Twórczość Tadeusza Różewicza w najważniejszym, najbardziej dla tego poety podstawowym nurcie, podporządkowana jest odtwarzaniu i przeżywaniu na nowo doświadczeń traumatycznych czasu Zagłady. Utwory autora Niepokoju odczytywać można jako swego rodzaju zapis zaburzeń potraumatycznych. O tym, że generowane przez doświadczenie traumatyczne poczucie rozpadu czy śmierci świata, anihilacji wszelkich wartości, ogołocenia z sensów, rozbicia własnej jaźni – ma swoje konsekwencje stylistyczne, zostawia ślad na pisaniu, wspominano już wielokrotnie podkreślając, że u podstaw poetyki Różewicza, u podstaw projektu odnowy języka zarysowanego w tej twórczości, u źródeł jego spojrzenia na świat i człowieka, leży silne odczucie katastrofy etycznej (Drewnowski 1990: 86-95, Balcerzan 1984: 74-83, 88-89; Ubertowska: 58). Ale katastrofa przeniknęła nie tylko do języka, nie tylko język naznaczony został wirusem rozkładu, nie tylko słowa uznane zostały za puste. Poczucie anihilacji zawładnęło samą psychiką jednostki, poczucie odrętwienia przeniknęło również do sposobu odbierania wrażeń zmysłowych, naruszyło normy właściwe ludzkiej „zdrowej” percepcji i doświadczaniu własnego ciała. Trauma sparaliżowała jaźń, to dlatego sparaliżowała ciało, dlatego sparaliżowała język.
W poezji Różewicza obraz takiego zmysłowego paraliżu, psychofizycznego odrętwienia, psychicznej śmierci powraca wielokrotnie. Wprawdzie bywa i tak, że traumatyczne doświadczenia mobilizują zmysły do intensywnego percypowania po to, by odwrócić uwagę pamięci od bolesnych i paraliżujących wspomnień. Tak jest np. w wierszu Do umarłego, którego bohater rzuca się w wir sensualnych doznań po to, by wyprzeć się swojej przynależności do świata umarłych, by dowieść, że nie jest naznaczony piętnem śmierci:
Moje sprawy są sprawami żywych
Widzę słyszę dotykam
ważę się na wadze ulicznej
uciekam przed niebieskim tramwajem
w lipcu ocieram pot z lśniącego czoła
piję wodę z malinowym sokiem
[…]
kupuję obwarzanki i puszyste
jak różowe myszki brzoskwinie
[…]
Z rudowłosą idę na zabawę
…
ust czerwonych kółko
złota długa słomka
moja dziewczyna w zielonej bluzce
wypiła z nieba księżyc
kelner obnosi białe piany piw
światła mrużą się w rzęsach wieczoru
dłonią nakryła mój niepokój
pamięć o Tobie.
Oto są moje sprawy. Żyję
I nic mi nie jest tak obce
jak ty umarły Przyjacielu.
Tadeusz Różewicz, „Do umarłego” (z tomu „Niepokój”): 20
Jest to jednak rzadkość, oddanie się we władzę zmysłów okazuje się strategią mało skuteczną, zmysły bowiem zdradzają, otwierają drogę dostępu do ciała i psychiki – bodźcom, które przywołują traumatyczne wspomnienia:
Po co otwarłem uszy
napełniły mnie głosy żywe
echa głosów umarłych
nawet łza tnie ze zgrzytem twarz
jak diament szkło
i cisza naciągnięta jak skóra
na bębnach wojennych grzmi
nieszczęsny słyszę jak trawa rośnie.
Tadeusz Różewicz, „Uczeń czarnoksiężnika” (z tomu „Niepokój”): 27
Zalewające ofiarę naznaczoną traumą – kształty, barwy, dźwięki świata, czynią ją całkowicie bezbronną, bohater powyższego utworu czuje się schwytany w pułapkę zbudowaną z intensywnych doznań:
wydany na łup
jadowitych zieleni
zimnych błękitów
intensywnych żółtych słońc
jaskrawych czerwonych warg
[…]
Otwarty na wskroś
nie znam zaklęcia
nie zamknę się
w sobie sam.
Tadeusz Różewicz, „Uczeń czarnoksiężnika” (z tomu „Niepokój”): 27
Najbezpieczniejszą okazuje się szarość, symbol neutralności, przeciętności, wyciszenia, bezpiecznego ukrycia się, kolor znajdujący się „pomiędzy dwoma skrajnościami / (czernią i bielą)” (szara strefa z tomu Szara strefa 2002) (Różewicz 2006c: 126). Najbezpieczniejszym jest monochromatyczny świat depresji, świat martwy – gdzie jak
w domku lalek
nikt nie choruje
nikt nie umiera
nikt się nie rodzi
[…]
nic się nie dzieje
Tadeusz Różewicz, „Dom lalek” (z tomu „Cóż z tego że we śnie”): 352.
Depresyjne zobojętnienie na doznania słuchowe, wzrokowe, zapachowe, dotykowe, na doświadczanie własnego ciała jest zwykle skutkiem obniżonej zdolności doznawania bodźców zmysłowych, jaka związana jest z zaburzeniami potraumatycznymi. To, co zwykle bywa podświadomym „wyborem” ofiary urazu, w poezji autora Czerwonej rękawiczki jest przedstawione jako pewna strategia mająca chronić przez cierpieniem, doznawaniem bólu, rozpaczy, odtwarzaniem i ponownym przeżywaniem wydarzeń traumatycznych. „Wszystkie obrazy kazałem zgładzić” – mówi bohater wiersza Dwa języki z tomu Opowiadanie traumatyczne 1979 (Różewicz 2006b: 165). Uczynienie pamięci i jaźni, „mowy wewnętrznej” – głuchoniemą i ślepą okazuje się dobrodziejstwem, wyczekiwanym ukojeniem, choć nie do końca skutecznym. Odmowa percypowania nasiąkłych jadem kolorów, odczuwania smaków, które przypominają o smaku „krwi gwałtu i ognia” (Niebo dzieciństwa z tomu Czerwona rękawiczka 1948) (Różewicz 2005: 95) okazuje się również sposobem uniknięcia wyimaginowanej odpowiedzialności, urojonej kary za życie –
oto dywan samolot
który unosi się nad wodami
oto sąd ostateczny
staniecie przed nim
i zdacie rachunek
ze wszystkich zmysłów.
Tadeusz Różewicz, „Elegia prowincjonalna” (z tomu „Pięć poematów”): 262
O takim sensualnym zobojętnieniu jako wyzwoleniu z odpowiedzialności za wybory mowa w wierszu Oparł głowę na dłoni z tomu Formy 1958. Jego bohater:
Nie widzi kolorów
Wszyscy ludzie
mają jedno oko
jedną głowę bez twarzy
osadzoną na skrzyni
wszystkie smaki
mają jeden smak
wszystkie zapachy
jeden zapach
przechodzą
w przeciągły jęk
nie ma koloru
niebieskiego żółtego
nie ma ptaków
ani kościelnych wież
marsa wzgórka wenery
srebrnych trąbek
[…]
on powtarza jedno słowo
nie chce opisywać
opowiadać tłumaczyć
bawić
dawniej myślał
że brak mu słów
okazało się
że wystarczy jedno
jeden dźwięk
niezbyt wyraźny
Tadeusz Różewicz, „Oparł głowę na dłoni” (z tomu „Formy”): 90-91
Udawanie martwego, nie stawianie oporu jako strategią unikania doznań bólowych opisane zostało najszerzej w poemacie prozą Złowiony, opublikowanym razem z tomem Regio w roku 1969:
Nikt nie szarpie żyłki, to tylko ja się rzucam i wtedy czuję ból i krwawię. Moim zadaniem jest płynąć spokojnie, gdyż mącenie wody oraz ucieczki w głąb powodują cierpienie i zmęczenie […].
Tadeusz Różewicz, „Złowiony” (z tomu „Regio”): 11
Strategia zobojętnienia sensualnego wydaje się najwłaściwszych sposobem postępowania poety, który po Shoah próbuje dać świadectwo, zapisać doświadczenie bólu:
Powoli ostrożnie
trzeba zdejmować słowa
rozbierać obraz z obrazu
kształty z barw
obrazy z uczuć
aż do rdzenia
do języka cierpienia
do śmierci.
Tadeusz Różewicz, „Posłowie do poematu” (z tomu „Na powierzchni poematu i w środku”): 105
Sensualne zobojętnienie odpowiada semiotycznej katastrofie, jaka miała miejsce po traumatycznych wydarzeniach pierwszej połowy wieku XX, odarcie słowa ze zmysłowego konkretu, z obrazowości, barwności, dźwięczności i zamkniętego w jego znaczeniu odniesienia do uczuć – jest wyrazem zakwestionowania epistemologicznego i etycznego, estetycznego zaufania do języka, słowa odklejonego od desygnatu. A ponieważ słowo nie jest już narzędziem komunikacji i orzekania o świecie, zmysłowe odbieranie świata zaś jest pełne zasadzek – najlepiej więc osunąć się w sferę asymbolii, uciec przed Logosem, zmysłami, „nie b[rać] udziału w zabawie” (Moja poezja z tomu Twarz trzecia 1968) (Różewicz 2006a: 421).
Artykuły powiązane
- Przymuszała, Beata – Chwin – terapeutyczna funkcja dotyku
- Kunz, Tomasz – Dotyk jako przemoc
- Sobieska, Anna – Stany psychosomatyczne