Zapach – Słowacki, Mickiewicz

Z pozoru mogłoby się wydawać, że zmysł węchu i związane z nim doświadczenie zapachu powinny należeć do uprzywilejowanych zjawisk sensualnych w romantyzmie. Są one przecież szczególnie aintelektualne i emocjonalne (sytuują się bardziej po stronie doświadczania niż poznawania (Merleau-Ponty 2001: 71i nn.)); pozwalają na bezpośredni kontakt ze światem, co stanowiło jeden z celów romantycznej epistemologii. Wiążą się ponadto w szczególny sposób z tak ważną dla romantyków pamięcią, z mechanizmem uruchamiania reminiscencji, pozwalają dotrzeć do tego, co epifaniczne i ulotne, uruchamiające wyobraźnię (jak stwierdza Rousseau w Emilu, węch jest zmysłem pragnienia i obietnicy (Rousseau 1955: 185)). Okazuje się jednak, że zmysł ten należy w romantyzmie do zmysłów upodrzędnionych (Ackerman 1994: 17).

Kant zaliczał węch do grona zmysłów zewnętrznych, pobudzanych przez rzeczy cielesne. Węch, przyjmując bodziec chemiczny do wnętrza ciała, okazuje się bardziej subiektywny niż obiektywny – dlatego też zostaje zaklasyfikowany przez filozofa jako zmysł niższy – oddaje raczej nasze doznania niż poznanie przedmiotu, utrudniając w związku z tym porozumienie się na jego temat (Kant 2005: 54). Zmysł ten, jak powiada Kant, służy rozróżnieniu dobroczynnego bądź szkodliwego wpływu różnych substancji na nasz organizm; zostaje przy tym określony jako „niewdzięczny” i „najmniej nieodzowny” (Kant 2005: 56).

Stwierdzenie takie koresponduje z, widocznym od XVIII wieku, wzrostem wrażliwości na zapachy niezdrowe, na różnego rodzaju miazmaty. Węch stanowił w kształtującej się higienicznej nowoczesności zmysł ochronny, co było pochodną rosnącej niechęci do brudu oraz jego sensualnego efektu i wiązało się oczywiście ze społecznym represjonowaniem tych, którzy nie pachnieli we właściwy sposób (Menninghaus 2009: 146 i n.; Corbin 1998: 7 i nn.,77 i nn.).

Zapachy „nieprzyjemne” zostały jednak w zasadzie wyeliminowane z polskiej literatury romantycznej. Wyjątkowo wystąpią pod postacią zapachu bagien w puszczy w Panu Tadeuszu Mickiewicza (o „fetorze” będzie też pisał Słowacki w okresie genezyjskim, wiążąc to zjawisko z odstępstwem ducha od drogi rozwoju). Powrócą natomiast w realistycznej twórczości powieściowej, w której również pojawi się wątek związanej z nimi stratyfikacji społecznej (Bachórz 2003: 79). Romantycy ignorowali i to zjawisko. Jak się zdaje, znów wyjątkowo, w Fantazym Słowackiego pojawia się zapach – smród jako wykładnik pozycji społecznej i zawodowej. Jan cytuje słowa, które usłyszał od matki ukochanej Idalii:

Juliusz Słowacki : Fantazy: 355

– […] Idź precz! nie stój blisko,
Podły!… bo śmierdzisz tu prostym żołdakiem,
Bo cuchniesz, cuchniesz jak lokajsko,
Bo cię czuć wódką prostą – i tabakiem
Spleśniałym!… Precz mi z oczu!

Widoczne są także inne braki na mapie olfaktorycznej polskiego romantyzmu. Brakuje choćby reprezentacji zapachów miasta – tym bardziej wyraźnie, że mamy takie reprezentacje związane ze wsią (jeśli chodzi o zapach wnętrza mieszkania wyjątkiem zdaje się wiersz Słowackiego Wspomnienie pani de St. Marcel z domu Chauveaux). Może to dziwić choćby w związku z Paryżem. Kwestia ta jest widoczna w korespondencji Słowackiego do matki: poeta usiłuje odtworzyć i przedstawić szczegóły świata, w którym żyje, tak, by adresatka mogła sobie go wyraźnie unaocznić, ale jest to świat przede wszystkim widziany, pozbawiony innych doznań sensualnych (czy też o ich ograniczonej obecności), zwłaszcza zapachów.

Romantyzm polski wydaje się epoką „olfaktorycznej ciszy”, odznaczającą się niechęcią do przedstawiania zapachów fizjologicznych (Corbin 1998: 49 i nn.). Wyjątek pojawia się w Farysie, w którym sęp, pragnąc skłonić bohatera do zaprzestania pustynnej próby, straszy go trupim zapachem; a także w konwencji żartobliwej, jako zapach, „który mógł być skutkiem strachu” (Mickiewicz 1955a: 220), bohatera udającego trupa w bajce Mickiewicza Przyjaciele. Niechęć ta obejmuje ogólnie zapachy intensywne. Dopuszcza się natomiast przede wszystkim zapachy związane z naturą, zazwyczaj z kwiatami (Bachórz 2003: 73 i nn.). Rzadko pojawia się u romantyków zapach perfum (Corbin 1998: 97 i nn.; Vigarello 1996: 142 i nn.). Jeśli już – współtworzy ironiczny portret ukazywanej postaci (wpisując się w opozycję natura – cywilizacja po stronie tej drugiej, waloryzowanej ujemnie). Tak jest w przypadku Telimeny w Panu Tadeuszu, która perfumuje, wyjętą jednak spod ostrza ironii, Zosię, starając się zrobić z gęsiarki światową damę: „Telimena otwiera petersburskie składy,/ Dobywa flaszki perfum, słoiki pomady,/ Pokrapia Zosię wokoło wyborną perfumą/ (Woń napełniła izbę) […]” (Mickiewicz 1955c: 142). Podobnie rzecz przedstawia się w Szanfarym Mickiewicza – używanie perfum przez mężczyznę okazuje się wyrazem zniewieścienia.

Przedstawienia zapachu są przy tym w literaturze epoki dość schematyczne, wpisywane w porządek kulturowych konwencji, ponadto rzadko stanowią one aspekt przeżycia sensualnego podmiotu. Co więcej, częsta jest u romantyków wizualizacja bodźców zapachowych (nawet palony tytoń zdaje się pozbawiony zapachu – przykładem może służyć Zima miejska Mickiewicza; Słowacki – hodowca tulipanów pisze o swoim zamiarze, by „pochodzić po lasach – i trochę kwiatków łącznych zobaczyć” (Słowacki 1962b: 92), a także wykorzystywanie ich dla budowania emocjonalnego pejzażu, charakteryzującego podmiot. Pisze np. Słowacki do matki:

Juliusz Słowacki : Korespondencja: t. I, s. 241

Nie możecie sobie wystawić, jak to smutno i pięknie, kiedy noc czarna, kiedy samotny w moim pokoju otwieram okno i czuję zapach wiosennych liści, i słyszę słowika w alei ogrodowej, a potem widzę z wolna wschodzący za górą księżyc.

W Godzinie myśli pojawia się opis sensualnego doznania związanego z zapachami, służący wszakże przede wszystkim charakterystyce nudy bohaterów:

Juliusz Słowacki : Godzina myśli: 210

Potem, gdy w wiosennego powietrza błękicie
W balsamy się rozlała czarna lasów sosna,
Znudzeni wonią kwiatów zmięszaną, stokrotną,
Wynaleźli woń tęskną – dziką i ulotną;
Była to woń wierzbami opłakanej wody;
Z cichej fali wstawała każdego wieczora,
Tajemnicze w powietrzu rozlewają chłody.

Świat zapachów w polskiej literaturze romantycznej wiąże się głównie z: 1) przedstawieniem: natury oraz często łączącą się z nią kreacją formuły swojskości (pojawia się w związku z tą kwestią podmiot nostalgiczny wspominający to, co utracone; możemy mówić o fenomenie pamięci zapachowej), a także formuły inności, egzotyzmu (w tym przypadku głównie w grę wchodzi podróżopisarstwo) – w tych przypadkach zapach zdaje się służyć mimetycznemu ukazaniu rzeczywistości w tekście; 2) erotyką; 3) mistyką. Oczywiście, wskazane doświadczenia mogą zachodzić na siebie. Czasem też zapachy pojawiają się [ K] w obrębie romantycznej polisensoryczności, towarzyszą doznaniom innych zmysłów. Zdarza się, że – jak w przypadku Rollisonowej z III cz. Dziadów – zastępują je, w tym przypadku chodzi o wzrok, o czym ironicznie mówi Nowosilcow: „Ha! nie widzi – a to wącha może? Bo co dzień do mnie trafia” (Mickiewicz 1955b: 220). W literaturze romantycznej występują ponadto sporadycznie także inne zapachy, nieujęte w powyższej klasyfikacji – przykładem może być zapach rzezi w Śnie srebrnym Salomei Słowackiego.

Natura, swojskość, egzotyka

Najczęściej powracającym w literaturze romantycznej zapachem związanym z naturą jest zapach kwiatów (i w tym przypadku, trzeba powtórzyć, częściej jednak ewokują one obraz wzrokowy niż doświadczenie zapachu; nie pachną „lilije” Mickiewicza; Słowacki w Godzinie myśli wprost pisze o bezwonnych wiśniach i kwiatach w ogrodzie). O zapachu kwiatów jest mowa u Słowackiego np. w Fantazym – Idalia delektuje się nimi w swoim mieszkaniu: „O! jak tu miło! drzewami ciemnymi/ Pozasłaniane okna… piersią chwytam/ Powietrze pełne kwiatów” (Słowacki 1952d: 334). Wrażenie sensoryczne okazuje się jednak abstrakcyjne. Podobnie jest w wierszu Mickiewicza Te rozkwitłe świeżo drzewa: tytułowe drzewa „upajają słodką wonią” (Mickiewicz 1955a: 352). Ujęcie to stanowi fragment charakterystyki wiosny, budzącego się życia ukazanego w opozycji do znajdującego się w centrum utworu smutku pielgrzyma. Podobnie abstrakcyjne – jak się zdaje związane raczej z konotacjami kulturowymi (Hall 1976: 76 i nn.) niż wrażeniami sensualnymi – jest doświadczenie podmiotu wiersza poety Śniła się zima: „Uczułem zapach Włoch, róż i jaźminu,/ Różą pachnęła góra Palatynu” (Mickiewicz 1955a: 347).

Nostalgiczny zapach swojskości – szczególnie ważny w przypadku emigrantów, którzy niejako podwójnie utracili swoją przeszłość – został najpełniej przedstawiony w Panu Tadeuszu Mickiewicza. Stawiający pytanie „jak pachnie na Litwie Mickiewicza?” Józef Bachórz zauważa, że zapach jest zmysłem reprezentowanym w poemacie najrzadziej (Bachórz 2004). Mickiewicz nie dba przy tym o realny charakter zapachów, pozwalając sobie na związane z nimi poetyckie licencje, na konstruowanie swego rodzaju idealnego modelu zapachowego. Polegają one na naruszeniu prawdopodobieństwa przyrodniczego – kwiaty kwitnące w niewłaściwych porach roku – oraz na nieróżnicowaniu zapachów: mamy więc np.: „[…] donice z pachnącemi ziołki,/ Geranium, lewkonia, astry i fijołki” (Mickiewicz 1955c: 11). Podobnie zresztą pachną w utworze m. in.: lasy, pasieka, czy wspomniane perfumy Telimeny i Zosi.

Oprócz wymienionych już mamy do czynienia w Panu Tadeuszu z wyodrębnionym intensywnym zapachem konopi („A ich woń gąsienice i owad zabija” (Mickiewicz 1955c: 56), a także świeżym zapachem wiatru; pojawia się ponadto zapach kawy czy bigosu, a nawet pieniędzy. Zapachy występują w poemacie nie tylko w sposób bezpośredni, ale i jako konotacje przedstawień (np. tabaka, proch strzelniczy, dymy, czy potrawy). Twórca nie ukazuje wszakże zapachu jako przeżycia sensualnego – na Litwie, by tak rzec, pachnie bezosobowo. Wyjątkiem jest ukazany przez narratora ironicznie, wspomniany już tu, moment, w którym Tadeusz – po zakończeniu romansu z Telimeną – staje przed stawem:

Adam Mickiewicz : Pan Tadeusz: 229

Łakomy wzrok utopił i błotniste wonie
Z rozkoszą ciągnął piersią, i otworzył usta
Ku nim: bo samobójstwo jak każda rozpusta
Jest wymyślną; on w głowy szalonym zawrocie
Czuł niewymowny pociąg utopić się w błocie.

Świat zapachów Pana Tadeusza współtworzy nostalgiczną wizję przeszłości ziemiańskiej; to wyraźnie wiejskie – antysalonowe, antyurbanizacyjne – uniwersum zapachów (Bachórz 2004: 78). Poeta wraca do niego w listach, pamiętając zapachy ze swojej młodości (np. zapach grzybów). Wypada tu przypomnieć słynną wypowiedź twórcy o Turcji, spisaną przez K. Brzozowskiego, w której wprawdzie nie pojawiają się wprost wrażenia zapachowe, niemniej zostają one przywołane jako konotacja przedstawienia:

Adam Mickiewicz : Rozmowa z K. Brzozowskim: 452

Mówiono mi, rzekł [Mickiewicz – M.K.], że w Smyrnie ma być grota Homera, ale ja tam nie ciekawy tego! Ja się przypatrywałem czemu innemu. Leżała tam kupa gnoju i śmieciska, wszystkie szczątki razem: gnój, śmieci, pomyje, kości, potłuczone czerepy, kawał podeszwy starego pantofla, pierza trochę; – to mnie się podobało! Dlatego stałem tam, bo zupełnie tam było jak przed karczmą w Polsce.

Podobne wspomnienia zapachów przeszłości zawiera korespondencja Słowackiego. W Beniowskim czytamy:

Juliusz Słowacki : Beniowski: 16

Woń jakaś, jakiś duch nieprzenikliwy,
Co myśl wtrącał i duszę w marzenia.
Każdy z nas miał kraj młodości szczęśliwy,
Kraj, co się nigdy w myślach nie odmienia.

Zapachy związane z innością geograficzno-kulturową, z egzotycznym kolorytem lokalnym, pojawiają się u romantyków w związku z podróżami, ale, wypada zauważyć, to rzadkie przypadki (przykładem może być wybrakowana pod tym względem podróż wschodnia Słowackiego). Wspomniałem już o wypowiedzi Mickiewicza na temat Turcji. Bogactwa zapachów Orientu – nawet jeśli to Wschód krymski – nie oddają również Sonety krymskie, w których „ja” przede wszystkim pragnie się „odurzyć, upić […] wirem obrazów” (Mickiewicz 1955a: 268). Są to również obrazy kwiatów, ale o nieokreślonym zapachu. Dowiadujemy się najwyżej o „rzeźwieniu się wiatrów” [ K] i o synestezyjnym „powietrzu tchnącym wonią, tą muzyką kwiatów” (Mickiewicz 1955a: 270), która przemawia do wnętrza „ja”, do jego serca, pomijając zewnętrzny zmysł słuchu [!]. Podobnie Farys „oddycha pełno! Szeroko!”, ledwo starcza mu „całe powietrze w Arabistanie” (Mickiewicz 1955a: 326), co jest bardziej charakterystyką bohatera niż doświadczenia sensualnego (nie wiemy nic o zapachu owego powietrza).

Do nielicznych wyjątków przedstawienia zapachowego egzotycznego kolorytu lokalnego należy fragment z Podróży do Ziemi Świętej z Neapolu (Grób Agamemnona), ale i w tym przypadku zapach zdaje się służyć raczej przedstawieniu melancholii „ja” niż pejzażu zmysłowego Grecji (Bachórz 2004: 70):

Juliusz Słowacki : Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu: 74

Tu po kamieniach z pracownią Arachną
Kłóci się wietrzyk i rwie jej przędziwo,
Tu cząbry smutne gór spalonych pachną.

Erotyka

Zapach okazuje się ważnym [ K] zjawiskiem w perspektywie erotyki (Corbion 1998: 255 i nn.). Pojawiają się w związku z nim głównie kwiaty, wyraźnie konwencjonalizując przedstawienie woni w takim kontekście – których zapach, najczęściej konotowany przez wizualizację, współtworzy nastrój sceny miłosnej – np. Sonety odeskie Mickiewicza, czy W Szwajcarii Słowackiego (można tu przywołać jeszcze Mazepę czy Balladynę). Rzadko pojawia się natomiast zapach ciała, wyjątkiem jest wspomnienie zapachu włosów kochanki w Beniowskim Słowackiego: „Czuję, jak pachną kochanki warkocze” (Słowacki 1952e: 99). W Marii Stuart zapach okazuje się znakiem miłości – niemożliwej do spełnienia, mającej powracać w pamięci – Rizzia do królowej:

Juliusz Słowacki : Maria Stuart: 124

[…] Paź ciebie zaklina,
Daj mu ten wachlarz, powiew twojego wachlarza
Ma jakąś woń czarowną, woń, co przypomina
To gór szkockich powietrze; nieraz w kraj daleki
Przyniesie zapach róży, co ciebie otacza,
Wtenczas zamknę na chwilę złudzone powieki,
Marzyć będę…

Mistyka

Zapach stanowi ponadto komponent doświadczeń związanych z przeżyciem mistycznym, najczęściej o charakterze polisensorycznym; wypada zauważyć – w związku z takimi przedstawieniami romantycy nawiązują do tradycji mistyki europejskiej. U Mickiewicza związek zapachu z doświadczeniem mistycznym, wyraźnie wpisany w kontekst symboliczny, wynikający z kolorystyki kwiatów (Ławski 2003: 224 i nn.), widoczny jest w III cz. Dziadów w Widzeniu Ewy:

Adam Mickiewicz : Dziady, cz. III: 186

Deszczyk tak świeży, miły, cichy jak rosa,
I skąd ten deszczyk – tak czyste niebiosa,
Jasne niebiosa! –
Krople zielone, kraśne – trawki równianki,
Róże, lilije, wianki
Obwijają mię wkoło. – Ach, jaki sen wonny,
Sen lekki, słodki – oby dozgonny.

Warto dodać, że pojawiająca się w Prologu dramatu postać Anioła stróża – anioła sadów zostaje porównana do pachnącej róży: „We dnie kwitnie, w noc jej wonie/ Bronią senne dziecka skronie od zarazy i owadów” (Mickiewicz 1955b: 127).

W przypadku Słowackiego w grę wchodzi odczucie jedności uniwersum, sympatii między „ja” a światem, stające się początkiem epifanii duchowego charakteru uniwersum. Poeta pisze w liście do matki: „A ta natura – gdybyś ty wiedziała, jak ona ciepła, wonna i kochance podobna, otoczyła mnie skrzydłami” (Słowacki 1962b: 19). Doświadczenie to jest wynikiem m. in. wspomnień związanych z dawnymi wileńskimi marzeniami, powracającymi w Pornic dzięki zapachowi oceanu. Słowacki łączy zapach także z reminiscencjami ducha, który przypomina sobie już nie ziemską przeszłość, ale swoje poprzednie wcielenia. Czytamy w Genezis z Ducha (myśl taka zdaje się pobrzmiewać już w synestezyjnej wypowiedzi Księżniczki w Śnie srebrnym Salomei: „[…] W zapachu kwiatów są akordy/ I różne wielkie na świecie muzyki” (Słowacki 1952f: 148)):

Juliusz Słowacki : Genezis z Ducha: 24

Oto zmysł woni świadectwem mi jest – przedwiekowego w formach roślinnego pobytu, gdzie duch ciała (które mam teraz) krwiste naczynka zarazem z uczuciem piękności lub bezkształtu i jadu wypracowywał. Uczuwszy woń róży, zapominam na chwilę, jakby w odurzeniu żądz i smutków ludzkiej mojej natury, a powracam niby w te czasy, w których celem dla ducha mego było utworzenie piękności, a odetchnięcie wonią było mu jedyną ulgą w pracy i rozkoszą… […]. A na próżno mi, o Panie, nauka tłumaczyła ten fenomen – przez działanie woni na zmysł powonienia; jam pytał o działanie zmysłu na duszę moją, która w uczuciu woni rozwesela się lub smętnieje.

Źródła

Źródła

  • Mickiewicz Adam, „Przyjaciele” (1861), cyt. za: tenże, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. I, „Czytelnik”, Warszawa 1955a.
  • Mickiewicz Adam, „Farys” (1829), cyt. za: tenże, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. I, „Czytelnik”, Warszawa 1955a, cytaty na s.: 220, 326.
  • Mickiewicz Adam, „Śniła się zima” (1880), cyt. za: tenże, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. I, „Czytelnik”, Warszawa 1955a, cytaty na s.: 347.
  • Mickiewicz Adam, *** [Te rozkwitłe świeżo drzewa] (1861), cyt. za: tenże, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. I, „Czytelnik”, Warszawa 1955a, cytaty na s.: 352.
  • Mickiewicz Adam, „Bajdary” (1826), cyt. za: tenże, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. I, „Czytelnik”, Warszawa 1955a, cytaty na s.: 268.
  • Mickiewicz Adam, „Ałuszta (1826), cyt. za: tenże, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. I, „Czytelnik”, Warszawa 1955a, cytaty na s.: 270.
  • Mickiewicz Adam, „Dziady” cz. III (1832), cyt. za: tenże, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. III, „Czytelnik”, Warszawa 1955b, cytaty na s.: 127, 186, 220.
  • Mickiewicz Adam, „Pan Tadeusz” (1834), cyt. za: tenże, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. IV, „Czytelnik”, Warszawa 1955c, cytaty na s.: 11, 56, 142, 229.
  • Pigoń Stanisław (zebrał i opracował), „Rozmowy z Adamem Mickiewiczem” (rozmowa z K. Brzozowskim), [w:] Dzieła wszystkie (Wydanie Sejmowe), t. XVI, przedmowę napisał Władysław Mickiewicz, Warszawa 1933, cytaty na s.: 452.
  • Słowacki Juliusz, „Maria Stuart” (1832), cyt. za: tenże, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. VI, Ossolineum, Wrocław 1952a, cytaty na s. 124.
  • Słowacki Juliusz, „Godzina myśli” (1833), cyt. za: Juliusz Słowacki, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. II, Ossolineum, Wrocław 1952b cytaty na s.: 210.
  • Słowacki Juliusz, „Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu” (1866), cyt. za: Juliusz Słowacki, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. IV, Ossolineum, Wrocław 1952c, cytaty na s.: 74.
  • Słowacki Juliusz, „Fantazy”, cyt. za: Juliusz Słowacki, „Dzieła” (1909), pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. VIII, Ossolineum, Wrocław 1952d, cytaty na s.: 334, 355.
  • Słowacki Juliusz, „Beniowski” (1841), cyt. za: Juliusz Słowacki, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. III, Ossolineum, Wrocław 1952e, cytaty na s.: 16, 99.
  • Słowacki Juliusz, „Sen srebrny Salomei” (1844), cyt. za: Juliusz Słowacki, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. IX, Ossolineum, Wrocław 1952f, cytaty na s.: 148.
  • Słowacki Juliusz, „Genezis z Ducha” (1884), cyt. za: Juliusz Słowacki, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. XII, Ossolineum, Wrocław 1952g, cytaty na s.: 24.
  • Słowacki Juliusz, „Mazepa” (1840), cyt. za: Juliusz Słowacki, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. VII, Ossolineum, Wrocław 1952h.
  • Słowacki Juliusz, „Balladyna” (1839), cyt. za: Juliusz Słowacki, „Dzieła”, pod red. Juliana Krzyżanowskiego, t. VII, Ossolineum, Wrocław 1952h.
  • Słowacki Juliusz, „List do matki” (27 IV 1834), cyt. za: tenże, „Korespondencja Juliusza Słowackiego”, t. I, opracował Eugeniusz Sawrymowicz, „Ossolineum”, Wrocław 1962a, cytaty na s.: 241.
  • Słowacki Juliusz, „List do matki” (2 X 1843; 19 VII 1845), cyt. za: tenże, „Korespondencja Juliusza Słowackiego”, t. II, opracował Eugeniusz Sawrymowicz, „Ossolineum”, Wrocław 1962b, cytaty na s.: 19, 92.

Opracowania

  • Ackerman Diane, „Historia naturalna zmysłów”, przeł. Krystyna Chmielowa, Książka i Wiedza, Warszawa 1994.
  • Bachórz Józef, „Jak pachnie na Litwie Mickiewicza”, [w:] tenże, „Jak pachnie na Litwie Mickiewicza i inne studia romantyczne”, słowo/obraz/terytoria, Gdańsk 2003.
  • Condillac Etienne Bonnot de, „Traktat o wrażeniach”, przełożyła Wanda Wojciechowski, PWN, Warszawa 1958.
  • Corbin Alain, „We władzy wstrętu: Społeczna historia poznania przez węch: Od odrazy do snu ekologicznego”, przeł. Andrzej Siemek, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 1998.
  • Kant Immanuel, „Antropologia w ujęciu pragmatycznym”, przełożyły Ewa Drzazgowska, Paulina Sosnowska, wstęp Aleksander Bobko, Wydawnictwo: IFiS PAN, Warszawa 2005.
  • Hall Edward T., „Ukryty wymiar”, przeł. Teresa Hołówka, wstęp Aleksander Walis, PIW, Warszawa 1976.
  • Ławski Jarosław, „Marie romantyków. Metafizyczne wizje kobiecości. Mickiewicz – Malczewski – Krasiński”, Wydawnictwo UwB, Białystok 2003.
  • Merleau-Ponty Maurice, „Fenomenologia percepcji”, tłum. Małgorzata Kowalska, Jacek Migasiński, posłowie Jacek Migasiński, ALETHEIA, Warszawa 2001.
  • Menninghaus Winfried, „Wstręt. Teoria i historia”, przeł. Grzegorz Swoinski, Universitas, Kraków 2009.
  • Rousseau Jan Jakub, „Emil, czyli o wychowaniu”, t. I, przeł. Wacław Husarski, Ossolineum, Wrocław 1955.
  • Vigarello Georges, „Czystość i brud. Higiena ciała od średniowiecza do XX wieku”, przeł. Bella Szwarcman-Czarnota, Warszawa 1996.

Artykuły powiązane