postaci prowadzą podobny tryb życia, w którym bierność przeplata się z intensywną aktywnością, leżenie z euforycznymi wypadami na miasto. Poniższy fragment Chamowa odnotowany wieczorem (około godziny siódmej, ósmej) na trzeci dzień po wprowadzeniu się do nowego mieszkania, 16 czerwca 1975, zawiera istotną nowość — ogląd tej samej przestrzeni z kilku punktów widzenia dzięki zmianie miejsca usytuowania obserwatora:

Miron Białoszewski : Chamowo: 15-16

Chodziłem po kuchni, pokoju, przedpokoju i z powrotem. Patrzyłem na dom naprzeciwko. Ukosem, więc z dwóch stron jedenaście kondygnacji z życiami. W różnych skrótach. Jak oglądanie sceny z wszystkich naraz miejsc. Deszcz znów sfrunął. I czepiał się coraz szumniej pięter, parapetów. Światła w wielu oknach. Ale za chwilę, jak doszedłem do widoku, to w iluś dachach i asfaltach jak w świecących lustrach, niżej, wyżej, dalej, stał, wisiał deszcz. (…) Odszedłem w mieszkanie. Z jaśniejszej kuchni w prawie ciemny pokój. Nagle aż mnie wzdrygło widmo placu Dąbrowskiego. Wróciłem do okna kuchni. Przygasły dachy, ale widniej z dna, jaśnienie się przelewa. Znów wróciłem w majak pokoju i znów zaszedłem do widoku. A tam — wymiary wyparowały.

W powyższym cytacie Miron porusza się: chodzi, spaceruje, wpada w pewien rytm. Transowy ruch narratora-Mirona od okna w kuchni przez ciemny pokój i z powrotem ożywiał sytuację percepcyjną. W kadr spojrzenia przedostawały się codzienne przedmioty, a widok z okna przeplatany był grą światła jasnej kuchni i ciemności pokoju. Rytmiczny ruch obserwatora sprawiał, że i obraz rzeczywistości podlegał zmianie w tempie przemieszczania się, co można porównać do zmiennych ujęć kamery. Ruch i rytmikę uważał Białoszewski za bardzo istotny element zarówno percepcji rzeczywistości, jak i mowy scenicznej oraz filmu. Rytm rządził też grą aktorską Białoszewskiego w przedstawieniach Teatru Osobnego oraz w późniejszych „filmikowaniach”. Białoszewski jako reżyser filmików narzucał też określony rytm ruchów aktorom (Tomczyk 2008: 146; Sobolewska 1997: 26–29; Tomczyk 2003: 176–194).

W dalszej części Chamowa nie brakuje przykładów na silną modyfikację odbioru bodźców wizualnych pod wpływem ruchu, który wprowadza obserwatora w trans:

Miron Białoszewski : Chamowo: 168-169

Chodzę od wieszaka w przedpokoju do Nepomucenów na tyle kuchni. Zatrzymuje się na jednym końcu, albo na drugim. Patrzę w swój pokój z daleka. Robi się duży, ciepły i zarośnięty żywym byciem. Wchodzę w środek. Idę do wnęki z tapczanem i makatą. Makata ma coraz większe skrzydła, aż się zupełnie rozszerza na zbliżeniu. Rozkłada w olbrzymie rozćmienie, przyćmienie (…).

Miron Białoszewski : Chamowo: 307

Chodziłem po tym korytarzu zapatrzony w perspektywę. Nie za szybkim krokiem, jednostajnie. To mnie wprawiło w półtrans. To samo może być w mieszkaniu. Chodzenie wahadłowe. Kuchnia, pokój, przedpokój, pokój, kuchnia, pokój, z nachodzącym widokiem pokoju w głębi, raz jednej, raz drugiej, nogi, oczy w rytmie, który się potęguje, uszy w ciszy. Ale trzeba złapać wątek. Temat. Z tego ruchu, całego siebie, zegarowego. Niezłapanie w porę, niepuszczenie wątku w ruch, urwanie ubocznością – i przepada napięcie.

W obu cytatach narrator-Miron dokumentuje zmiany związane ze zmianą skali przedmiotów, będącą rezultatem zbliżania się i oddalania chodzącego. Jednocześnie dodatkowym stymulatorem percepcyjnym staje się jednostajny rytm ruchu, wprowadzający całe ciało bohatera w rozszerzające świadomość napięcie.

W Obmapywaniu Europy ten typ percepcji świata występuje zazwyczaj podczas prowadzonych z pokładu statku obserwacji morza, a także „podpływającej” (Trznadel-Szczepanek 1983: 33) do narratora-Mirona Europy. W korespondencji pisarza odnaleźć można ciekawe fragmenty dowodzące, że Białoszewski zastanawiał się nad możliwościami poszerzenia perspektywy widzenia za pomocą ruchu obserwatora. W liście do Jadwigi Stańczakowej z 18 marca 1981 zapisał: „Nagle odkrycie: człowiek i tak nie ogarnie całego koła oceanu. Najwyżej na raz jedną trzecią. Przy chytrych obrotach w lewo i w prawo — dwie trzecie. Może opłaca się kołowanie. Zobaczę”. (Białoszewski 1981: 35)

„Kołowanie”, ruch, który w Chamowie wprowadzał narratora-Mirona w swoisty trans, ma tym razem zapewnić obserwatorowi szerszą perspektywę widzenia, stanowi próbę walki z ograniczeniami percepcyjnymi człowieka. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że zapis ów pochodzi z listu do niewidomej Jadwigi. Może właśnie ze względu na adresatkę Białoszewski nie poprzestaje na opisie otaczającego świata, ale informuje też o własnych eksperymentach z widzeniem. Przytoczony fragment listu świadczy, że ważny jest dla niego zarówno przedmiot percepcji jak i proces postrzegania. Kontemplacyjne skupienie nie wyklucza dynamicznego odbioru rzeczywistości, wręcz przeciwnie — pozwala zanurzyć się w transie i jednocześnie prawdziwie zachwycić zmiennością świata.

Źródła

Źródła

  • Białoszewski Miron, „Pamiętnik z powstania warszawskiego” (1970), cyt. za: „Utwory zebrane”, t. 3: „Pamiętnik z powstania warszawskiego”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988.
  • Białoszewski Miron, Rozkurz (1980), cyt. za: „Utwory zebrane”, t. 8: „Rozkurz”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1998.
  • Białoszewski Miron, „Obmapywanie Europy” (1988), „AAAmeryka” (1988), cyt. za: „Utwory zebrane”, t. 9: „Małe i większe prozy opublikowane po roku 1980”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2000.
  • Białoszewski Miron, „Chamowo” (2009), cyt. za: „Utwory zebrane”, t. 11: „Chamowo”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009
  • Białoszewski Miron, „List do Jadwigi Stańczakowej z 17–19 marca 1981”, Muzeum Literatury, Dział Rękopisów, nr inw. 3970, k. 32–36.

Opracowania

  • Trznadel-Szczepanek Anna, „”To w czym się jest”. Rozmowa z Mironem Białoszewskim w dniu 2 II 1983”, „Twórczość” 1983, nr 9, s. 29–38.
  • Górka Witold, Filmikowanie Mirona, „Film” 2004, nr 3, s. 82.
  • Grochowski Grzegorz, „Myślenie, pisanie, opowiadanie. „Transy” Mirona Białoszewskiego”, [w:] tegoż, „Tekstowe hybrydy. Literackość i jej pogranicza”, Wydawnictwo FUNNA, Wrocław 2000, s. 23–65.
  • Kanabrodzki Mateusz, „Kapłan i fryzjer, Żywioł materialno-cielesny w utworach Georga Büchnera, Witolda Gombrowicza, Mirona Białoszewskiego i Helmuta Kajzara”, Wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2004.
  • Karpowicz Agnieszka, „Kolaż. Awangardowy gest kreacji. Themerson, Buczkowski, Białoszewski”, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2007.
  • Kuc Monika, „Nocny salon kosmetyczny”, „Rzeczpospolita” 2004, nr 303.
  • Miron. Wspomnienia o poecie”, pod red. Hanny Kirchner, Wydawnictwo TENTEN, Warszawa 1996.
  • Nycz Ryszard, „”Szare eminencje zachwytu”. Miejsce epifanii w poetyce Mirona Białoszewskiego”, [w:] „Pisanie Białoszewskiego”, pod red. Michała Głowińskiego i Zdzisława Łapińskiego, Wydawnictwo IBL Warszawa 1993, s. 197–190.
  • Owczarek Bogdan, „Poza autobiografią. O prozie Mirona Białoszewskiego”, „Twórczość” 1995, nr 10.
  • „Pisanie Białoszewskiego. Szkice”, pod red. Michała Głowińskiego i Zdzisława Łapińskiego, Wydawnictwo IBL, Warszawa 1993
  • Rasmus-Zgorzelska Agnieszka, Sobaszek Grzegorz, Nadaję z mrówkowca, „Ozon” 2005, nr 9, s. 76–77.
  • Sobolewska Anna, „Maksymalnie udana egzystencja: szkice o życiu i twórczości Mirona Białoszewskiego”, Wydawnictwo IBL PAN, Warszawa 1997
  • Tomczyk Izabela, „Filmikowanie w twórczości Mirona Białoszewskiego”, „Kwartalnik Filmowy” nr 44 (2003), s. 176–194.
  • Tomczyk Izabela, „Miron Białoszewski filmowcem?”, [w:] „Inny i Obcy w kulturze”, cz. 1. „Widziane, czytane, oglądane — oblicza Obcego”, pod red. Pawła Cieliczko i Pawła Kucińskiego, Wydawnictwo IBL PAN, Warszawa 2008, s. 133–148.
  • Zieniewicz Andrzej, „Małe iluminacje. Formy prozatorskie Mirona Białoszewskiego”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1989.

Artykuły powiązane