Zapach miasta

Badania z zakresu osmosocjologii określającej „swoistą perspektywę teoretyczną i badawczą związaną z wpływem zapachów na zróżnicowane sfery życia społecznego, […] czyli socjologii zapachów lub aromatów” (Szczepański, Ślęzak-Tazbir 2008: 23) pozwalają analizować i interpretować przestrzeń percypowaną za pomocą zmysłu węchu. Wykorzystuje się do tego tzw. pamięć zapachową, czyli tę zdolność mózgu, za pomocą której przywoływane są zdarzenia i miejsca z przeszłości, oraz konstruowana jest tożsamość własna, tożsamość miejsc i stosunków społecznych (vide „efekt Prousta”) (Szczepański, Ślęzak-Tazbir 2008:19-22). Wysunięty po raz pierwszy na gruncie polskiej socjologii przez Marię Ossowską postulat, by zapach stał się przedmiotem analizy dla socjologów miasta, kultury i sztuki, wskazywał na nieodkryty dotąd obszar badań historyczno-artystycznych, który odnosi się do problemu percepcji kreowanych przez architekturę przestrzeni i roli zmysłu zapachu. W odniesieniu do przestrzeni miejskich kwestia ta może być rozpatrywana na poziomie semiologicznym, czyli zapachów jako nośników znaczeń. Taką perspektywę przyjmuje np. Pierre Guiraud, który na podstawie analizy struktury symbolicznej Kwiatów zła Charles’a Baudelaire’a uwzględniającej właśnie warstwę olfaktoryczną mógł stwierdzić, że konstrukcja poetyckiego obrazu świata Baudelaire’a rozpięta jest między smrodem Paryża a zapachem egzotycznych wysp (Guiraud 1974:88–89, za: Szczepański, Ślęzak-Tazbir, 2008:24).

W odniesieniu do praktyki architektonicznej kwestie dotyczące zapachu mają zaplecze teoretyczne wyrastające z tradycji witruwiańskiej. Witruwiusz, wyliczając niezbędne w zawodzie architekta kompetencje, uczył, że powinien on znać także przepisy odnoszące się do kanalizacji, co między innymi wiązało się z kwestią higieny i eliminowania przykrych zapachów z miasta i domu (Witruwiusz, I:1:10). Aspekt zdrowotny (higiena) jako jeden z elementarnych warunków kreowania zdrowej przestrzeni życiowej był więc fundamentem wiedzy urbanistycznej:

„Przy zakładaniu murów miejskich […] należy dokonać wyboru jak najzdrowszego miejsca [i] […] unikać sąsiedztwa bagien, [które] swymi zatrutymi wyziewami fauny terenów bagnistych zakażą ten teren“ (Witruwiusz, O architekturze ksiąg dziesięć: 4:1).

Tego rodzaju wskazówki i reguły nie zawsze były jednak przestrzegane w praktyce. Zapachy różnego pochodzenia i natężenia były codziennym doświadczeniem mieszkańców miast, jak wskazuje na to m.in. casus Sewilli (XVI w.), gdzie ciała samobójców i skazańców musiały wisieć na widoku publicznym siedem dni, gnijąc i spadając na ziemię, zjadane przez zwierzęta i ptaki (do grzebania tych szczątków powołano specjalne bractwo Santa Caridad).

Strukturyzacja miasta za pomocą zmysłu zapachu jest przedmiotem analiz antropologii/socjologii zmysłów. Francuski antropolog Marc Augé w swej teorii nie-miejsca uwzględnił zapach jako czynnik, który znakuje punkty miasta, wydobywa je z pustej emocjonalnie i niespersonalizowanej przestrzeni. Badania antropologów kultury nad zapachowym sensorium przestrzeni miejskich i ich związkami z miejscem pozwoliły wykorzystać zapach w reklamie, także politycznej. Po upadku muru berlińskiego pojawiło się np. hasło Berlin, die Stadt die duftet schön (‘Berlin, miasto, które pięknie pachnie’), a na Alexanderplatz automat sprzedawał pojemniki z powietrzem z tego właśnie placu (świeżym w znaczeniu symbolicznym). Konstruowanie „zapachowych map” miast dotyczy także miast polskich, np. Warszawy i jej zróżnicowanej pod tym względem przestrzeni. W ankietach socjologicznych (Theiss 2011) pojawiają się więc spostrzeżenia, że np. warszawskie metro: „pachnie wielkomiejskością, czymś, co wyraźnie poczułem w metrze w Nowym Yorku. To powietrze przepuszczone przez jakieś wentylatory, system klimatyzacji, turbinki, maszyny i metal. Cały ten proces pozostawia bardzo charakterystyczną woń” (za: Theiss 2011). Zapach Warszawy porównywany jest także do zapachu Delhi w porze monsunu („Zapach tramwajów w deszczu to bardzo specyficzna kompozycja. W środku czuć mokrych ludzi, mokre dżinsy, mokre płaszcze” – za: Theiss 2011), a jedną z najbardziej rozpoznawalnych i najsilniej odczuwanych woni miejskich jest pobudzający zapach czekolady (np. z fabryki “Wedla” na warszawskiej Pradze, z fabryk w Krakowie lub Londynie). Za jego przyczyną przywoływana jest pamięć miejsca: „Specyficznie pachnie róg Masarskiej i Rzeźniczej w Krakowie. Niewiarygodnie mocno czuć tam czekoladę z fabryki Wawel. Fabryczne zabudowania i mały sklepik w ogóle nie pasują do tego obłędnego zapachu” (za: Theiss, 2011).

Odwrotnością tych pozytywnych wrażeń jest notowany na aromatycznej mapie miasta miejski fetor i wywołane przez niego negatywne odczucia:

Najbardziej przerażająco pachnie ulica Spokojna w Warszawie. Z jednej strony ciągną się Powązki, z drugiej Cmentarz Żydowski, tuż obok jest spalarnia śmieci szpitalnych. Zapach? […] jedzie tam rozkładem. Na Spokojnej jest dosyć upiornie i robi to niesamowite wrażenie” (za: Theiss 2011).

Najbardziej charakterystyczny zapach Wrocławia to zapach oczyszczanej Odry. Koło Mostu Uniwersyteckiego pracują barki, które wydobywają z rzeki śmierdzący muł. Pachnie obrzydliwie (za: Theiss 2011).

Przychodzi mi do głowy Opole, ale nie wiem, czy cementownie śmierdzą, czy pachną? Może to tylko projekcja zapachowa, bo […] to tam znajdują się kominy, które wydzielają dużo białego dymu (za: Theiss 2011).

Tego rodzaju negatywne doznania, podkreślają socjologowie, niosą ze sobą zwłaszcza zapachy „obce” w mieście, pochodzące z peryferii, cmentarzy, fabryk chemicznych, ogródków działkowych, zoo. „Obcy” zapach staje się nawet tematem literackim, np. w powieści Doroty Masłowskiej Paw Królowej (2005) bohater nie może znieść fetoru niedźwiedzia, jaki dochodzi do jego mieszkania z pobliskiego ogrodu zoologicznego.

W wypowiedziach respondentów pojawiają się różnego typu omamy zapachowe, także wywołujące skojarzenia seksualne: „Jednym z najprzyjemniej pachnących miejsc w Krakowie była dla mnie zawsze Smocza Jama. […] w środku pachnie… kobietą. […] czasami mam również wrażenie, że na Wawelu pachnie Wandą” (za: Theiss 2011).

Zapachy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie wywołują z kolei u niektórych odbiorców stan niepokoju, mieszając się z plotką i różnego rodzaju przesądami:

Zapachy Marszałkowskiej niebezpiecznie pokrywają się mitem, że do sosu do kebaba dodawana jest sperma. Zauważyłem, że budki z kebabem występują zawsze w pobliżu peep-showów i sex barów. Zagłębia kebabowe i seksualne pokrywają się, być może zapach kebaba ma zabić zapach nasienny i jest to element przemyślnej taktyki? (za: Theiss Anna Zapach miasta).

„Odkryty” przez antropologów i socjologów zmysłów zapach jest także obszarem artystycznych eksploracji w najnowszej sztuce. Mirosław Bałka czy Joseph Beuys w swoich instalacjach eksplorujących problematykę Holocaustu i wojennej traumy często angażują zapach medium dla wywoływania w odbiorcy pamięci (tłuszcz w instalacjach Beuysa; Mirosław Bałka, Mydlany korytarz,”0,1x190x1307″, 1995, mydło). W projekcie Essence of London (2010) mającym na celu pokazanie emocjonalnego związku miejsca z zapachem, angielskie performerki Helen Paris i Leslie Hill zaangażowały do swej artystycznej akcji procedury socjologiczne: przeprowadziły ponad tysiąc wywiadów z mieszkańcami londyńskich przedmieść na temat ich osobistych skojarzeń zapachowych z okolicą i ulubionymi miejscami, a uczestnicy mieli dostęp do kilku domów, gdzie mogli doświadczać wrażeń węchowych (za: Theiss, 2011). Szwedzka performerka Sissel Tolaas kolekcjonuje zapachy różnych miejsc i ludzi; na wystawie Disfashional (Luxemburg, 2007) pokazała zaprojektowany przez siebie rozpylacz zapachów pochodzących z czterech miast: Berlina, Paryża, Londynu i Nowego Jorku. Tego rodzaju działanie artystyczne wpisuje się w szerszy problem pamięci zapachowej powiązanej z neuroestetyką.

Artykuły powiązane