Słuchanie w mieście

Sposoby doświadczania dźwięku

Bodźce i zdarzenia dźwiękowe przywołane w piśmiennictwie oświecenia pozwalają wyróżnić kilka sposobów odbioru urbanistycznej fonosfery (statyczny, aktywny, indywidualny i zbiorowy) oraz wskazać na perspektywę przybysza i mieszkańca jako na dwie strategie mówienia o mieście za pomocą reprezentacji jakości słuchowej. Tylko nieliczne źródła prezentują opisy doznań zmysłowych dowodzących rozmyślnego wyróżniania sygnałów pierwszoplanowych z tła typowego dla środowiska miejskiego. Pisze się wprost o pełnym skupienia „nadstawianiu ucha” podczas capstrzyku (Meciszewski 1786: 42), pożaru (Załuski 1768: 35-36) i spektaklu teatralnego (Anonim; „Monitor” 1768: 140). Szczególny rodzaj aktywnego odbiorcy o wyostrzonym słuchu reprezentują bohaterowie podążający za „mową” miasta (Wirtemberska 1822: 178-184, 194-201; Broniszewski 1787: 24). Postać tytułowej bohaterki powieści Wirtemberskiej została skreślona jako specyficzny odbiorca dźwięków, który w swej wędrówce rejestruje zmiany pól audialnych. To bowiem głównie słuch, nie wzrok, „wiedzie” bohaterkę przez miasto. Wyrazisty dźwięk pełni tu rolę szczególnego nośnika informacji na temat konkretnych elementów układu architektoniczno-urbanistycznego. W pejzażu audialnym, którego centrum stanowi Malwina odbierająca świadomie różnorodne bodźce słuchowe, wyodrębnione zostały konkretne pola brzmieniowe (klasztoru, gospody, katedry i ulicy). Chwyty konstrukcyjne i sposób budowania napięcia umożliwia ukazanie kontrastujących sygnałów, które wchodzą ze sobą we wzajemne relacje. Wcześniej odebrany dźwięk pozwala z większą wyrazistością wybrzmieć następującemu po nim zjawisku. Rezultatem wsłuchiwania się bohaterki w przestrzeń, którą tworzą bezustannie różnorodne zjawiska foniczne (Rodaway 1994, 92) jest zmiana zachowania i falowanie emocji. Wirtemberska daje wyraz swej, niespotykanej w piśmiennictwie oświecenia, wrażliwości audialnej utrwalając niejednorodność przestrzeni fonicznej. Podjęta przez narratorkę próba wyróżnienia i wyłowienia bodźców oraz uczynienia z nich sygnałów pierwszoplanowych staje się podstawą do zarysowania dźwiękowego pejzażu miasta. Dzięki swej wnikliwości poznawczej wynikającej z zainteresowań materią językową i dźwiękową (zob. Szary-Matywiecka 1994: 39-40) pisarka rozpostarła przed odbiorcą niespotykany w literaturze tego czasu obraz zarówno wypełnionej hałasem, jak i wyciszonej audiosfery miasta. To nietypowe postrzeganie przestrzeni urbanistycznej wzbogaca utrwaloną w powszechnej opinii wizję miasta wieku świateł.

Przykład zbiorowego słuchania (z atencją) odnaleźć można w diariuszu relacjonującym podróż Stanisława Augusta (Naruszewicz 2008: 64). Obraz zjednoczonych wspólnym przeżyciem obywateli służy budowaniu panegirycznego wizerunku władcy. Wskazano tu na „głos pański” jako na element łączący społecznie niejednorodną miejską zbiorowość. W piśmiennictwie spotykamy też speculum, wpisujące się w nurt literatury parenetycznej, którego autor napomina mieszkańców miasta, aby uważnie słuchali słowa rozbrzmiewającego w przestrzeni sakralnej, aby je usłyszeć i zrozumieć. Nadawca tego oświeceniowego wizerunku przybierając ton moralisty odnosi się do metaforycznego obrazu „ucha” jako narządu poznania umożliwiającego głębię religijnego przeżycia. Wyostrzony słuch (w połączeniu z sercem przyjmującym prawdę o zbawieniu) jest nośnikiem komunikowania się Boga z człowiekiem. Zbiorowa uwaga staje się więc gwarancją osobistego spotkania ze Stwórcą („słuchaj, nieszczęśliwe Miasto, słuchaj, co mówi Bóg”, Kulczycki 1796: 50).

Dźwięk w ruchu

W piśmiennictwie spotykamy wypowiedzi, w których obrazowanie miejskiej fonosfery opiera się na odwołaniu do zdolności przemieszczania się bodźców słuchowych, ich ulotności i doraźności. Dzięki rozprzestrzenieniu się sygnału audialnego możliwym staje się rozpoznanie miejskiego obszaru. Zmysł, za pomocą którego odczytano informację niesioną przez dźwięki ułatwił bohaterowi jednej z komedii orientację w przestrzeni. Dobiegające z oddali bicie warszawskich zegarów wskazało – zmierzającemu ku stolicy – właściwy kierunek wędrówki (Broniszewski 1787: 23). W wielu okolicznościowych tekstach uświetniających królewskie gale oraz wizyty Poniatowskiego w miastach i miasteczkach Rzeczypospolitej zwracano również uwagę na zasięg fali dźwiękowej. Z jednej strony wskazywano metaforyczne granice przestrzeni zamieszkałej przez społeczność urbanistyczną („STANISŁAWIE[..], / o mur miast wszystkich odbija [się] twe imię”, Bielawski ok. 1791: 1). Z drugiej zaś – doznanie słuchowe poprzedzające doświadczenie wizualne stawało się już pierwszym etapem spotkania poddanych z długo wyczekiwanym monarchą („O pół mili od Grodna zaczęły dawać odgłosy armaty[…]”, Naruszewicz 2008: 85).

Dzięki bodźcom dźwiękowym możliwe jest rozpoznanie konkretnych elementów układu urbanistycznego przed doświadczeniem ich za pomocą wzroku (Wirtemberska 1822: 194). W piśmiennictwie oświecenia nałożenie mapy dźwiękowej miasta na jego plan architektoniczny nie zawsze jednak pokrywa się z audiosferą charakterystyczną dla konkretnych obiektów. Mimo iż antyteza ciszazgiełk oscyluje między przestrzenią sacrum i profanum, to twórcy zwracają uwagę na nietypowe dla przestrzeni kościołów i zespołów klasztornych efekty akustyczne, wskazują ich źródła a także konsekwencje wdarcia się dźwięków ulicy w sferę sakralną (Wirtemberska 1822: 199; Kulczycki 1796: 50). Sygnały specyficzne dla konkretnych obszarów publicznych rozprzestrzeniają się i stykają z opozycyjnym polem brzmieniowym. Poszczególne bodźce – przenikając się wzajemnie – stają się nośnikiem informacji, bądź też znakiem integrującym różne grupy społeczne tworzące miejską wspólnotę (Anonim 1787: 316). I tak m.in. wyciszone pole audialne wychodzące poza mury świątyni zaburza typowe dla ulicy dźwięki (Wirtemberska 1822: 194), bądź też samo zostaje zanieczyszczone sygnałami, których źródło tkwi poza miejscem sakralnym (Anonim 1787: 316). Często odzwierciedlane w utworach zderzenie kontrastujących ze sobą pól fonicznych staje się zwiastunem zmiany akcji. Przykładem interesującego chwytu konstrukcyjnego, który uwypukla odmienny charakter sfer audialnych w przestrzeni publicznej jest przywołanie „inakszego […] obrazu” (Wirtemberska 1822: 181) dźwiękowego poprzedzającego doświadczenie wizualne. „Scena najdoskonalszej przeciwności ciszy i pokoju” umożliwia podjęcie przez bohaterkę nowego wyzwania. Wydarzenie dźwiękowe ma tu wymiar „angażujący i pociągający” (Rizzo 2011: 61).

Przestrzenie dwóch zmysłów

W piśmiennictwie epoki to głównie sakralne obiekty architektoniczne prezentowane są jako przestrzenie szczególnych doświadczeń natury wzrokowej i słuchowej. Katedra (nazywana też farą lub kościołem), często przywoływana przez twórców, została przedstawiona jako najważniejszy w życiu miasta dom modlitwy. Jej wyciszone pole foniczne (śpiew, dźwięk organów, milczenie) niesie przesłanie korespondujące z wymową obszaru wizualnego (elementy architektoniczne, płyty, rzeźba nagrobna oraz opozycja światła i ciemności). Ta wielobarwność obrazu skreślonego za pomocą odwołań do odbioru za pomocą różnych zmysłów wzmacnia ekspresję wypowiedzi. Jednoczesne oddziaływanie sztuk plastycznych oraz muzyki wokalnej i instrumentalnej pozwala na odczuwanie przestrzeni świątyni jako „struktury wielowymiarowej” (Rizzo 2011: 62). Wzbogacona wizja miasta oparta na przywołaniach przenikających i uzupełniających się zdarzeń odbieranych za pomocą ucha i oka służy ukazaniu głębi przeżyć i emocji. Dzięki niej wzmocniona zostaje symboliczna wymowa głównego obiektu sakralnego w mieście (Krasicki 1997: 264; Wirtemberska 1822: 195), a także innej przestrzeni o wymiarze duchowym obecnej w układzie architektoniczno-urbanistycznym – klasztornego wirydarza (Wirtemberska 1822: 178-179). Zespolenie tych dwóch rodzajów wrażeń zmysłowych sprzyja również silnemu nacechowaniu emocjonalnemu wypowiedzi prezentujących przeżycia bohaterów, na które wpływ miały wydarzenia zachodzące poza sferą sakralną („hałas niesłychany, blask pożaru ćmił oczy, jednym słowem wszystko się połączyło, żeby strach Malwiny podwajać”, Wirtemberska 1822: 200-201). W obu przywołanych sposobach opisu doznań sensorycznych związanych z równoczesnym odbiorem przestrzeni za pomocą ucha i oka twórcy dają prymat doświadczeniu słuchowemu.

Ucho a antyurbanizm

Wielość sygnałów i zdarzeń audialnych doświadczanych z dwóch perspektyw (przybysza i mieszkańca) buduje wielowymiarowy obraz wielkich miast: Warszawy, Paryża i Berlina. Fonosfera ubogiej urbanistycznej społeczności prowincji jest „słyszalna” głównie dzięki pamiętnikom, diariuszom opisującym podróże Poniatowskiego i okolicznościowym utworom powstałym z okazji wizyt króla. Migawkowe więc opisy wrażeń zmysłowych typowych dla mniejszych ośrodków (m.in. Wilna, Lwowa, Poznania, Grodna, Krakowa, Lublina) świadczą o zogniskowaniu różnorakich źródeł dźwięku w stołeczno-królewskim centrum. Zjawisko to jest symptomatyczne dla literatury pięknej i prywatnej korespondencji opisującej życie w stolicy. Mimo iż szczególnie w publicystyce i piśmiennictwie politycznym dostrzec można próby ukazywania miejskiej zbiorowości pozbawione moralno-dydaktycznej tendencji, to perswazyjna siła wizji miasta postrzeganego jako przestrzeń zdominowana przez hałas czyni niemal niezauważalnymi opisy tych miejsc w sferze publicznej, które sprzyjały zadumie i kontemplacji.

W wielu utworach literackich pierwsze zetknięcie się przybysza z przestrzenią urbanistyczną wiąże się z odbiorem całego sensorium miejskich doznań. Zbiór bodźców audialnych, przywołanych przez twórców, pełni rolę ważnego kryterium wartościującego („w ustawicznej wrzawie […] jedna przywara drugą głuszy”, Krasicki 1798: 29). Sygnały dźwiękowe – obok komunikatów wizualnych, dotykowych i zapachowych – stanowią jeden z elementów wywołujących nieprzyjemne wrażenie. Nagromadzenie bodźców zmysłowych towarzyszących zetknięciu się bohatera z nieznaną przestrzenią potęguje niechęć, kształtuje i utrwala negatywną wizję miasta w świadomości czytelników. Ten, najbardziej rozpowszechniony w powieściach i komediach obyczajowych, sposób obrazowania audiosfery stał się znaczącym środkiem wykorzystywanym przez antyurbanistyczną retorykę. Odzwierciedlenie przykrych dla ucha zdarzeń fonicznych, tak odmiennych od doświadczanych w naturze, stanowi jeden z najważniejszych argumentów ukazywania przestrzeni jako szkodliwej i wrogiej. Wielość dźwięków i ich natarczywość wywołuje silne przeżycia psychiczne. Służy podkreśleniu poczucia zagubienia i oszołomienia, jakich doznają przybysze wkraczający w obcą sobie przestrzeń. „Ogłuszona hałasem miasta” jest m.in. przekraczająca bramy Warszawy – wychowywana w naturze – Podolanka (Krajewski 1784: 66), a różnorodność sygnałów audialnych i ich natężenie nie tylko „zagłusza”, ale i „omamia” wjeżdżającą do Paryża tytułową postać najbardziej znanej polskiej powieści edukacyjnej (Krasicki 1973: 76).

W początkowym etapie doświadczania rzeczywistości miejskiej ta dokuczliwość natury słuchowej wynikała z odbioru mieszaniny odgłosów zwierzęcych i ludzkich. Ostatnie z wymienionych wskazywały na rozemocjonowane dysputy toczone najczęściej na ulicach, rynkach i placach (Krajewski 1785: 33, 45). Brzmienie miasta, oparte na powierzchownym „oglądzie”, postrzegane jest jako rezultat społecznych interakcji. Rejestracja tych zdarzeń fonicznych wynikała z powszechnej w kulturze europejskiej tego okresu prezentacji miasta jako deprawującego wytworu cywilizacji. W polskim oświeceniu negatywny wizerunek nasilił się w związku z reformami społeczno-politycznymi, które postrzegano jako zagrożenie dla dawnego porządku (zob. Kostkiewiczowa 1997: 154-156). Opisane doświadczenia dźwiękowe zostały utrwalone nie tylko w powieści i komedii, ale i w innych gatunkach literackich. Krytyczna opinia ujawniła się ze szczególną wyrazistością w jednym z poematów. Ratusz, symbol miasta, ukazano w nim jako miejsce „brzmiące” kłótniami (Jaśkiewicz 1773: 36). Taki zapis doznania słuchowego, powiązanego z najważniejszym elementem architektury municypalnej, był przejawem obiegowej opinii o dezorganizacji życia zbiorowego i braku ładu moralnego wśród członków miejskiej społeczności. To aksjologiczne ujęcie wsparte perspektywą mityczną i biblijną (Rdz 11, 1-9) dominuje w literaturze pięknej.

Wśród postaci zamieszkujących miasto nieprzyjemne wrażenia słuchowe wzbudza najczęściej fircyk, reprezentant powszechnie krytykowanej grupy modnych kawalerów. Ta osobliwa figura, obca „wszystkiemu, co tradycyjne, rodzime, polskie” (Rejman 2011: 276), w niecenzuralnych słowach daje upust swym emocjom („bluzga, co ślina niesie, nie ma w gębie tamy” – Naruszewicz 1771: 176), bądź też – zuchwale patrząc w okna – gwiżdże na ulicy dowodząc swej nieodpowiedzialności i lekkomyślności (Bogusławski 1780: 179).

Artykuły powiązane