Odbyt

Ciało ludzkie rozpatrywane może być z perspektywy biologicznej, uwzględniając niuanse anatomiczne i fizjologiczne, ale jest też pewnym konstruktem kulturowym, wyposażonym w dodatkowe sensy symboliczne. Ciało ujmowane jako twór kultury, a nie natury, stanowi odwzorowanie świata, a zatem staje się swoistym mikrokosmosem. W tym kontekście rozważać można poszczególne jego organy i narządy jako elementy uniwersalnego modelu organizacji i opisu świata. W tych wyobrażeniach kultur tradycyjnych o ciele niezwykle często pojawia się refleksja nad wstydliwą i tabuizowaną współcześnie częścią ciała jaką jest odbyt, zwany też „rzycią”, „tyłkiem”, „sraką”, „smrodnicą”, „dupą”, „piardnicą” i in.

Anna Wierzbicka w analizie lingwistycznej odtworzyła definicję odbytu jako „otworu w siedzeniu”, siedzenie zaś to „dolnotylna część tułowia” (Wierzbicka 1975: 97). Potocznie w odniesieniu do tej „dolnotylnej części tułowia” używano wymiennych terminów, a w wyniku rozciągnięcia pola semantycznego terminu rzyć odnosiła się niekiedy również do pośladków czy nawet kiszek. Równocześnie na tym samym obszarze językowym określenia te, w zależności od kontekstu, mogły mieć zarówno wydźwięk nieprzyzwoity, jak i powszechnie używany, nienacechowany obscenicznością. „Tyłek”, „zad” i „pośladek” odnosić mógł się w ogóle do tylnej części każdego przedmiotu (tyłek domu, wozu itp.), „dupa” z kolei łączy się etymologicznie z dziurą, dlatego każdy otwór w ziemi, skale czy drzewie, nazwać można „dupą” (Libera 1995: 27).

Negatywne konotowanie „rzyci” wpisuje się w podstawowe opozycje kulturowe: przód – tył i góra – dół. O ile to, co u góry i z przodu kojarzono z dobrocią, szczerością, jasnością, boskością, o tyle tył i dół nacechowane były negatywnie, odwzorowywały porządek odwrotny: zło, siły nieczyste, niebezpieczeństwo i ciemność (zob. Yi Fu-Tuan 1987).

Adam Paluch : Etnologiczny atlas ciała ludzkiego i chorób: 158

„Tył jest w cieniu”, jest niewidoczny, mroczny, tajemniczy, martwy, „nieczysty” (związany z defekacją). Kojarzony jest z ciemnością, ze sferą nieopanowaną przez człowieka, a więc zawsze niebezpieczną. Symbolizuje zło, północ, zachód, chłód, przeszłość, świeckość, obumieranie, śmierć. To, co dzieje się za plecami człowieka, z tyłu, jest przerażające, wartościowane ujemnie. Tył jest nierozpoznany, tajemniczy. Stamtąd może człowieka zaatakować „zło” pod różną postacią, tam czai się śmierć […].

Konsekwencją takiego przyporządkowania „rzyci” będą zakazy i nakazy ludowe. Człowiek nie powinien ryzykować zaglądania w czyjś zadek, gdyż może go porwać diabełdiabeł (Gerlich 1989: 243). Znane jest też ludowe przekonanie, że ktokolwiek będzie zaglądał do lustra w nocy, zobaczy tam odbyt diabła. Nie wolno patrzeć na „rzyć” w czasie szczególnie nacechowanym: podczaswesela, pogrzebu, czynności rytualnych, gdyż narażamy się wtedy na niebezpieczeństwa czyhające na nas ze strony sił demonicznych. Pośrednio zakodowane jest tu zatem przeświadczenie o odbycie jako otworze mediacyjnym, przez który podobnie jak w przypadku innych otworów cielesnych, odbywać może się kontakt z orbis exterior. Odbytem opuszcza ciało duch opętanego człowieka, a także dusza zmarłego nienaturalną śmiercią, np. wisielca (Paluch 1995: 107) – wyobrażano sobie, że skoro na szyi jest pętla, to naturalną koleją rzeczy jest przemieszczenie się duszy w dolne rejony ciała. Z tego powodu zalecano, aby nie spać na brzuchu – rzycią do góry – ale najlepiej na prawym boku. W innych przekazach notuje się, że spanie na brzuchu mogło mieć siłę odpędzania zmór: „[…] spać trzeba na brzuchu, dupą do góry. Skoro mora spostrzeże, że nie gębę śpiącego całuje, czym prędzej ze wstydem i obrzydzeniem zwiewa” (Sychta 1967: 104).

Wykonywanie czynności tyłem, czyli odwrotnie niż zwykło się to robić na co dzień, skutkować może niebezpiecznymi konsekwencjami, np. znany jest zakaz chodzenia tyłem, bo „jest to grzechem”, „matka umrze”, „wpycha się rodziców do piekła” (Paluch 1995: 158).

Wystawieniem tyłka można było z kolei odpędzić demony, śmierć, diabła, a także choroby i uroki. Na słowa pochwały skierowane w stronę nieochrzczonego dziecka, aby zapobiec rzuceniu uroku, matka powinna odpowiedzieć: „Liż mi dupę!”, albo poinformować, że dziecko ma „czarny odbyt” (Libera 1995: 67). W przypadku rzuconego już uroku lub przestrachu czy konwulsji zalecano, aby matka przysiadła dziecku na twarzy, głowie. U Lasowiaków towarzyszyła temu wypowiadana formuła: „Czym cię rodzę, tym cię tracę” (Paździor 1982: 49). Przysiadanie gołą rzycią praktykowano także w przypadku płodów rolnych – w celu odpędzenia złych mocy i sprowadzenia urodzaju. W okolicach Pińczowa siadało się gołym tyłkiem na zagony kapusty i zaklinało: „Niech będą takie łupy, jak moje dupy” (Paluch 1995: 107). Wykonywanie praktyk leczniczych „do tyłu” miało mieć moc odrzucania choroby za siebie, np. w przypadku przestrachu zalecano „trzy razy połknąć zimnej wody, a przed każdym połknięciem chlupnąć odrobinę wody wziętej do ust w tył przez głowę” (Paluch 1995: 158).

Oprócz przypadków dotyczących działań leczniczych i magicznych, obnażoną rzyć traktowano jako powód do wstydu i zgorszenia. Obrazę wywoływała już od starożytności, w Księdze Izajasza wspomina się: „[…] tak król asyryjski uprowadzi jeńców z Egiptu i wygnańców z Kusz, młodych i starych, nagich i bosych, i z obnażonymi pośladkami – na hańbę Egiptu” (Iz, 20,4).

Wystawianie gołych zadów towarzyszyło obleganiu miast, bitwom i pojedynkom (Kuchowicz 1977: 443-451). Jeszcze bardziej ośmieszające było wezwanie do złożenia pocałunku w rzyć: „Pocałuj mnie w dupę!”. Rzyć traktowana była jako twarz na opak – lewa twarz lub tylna twarz, a całowanie jej charakterystyczne było nie dla ludzi, a dla istot związanych z działaniem sił demonicznych, których naturalne zachowania często wyobrażano sobie jako odwrotne do przyjętych w świecie ludzkim.

Zbigniew Libera : Rzyć, aby żyć: 83

W procesach o czary i w popularnych tradycjach powtarza się motyw całowania odbytu diabła przez czarownice, heretyków, po celebracji czarnych mszy, przez co oddawali oni swe dusze diabłu, a on odwdzięczał się im potężnym smrodem, po czym stawali się omamieni, zaślepieni, wasalami szatana, tracili związek z religią chrześcijańską.

Pocałunek jest wyrazem czci, oddania, zawarcia braterstwa, ustanawiania związków, potwierdzania przynależności do danej grupy. W przypadku neofity-heretyka wzmocnione jest to przez wymieszanie duszy człowieka i szatana w oparach nieprzyjemnego zapachu wydzielanego przez diabła. Religijność ludowa nakazywała całowanie relikwii, obrazów, krzyży, stuły księdza, np. po spowiedzi. Wszystko to, co dotyczyć miało świata sił nieczystych, musiało zatem być oparte na odwrotności: dla heretyków świętością stawało się to, co chrześcijanie uznawali za największą profanację – np. całowanie odbytu w geście hołdu. W „Nowych Atenach” odnajdujemy zapis:

[brak autora] : Nietolerancja i zabobon w Polsce XVII i XVIII w.: 140

[…] Tam prezydent kongresu, czart siedzi na majestacie, w psiej albo koźlej postaci, gdzie mu strzygi kłaniają się to klękaniem, to nóg do góry zadzieraniem, świece smolarne mu ofiarując albo pępek niemowlęcia, całując go w twarz tylną.

W wielu przekazach znajdujemy informację, że szatan posiadał tylko odbyt, a nie miał pośladków. Desmond Morris zwraca uwagę, że pośladki są specyficznie ludzką częścią ciała – kiedy człowiek stanął na tylnych nogach, pozycja wyprostowana umożliwiła wykształcenie się mięśni pośladkowych, ułatwiających utrzymanie pionu (Morris 1993: 197). Przekonanie, że pośladki są charakterystyczne tylko dla człowieka, legło u podstaw wyobrażenia szatana jako pozbawionego tej cechy anatomicznej. Nawet jeśli diabeł wcielał się w ludzką postać, można go było zdemaskować przez ten brak. Wystawianie gołej rzyci szatanowi oraz innym postaciom demonicznym bywało czynnikiem odstraszającym, ponieważ wzbudzało w nich zazdrość oraz uświadomienie swojej niedoskonałości. W takim kontekście rozumieć trzeba umieszczanie na kościołach i twierdzach rzeźb wypiętych pośladków – odpędzały one złe moce, a także zarazy, plagi i klęski żywiołowe.

Charakter odwrócenia przejawiał się też w pewnych zachowaniach demonów: strzygonie, odmieńce, a także niektóre wiedźmy poruszali się tyłem. Jeśli wiedźma lub heretyk z jakiś powodów musieli wejść do kościoła, zawsze wykonywali tę czynność tyłem – rzycią do ołtarza, a podczas procesji szli i modlili się „na opak” (Libera 1995: 57). Nietypowe i niestandardowe właściwości miały też cechować innych, obcych – często dotyczył one narodzin przez odbyt: w Małopolsce wierzono, że w ten sposób rodzą Żydówki, ponieważ ich pochwa miała być usytuowana w poprzek, co uniemożliwiało „normalny” poród (Stomma 1986: 29). O niekonwencjonalne przyjście na świat podejrzewano też Niemców, których przez odbyt miał rodzić Piłat:

Cytat (plugin) - W „Acta rectoralia” znajdujemy pod r. 1474 notatkę... (Bystroń Jan Stanisław: Tematy, które mi odradzano: 324)

O ile bogowie i herosi rodzą się ze szlachetnych części ciała, np. Atena z głowy Zeusa, o tyle obcy, nisko urodzeni, przychodzą na świat przez najbardziej obrzydliwy otwór w ciele, kojarzony z defekacją (Libera 1995: 108).

Nie zawsze jednak gest obnażenia rzyci oznaczać miał poniżenie i szyderstwo, bywał także czynnikiem wywołującym śmiech i zabawę. Opisy takich sytuacji pojawiają się wielokrotnie w pieśniach, np.:

Czesław Hernas : Antologia polskiej pieśni ludowej ze zbiorków polskich XVIII w.: 54

Biezy Maciek przez wieś drogą,
Kaśka za nim fermer nogą:
– Maćku, stój, Maćku, stój,
Spodobał mi się u ciebie strój.
Maciek na to nie rzekł nic,
Spuścił gacie, wypiął rzyć.
Kaśka w śmiech, Kaśka w śmiech:
– Dałabym ci, Maciusiocku, ale grzech.

Istotna rolę odgrywały też klapsy wymierzane rzyci. Dziecko, które urodziło się martwe, można było próbować przywrócić do życia biciem po tyłku. Wydaje się, że klapsy towarzyszyły wielu sytuacjom granicznym i inicjacyjnym: bije się dziecko na progu domu, żeby zapomniało o matczynej piersi; okłada się dziecko, wobec którego istnieje podejrzenie, że jest odmieńcem – krzyk zwabi boginki, które oddadzą prawdziwe dziecko, a zabiorą odmieńca; lekko wymierza się klapsy nowo ochrzczonemu, aby w przyszłości był posłuszny rodzicom; bije się w tyłek nowych w szkole i adeptów garncarstwa, a także upiora, żeby więcej nie straszył – przez uderzenie łopatą w zad (Libera 1995: 42). Ustala się tutaj zatem zależność: przez bicie tyłka przemawia się do rozumu albo do pamięci.

Klapsy wymierzane w pośladki mogą też zyskiwać zabarwienie erotyczne, podobnie jak flagellacja (biczowanie), stosowana, z różnym powodzeniem, jako droga do świętości, w działaniach magicznych jako środek na poprawę potencji i płodności, a także jako „afrodyzjak zewnętrzny”, czyli sposób podniecania seksualnego (Doppet 2012).

François-Amédée Doppet : Afrodyzjak zewnętrzny albo traktat o biczyku: 87-89

Fizjologia i anatomia objaśniają, w jaki sposób flagellacja oddziaływa na przyrodzenie, chociaż stosowana jest od tyłu. Nieszczęśnicy uciekający się do podobnej rozwiązłości godni są najpewniej pożałowania, bo nadzieję na rozkosze miłości pokładają w okrutnych cierpieniach […]. Pewni autorzy sądzą, że przyzwyczajenia do chłosty nabywa się w dzieciństwie, co może być prawdą w przypadkach pewnych osobników […]. Ze wszystkich środków wywołujących miłosne podniecenie biczyka używać należy najmniej. Szkodliwy jest ogromnie dla zdrowia i praktykować go można wyłącznie na kobietach prostytutkach.

Biczowanie tyłka w celu wywołania pobudzenia seksualnego było traktowane jako pewnego rodzaju dewiacja. Zbigniew Kuchowicz podkreśla, że miłość staropolska uznawała rzyć nie tyle nawet za miejsce wstydliwe, ile za nieciekawe w zalotach miłosnych.

Zbigniew Kuchowicz : Miłość staropolska: 239-240

Słyszymy o kobieciarzach płacących dziewkom za pokazanie przez nie wdzięków „frontalnych”; ukazanie „awersu” traktowano głównie jako żart, akt ośmieszenia. Nawet swobodne damy rokokowe opisujące swój wygląd, posiadane wdzięki, przemilczają te partie.

Rzyć budziła raczej skojarzenia negatywne także ze względu nazapach przypisany efektom procesu trawiennego. Niektóre nazwy rzyci skorelowane są z czynnością puszczania wiatrów: „smrodnica”, „piardnica”, „pierdelowa góra”. Wierzono, że wiatry wywołuje połykanie powietrza, które później gromadzi się w kiszkach i wydalane jest z ciała przez odbyt. Analogie między oddechem a puszczaniem wiatrów widoczne są też w ludowych opisach konania i agonii. Umierający ziewa, uwalniając tym samym duszę, często towarzyszy temu defekacja i właśnie wiatry. Próbowano tworzyć typologie wiatrów, ale te służyły raczej rozrywce i zabawie, niż medycznym analizom. W przekonaniu ludowym puszczanie wiatrów może uchodzi za czynność poprawiającą zdrowie, ponieważ organizm pozbywa się wraz z nimi chorób („Gdyby nie ten dech, to by człowiek zdechł”). Nie zgadzano się jednak, że można ją praktykować gdziekolwiek – jedno z powiedzeń głosi: „Wolno dupie w swojej chałupie”. Wstrzymywanie wiatrów miało prowadzić do zaparć, a w konsekwencji do bólów brzucha, wzdęć i kolek. W takich wypadkach pomocne w wywołaniu gazów bywają: ugniatanie boków, połykanie insektów, np. much lub mrówek, a także nasion kminku (Libera 1995: 217). Nieprzyjemny zapach wiatrów bywa również ochroną przed zmorami: „Dobrze jakoby było przed zaśnięciem włożyć palec do…, gdyż zmora poczuwszy przykry dla niej zapach nie próbowała więcej zbliżyć się do śpiącego” (Baranowski 1981: 73).

Ludowy stosunek do rzyci jest więc bardzo ambiwalentny: z jednej strony nagi tyłek może być wykorzystany przy aktach znieważania i ośmieszania, z drugiej uważa się, że ma siłę ochrony przed siłami nieczystymi. Zupełnie inne względy stanowiły o tabuizowaniu rzyci: to jej kondycja jako jednego z otworów w ciele, przez który mógł odbywać się kontakt z zaświatami, sprawiała, że część działań przypisanych do tego fragmentu ciała obwarowana była zakazami i szczególnymi nakazami. W kulturze ludowej znacznie częściej przypisywano rzyci zdolności mediacyjne – w praktykach magicznych i leczniczych, niż charakter erotyczny, choć, jak to zazwyczaj bywa, wątki obsceniczne bywały przemieszane z żartobliwymi facecjami dotyczącymi zalotów.

Źródła

  • Baranowski Bohdan, „W kręgu upiorów i wilkołaków”, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1981.
  • Baranowski Bohdan, Lewandowski Władysław (oprac.), „Nietolerancja i zabobon w Polsce XVII i XVIII w.”, Książka i Wiedza, Warszawa 1987.
  • Anonim, Księga Izajasza 20,4, cyt. za przekład „Biblii Tysiąclecia”.
  • Sychta Bernard, „Słownik gwar kaszubskich na tle kultury ludowej”, t.3; Ossolineum, Wrocław 1967.
  • Stomma Ludwik, „Antropologia kultury wsi polskiej XIX w.”, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1986.
  • Paździor Dariusz, „Wiejskie sposoby leczenia i pielęgnacji kobiety ciężarnej i dziecka w wieku niemowlęcym u Lasowiaków”, Wrocław 1982 (praca magisterska).
  • Gerlich Marian Grzegorz, „Strachy. W kręgu dawnych śląskich wierzeń”, Śląski Instytut Naukowy, Katowice 1989.
  • Hernas Czesław, „Antologia polskiej pieśni ludowej ze zbiorków polskich XVIII w.”, PIW, Warszawa 1965.
  • Kuchowicz Zbigniew, „Miłość staropolska: wzory – uczuciowość – obyczaje erotyczne XVI – XVIII wieku”, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1982.
  • Kuchowicz Zbigniew, „Obyczaje staropolskie XVII- XVIII w.”, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1977.
  • Libera Zbigniew, „Rzyć, aby żyć”, Liber Novum, Tarnów 1995.
  • Morris Desmond, „Magia ciała”, przeł. Barbara Ostrowska, Bogna Piotrowska, Wydawnictwo Split Trading, Warszawa 1993.
  • Paluch Adam, „Etnologiczny atlas ciała ludzkiego i chorób”, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1995.
  • Doppet François-Amédée, „Afrodyzjak zewnętrzny albo traktat o biczyku”, przeł. Krzysztof Rutkowski, Słowo obraz/terytoria, Gdańsk 2012.
  • Bystroń Jan Stanisław, „Tematy, które mi odradzano. Pisma etnograficzne rozproszone”, oprac. Ludwik Stomma, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1980.
  • Wierzbicka Anna (red.), „Semantyka i słownik”, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1975.
  • Yi-Fu Tuan, „Przestrzeń i miejsce”, przeł. Agnieszka Morawińska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1987.