Chwin – terapeutyczna funkcja dotyku

Epistemologiczny wymiar dotyku przenika się z jego aspektem tożsamościowym i relacyjnym. Nie ma relacji bez poznania tego, co inne. Dotyk, pozwalając poczuć, uwiarygodnia nasze wstępne rozpoznania. Jest „zmysłem konkretnym”, dotyka się przecież „twardej rzeczywistości”, ale i zmysłem niewystarczającym, jeśli chodzi o bardziej całościowe poznanie. Dotyk zatrzymuje się przecież na progu. Granicą poznawalności zazwyczaj (bo nie zawsze tak bywa) staje się obszar, w którym nawiązuje się relacja z kimś/czymś odmiennym. Ważniejszą jednak, niż to ograniczenie, jest stworzona dzięki dotykowi szansa na poczucie własnego istnienia jako istnienia wpisanego w otaczający nas świat: dotyk uruchamia odczuwanie całej rzeczywistości, jej namacalną obecność (w tym obecność innych osób), która pozwala nam otworzyć własne życie na inne, współobecne z nami.

Powieścią, w której podkreślone zostało – uruchamiane przez dotyk – „czucie świata”, jego sensualne ujmowanie, jest Hanemann Stefana Chwina. Zmysłowy wymiar powieści Chwina dotyczy zarówno jej bohaterów, jak i obecnych w niej gęstych, niemal namacalnych opisów rzeczy. Tu jednak chcę zwrócić uwagę na sposób kreowania postaci. Warto jednak pamiętać także o tym, iż afirmacyjna sensualność powieści może wiązać się z jej terapeutycznym działaniem (Chwin sam to wyznawał (zob. Pietrych: 291)).

Książka o „innym Niemcu” jest przede wszystkim powieścią o odczuwaniu, o sensualnym wymiarze świata, który wpływa na pojmowanie nas samych i innych. W historii zdystansowanego, niemal chłodnego Niemca, który po wojnie zostaje w Gdańsku, wyeksponowana została jego przemiana, jaka dokonuje się dzięki poznaniu Hanki (Hanemann, który sam nie może wyjść z żałoby po tragicznie zmarłej kochance, ratuje Hankę przed samobójczą śmiercią: jej początkowy bunt przeciwko niemu staje się początkiem ich relacji).

Jednym z ważniejszych kontekstów eksponujących sensualność książki Chwina są dwa opisy mycia ciała – pierwszy z nich przedstawia obserwowaną przez mężczyznę kąpiącą się kobietę, drugi natomiast stanowi obraz mężczyzny pomagającego w kąpieli ciężarnej żonie:

Stefan Chwin : Hanemann: 15-16

Stała w wannie, patrzył zza uchylonych drzwi, jasne ciało na tle ciemnozielonych ścian łazienki, włosy upięte wysoko, oświetlone blaskiem lampy nad zamglonym lustrem. Widział jej profil, białą linię piersi. Sunęła po ramieniu grecka gąbką, ślad piany na złotawej skórze, rąbek włosów na karku wilgotny, powolne ruchy dłoni, tak jakby nic nie czuła pod palcami…
Kiedy tak patrzył na nią wtedy, gdy grecka gąbką sunęła po ramieniu, przeniknął go nagły strach, krótki jak błysk słońca w pękającym lustrze. Nagle ujrzał zupełną samotność tego ciała dotykanego palcami. Nie, to nie był lęk. To była pewność, że ona jest tylko ze sobą, że nigdy jej nie dosięgnie.

I opis drugi:

Stefan Chwin : Hanemann: 71

Dopiero gdy o północy Mama stanęła w wannie i Ojciec cieplutką wodą umył jej plecy, a potem ostrożnie opłukał wypukły brzuch, w którym podrzemywałem z piąstką pod brodą, para stopiła gałązki mrozu na szybie okna i wszyscy poczuliśmy się trochę bardziej u siebie.

Pierwsza scena pokazywana jest z perspektywy mężczyzny przeżywającego tragiczną śmierć kochanki – próbuje on, tropiąc wspomnienia, dostrzec „znaki nieuchronnego”. Można nawet powiedzieć, iż chce oswoić nieoswajalne, uznać wypadek za rodzaj losu, który był mu przeznaczony (i który dlatego „nigdy jej nie dosięgnie”). Ale można to rozumieć jeszcze inaczej, traktując gesty mycia ciała, wodzenia rękami po skórze jako sygnały eksponujące jedynie własną tożsamość, poświadczające granice ciała, jego odrębność od świata (niejednokrotnie dotykając własnej skóry czujemy jak zanika granica między „ja czującym” i „ja doznającym”, aktywność i bierność przenikają się, prowokując nas samych do pytania o własną osobę, o jej granice, o obcość i swojskość własnego ciała).

Inaczej dzieje się w przypadku dotykania drugiej osoby, okazywanej jej czułości, pomocy – jak to się dzieje w drugiej scenie. Ma ona charakter niemal archetypiczny: mężczyzna myjący ciężarną żonę poświadcza istniejącą między nimi więź, dotyk jest jej wyrazem i pogłębieniem. Opisy dokonywany z perspektywy mającego się narodzić dziecka jest jednocześnie relacją o początku rodziny, o założeniu domu – oswojeniu nowego miejsca (mycie ma w tym przypadku niemal rytualny charakter: oczyszcza nie tylko kobietę, ale i przestrzeń).

Te dwie sceny wyznaczają kontrastowe interpretacje dotyku: poświadczając zarazem jego „wychylenie w stronę inności”, zwracają też jednak uwagę na niejednoznaczność dotykania własnej skóry, która poddana ruchom dłoni czasem zostaje uprzedmiotowiona, choć niekiedy pozwala wzmóc odczuwanie własnego ciała.

Bardziej jednak istotny dla fabuły Hanemanna jest relacyjnywymiar dotyku (zaznaczyć jednak trzeba, że jego samozwrotny aspekt zostanie pod koniec powieści w ważny sposób zreinterpretowany). Szczególnie podkreślają to kreacje dwóch głównych postaci – bohatera tytułowego i Hanki, dziewczyny, której on ratuje życie.

Hanemann pokazywany jest jako mężczyzna, który zapadł w swoisty letarg po śmierci ukochanej kobiety. Żyje, ale w swym życiu jest nieobecny. Wydaje się jednak, że tragedia spotęgowała tylko jego życiowe nastawienie:

Stefan Chwin : Hanemann: 77

Kiedyś, […] matka powiedziała: „Ty chyba nie masz serca”; bardzo go to wtedy dotknęło, bo wyczuł, że te słowa, może wypowiedziane bez żadnej bolesnej intencji, dosięgły w nim czegoś, przed czym się bronił, a co w utajeniu nadawało barwę jego życiu. Teraz, gdy siadał tak przy oknie, a słońce schodziło już na szczyty sosen i czarnych świerków, czuł się tak, jakby w piersiach otwierała się chłodna pustka […]. Tak jakby śnił – chociaż miał oczy otwarte.

Uczuciowe wychłodzenie powoduje funkcjonowanie na obrzeżach toczącego się życia, Hanemann jest wprawdzie pokazany raczej jako wyobcowany wśród Polaków Niemiec, ale jego postawa niekoniecznie byłaby inna gdyby żył wśród swoich. Jego chłód ma więc przede wszystkim charakter egzystencjalny, ale i ochronny, broni go przed spotęgowaniem psychicznego bólu, który powodują wspomnienia utraconej kobiety:

Stefan Chwin : Hanemann: 82

I kiedy tak zapadał się w te mroczne i pulsujące przypomnienia, przychodziło mu do głowy, że to, co się stało wtedy, stało się właśnie po to, by mógł zastygnąć w tym półżyciu, które obejmowało duszę i znieczulało ją na głos świata. Czuł, że można tak żyć. Chciał tak żyć i serce zalewała mu fala odrazy i wrogości. Tonął w nich jak w czarnej wodzie, zapamiętale, nienawistnie, chociaż nie wiedział, nad kim miałaby to być zemsta.

Silne zdystansowanie, zamknięcie na świat (tłumiony ból może wywoływać nieukierunkowane, nieprzychylne innym nastawienie) – ta postawa zdecydowanie kontrastuje z wizerunkiem Hanki, która w powieści jest ukazywana jako uosobienie życia:

Stefan Chwin : Hanemann: 129

Kiedy śmiała się, to tak, jakby fala drżącej radości obejmowała szyję, kark, ramiona, plecy, brzuch…[…]
…lubiła dotykać wszystkiego gołymi palcami: bawiło ją zanurzanie talerza w ciepłej wodzie, przecieranie szklanek do błysku, […] polerowanie kredą srebrnych łyżek z gotyckim monogramem „W” [….]. A smaki, gęstości, przezroczystości, zapachy!

Zachowanie kobiety jest czystą ekspresją odczuwania: czytając ten opis ma się wrażenie, że temperatura wody, błysk szkła, faktura srebra są nam znane. To otwarcie na świat, na jego różnorodność, podkreślanie materialności opiera się na cielesnym doświadczaniu otaczających nas zjawisk, spośród zmysłów najbardziej eksponując dotyk. Hanka jest typem osoby poddającej się cielesnej mądrości i mimo iż brzmi to paradoksalnie, najlepiej widać to w scenach pokazujących jej „odradzanie” po nieudanej próbie samobójczej:

Stefan Chwin : Hanemann: 148-149

Spała całe przedpołudnie, całą noc i jeszcze całe rano. […] Wszystko wychodziło z niej przez skórę. Musiała dwa razy zmieniać nocną koszulę, ciemną od potu.
[…] potem Hanka z zamkniętymi oczami, z głową odrzuconą do tyłu, prawie godzinę przeleżała w gorącej wodzie […]. Rozczesując mokre włosy, Hanka powiedziała głośno do siebie: „Niedoczekanie!”

Odzyskanie siebie, stanięcie na własne nogi („Niedoczekanie!”) rozpoczyna się u niej od odzyskania ciała. Kiedy niemal w furii „podziękowała” wcześniej Hanemannowi za uratowanie życia (rzucając się na niego i raniąc) wywołała u niego podobną reakcję – tak, jakby cieleśnie odczuł nie tylko ból, ale i jej zranioną pasję życia. Ten moment jest dla niego chwilą przemiany, przede wszystkim mającą wymiar erotyczny:

Stefan Chwin : Hanemann: 153,155

Hanemann czuł, że traci spokój. To nawet nie było przebudzenie, to raczej samo ciało – poruszone piekącym dotknięciem – ocknęło się z odrętwienia. Nie chciał tego. We snach pojawiały się teraz kobiety, których nigdy nie widział […]
Odnajdywał w sobie całe pokłady czułości, których istnienia nawet nie podejrzewał.

Spotkanie Hanki, wyzwalając ciało z bezpiecznej zasłony chłodu, zminimalizowanych reakcji, otwiera Hanemanna na życie. Czułość, będąca postacią opieki, chęcią osłonięcia kogoś słabszego, delikatniejszego jest formą miłosnego zainteresowania, pragnieniem dotknięcia, bycia obok, przy kimś. Czuły dotyk staje się – jako gest ciała – jego wyrazem, mową.

Cielesność – wyrażana odczuwaniem, dotykiem – byłaby więc rodzajem porozumiewania, uczestniczenia w życiu.

Istotnym dopowiedzeniem tego ujęcia ludzkiej fizyczności jest potraktowanie przez Stefana Chwina w niemal dosłowny sposób „mowy ciała”, rozumianej nie jako zestaw ustalonych pod względem znaczeniowym gestów i postaw (przekazujących znaczenie nie zawsze w świadomy sposób, wyrażających często skrywane myśli i odczucia), lecz jako intencjonalny „język zastępczy”. Język osób niesłyszących (bo o niego chodzi) – migany język – jest przecież kodem opartym na układzie palców dotykających różnych części ciała, jak i siebie w odpowiednich układach. Hanemann tak wspomina swoje wykłady z języka migowego, w których uczestniczył jako student medycyny:

Stefan Chwin : Hanemann: 165

…Petersem chciał stworzyć alfabet „chirogramów”- mowę sylab polegająca na przykładaniu palców do podbródka, policzka, nosa, skroni, piersi, ramion. Chciał, by mówił, śmiało się, płakało całe ciało. I wszystko to pokazywał ! W ruchu! W biegu! Na podium obok dębowej katedry z rzeźbioną głowy Meduzy! Delikatne muśnięcia. Przechylenia. Zwijanie dłoni. Stulanie. Rozkwitanie palców. Trzepotanie. Dotykanie ust. Mrużenie powiek.

Własne ciało zaangażowane w proces przekazywania informacji staje się dynamiczne, zyskuje walor widoczności i żywości. Widoczności: ponieważ dotyk palców zwraca uwagę zarówno na nie, jak i na dotykane przez nie partie ciała, żywości – ponieważ w ten sposób ciało maksymalnie eksponuje swą aktywność. Ten sposób myślenia o ”języku ciała” wprost formułuje w powieści Hanemann, w rozmowie ze swoim kolegą stwierdzający:

Stefan Chwin : Hanemann: 164

„Czy zauważyłeś, że czasem lubimy udawać umarłych? Kiedy mówimy, chcemy, by wystarczyły tylko słowa. Pamiętasz, co powtarzają wszystkie matki: Mów wyraźnie, nie machaj rękami, nie pokazuj palcem! Całe ciało ma milczeć jak zabite, wtedy dopiero dziecko dobrze się spisuje”. August zdziwił się, bo zawsze mówił dużo, przekonany, że kipi życiem.

Nietypowość, a zarazem prostota tego spostrzeżenia każe zmienić nasze postrzeganie mowy, poszerzyć ją o aspekt sensualny, zobaczyć w dotyku nie tylko sposób nawiązywania relacji, podtrzymywania więzi, ale i bodziec do odczuwania materialności całego świata. Istota propozycji pojawiającej się w powieści Stefana Chwina polega też na tym, by zmieniając nasze przyzwyczajenia poznawcze, dostrzec wagę dotyku: dostrzec najpierw w sposób banalny – widząc w migowym języku rodzaj zwizualizowanego gestu opartego na dotyku, by potem zobaczyć i poczuć uwarunkowaną dotykiem formę „czującego życia”. Dotyk pozwala czuć zmysłową postać świata, otwiera nas tym samym na bogactwo rzeczywistości – pozwala nawiązać z nią kontakt: jest najdosłowniejszą „mową ciała”. Ten paradoks pojawia się jako paradoks „niemego języka”:

Stefan Chwin : Hanemann: 166

…ta sprzeczność: Przecież wiedział, że świat, w którym żyją, jest ubogi, sprowadzony do kilku prostych pojęć, a jednak nie mógł się uwolnić od wrażenia, że Bóg obdarował ich czymś, co jemu zostało odjęte. Jakże to tak? Jak pogodzić ciasnotę ciszy, w której są zamknięci, z dziwnym otwarciem? Bezbronność i bezradność z błyskotliwą precyzją ruchu? Raz wydawali mu się żałośni w swojej nędzy, raz górowali nad hałaśliwym tłumem idącym pod lampionami wielkie ulicy – milczący, a jednak pełni rozgwaru niesłyszalnych słów.

Nie mówiąc, mówi w sposób najżywszy – język migowy mimo iż wydaje się absolutnie „niemy”, mówi najdynamiczniej. Podobnie jak gest dotknięcia: niepozorny ruch otwiera kontakt, wyraża często to, co w inny sposób nie da się powiedzieć. W powieści Chwina najdosłowniej przywraca do życia. Trafnym ujęciem tej koncepcji są słowa Jolanty Brach-Czainy z książki Błony umysłu:

Jolanta Brach-Czaina : Błony umysłu: 68, 70

Dotyk otwiera. Wyprowadza poza uwięzienie w odrębność. Określa nas jako współistniejących. […]
Dotykanie jest obcowaniem najbardziej bezpośrednim. Tym bliższym, im mniej widocznym. Może jedyny to sposób, by przedrzeć się ku rzeczywistości inaczej nieuchwytnej.

„Przedzieranie się do rzeczywistości inaczej nieuchwytnej” wiąże się z poszerzeniem form naszego poznawania, które pozwalają nam zrozumieć pogłębiony wymiar naszego istnienia.

Źródła

Źródła

  • Chwin Stefan; „Hanemann”; Marabut. Gdańsk 1996. (cytaty na s.15-16, 71, 77, 82, 129, 148-149, 153, 155, 164, 165, 166).

Opracowania

  • Brach-Czaina Jolanta; „Błony umysłu”; Warszawa 2003. (cytaty na s.68, 70).
  • Brzóstowicz Monika; „Rzeczy mówią o człowieku: o prozie Stefana Chwina”; [w]: „Człowiek i rzecz. O problemach reifikacji w literaturze, filozofii i sztuce”; pod red. Seweryny Wysłouch i Bogumiły Kaniewskiej, „Poznańskie Studia Polonistyczne”, Poznań 1999.
  • Czapliński Przemysław; „Rzecz w literaturze albo proza lat dziewięćdziesiątych wobec mimesis”; [w:] „Człowiek i rzecz. O problemach reifikacji w literaturze, filozofii i sztuce”; pod red. Seweryny Wysłouch i Bogumiły Kaniewska, „Poznańskie Studia Polonistyczne”, Poznań 1999.
  • Łebkowska Anna(a); „Somatopoetyka”; [w]: „Kulturowa teoria literatury 2”;pod red. Teresy Walas i Ryszarda Nycza, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITS, Kraków 2012.
  • Łebkowska Anna(b); „Świat dotyku. Interpretacja prozy Zofii Romanowiczowej”; [w]: „Kulturowa teoria literatury” t. 2, pod red. Teresy Walas i Ryszarda Nycza, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITS, Kraków 2012.
  • Pietrych Piotr; „ Powieść o porcelanie. Inne spojrzenie na >>Hanemanna<< Chwina”; [w]: „Literatura polska 1990-2000”. t.II. pod red. Tomasza Cieślaka i Krystyny Pietrych. Wydawnictwo Zielona Sowa. Kraków 2002. (cytaty na s. 291).

Artykuły powiązane