W najważniejszych powieściach polskiego pozytywizmu – Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej, trylogii Henryka Sienkiewicza oraz Lalce Bolesława Prusa – zasadniczy kontekst, w jakim funkcjonuje wizualna percepcja, jest tworzony przez międzyludzkie interakcje. Obecność trzech z nich okazuje się nie tylko powtarzalna, ale i kluczowa dla psychologicznej zawartości wspomnianych arcydzieł. Na owe więzi składa się: miłość, przyjaźń oraz różne postacie antagonizmów, jakie pojawiają się wśród powieściowych bohaterów. Znamienny jest przy tym fakt, że funkcjonująca w obrębie tych relacji gra spojrzeń rzadko prezentowana bywa w sposób przedstawiający naprzemienne reakcje obu stron. Dominuje bowiem koncentracja na percepcji jednej osoby, której punkt widzenia jest w danej sytuacji fabularnej preferowany przez narratora.
Miłość
W Nad Niemnem rola wzroku w wątku romansowym Jana i Justyny ulega stopniowej intensyfikacji. W trakcie pierwszych spotkań bohaterowie rzadko na siebie patrzą, ograniczając kierowane spojrzenia do konwencjonalnych momentów przywitania lub pożegnania. Dopiero wspólna wyprawa na Mogiłę, kiedy między Janem i Justyną pojawiła się intymna atmosfera, stwarza warunki do częstszej percepcji, której kulminacyjnym momentem jest równoczesna, wzajemna kontemplacja (Orzeszkowa 1996b: 164-165). Ponownie wystąpi ona tuż przed sceną zaręczyn (Orzeszkowa 1996b: 313), ujawniając i potwierdzając obustronne intencje bohaterów.
Patrzenie Justyny wywołuje w niej dwa, silne doświadczenia: pierwsze polega na fascynacji męską urodą Jana – jego zręcznością, budową ciała, a przede wszystkim oczami (Orzeszkowa 1996a: 155, 229; Orzeszkowa 1996b: 171, 179); drugie natomiast prowadzi do zadowolenia z własnych doznań, wśród których najważniejszymi są radość i ufność (Orzeszkowa 1996b: 101, 135, 164). Jan patrzy na Justynę znacznie częściej, ale jego reakcje wykazują analogiczne rozdwojenie: bohater ulega ekscytacji, ciekawości, zdziwieniu czy nawet niemiłemu zaskoczeniu (Orzeszkowa 1996a: 154; Orzeszkowa 1996b: 144, 169). Kiedy jednak przestanie koncentrować się na swoich przeżyciach, postrzega u Justyny zarówno stany smutku i desperacji (Orzeszkowa 1996b: 105-106, 156), jak również podziwia piękno jej ciała (Orzeszkowa 1996b: 180, 393). Wszelako zbieżność tych sposobów wizualnej percepcji została w fabule Nad Niemnem rozłożona asymetrycznie: kiedy wzrok Jana aktywizuje podmiotowe wrażenia, wzrok Justyny pozostaje skupiony na tym, co zewnętrzne; i odwrotnie. Dzięki takiej aranżacji Orzeszkowa buduje dialektyczny kontrast między postaciami, których podobieństwo nie zostaje – poza sytuacjami symultanicznej kontemplacji – ukazane równocześnie.
Trylogia również zakłada rosnącą funkcjonalizację percepcji wzrokowej w ramach wątku miłosnego, chociaż zwiększony zakres występowania prowadzi w powieściach do wyraźnego osłabienia jej ekspresji emocjonalnej. W Ogniem i mieczem patrzenie pojawia się wyłącznie w scenie poznania Heleny przez Jana, współtworząc silny, obustronny efekt „miłości od pierwszego wejrzenia”. Najpierw Skrzetuski zostaje oczarowany boską urodą kniaziówny (Sienkiewicz 1956a: 51, 76), a kiedy oboje znajdą się w sytuacji intymnej, wówczas, „patrzyli na siebie, jak dwie istoty które spotkawszy się choćby na gościńcu na stepie, czują, że się wybrały od razu, i których dusze poczynają zaraz lecieć wzajemnie ku sobie jak dwa gołębie” (Sienkiewicz 1956a: 57).
Jednak już w Potopie pisarz modyfikuje to rozwiązanie, gdyż fascynacja, z jaką Andrzej kontempluje Aleksandrę, rozwija się stopniowo, a następnie ulega poważanemu zakłóceniu. W trakcie swoich wizyt Kmicic nieustannie (a nawet – ostentacyjnie) przygląda się Bilewiczównie, wysoko oceniając urodę jej twarzy obserwowaną zarówno w półmroku wnętrz (Sienkiewicz 1956c: 19-20, 22), jak i w pełnym blasku zimowego słońca (Sienkiewicz 1956c: 47). Zrodzone z wzajemnych kontaktów uczucie zostaje zawieszone, ponieważ dalsze postępowanie bohatera prowadzi do jego kompromitacji. Znamienna jest pod tym względem sytuacja podczas uczty w Kiejdanach: Andrzej i Aleksandra siedzą razem przy stole, ale starają się na siebie nie patrzeć, a gdy ich spojrzenia jednak się zbiegną, wówczas oboje zawstydzeni spuszczają wzrok (Sienkiewicz 1956c: 448, 450). Jego unikanie okazuje się charakterystyczne dla okresów kryzysowych, w których percepcja jest nie tylko rzadka, ale i jednostronna. Dominujący teraz wzrok bohaterki niejednokrotnie – zwłaszcza podczas scen pożegnalnych – kierowany jest na bohatera z wyrzutem, żalem czy ironią. Dopiero finalne pojednanie przyniesie jej spojrzenie pełne współczucia i odzyskanej miłości (Sienkiewicz 1956e: 481).
Kolejna zmiana nastąpiła w Panu Wołodyjowskim. Tytułowy bohater początkowo jest raczej zdegustowany „chłopięcym” widokiem Barbary, ponieważ intryguje go wysublimowana i bardzo kobieca uroda Krzysi Drohojowskiej, na którą też coraz częściej kieruje swoje namiętne spojrzenia (Sienkiewicz 1956f: 62-63, 90-91, 104, 105). Dopiero bliższe poznanie panny Jeziorkowskiej w trakcie „lekcji” fechtunku, a przede wszystkim nieoczekiwany związek już zaręczonej Krzysi z Ketlingiem – którego powstanie pisarz przedstawia, powracając do konwencji „miłości od pierwszego wejrzenia” (Sienkiewicz 1956f: 125-126, 128, 135)– powodują zwrot w nastawieniu Wołodyjowskiego. Przypatrując się Barbarze uważniej, bohater dostrzega jednak jej urok (Sienkiewicz 1956f: 192), a kiedy ona pierwsza wyzna mu miłość, on natychmiast zaproponuje jej małżeństwo.
Organizując wątek romansowy w Lalce, pisarz przejął od Orzeszkowej zasadę rozmieszczenia gry spojrzeń w całej fabule, a od Sienkiewicza – frekwencyjną dominację męskiego wzroku. Prus wprowadził jednak znaczącą innowację: oglądanie kobiety jest bowiem w Lalce zarówno źródłem miłosnego pragnienia, jak i przyczyną jego zaniku. Patrzenie Wokulskiego na Izabelę zostaje podporządkowane dialektycznemu następstwu iluzji1Iluzja – Zniekształcenie percepcji (m.in. wizualnej) polegające na nieadekwatnej i błędnej interpretacji bodźców zewnętrznych. i deziluzji2Deziluzja – Usunięcie z procesu percepcyjnego zjawisk iluzyjnych. (Elie 1973), które – z jednej strony – stwarza kobietę idealną, półboginię o niewysłowionej urodzie i wdzięku (Prus 1998a: 104, 327, 485, 492; Prus 1998b: 461), a – z drugiej – dokonuje degradacji, zaliczając bohaterkę do grona postaci nader przeciętnych (Prus 1998a: 487, 608; Prus 1998b: 429). Znamienny okazuje się fakt, że ta oscylacja jest uzależniona od tego, jak bardzo niedostępna (i nieznana) pozostaje Izabela dla Wokulskiego, którego rozczarowania zawsze wynikają ze zbyt bliskiej perspektywy oglądu ukochanej.
Przyjaźń
Wśród bohaterów Nad Niemnem przyjaźń – zwłaszcza bezinteresowna – jest zjawiskiem rzadkim, dlatego ich egzystencja, nawet jeśli przebiega w określonej grupie społecznej, pozostaje w mniejszym lub większym stopniu naznaczona samotnością. Tylko w nielicznych przypadkach sytuacja ta ulega odwróceniu; znamienne jest przede wszystkim finalne wyznanie Benedykta, który wyraża wdzięczność i długoletnie przywiązanie do swojej krewnej – Marty. Słuchając tych zwierzeń, Korczyńska wytrwale wpatruje się w krewnego, a w jej wzroku pojawiają się oznaki napełniającej ją nadziei (Orzeszkowa 1996b: 49).
W trylogii natomiast sytuacja jest dokładnie odwrotna: przyjacielskie związki pojawiają się bardzo często – zwłaszcza między bohaterami biorącymi udział w tych samych działaniach zbrojnych. Wszelako postacią, jakiej najbardziej zależy na tego typu więzi, jest samotny Onufry Zagłoba, który początkowo szuka jej nawet u Bohuna. W każdej z części trylogii Zagłoba wiąże się szczególnie silną przyjaźnią z innym bohaterem: w Ogniem i mieczem jest nim Longin Podbipięta, w Potopie – Roch Kowalski, a w Panu Wołodyjowskim – osoba małego rycerza. Wszelako rola percepcji wzrokowej w powstaniu i rozwoju tych relacji jest minimalna, ponieważ wzajemny kontakt odbywa się zasadniczo za pośrednictwem słuchu (stąd tak istotną funkcję pełnią wspólne rozmowy). Patrzenie zarezerwowane zostało dla sytuacji zupełnie wyjątkowych, w których postać przyjaciela okazuje się z jakichś względów – prima facie – nierozpoznawalna: Zagłoba wytęża swój wzrok dopiero wtedy, gdy Kozacy przytwierdzili ciało Podbipięty do machiny oblężniczej (Sienkiewicz 1956b: 448-449)lub gdy Wołodyjowski staje przed nim w zakonnym habicie (Sienkiewicz 1956f: 43).
W Lalce długoletnia przyjaźń Wokulskiego i Rzeckiego rozwija się przy aktywnym współudziale wizualnej percepcji, chociaż jest ona zdecydowanie częstsza w przypadku starego subiekta. Natomiast tylko w sporadycznych okolicznościach bohaterowie unikają swojego wzroku (Prus 1998a: 447, 529; Prus 1998b: 495), albo nie rozpoznają siebie (Prus 1998a: 70; Prus 1998b: 45, 567), sygnalizując w ten sposób, że ich relacja przeżywa kryzys lub przynajmniej osłabienie intensywności.
Frekwencyjna dominacja spojrzeń Rzeckiego wynika z faktu, iż Wokulski nie wtajemnicza go w swoje plany związane z Izabelą Łęcką. Skierowany na niego wzrok przyjaciela zdradza więc zakłopotanie i dezinformację (Prus 1998a: 73) lub jest swoistą formą prowokacji do uczynienia odpowiednich wyznań (Prus 1998a: 288). Stary subiekt szczególnie wnikliwie przypatruje się Wokulskiemu w sytuacjach dla niego niestandardowych i trudnych. W swoim pamiętniku tak zapisuje wydarzenie poprzedzające niespodziewany wyjazd bohatera do Paryża:
Bolesław Prus : Prus 1988b: 9
Wizualna analiza fizjonomii nie dostarcza Rzeckiemu odpowiedzi na dręczące go zagadki. Nawet kiedy okoliczności okażą się bardziej przewidywalne – np. podczas wizyt u Heleny Stawskiej – obserwacja nie ujawni autentycznych przeżyć Wokulskiego (Prus 1998b: 335, 365). Dopiero połączenie gry spojrzeń z przyjacielską rozmową prowadzi bohaterów do autentycznego porozumienia (Prus 1998b: 405-409).
Antagonizmy
Spośród wielu napięć, jakie pojawiają się wśród bohaterów Nad Niemnem, tylko te najistotniejsze angażują percepcję wzrokową. W domenie prywatnej kluczową rolę odgrywa zazdrość, jakiej ulega Klotylda Korczyńska oraz Jadwiga Domuntówna. Reakcje obu bohaterek okazują się przy tym nader podobne: za każdym razem, kiedy widzą Justynę w „nieodpowiednim” towarzystwie, ogarnia je irytacja, nad którą nie są w stanie zapanować (Orzeszkowa 1996a: 137-140; Orzeszkowa 1996b: 206-209, 212-213, 394, 401). Ich wzrok zarówno aktywizuje określone emocje, jak również je uzewnętrznia, czyniąc te reakcje doskonale czytelnymi (m.in. dla samej Justyny). Różnica między bohaterkami polega jedynie na tym, że Klotylda jest zazdrosna o męża, dlatego w jej spojrzeniach pojawia się także żal i lęk przed utratą Zygmunta.
Natomiast w sferze społeczno-ideowej zasadniczy konflikt rozgrywa się między Benedyktem i Witoldem. Syn najpierw obserwuje rozmaite „błędy” ojca, a następnie prowadzi na ich temat dyskusję, która najczęściej kończy się wzajemną kłótnią. W jej trakcie obaj bohaterowie niejednokrotnie patrzą sobie w oczy, chociaż wydaje się, że ogarniający ich silny gniew blokuje im wówczas percepcję (Orzeszkowa 1996b: 66, 291, 329). Nie bez powodu zatem wstępem do pojednawczej rozmowy jest uważny ogląd twarzy syna, jaki przeprowadza Benedykt, wyciągając z tej obserwacji trafne wnioski (Orzeszkowa 1996b: 445).
Również wypełniona sporami rzeczywistość społeczna trylogii wyraźnie minimalizuje udział wizualnej percepcji. Jej istotny wpływ pojawia się jedynie w obrębie prywatnych antagonizmów opartych na zazdrości. W Ogniem i mieczem rywalizacja między Skrzetuskim a Bohunem rozpoczyna się od wzajemnego oglądu własnych zachowań i reakcji okazywanych w obecności Heleny (Sienkiewicz 1956a: 61, 62, 73, 78), ale już dalszy ciąg tego konfliktu, w którym bierze udział Zagłoba, Rzędzian czy Wołodyjowski sprowadza rolę wzroku do ustalenia miejsca pobytu niebezpiecznego Kozaka. Podobna redukcja występuje także w Potopie: niezgoda między Andrzejem Kmicicem a Bogusławem Radziwiłłem początkowo ma charakter polityczny, dlatego bohaterowie często i uważnie przypatrują się sobie, próbując przeniknąć skrywane za pozorami intencje (Sienkiewicz 1956c: 500, 505, 509, 515, 522-523). Ale kiedy antagonizm zostanie uzupełniony zazdrością o Aleksandrę Bilewiczównę, wówczas kontakt wzrokowy obu rywali ulega niemal całkowitej eliminacji, ograniczając się do wypatrywania swoich pozycji na bitewnych polach (Sienkiewicz 1956e: 406, 408).
Źródła
- Elie Stanisław, „Dialektyka „Lalki” Bolesława Prusa”, „Pamiętnik Literacki” 1973 z. 1.
- Orzeszkowa Eliza, „Nad Niemnem” (1888), cyt. za: Orzeszkowa Eliza, „Nad Niemnem”, t. 1, oprac. Józef Bachórz, Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław – Kraków 1996a.
- Orzeszkowa Eliza, „Nad Niemnem” (1888), cyt. za: Orzeszkowa Eliza, „Nad Niemnem”, t. 2, oprac. Józef Bachórz, Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław – Kraków 1996b.
- Prus Bolesław, „Lalka” (1890), cyt. za: Prus Bolesław, „Lalka”, t. 1, oprac. Józef Barchórz, Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław – Kraków 1998a.
- Prus Bolesław, „Lalka” (1890), cyt. za: Prus Bolesław, „Lalka”, t. 2, oprac. Józef Barchórz, Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław – Kraków 1998b, cytat na s.: 9.
- Sienkiewicz Henryk, „Ogniem i mieczem” (1884), cyt. za: Sienkiewicz Henryk, „Ogniem i mieczem”, t. 1, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1956a, cytat na s.: 57.
- Sienkiewicz Henryk, „Ogniem i mieczem” (1884), cyt. za: Sienkiewicz Henryk, „Ogniem i mieczem”, t. 2, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1956b.
- Sienkiewicz Henryk, „Potop” (1886), cyt. za: Sienkiewicz Henryk, „Potop”, t. 1, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1956c.
- Sienkiewicz Henryk, „Potop” (1886), cyt. za: Sienkiewicz Henryk, „Potop”, t. 2, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1956d.
- Sienkiewicz Henryk, „Potop” (1886), cyt. za: Sienkiewicz Henryk, „Potop”, t. 3, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1956e.
- Sienkiewicz Henryk, „Pan Wołodyjowski” (1888), cyt. za: Sienkiewicz Henryk, „Pan Wołodyjowski”. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1956f.
Artykuły powiązane
- Zalewski, Cezary – Halucynacje wzrokowe w literaturze pozytywizmu
- Magnone, Lena – Sienkiewicz – doświadczenie zmysłowe a etyka
- Sobieraj, Tomasz – Orzeszkowa (wczesna twórczość) – patrzenie na makrokosmos ludzki
Bibliografia
- 1Iluzja – Zniekształcenie percepcji (m.in. wizualnej) polegające na nieadekwatnej i błędnej interpretacji bodźców zewnętrznych.
- 2Deziluzja – Usunięcie z procesu percepcyjnego zjawisk iluzyjnych.