Anatomia ciała ludzkiego – budowa zewnętrzna

Ludowy światopogląd zakładał tożsamość budowy ciała ludzkiego z organizacją kosmosu. Liczne opowieści o powstaniu świata podkreślały wzajemną przekładalność poszczególnych elementów kodu antropologicznego i kosmologicznego, np. ciało – ziemia, kości – kamienie, woda – krew, włosy – rośliny, oczy – słońce, słuch – strony świata, głowa – niebo, odbyt – piekło ( (Libera 1995a: 73)). Ponadto, dowodziły one, że ludzkie ciało wzięło swój początek z konkretnych części składowych świata bądź z żywiołów: „I postanowił Pan stworzyć pierwszego człowieka Adama. I stworzył ciało jego z siedmiu części: Z ziemi – ciało; z kamienia – kości; z morza – krew; ze słońca – oczy; z obłoków – myśli; z wiatru oddech, z ognia ciepłotę” ( (Simonides 2010: 50)).

Ważne miejsce w ludowej koncepcji człowieka zajmowało przekonanie o dualizmie duszy i ciała, sankcjonowane wyobrażeniem aktu tworzenia świata, w którym brali udział Bóg i diabeł. W myśl chłopskich wyobrażeń o początku ludzkości, kreacji człowieka towarzyszył spór między Stwórcą i jego antagonistą o to, kto winien powołać ją do życia. W wyniku ingerencji diabelskiej powstało ciało człowieka i jego ułomności: „Szatan nie wiedział co ma zrobić; pokłuł ciało Adamowe palcami. […] I Pan wywrócił Adama ranami do środka i stąd pochodzą choroby” ( (Simonides 2010: 50-51)), zaś dzięki Bogu powstała dusza. Mityczne wyobrażenie momentu stworzenia uzasadnia konieczność grzebania ciała w ziemi i przekonanie o wędrówce duszy przed oblicze Boga ( (Simonides 2010: 51-52)).

Pionowa postawa ludzkiego ciała odwzorowywała wertykalny porządek wszechświata. Głowa i usytuowane na przeciwległym biegunie stopy oraz strefa analno-genitalna reprezentowały przeciwstawność sfer niebiańskiej i piekielnej ( (Kowalski 2007: 132)). Ciało stanowiło model opisu rzeczywistości również w tym sensie, że organizujące porządek życia, układające się w binarne opozycje kategorie, między którymi rozpięta była rzeczywistość reprezentanta kultury tradycyjnej, wywodziły się po części od niego i do niego się odnosiły. Odpowiednio wartościowane pary: góra – dół, przód – tył, prawe – lewe, przeniesione z porządku jednostkowego (konstrukcji ciała) na opis otaczającego świata, umożliwiały człowiekowi orientację w przestrzeni kosmicznej, jej okiełznanie i organizację. Zgodnie z mitycznymi wyobrażeniami, góra, przód i prawa strona ciała waloryzowane były pozytywnie, jako że – w chłopskim mniemaniu – reprezentowały porządek sakralny i symbolizowały dobrą, bezpieczną i przyjazną człowiekowi stronę rzeczywistości. Odwrotnie natomiast interpretowano dół, tył i stronę lewą, którym przypisywano konotacje nieczyste, demoniczne ( (Paluch 1995: 157)).

Odmienność wartościowania poszczególnych kategorii i odpowiadających im części ciała doprowadziła do specyficznej semantyzacji tych ostatnich, w myśl której wypracowano szereg recept, stosowanych powszechnie w ludowym lecznictwie, i przekonań, regulujących sposoby posługiwania się ciałem oraz zachowania związane z jego użyciem. I tak np. umieszczoną w górnej części ciała głowę ceniono wysoko i sytuowano w porządku kultury, w przeciwieństwie do ulokowanych u dołu tyłka i genitaliów, kojarzonych z naturą i zwierzęcością poprzez ich związek z defekacją i kopulacją ( (Paluch 1995: 161)). Zakaz chodzenia tyłem uzasadniany był przekonaniem, że wpycha się w ten sposób rodziców do piekła. Wyrzynanie się pierwszego zęba dziecka z góry (ruch ku dołowi) zapowiada jego śmierć ( (Cisek 1889: 67)), karmienie go zaś po raz pierwszy lewą piersią spowodować może niepożądaną leworęczność ( (Ulanowska 1891: 207)). Trzymanie mężczyzny za prawe jądro podczas stosunku gwarantować miało poczęcie syna, za lewe – córki (żeńskość, podobnie jak strona lewa, wpisana była w ciąg kategorii waloryzowanych negatywnie).

Wygląd ciała był jednym z wyznaczników przynależności grupowej i klasyfikacji w kategoriach „swój – obcy” ( (Stomma 2002: 41)). Wszelkie fizyczne odstępstwa od normy, przejawiające się w zbyt dużym lub małym wzroście, otyłości lub nadmiernej szczupłości, wyjątkowej szpetocie, obecności znamion, ułomnościach na ciele i umyśle, wzbudzały nieufność i podejrzenia o tajemnicze konszachty z mocami demonicznymi. Odmienności anatomiczne wskazywały na pewien stopień kalectwa, sugerowały hybrydyczność człowieka, wymykającego się klarownym podziałom taksonomicznym, umożliwiającym jednoznaczny opis rzeczywistości ( (Kowalski 2007: 196, 416)). Jakkolwiek podobne anomalia skazywały jednostkę na społeczną marginalizację, przyczyniać się mogły także do poczytywania obarczonej nimi osoby za swego rodzaju wybrańca i przypisywania jej nadzwyczajnych właściwości ( (Paluch 1995: 163)).

Rozpoznawane przez chłopów poszczególne części ludzkiego ciała poddawane były wyrastającej w ludowego światopoglądu magicznego interpretacji, charakteryzowano je ponadto ze względu na pełnione przez nie funkcje ( (Libera 1995a: 74)). I tak, głowa kojarzona była z mózgiem, chroniącą go czaszką (kośćmi głowy) i czołem. Jej usytuowanie u szczytu ciała wiązano z osadzeniem oczu: „Głowa znajduje się najwyżej, by można było wszystko widzieć” ( (Paluch 1995: 31)). Jako siedlisko rozumu, stanowiła bardzo ważną część ciała, po której nie wolno było bić: „Bo się wszystko poplątać może człowiekowi” ( (Paluch 1995: 31)). Dużą głowę kojarzono z kalectwem i głupotą, zaś głowę zdeformowaną, spiczastą lub nienaturalnych rozmiarów (zbyt dużą lub zbyt małą) – z demonami, co odzwierciedliło się z ludowych wyobrażeniach istot z tradycyjnego bestiarium. By zapobiec niepożądanym powrotom zmarłego w postaci demona, rozkopywano jego grób i odcinano od zwłok głowę, którą umieszczano między nogami, twarzą skierowaną w dół.

Głowa była swoistym dystrybutorem wrażeń sensualnych dzięki znajdującym się w niej kanalikom, łączącym oczy, uszy, usta i nos z mózgiem oraz z samymi sobą. Fakt skupiania narządów zmysłów nadawał jej dodatkowego znaczenia. Miejscem bezpośredniej manifestacji tychże narządów była twarz, swoista reprezentacja głowy, z wyglądu której wyczytać można było wiele na temat człowieka, w szczególności – jego zdrowia. Z oblicza położnicy wnioskowano ponadto o płci dziecka – według chłopskich prognoz gładka i rumiana cera ciężarnej zapowiadała narodziny syna, sina i przebarwiona – zabierającej matce urodę córki.

Znaczenie oczu sankcjonowane było rangą patrzenia, czyli elementarnego sposobu poznawania rzeczywistości ( (Kowalski 2007: 383)), tak zewnętrznej (kształty, barwy przedmiotów), jak wewnętrznej (rozpoznawanie ludzkich przywar i cnót – (Libera 2002: 41)). Oczy, jak mniemano, połączone były z mózgiem, w związku z czym na podstawie ich wyglądu można było określić inteligencję i usposobienie człowieka: „Oczy zwierciadłem duszy” ( (Paluch 1995: 73)). Ich kolor i wielkość zdradzały dodatkowo cechy charakteru – np. duże oczy mieli ludzie szczerzy, małe – złośliwi i chciwi. Rozróżniano ponadto uroczne oczy: „»niedobre ocy«, »brzydkie ocy«, mają niektórzy ludzie z natury. Skoro taki popatrzy na drugiego nawet od niechcenia, wywołuje chorobę, zwaną urokami” ( (Saloni 1908: 121)).

Z oczami związane były rzęsy i brwi, posiadające szczególne właściwości. Brwi, z których kształtu wróżono przyszłość ich właściciela (brak brwi u dziecka oznaczał, że zostanie ono upiorem, zaś brak przerwy między nimi zapowiadał tragiczną śmierć lub pasmo nieszczęść – (Biegeleisen 1927: 127; Paluch 1995: 24)), spalone i podane w potrawie stanowiły afrodyzjak, podobnie jak rzęsy ( (Paluch 1995: 95)), wykorzystywane także do praktyk magicznych. „Aby się dowiedzieć, kto o nas mówi, trzeba chwytać za rzęsy u powieki i pociągnąć je z lekka, wymawiając za każdym razem jakie imię. Przy czyjem imieniu wyrwie się rzeczywiście włosek, znak, że właśnie ta osoba nas obmawia” ( (Kosiński 1904: 56)).

Uszy pozwalały odbierać rzeczywistość zapisaną w głosie i dźwiękach, a więc poznawać świat poprzez jedną z najistotniejszych spośród charakteryzujących go jakości. O randze słuchu stanowiła także jego korelacja z opozycją cisza – hałas, referującą właściwości przestrzeni ludzkiej i pozazmysłowej ( (Kowalski 2007: 568)). Choć w jej kontekście głuchotę (utożsamianą ponadto z kalectwem) oceniano ujemnie, dodać należy, że przypisywano jej jednocześnie znaczenie pozytywne, upatrując w niej możliwości nawiązania kontaktu z „tamtym” światem. Ów kontakt ułatwiać miały otwory w uszach, które w wyobrażeniu ludowym stanowiły drogę mediacji. W narządzie słuchu upatrywano ponadto siedliska pamięci ( (Libera 1995b: 31-32)).

Uszy stanowiły ozdobę człowieka, pod warunkiem jednak, że były nieduże i przylegające. By zapobiec ich odstawaniu, noworodkom obwiązywano główki chustami lub zakładano czepki ( (Paluch 1995: 112)). Dolegliwości związane z uszami, w szczególności głuchotę, leczono z wykorzystaniem zajęczego moczu. Praktykę tę uzasadniało dążenie do wyzyskania charakterystycznej dla tegoż zwierzęcia jakości słuchu i, w myśl zasady „podobne rodzi podobne”, zapewnienia jej potrzebującemu człowiekowi: „Chorobę uszu, czyli t.z. tępy słuch, leczą nasi włościanie w sposób prymitywny: ­rozciąwszy zabitego zająca, moczą w pęcherzu bawełnę i wkładają ją szybko do uszu, póki mocz jeszcze gorący” ( (Biegeleisen 1929: 157)).

Nos, umożliwiający wąchanie, a więc poznawanie świata przez zapach, nieprzypadkowo umieszczony był w pobliżu ust – takie sąsiedztwo pozwalało wydawać sądy o woni spożywanych pokarmów i napojów, a tym samym oceniać ich przydatność i dokonywać selekcji ( (Libera 2002: 41)). Nos, za sprawą znajdujących się w nim otworów, nie tylko umożliwiał oddychanie, lecz stanowił też miejsce przenikania tego, co zewnętrzne, w obręb ciała człowieka. Ta jego właściwość nabierała szczególnego znaczenia w świetle przekonania o tożsamości duszy i oddechu ( (Moszyński 2010: 592)). Nos umożliwiał wreszcie „smarkanie” i kichanie ( (Kowalski 2007: 356)), z których to ostatnią czynność rozumiano jako oczyszczanie chorego mózgu i zepsutej krwi ( (Paluch 1995: 69)). Kichanie odczytywano ponadto jako swego rodzaju wróżbę, którą interpretowano według następującego klucza: „Jeżeli się kicha w poniedziałek, to na nowinę; we wtorek – na trunek; w środę – na gościa; w czwartek – na umarłego; w piątek – na smutek” ( (Kosiński 1891: 51)).

W przekonaniu o korelacji poszczególnych części ciała, dopatrywano się związku między tym, co dostępne zmysłom, a tym, co pozostawało poza ich zasięgiem. I tak, na podstawie kształtu i rozmiaru nosa wnioskowano o wyglądzie genitaliów – zarówno męskich (duży nos oznaczał dużego penisa, zaś rozedrgane nozdrza zdradzały znaczne gabaryty jąder), jak i żeńskich (długi i cienki nos kobiety oddawał szerokość i pojemność jej pochwy – (Kowalski 2007: 359)).

Usta służyły do mówienia, jedzenia i całowania ( (Paluch 1995: 111)). Na podstawie ich kształtu dokonywano charakterystyki człowieka oraz orzekano o jego ewentualnej demoniczności ( (Kowalski 2007: 575-576; Paluch 111-112)). Stanowiły kolejny ważny, zlokalizowany w głowie otwór wiodący do wewnątrz i na zewnątrz ciała, pozwalający duszy, utożsamianej z oddechem, swobodnie ulecieć w zaświaty po śmierci człowieka. Ujście duszy z ciała wiązać się mogło również z nieopatrznie wykonanym gestem zbyt szerokiego otwarcia ust, np. podczas ziewania, kichania lub czkania ( (Kowalski 2007: 572)). Na mocy podobnych wyobrażeń o wędrówkach ludzkiego ducha, wyklarowało się przekonanie, że śmierć przez powieszenie i utopienie to najgorsze sposoby rozstania się ze światem, wówczas bowiem droga duszy jest zablokowana. By uniemożliwić przemieszczanie się duszy osoby zmarłej, pieczołowicie przestrzegano, by usta zwłok były domknięte (w tym celu podwiązywano nawet brodę chustką lub podtrzymywano ją modlitewnikiem – (Fischer 1921: 120)).

Język pojmowano jako mięsień, który służył do mówienia. Jego wygląd zdradzał cechy charakterologiczne właściciela (np. czarny język charakteryzował osoby podstępne i złośliwe – (Paluch 1995: 38)), zaś jego dolegliwości wskazywały na magiczną przyczynę ich wystąpienia:

Władysław Kosiński : Materiały etnograficzne zebrane w różnych okolicach Galicyi Zachodniej: 56

Jeżeli się zrobi krosta na języku, znak, że nas ktoś obmawia (powsz.). Chcąc ga za to ukarać, bierze się szpilkę i kłuje nią chusteczkę, wymawiając przytem po kolei wszelkie przypuszczalne nazwiska. Jeżeli się trafi na tę osobę, która nas rzeczywiście obmówiła, to jej się zaraz zrobi podobna krostka na języku.

(Władysław Kosiński, Materiały etnograficzne zebrane w różnych okolicach Galicyi Zachodniej: 56)

W bezpośrednim sąsiedztwie języka znajdowały się zęby, które wyrastały z kości. Na ich podstawie również orzekano o charakterze i przyszłości człowieka. Noworodka, który przyszedł na świat z wyrżniętymi już zębami, poczytywano za upiora, podobnie myślano o dziecku z dwoma rzędami zębów ( (Paluch 1995: 127-128)). Mleczne zęby, które wypadły malcom, należało ulokować w miejscu dostępnym myszom, by te, zabierając zęby dzieci, zapewniły im nowe, twarde jak u gryzoni (Kowalski 2007: 622; Libera 1995c: 132)). Zęby wyrwane dorosłym zabezpieczano przed niepowołanymi osobami, gdyż – jako metonimiczna reprezentacja człowieka – mogły być wykorzystane do praktyk magicznych.

Na podstawie kształtu uzębienia próbowano wyczytać prawdę o jego właścicielu, np. zęby długie, spiczaste i ostre postrzegano jako cechy demoniczności ( (Libera 1994: 45)), przerwy utożsamiano z seksualnością: „Dziewczyna mająca furtkę w zębach (t.j. szparę między rzadkiemi zębami), będzie chłopców kochać (bałamucić)” ( (Udziela 1886: 85)). Ujrzany w śnie ząb stanowił złą wróżbę – zapowiadał śmierć członka rodziny ( (Wierzchowski 1890: 218; Libera 1994: 41)).

Głowę z torsem łączyła szyja, która, w przypadku mężczyzn, nosiła ślady popełnionego przez pierwszych ludzi grzechu. Według ludowych przekazów, „z ogryzka utkwionego w gardle Jadama, na wieczną pamiątkę wyszła mu chrząstka, krztań, którą dotąd synowie jego, wszyscy mężczyźni, mają na szyji” ( (Kolberg 1979: 7)). Brak podobnego śladu grzechu u kobiet tłumaczy się tym, że Ewie szczęśliwie udało się przełknąć spożyty kawałek zakazanego owocu (Paluch 1995: 101-102).

Poniżej szyi, w tylnej części tułowia, znajdowały się plecy, które, ze względu na swoje usytuowanie i reprezentowanie negatywnie waloryzowanego członu opozycji przód – tył, traktowane były jako gorsza część ciała (Libera 1995e: 55). Na plecach mógł wyrosnąć garb – jego pojawienie się poczytywano za karę bożą lub ingerencję diabła. Ludzi garbatych, tj. dotkniętych nacechowanym mediacyjnie kalectwem, traktowano z pogardą i nieufnością.

Bezpośrednio pod plecami znajdował się tyłek, kojarzony z nieczystością aktu defekowania oraz mediacyjnością ekskrementów. Bliskość sfery genitalnej multiplikowała negatywne konotacje. W stosunku do obcych wysuwano wręcz podejrzenia, że rodzili się przez odbyt ( (Bystroń 1935: 72; Libera 1995e: 105-108)). Tyłek, na podstawie pewnych, dostrzeganych przez ludową wyobraźnię, podobieństw anatomiczno-fizjologicznych, kojarzono z głową i czynnościami wykonywanymi z jej użyciem (jedzeniem, czkaniem, odbijaniem, wymiotowaniem, pluciem itp.), co zresztą znalazło swoje odzwierciedlenie w wyrażeniach językowych, np. „Gdyby nie zęby, to byłaby dupa z gęby” ( (Libera 19995e: 109)). „Lewa gęba” stanowiła jednak przeciwieństwo tej właściwej, w związku z czym jej wystawianie, jako demonstrowanie odwrotności twarzy, stanowiło gest obraźliwy.

Zgodnie z ludowymi przekonaniami, rzyć stanowiła to miejsce na ciele, które było najbardziej odpowiednie do bicia, gdyż uderzanie w nią sprawiało ból, acz nie wiązało się z wyrządzeniem trwałych szkód (bicie zaś po twarzy powodowało ból zębów, po rękach – lenistwo, po nogach – trudności z nauką chodzenia, po plecach – uszkodzenie narządów wewnętrznych i wyrastanie garba – (Libera 1995e: 39)).

W przedniej części ciała usytuowany był brzuch, w środku którego znajdowały się wnętrzności. Brzuch ciężarnej stanowił miejsce czasowego pobytu dziecka, przez co wymykał się dychotomicznej klasyfikacji. Postrzegany był bowiem zarówno jako życiodajna przestrzeń, identyfikowana z bezpieczeństwem i spokojem, jak i fragment chaosu, w którym dojrzewała hybrydyczna istota z pogranicza światów ludzkiego i demonicznego. Nabierał więc on właściwości mediacyjnych, podobnie jak żeński kanał rodny, który – w tym kontekście – stawał się dzielącą te dwie rzeczywistości bramą, stanowiącą materialną granicę jakościowo odmiennych wymiarów.

Charakterystycznym punktem brzucha był pępek – środek ciała, a zarazem ślad po odciętej przy porodzie pępowinie, której, jak elementowi sytuującemu się na styku klas człowiek – nieczłowiek, przypisywano potencjał magiczny. Istniały ściśle określone zalecenia dotyczące obchodzenia się z porodowymi nieczystościami – by uniemożliwić ich przechwycenie przez osoby niepowołane lub nie dopuścić do ich porwania przez zwierzęta, zalecano ukrycie lub zakopanie wydalin ( (Kolberg 1979: 146)). W przekonaniu o cudownych właściwościach pępowiny, stosowano ją w praktykach magicznych i medycznych. „Skoro dziecko przyjdzie na świat, to przy odżynaniu pępka, krwią z niego smarują dziecko na czole, brodzie i obu policzkach, żeby było rodzicom posłuszne” ( (Ulanowska 1891: 206)).

Z torsem łączyły się kończyny. Ręce dodatkowo połączone były z sercem za pośrednictwem znajdujących się wewnątrz nich żył. Mniejsza odległość od organu sprawiała, że lewa ręka była słabsza, jednakże w przypadku osób z sercem ulokowanym po przeciwnej stronie, słabość przypisywano ręce prawej. Odmienna waloryzacja członów opozycji prawe – lewe obejmowała również rozróżnienie wartości rąk. I tak, prawą uznawano za właściwą, stąd też właśnie nią wykonywano znak krzyża, witano się, nią też podawano pokarm i jałmużnę oraz dokonywano zabiegów leczniczych. Lewa ręka natomiast, wpisująca się w ciąg kategorii negatywnych, służyła głównie niecnym celom: nalewanie nią wódki powodowało wymioty u pijącego ( (Saloni 1908: 135)), palce lewej ręki trupa wykorzystywano z praktykach czarodziejskich i złodziejskich, z trzymanego dziewięć dni pod lewą pachą jaja wylęgały się karzełki, duszki lub diabły (Paluch 1995: 76). Nie dziwi zatem fakt, że leworęczność była na wsi zjawiskiem niepożądanym, wzbudzającym podejrzenia, a w związku z tym piętnowanym i rugowanym ( (Paluch 1995: 90-91)).

Najważniejszą częścią ręki była dłoń, na podstawie kształtu której wnioskowano o człowieku. Pewne informacje wyczytywano także z wyglądu palców ( (Paluch 1995: 78)). Swędzenie dłoni wróżyło przybycie gości lub bogactwo. Za ich pomocą wykonywano gesty o istotnym znaczeniu społeczno-kulturowym (powitanie, pożegnanie, przebaczenie, zgoda, błogosławieństwo, gratulacje, gesty obraźliwe – (Paluch 1995: 27-28; Libera 1995d: 43-49)). Skrzyżowanie palców dłoni stanowiło ponadto popularny OBJAŚNEINIE środek apotropeiczny – zabezpieczało przed atakiem demonów.

Nogi, by utrzymać ciężar ciała, musiały mieć najmocniejsze mięśnie i kości. Ich wielkość i siła były wprost proporcjonalne do wagi człowieka. Deformacje i niedyspozycje nóg prowadziły do kalectwa, którego jawność ściągała na kulejącego nieufność otoczenia, tym większą, że w tradycyjnych wyobrażeniach utykanie przypisywano diabłu ( (Paluch 1995: 66-67)).

W związku z odmienną waloryzacją stron prawej i lewej wykształcił się szereg przekonań dotyczących znaczenia obu kończyn i zaleceń regulujących ich używanie. Prawą nogą należało wstawać z łóżka, by dzień był udany, od niej rozpoczynać się winno ubieranie butów i nią przekraczać próg domu, by zapewnić sobie szczęście. Za prawe kolano należało trzymać kobietę podczas stosunku, aby począć syna. To zaś, co wchodziło w kontakt z nogą lewą, nabierało właściwości magicznych – ziemię spod lewej stopy wykorzystywano jako afrodyzjak oraz czarodziejski środek gwarantujący pannom zamążpójście, miała ona także znaczenie lecznicze ( (Paluch 1995: 68)).

Różnice anatomiczne między kobietą i mężczyzną, manifestujące się w odmiennej budowie narządów płciowych, stały się tematem licznych opowieści odwołujących się do aktu kreacji człowieka. W myśl ludowych narracji, podczas tworzenia pierwszych ludzi Bogu przeszkodził diabeł, w wyniku perfidii działań którego powstały tak same genitalia, jak i odmienność ich kształtu:

Krzysztof Kocjan : Ludowa waloryzacja płciowości. Apokryficzne wątki w ludowej wersji historii o Adamie i Ewie: 43

Jak Pan Bóg lepił Ewę, to tak samo na podobieństwo. Adam spał, a ten tak samo, ten tors lepi, lepi. I poszedł tam na Adama popatrzeć. A diabeł przyszedł i wziął między nogami rozciął jej. I Pan Bóg przyszedł, a diabeł poszedł zrobić psotę u Adama, i z tego zrobił mu te żołądź.

W świetle jednego z przekazów przyczynę występowania różnic tłumaczy się następująco:

Aleksander Petrow : Lud ziemi dobrzyńskiej: 126

Kiedy Pan Bóg ulepił mężczyznę i kobietę z gliny, musiał im pozeszywać piersi i brzuchy. Wziął jednę nitkę i zeszył mężczyznę i jeszcze zostało kawałek nitki, z której utworzył się członek męzki; wziął drugą, zeszył kobietę, ale kawałek zabrakło, ztąd powstał członek żeński.

W świetle tejże historii żeńskie narządy rozrodcze jawią się jako wybrakowane, nieudane, a przede wszystkim gorsze w porównaniu z dopracowanymi narządami mężczyzny, do utworzenia których Bóg miał odpowiednią ilość materiału i za sporządzenie których zabrał się w pierwszej kolejności. Z jednej strony zatem, idealne ciało mężczyzny świadczy o tym, że jest on faworyzowany przez Boga, co uzasadnia z kolei obowiązujące wśród ludu przekonanie o wyższości męskich reprezentantów lokalnej zbiorowości nad przedstawicielkami płci pięknej. Z drugiej natomiast strony – przeświadczenie o ułomności żeńskich genitaliów, wyrastające z nieznajomości prawideł budowy i funkcjonowania kobiecego ciała, rodzić mogło skojarzenia z kalectwem, które to przecież – zgodnie z chłopskim światopoglądem – sytuowało dotkniętego nim człowieka na granicy ontologicznej.

Skojarzeniu kształtu kobiecych genitaliów z ułomnością cielesną dają wyraz następujące przykłady ludowej pieśni obscenicznej:

Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska : Miłość ludowa: 159

Hojze ino, dana,
Pod fartuskiem rana,
Nie zawalółby je
Ociepecką siana.


Oj, dana, moja dana,
Da, pod fartuskiem rana,
Oj, któż mi ją zagoi,
Da, zagoi się sama.

Różnice anatomiczne, zarysowujące się w odmienności kształtu kobiecych piersi, chłopi również przypisywali złośliwej działalności diabła in illud tempore: „I jak Pan Bóg przyszedł, to diabeł rzucił taką glinę i Ewie zrobił pierś. Bóg się rozejrzał i powiedział, żeby mu diabeł nie przeszkadzał i ten rzucił drugi raz i zrobił drugą. I tak powstała Ewa jaka jest” ( (Kocjan 1992: 43)).

Wśród elementów konstytuujących zewnętrzną budowę ludzkiego ciała miejsce szczególne zajmowały sytuujące się na granicy klas człowiek – nieczłowiek włosy i paznokcie. Stanowiły one integralne elementy ciała, jednak obcięte stawały się odrębnymi przedmiotami, zachowującymi mimo to magicznie motywowaną, głęboką łączność z właścicielem. W myśl zasady pars pro toto, mogły być poddawane zabiegom magicznym, skierowanym przeciwko człowiekowi – wówczas skutki wykonywanych na nich działań odczuwalne były na całym noszącym je niegdyś ciele ( (Kowalski 2007: 602)). By zapobiec dostaniu się obrzynków w ręce osób niepowołanych, palono je lub chowano w niedostępnym miejscu.

Kolor włosów, w przekonaniu chłopów, odzwierciedlał uosobienie człowieka – blondynów uważano za osoby miłe, brunetów brano za ludzi złych, rudych zaś – za fałszywych i wrednych ( (Paluch 1995: 116)). Wygląd włosów wskazywał także na to, w jakich okolicznościach człowiek został poczęty: blondynów powołano do życia na sianie w słoneczny dzień, ciemnowłosych – nocą na węglu, kędzierzawych – na kożuchu lub grochowinach ( (Paluch 1995: 116-117)). Obfite owłosienie ciała poczytywano ponadto za oznakę bogactwa ( („Kudłaty to bogaty” – Paluch 1995: 121)), zaś jego brak uznawano za znak mądrości ( („Mądrej głowy włos się nie trzyma” – Paluch 1995: 117)).

Włosy oraz wykonywane na nich czynności symboliczne pełniły ważną rolę podczas obrzędów przejścia i w granicznych momentach życia człowieka (m.in. postrzyżyny, wesele, poród) – zmiany, jakim były poddawane, odzwierciedlały rytualne przekształcenie statusu ontologicznego człowieka. Istota działań związanych z obrzędowymi modyfikacjami włosów zasadzała się na przeciwstawieniu posiadania i nieposiadania fryzury, która to relacja przekładała się na opozycję Natura – Kultura. Brak uczesania charakterystyczny był dla kojarzonej z dezintegracją i nieładem chaosu fazy rytualnej śmierci i dokonujących się wówczas procesów przemiany. Uformowana fryzura stanowiła symboliczny gest zamknięcia ( (więcej na temat magii Alkmeny zob. Stomma 1976; Kowalski 2007: 300-302)), który uniemożliwiłby zaistnienie pożądanych przekształceń ( (Kowalski 2007: 604)).

Paznokcie, jak zresztą wszystkie metonimiczne elementy z pogranicza cielesności i niecielesności, miały szerokie zastosowanie w lecznictwie ludowym ( (Libera 1995c)). Wykorzystywano je ponadto w praktykach magicznych (głównie o charakterze negatywnym), wróżebnych i apotropeicznych ( (Kowalski 2007: 429-432)).

Podobnie jak włosy, rosły one jeszcze po śmierci i, tak jak tamte, stosowane być mogły w celu magicznego szkodzenia człowiekowi, stąd też chłopska dbałość o ich odpowiednie zabezpieczenie. Troskę o obrzynki uzasadniano ponadto wierzeniem, że po śmierci człowiek ich potrzebuje, by udać się w zaświaty „kompletnym” ( (Kowalski 2007: 429)) – „obcięte paznokcie chowają wieśniacy za »zanadrze«, aby nie było potrzeby szukać ich po śmierci” ( (Pierzchała 1896: 336)).

Na dawnej wsi polskiej powszechnie obowiązywał zakaz obcinania paznokci dzieciom, które jeszcze nie zostały ochrzczone lub nie ukończyły pierwszego roku życia. Wierzono bowiem, że ich obcięcie odebrałoby niemowlętom siły witalne bądź spowodowało ich jąkanie się w przyszłości. By zatem nie zaszkodzić malcom, obgryzano im paznokcie ( (Kowalski 2007: 428-429; Paluch 1995: 80)).

W myśl chłopskich przekonań, ludzkie ciało było ściśle sfunkcjonalizowane ( (por. Mauss 1973: 543-549)), a poszczególne jego części podlegały, charakterystycznej dla myśli magicznej, interpretacji dowodzącej ich związku ze wszechświatem, tym samym pozwalającej na wpisanie człowieka w struktury kosmiczne. Znajomość budowy i funkcjonowania ciała stanowiła wyraz ludowego dążenia do eksplikacji otaczającej rzeczywistości, zwłaszcza tego, co było najbliższe codziennemu doświadczeniu. Chłopska wiedza na temat biologii człowieka nie ograniczała się wyłącznie do znajomości morfologii ciała, lecz obejmowała także zespół przekonań na temat kształtu, pracy i funkcji poszczególnych narządów wewnętrznych. Dotarcie do obu wymiarów budowy człowieka pozwala dopiero w pełni zrekonstruować ludową koncepcję ludzkiego ciała.

Artykuły powiązane