Demonologia ludowa to zbiór wierzeń w istoty demoniczne oraz zespół praktyk magiczno-religijnych podejmowanych przez ludzi w celu ochrony i obrony przed tymi istotami. Ludowe wierzenia demoniczne wytyczają granicę wyobraźni społeczności tradycyjnej w zakresie transformacji ciała ludzkiego za życia i po śmierci.
Źródła demonologii
Demonologia chłopska charakteryzuje się olbrzymim bogactwem i różnorodnością wyobrażeń. Złożyły się na nią zarówno wątki archaiczne, jeszcze pogańskie, wyobrażenia samorodne powstałe w okresach uchwytnych historycznie pod wpływem zmian cywilizacyjnych zachodzących na polskiej wsi, treści związane z nauką i tradycją Kościoła, jak też motywy, które pierwotnie występowały w innych obiegach kulturowych – dworu i miasta – a wreszcie przekonania wynikające z kontaktów interetnicznych. Demonologia z całą pewnością należy do najbardziej archaicznych warstw religijności tradycyjnej, jakkolwiek sprawą dyskusyjną jest, co z zanotowanych w XIX i na początku XX wieku licznych materiałów etnograficzno-folklorystycznych jest w istocie bezpośrednią kontynuacją najdawniejszych wyobrażeń.
Najstarsza wzmianka o demonologii słowiańskiej pochodzi z Historii wojen Prokopiusza z Cezarei (VI w. n.e.) piszącego o ustroju i zwyczajach Słowian naddunajskich m.in.: „Oddają ponadto także cześć rzekom, nimfom i innym jakimś duchom i składają im wszystkim ofiary, a w czasie tych ofiar czynią wróżby”. Ogólnikowość tej notatki jest charakterystyczna dla przekazów historycznych przez całe średniowiecze aż do epoki wczesnonowożytnej, kiedy na wzbierającej fali prześladowań czarownic zaczęły ukazywać się m.in. takie traktaty, jak Młot na czarownice (1487, I wyd. polskie w przeróbce Stanisława Ząbkowica 1614), Postępek prawa czartowskiego przeciw narodowi ludzkiemu (1570), Pogrom czarnoksięskie błędy, latawców zdrady i alchimickie fałsze jako rozpłasza Stanisława Poklateckiego (1595), Czarownica powołana albo krótka nauka i przestroga ze strony czarownic (1639) czy – później – np. Nowe Ateny ks. Benedykta Chmielowskiego (1745–1746). Należy jednak pamiętać, że wszystkie te pisma, stanowiące ważne źródło do poznania wierzeń demonicznych w dawnych wiekach, powstały pod bardzo silnym wpływem nauk Kościoła i związane są z ówczesnym środowiskiem uczonym, tym samym wgląd w autentyczną demonologię ludową sprzed wieku XIX mamy w gruncie rzeczy dość zawężony. Miarą tego ograniczenia jest choćby problem, by tak rzec, zróżnicowania gatunkowego demonów. Nie jest bowiem jasne, czym tłumaczyć wspomnianą różnorodność istot demonicznych w ludowej wierzeniowości. Być może jest to zjawisko historycznie stosunkowo późne, na co wskazują prace mediewistów piszących np., że pra- czy wczesnosłowiańska terminologia w tym zakresie jest uboga, a z najdawniejszych źródeł możemy dowiedzieć się jedynie o wierze w „ bogów1Parkot – Smród pochodzenia zwierzęcego.”, „biesów”, „czartów” (później lokalnie znane były też ogólne kategorie demonów, takich jak „rodzanice” dla południa Słowiańszczyzny oraz „nawie” i „wiły” dla wschodnich terenów tej grupy etnosów (por. Łowmiański 1979: 148-153)). Równie prawdopodobne jest jednak i to, że rejestrowana w źródłach dopiero od wieku XVI swoista „specjalizacja” demonów – widoczna np. w odniesieniu do tzw. demonów domowych, wśród których natknąć się można było na kutnego (kątnego, związanego z domem, tzw. domowika), skotnego (bydlęcego, związanego z oborą), chlewnika, dworowego (opiekuna obejścia), łaziebnika, gumiennika (związanego ze stodołami lub szopami na siano), owinnika (owin – miejsce, gdzie suszono ziarno) – to tak naprawdę daleki pogłos niezwykle skomplikowanego systemu wyobrażeń, w jakim każdy, najdrobniejszy element rzeczywistości posiadał swojego demonicznego „patrona”, o określonym wizerunku i sensualistycznie odczuwalnym zakresie działań. Systemu, który uległ zarazem uproszczeniu pod wpływem nauk Kościoła, a zwłaszcza unifikującej tę różnorodność istot nadprzyrodzonych postaci, czołowego demona chrześcijaństwa – diabła.
Charakterystyka demonów
Zasadnicza trudność w opisie bestiarium ludowego polega na tym, że żadnej z istot nadzmysłowych, które napełniały trwogą (ale też niejednokrotnie nadzieją) serca mieszkańców dawnej wsi, nie da się scharakteryzować w sposób jednoznaczny – jeśli jako punkt odniesienia przyjmiemy przekazy zapisane w różnych zakątkach kraju, a nie tylko zanotowane wśród członków wąsko rozumianej społeczności lokalnej. Stosowane przez badaczy kryteria systematyzujące tę prawdziwą menażerię postaci (jak i sam materiał folklorystyczny) – płci, wieku, stopnia ucieleśnienia, środowiska występowania, typowych zajęć, miejsc ukazywania się, pór dnia (roku) aktywności, rodzajów działań podejmowanych wobec człowieka, itp. – są po prostu niewystarczające. Sprawy nie ułatwia już samo nazewnictwo demonów: wiele z nich znanych jest pod kilkunastoma lub nawet kilkudziesięcioma nazwami2Demon – Słowo „demon” jest pochodzenia greckiego (δαίμων – daimon, łac. daemon) i dosłownie oznacza tego, który obdziela. Prawdopodobnie wywodzi się od rdzenia dai rozumianego jako „wyznaczać, rozdzielać, dzielić”. „Bogowie” to dawny słowiański odpowiednik wyrazu „demony”. Demony właściwe charakteryzują się tym, że, ogólnie rzecz biorąc, występują w pewnych grupach rodzajowych, pozbawione są imion własnych i cech indywidualnych w odróżnieniu od bogów, zajmujących najwyższe miejsce w pogańskim świecie nadprzyrodzonym., przy czym często bywa tak, że pod tym samym mianem w różnych regionach Polski kryją się różne istoty (np. ciota to czarownica, ale też zmora) lub pod różnymi nazwami występuje ten sam demon (np. chmurnik to tyle samo, co płanetnik). Warto zaznaczyć w tym miejscu, że najbardziej kłopotliwa w opisie jest postać wspomnianego już diabła, niewątpliwie najpopularniejszego przedstawiciela panteonu demonów chłopskich, ponieważ na jego wizerunek złożyły się zarówno motywy, które przeniknęły z piśmiennictwa innych obiegów kulturowych do wiejskiej tradycji ustnej, jak i cechy związane z postaciami pozostałych reprezentantów omawianej kategorii bytów (wszystkie demony to dla ludu też po prostu diabły), a także wierzenia o obcych (w sensie narodowościowym, etnicznym, religijnym itp.). Należy mieć wreszcie na uwadze, że na obraz demonów miał przemożny wpływ również typ opowieści, różne bowiem gatunki folkloru (podanie, bajka, legenda, humoreska itp.) w zupełnie inny sposób ujmowały daną postać (Ługowska 1998; Fischer 1928).
Z brakiem konsekwencji w traktowaniu materii demonicznej przez lud spotkamy się już na poziomie przekonań dotyczących ich pochodzenia. Z jednej strony znane są przekazy, które nawiązują wprost do tradycji judeochrześcijańskiej:
Jan Świętek : Lud nadrabski: 453
Z drugiej jednak strony istnieje bezlik świadectw akcentujących związek demonów z ludźmi, którzy odeszli z tego świata, ulegając pośmiertnej transformacji w zakresie ciała. Demonami stają się np. dzieci zmarłe bez sakramentu chrztu, niemowlęta zabite przez matkę, brzemienna kobieta, która poniosła śmierć w gwałtownych okolicznościach (przy czym demonem stać się może zarówno nienarodzone dziecko, jak i jego matka), człowiek o dwóch duszach (cecha charakterystyczna strzygoni, czyli upiorów), dzieci boginek (istot szczególnie niebezpiecznych dla ciężarnych i noworodków); „żywy człowiek, ale taki, który «ze złym trzyma»” (czyli – zwłaszcza – osoby parające się czarami (Ciszewski 1887: 15)), dusze pokutujące za swe zbrodnie, ludzie, w których wszedł zły duch, człowiek zmarły bez spowiedzi, dusze samobójców, wreszcie – każdy, kto zginął w wypadku.
Podobnie niejednoznacznie przedstawia się zagadnienie etycznej kwalifikacji sensualistycznych działań demonów wobec człowieka. Utarty pogląd, że demony można podzielić na „dobre”, tzn. sprzyjające ludziom, do jakich zalicza się przede wszystkim te związane z gospodarstwem i domem, oraz „złe”, charakteryzujące się bezwzględnie negatywnym nastawieniem do człowieka, polegającym zwykle na mniej lub bardziej udanej próbie zabicia śmiertelnika lub sprowadzeniu nań określonego uszczerbku na zdrowiu – tu włączane są wszystkie demony zamieszkujące przestrzeń poza granicami zamieszkanej ekumeny – przy bliższym oglądzie materiału folklorystycznego okazuje się w istocie mylny. Nieobdarzanie szacunkiem domowych „opiekunów”, czy choćby próba oddania części swojego majątku innym ludziom (inwentarza, pieniędzy, części pola itp.) nawet w chwalebnych celach, może skończyć się opłakanymi skutkami dla gospodarza (dzieje się tak, ponieważ istoty nadzmysłowe z tej grupy przywiązują się nie do rodziny, lecz do materialnych wyrazów jej zasobności, stąd wszelkie „rozdawnictwo” traktują jako akt wobec nich wrogi). Zarazem teoretycznie śmiertelnie niebezpieczne demony, takie jak topielec, strzygoń, płanetnik, niejednokrotnie litują się nad dolą szczególnie nieszczęśliwie doświadczonej osoby (biedaka, wdowy, samotnej matki, sieroty), pomagając jej czy to poprzez sowitą jałmużnę, pracę w obejściu lub przyjęcie funkcji społecznej (np. ojca chrzestnego nowonarodzonego dziecka), której nikt z sąsiadów nie chciał wziąć na swoje barki. Co więcej, demony te często pojawiają się w roli swoistych strażników moralności wiejskiej, w srogi sposób karząc np. ludzi pracujących w niedzielę (a więc łamiących jedno z przykazań), nie chodzących na mszę, nie żegnających się w pobliżu kościoła, przyklękających przed ołtarzem na jedno tylko kolano, oddających się rozpuście na cmentarzu, pogardliwie traktujących starszych, znęcających się nad rodzicami itd.
Sam podział na demony domowe i niedomowe wydaje się bardzo archaiczny – w odległej historycznie wierzeniowości pierwsza grupa miałaby wywodzić się z dusz ludzi zmarłych śmiercią naturalną, ze starości, z zachowaniem całego koniecznego przy pochówku ceremoniału, natomiast druga z dusz osób, które poniosły śmierć w wyniku jakiegoś nieoczekiwanego, dramatycznego zdarzenia (Gieysztor 2006: 250-253). Jednak bardzo mocno zaznaczająca się wymowa etyczna nieprzeliczonych przekazów tradycyjnych, zwłaszcza tych nawiązujących do katechezy, zdaje się elementem kulturowo późnym, zaszczepionym przez Kościół w wyniku podjęcia energicznej akcji kontrreformacyjnej, która w swoisty sposób schrystianizowała wieś polską w drugiej połowie XVIII w. (Hernas 1965; Wiślicz 2001).
Cielesność demonów
W myśl klasycznej typologii omawianych istot (Moszyński 1967: 598-599), można wyróżnić dwie podstawowe kategorie bytów nadzmysłowych: istoty półdemoniczne, związane z konkretnymi, żyjącymi ludźmi (bywa że znanymi nawet z imienia i nazwiska3Topielec – Np. demon wodny, topielec, jest też znany jako: waserman, haserman, topień, topnik, topich, utopiec, płynnik, potopiciel, potopłennik, utopielnik, topczyk, toplec, topielczyna, wodne ludzie, wodny diabeł i nieczysty. Istocie tej odpowiada w Czechach i Słowacji wodni muž, u Rosjan vod’anòj, na Ukrainie oczeretjanyk, u Słoweńców wodeni moż, w Niemczech wasserman, w Szwecji strömkarl, u Ugrofinów (Ostiaków) sōjem-tonx. Szeroko na ten temat zob. Dźwigoł 2004.), oraz demony właściwe, wywodzące się od zmarłych. Do pierwszej kategorii należą przede wszystkim czarownice, jak też zazwyczaj płanetnicy (posiadający władzę nad pogodą i mogący sprowadzić ulewne deszcze, gradobicia itp. zjawiska atmosferyczne) oraz – mało popularne w polskim folklorze – wilkołaki; do drugiej topielce, strzygonie (upiory – gwarowe warianty słowa „wampir”, o którego tu chodzi, pojawiają się w źródłach sporadycznie), dziwożony oraz istoty związane z żywiołem powietrznym (np. latawce, ogniki). Jednak brak jakiejkolwiek konsekwencji charakteryzuje także kwestię materialności, a co za tym idzie – cielesności demonów. Niektóre z nich są po prostu żywymi trupami, inne istotami wysoce eterycznymi, co do większości brak w ogóle jednoznacznego wskazania, np. zmory to raz kobiety przedwcześnie zmarłe, ukazujące się jako zjawy (posiadające jednak jakiś ciężar, skoro mogą udusić śpiącego), ale też jako jak najbardziej cielesne demony. Innym razem są to żywe dziewczyny, które nocami „zamieniają się” w demony, przy czym nie do końca jest jasne, czy owa zamiana polega na transformacji samego ciała dziewczyny, popadnięciu w rodzaj lunatycznego stanu, w którym pozostają w swej przyrodzonej postaci, czy wreszcie wyodrębnieniu się z ciała czarnej duszy (w folklorze nierzadko występuje przekonanie, że w człowieku znajdują się dwie dusze – biała i czarna). Ogólnie mówiąc, wydaje się, że nieprecyzyjność wyobrażeń ludowych w tym względzie, postępująca „dematerializacja” demonów w przekazach coraz bardziej współczesnych, czego wyrazem jest przeważająca liczba obecnie notowanych opowieści niesamowitych, których bohaterami są nieokreślone duchy, zjawy i widma, a nawet tylko pośrednie objawy ich obecności (podejrzane dźwięki i szelesty, niezidentyfikowane powiewy wiatru, niewyjaśnione pęknięcia luster, zmiany temperatury, upadki obrazów ze ścian itp.), to znak przemian historyczno-kulturowych, zapoczątkowanych przez Kościół, a zintensyfikowanych przez coraz bardziej dominujący wraz z upływem wieków paradygmat myślenia racjonalnego:
Jean-Claude Schmidt : [brak tytułu]: 21
Niewątpliwe demony najczęściej ukazywane są w postaci ludzkiej: dzieci, wyrostków, osób dojrzałych, zgrzybiałych starców – zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Wydaje się, że decydujący o tym musiał być wiek (i płeć) osoby zmarłej, z której powstał demon. Taką istotę rozpoznać jest najtrudniej, jakkolwiek tradycja ludowa nakazuje zwracać uwagę na szczegóły wyglądu: nietypowy wzrost – szczególnie niski (częściej) lub szczególnie wysoki, gęste, długie i splątane owłosienie lub niecodzienny kolor włosów (czarne, białe lub rude, podejrzani byli też łysi), brak włosów pod pachami i w kroczu, pałające lub przekrwione oczy, grube lub nieustannie lekko rozchylone wargi, zrośnięte brwi, zbyt długie lub zbyt krótkie kończyny, kulawość, czerwone znamiona lub znamiona w kształcie nożyc, nieproporcjonalnie duża głowa, duże, odstające uszy, krzywe (też dodatkowe) zęby, wydatny brzuch, długi język, grymas wykrzywiający oblicze, niezwykła bladość twarzy lub – wprost przeciwnie – ciemne zabarwienie skóry, jej nietypowe zrogowaciałości, sine plamy na plecach, nienaturalnie długie paznokcie (też nadzwyczaj szczupłe dłonie), zimny dotyk, dodatkowe palce u rąk lub nóg, błony pławne między palcami kończyn – wszystko, co wykraczało poza zwykłą anatomiczną „normę”, mogła stać się pożywką dla podejrzeń o czyjąś demoniczność.
Jeśli szczegóły budowy ciała nie były dość mocną przesłanką, rozstrzygający mógł był ubiór: nadmiarowa liczba jego części (wiele halek lub spódnic to niezawodna cecha, po której rozpoznaje się południce), przyodziewek obcego zarówno w sensie narodowościowym (np. ubiór niemiecki), jak i stanowym (np. ubiór osoby szlachetnie urodzonej, zamożnej) oraz zawodowym (np. mundur żołnierski). Najbardziej charakterystyczną cechą odzieży (ale też i ciał) istot demonicznych jest występowanie jakiegoś elementu w kolorze czerwonym: o ile tylko całe ubranie nie jest tej barwy, to najczęściej takim elementem bywa nakrycie głowy, niekiedy spodnie, chustka, spódnica, korale, buty lub kaftan (nie jest przypadkiem, że do dziś krasnoludki przedstawiane są w czerwonych czapeczkach – czerwień to w kulturze ludowej barwa ściśle powiązana ze sferą nadzmysłową4Mickiewicz płanetnikiem – W XIX wieku w okolicach Tyńca zanotowano wierzenia, według których płanetnikiem był sam Adam Mickiewicz, o czym świadczyć miały ulewne deszcze, jakie nastąpiły po sprowadzeniu jego ciała do Polski.). O demoniczności mogła wreszcie świadczyć też całkowita nagość zauważonej osoby lub specyficzne zachowanie: wydawanie jęków i pisków, zanoszący się płacz, gwizd, nieopanowany śmiech, klaskanie.
Bez złudzeń co do egzystencjalnego statusu napotkanej istoty pozostawał ten, kto stykał się z teratomorfem (gr. téras – potwór). Spotwornienie mogło obejmować bądź poszczególne części ciała demona, bądź całą sylwetkę – gruby, długi i siny język wystający nieustannie z ust, odwrócone białkami na zewnątrz oczy, ogon, kopyta zamiast stóp, zwierzęce nogi (np. kończyny końskie lub bydlęce, ale też kacze i kurze), rogi lub kilka czubków głowy, pazury tak długie, że były ciągnięte po ziemi, czaszka zamiast głowy, żelazne zęby lub dodatkowy ich zestaw, zielsko porastające głowę w miejsce włosów, sowie (lub nietoperze) skrzydła, w wypadku kobiecych demonów bardzo długie sutki, albo piersi tak duże, że zarzuca je sobie na plecy (lub przynajmniej może to uczynić); skrzenie się (ognistość) postaci, puchlizna obejmująca całe ciało („bo wypełniony jest krwią [ludzką] jak beczka”), brak pleców, wnętrzności wylewające się z jamy brzusznej i ciągnięte za sobą, żelazna piła w miejscu kręgosłupa, ciało w kształcie bulwy stojącej na szponiastych łapach. Demony roztaczały wokół siebie odór zgnilizny lub trupim odorem cuchnęło im z ust, „czuć je było ziemią”. Nie posiadały zwykle szczególnie wyostrzonych lub jakichś dodatkowych zmysłów, natomiast odznaczały się niezwykłą szybkością i olbrzymią siłą, zwłaszcza w środowiskach dla nich naturalnych (np. topielce w wodzie, południce wśród pól). Potrafiły też stać się niewidzialne lub przybrać postać niemal dowolnego zwierzęcia lub przedmiotu. Zmiennokształtność bowiem to kolejna cecha rozpoznawcza demonów. Najczęściej przyjmowały postać stosunkowo niewielkiego, domowego zwierzęcia (psa, królika, czarnego barana, świni, gęsi, koguta, kozła, kota, cielaka, myszy), często konia lub wołu (też martwego, rozkładającego się truchła), daleko rzadziej zwierzęcia dzikiego (ryby, raka, niedźwiedzia, wilka, jelenia, sarny, wiewiórki, ptaków nocnych) lub przypadkowego przedmiotu (gliny, worka, wstążki płynącej z nurtem rzeki, kawałka drewna). Polimorfizm był cechą bądź immanentnie wpisaną w charakter demonów właściwych, które korzystały z niej całkowicie swobodnie, wedle uznania i potrzeb, bądź umiejętnością w jakiś sposób nabywaną w wypadku istot półdemonicznych. Niezbyt popularne, jak wspomniano, wątki likantropijne w polskim folklorze poświadczają, że przemiana w wilkołaka mogła być dobrowolna (dokonywali jej zwłaszcza czarownicy i „dziwnie” urodzeni) lub przymusowa jako kara zesłana za grzechy, klątwa wypowiedziana w akcie zemsty lub po prostu objaw czyjejś złej woli, „złego życzenia”. Czynnikami wywołującymi transformację były wilcza skóra narzucona na niczego nie spodziewającego się człowieka, zaklęcia, podanie określonych ziół i mikstur, wreszcie odpowiednio użyte przedmioty lub wykonanie pewnych czynności (np. przejście ponad śpiącym psem, kotem czy wilkiem, przeskoczenie przez rzekę, trzykrotne przekręcenie się po ziemi, przeskoczenie pięciu kołków wbitych w ziemię, symbolizujących ogon i nogi wilka). Przemiana mogła mieć charakter odwracalny (była jednorazowa lub cykliczna), są jednak znane wypadki przemian permanentnych – człowiek zamieniony w wilka zostawał w tej postaci do końca życia. Cofnięcie skutków przemiany odbywało się najczęściej poprzez wykonanie działań odwrotnych do inicjujących transformację (np. jeśli ktoś zostawał wilkołakiem w wyniku klątwy wystarczyło zawołać go ludzkim imieniem) lub z nimi tożsamych (nakarmienie chlebem zdejmowało czar, jeśli człowiek przeistoczył się w wilka po spożyciu skórki chleba).
Sensualistyczne relacje między demonami a ludźmi
Relacje między istotami nadzmysłowymi a ludźmi determinowały okoliczności ich zetknięcia. W licznych tekstach podaniowych demon zaspokaja wszystkie potrzeby cielesne dokładnie tak samo, jak żywy człowiek – dotyczy to zwłaszcza sytuacji, kiedy między bytem diabelskim a określoną grupą ludzką istniały więzy rodzinne (np. zmarłe matki wracały do kołysek nowonarodzonych dzieci, by je karmić, zmarły mąż wracał nocami do domu, by współżyć z żoną) lub gdy demon po prostu litował się nad dolą człowieka znajdującego się w skrajnie trudnym położeniu życiowym, albo chciał się wywdzięczyć za okazaną pomoc i życzliwość. Istoty półdemoniczne, takie jak czarownice, z własnej woli decydowały się na współżycie z istotami w pełni demonicznymi, jak diabły – znane są nawet wypadki zoofilii: „Dorota Müller z Braniewa zeznała np., że jej diabeł Kacper spółkował z nią w postaci gadającego psa” (Pilaszek 2008: 458). Trudno jednak ukryć, że większość podań ludowych traktuje o spotkaniach człowieka z demonem przepełnionych brutalnością i grozą. Demony najczęściej biją lub zabijają po prostu ludzi poprzez duszenie (czasami bardzo wymyślne, np. poprzez wkładanie swoich języków do gardeł śpiących ludzi), topienie, wysysanie krwi, łamanie kręgosłupów, urywanie głów, podrzynanie gardeł, rozpruwanie wnętrzności i wyjadanie narządów wewnętrznych (nerek, wątroby, serca), wysysanie mózgu, rozszarpywanie ciał, wyjadanie nienarodzonych płodów z łon matek, dręczą łamaniem nóg (co uniemożliwia ucieczkę), gryzieniem i kąsaniem, gwałtami (celują w tym zwłaszcza zmory napastujące śpiących w stodołach mężczyzn), wysysaniem mleka z piersi karmiących matek, więżeniem małoletnich dzieci poprzez wkładanie ich dłoni w rozszczepione pnie drzew, cięciem sierpami lub pazurami, wyjadaniem wszy ze swoich głów. Specyfiką słowiańskich wierzeń jest to, że demony często uśmiercały człowieka dzięki czynnościom, które trudno dziś byłoby skojarzyć z morderstwem: łaskotaniem, całowaniem, głaskaniem i tańczeniem na śmierć.
Człowiek walczył różnorodnymi sposobami z demonami, ich rodzaj uzależniony był od stopnia cielesności przez nie przyjmowanego. Przed atakiem istot nadzmysłowych mogły chronić modlitwy, święcone przedmioty, bicie dzwonów w kościołach, zapalanie świeczek w oknach itp. zabiegi, skuteczne też były środki „przymusu bezpośredniego”. Jeden z najpełniejszych w polskim piśmiennictwie etnograficznym opisów walki z demonem, tak ją oddaje:
Jan Świętek : Lud nadrabski: 470-471
Tak jak demony bywają bezwzględne w stosunku do człowieka, tak i człowiek nie miał skrupułów w odpłacaniu się tą samą monetą, przy czym, rzecz znamienna, tradycja ludowa często radzi, by w walce z diabłami posługiwać się lewą ręką lub by starać się złapać go za wielki palec u nogi względnie „za słabiznę”. „Zabicie” demona właściwego znajduje się, jak się wydaje, poza zasięgiem ludzkich możliwości, chyba przede wszystkim z tej przyczyny, że demony to wszak już są zmarli – można go co najwyżej przepędzić z najbliższego sąsiedztwa (śmiertelnym zagrożeniem dla omawianych bytów jest tylko bezpośrednie uderzenie pioruna). Pomijając zwykłe bójki na pięści, czy też walki przy użyciu broni w rodzaju kijów, wioseł, batów, pasków, kamieni, na szczególną uwagę zasługują te opowieści, w których człowiek zwycięża w konfrontacji z demonami dzięki posługiwaniu się bronią żelazną. Istoty te odczuwają głęboki strach i respekt przed każdym narzędziem wykonanym z tego metalu. Znane są wypadki zranienia diabłów siekierą, widłami, igłą lub nożem. Co charakterystyczne, rany te, oprócz przysparzania wielkich cierpień, powodują, że przez pewien czas przestają napadać na ludzi, a jeżeli zadano je narzędziem nowym, zostają niejako zdegradowane do najpośledniejszego szeregu bytów demonicznych. Z tych samych powodów szczególnym lękiem napawa je także broń palna, ponieważ można skutecznie razić je na odległość, strzelając nawet zwykłym, metalowym guzikiem. Całkowicie pozbawić je siły może również ślubny pierścionek założony mu na palec. Zupełnie inaczej ma się sprawa z istotami półdemonicznymi, walka z którymi jest często okazją do stosowania najwymyślniejszych w swym okrucieństwie metod traktowania ludzkiego ciała (zwłok). Na porządku więc dziennym znajdują się: palenie, ćwiartowanie (i palenie), ćwiartowanie i układanie kończyn w odwrotnej kolejności (tam gdzie był ręce – nogi i vice versa), topienie w bagnach, odrąbywanie głowy i kładzenie jej u stóp zwłok, przebijanie czaszki (serca, szyi) kołkami i gwoździami, podcinanie ścięgien nóg, osobom podejrzewanym o bycie strzygoniem wkładano w usta krzemień, żelazo lub garść maku, na szyi opierano sierp, tak by wstając z trumny sam sobie odciął głowę, na powieki kładziono monety, krępowano ręce i nogi, chowano do trumny twarzą w dół, sadzono na grobie ciernie samą mogiłę przebijając dodatkowo np. starym nożem. Najskrajniejsze wypadki to sytuacje, kiedy pod wpływem epidemii czy klęsk żywiołowych gromada obarczała odpowiedzialnością za nie żywych ludzi, podejrzewanych o czarownictwo lub właściwości upiorze (bo mieli znamiona, gęste owłosione itd.), i dokonywano rytualnych mordów w sposób właśnie opisany (Kolczyński 2003).
Wyobrażenia demoniczne w kulturze współczesnej
Pomijając w tym miejscu kwestie związane z kształtem kultury materialnej i jej uwarunkowań – na pewno swoistej dla warstwy chłopskiej – zasadnicza, jakościowa odmienność ludu na poziomie mentalnym od innych grup społecznych – dawnych, ale i współczesnych – wynikałaby z bezalternatywności paradygmatu myślenia i porządkowania otaczającej rzeczywistości. Obecnie – ale też i w niechłopskich środowiskach odległych epok – „wzorów myślenia” o świecie, sposobów jego objaśniania odwołujących się do różnych typów myślenia racjonalnego, jest zdecydowanie więcej, ale to nie znaczy, że dominujący (bo w zasadzie jedyny) wśród ludu zanikł współcześnie bez śladu. Jesteśmy jego „użytkownikami” tak samo, jak mieszkańcy dawnych miast czy pałaców bez względu na epokę, w jakiej żyli. W pewnym sensie – wszyscy jesteśmy chłopami, czy może: wszyscy jesteśmy nosicielami światopoglądu tradycyjnego, ponieważ wciąż sięgamy po klisze, które nam podsuwa, zwłaszcza w sytuacjach, w których powodowani różnymi czynnikami dochodzimy do granicy naszej racjonalnej wiedzy o świecie – za nią często, niemal automatycznie, wchodzimy w struktury myślenia tradycyjnego. Dowodzą tego liczne współczesne świadectwa wierzeń demonologicznych, nawiązujące w pełni do przekazów rejestrowanych 150 lat temu. Oto relacja współczesna5Osoby rude – Co leży u podstaw popularnego do ostatnich dekad przekonania, że ludzie rudzi to osoby fałszywe, niegodne zaufania i niebezpieczne. Nie przypadkiem też wstążka, jaką młode matki do dziś powszechnie obwiązują nadgarstki niemowląt czy elementy wózków dziecięcych w celu ochrony przed „urokiem”, „złym”, mają kolor czerwony: dziecko, chronione tą barwą, jest uznawane przez istoty demoniczne za „swojego”.:
Zmora dusi, męczy, ale nie zabija człowieka. Skąd się bierze zmora? W czasie chrztu ksiądz pytał się, czego chce się dla dziecka. Kiedy rodzice chrzestni pomylili się i zamiast słowa „wiara” wypowiedzieli „mara”, chrzczony w przyszłości nawiedzał innych ludzi we śnie jako zmora. Robił to oczywiście nieświadomie.
Pan W. opowiada, że sam był świadkiem ataku zmory na człowieka, którego miał pilnować podczas snu. Opowiada, że jego znajomy zasnął, później począł się przekręcać na bok i poruszał się w taki sposób, jakby chciał wstać, ale coś mu na to nie pozwalało. Mężczyzna potrząsnął śpiącego, aby go wybudzić, a ten zdążył wypowiedzieć do schodzącej z niego zmory następującą formułę: „Przyjdź do mnie z łyżką na śniadanie”. To zapewniało, że zmora już nie przyjdzie. Mężczyzna twierdzi, że na drugi dzień przyszła jedna z sąsiadek z łyżką, co oznaczało, że to ona była zmorą.
Pani S. dopowiada, że zmory potrafią wejść przez najmniejszą dziurkę i czasem dręczonego w nocy musi pilnować kilka osób. Opowiada historię swojej siostry, którą męczyła zmora (dziecka jej szwagra). Nawet, gdy kobieta zmieniała miejsce pobytu, zmora chodziła za nią.
Usłyszałam jeszcze jedną historię. Zmora męczyła mężczyznę m.in. wkładając mu język do ust. Poradzono mu, aby ułożył się spać na brzuchu, do góry nogami. Po wizycie zmory (jej znieważeniu), doradzono mu znowu, aby poszedł kolejnego dnia spać do stodoły. Mężczyzna przemyślał to i w miejscu, w którym miał spać, ułożył swoją słomianą kukłę. Następnego ranka znaleziono wbite w słomianą kukłę widły. Zmora potrafiła się zatem także mścić na człowieku. Dodaje, że zmory męczyły nie tylko ludzi. Potrafiły splatać albo plątać końskie grzywy i ogony, ujeżdżały konie w stodołach.
Oto inny przykład6Relacja – Zaręby Kościelne – Zapisała: Elwira K. Opowiedziała: pani S., 76 lat, wykształcenie podstawowe, pan W., 82 lata, wykształcenie podstawowe, rencista. Miejsce zapisu: Zaręby Kościelne, pow. Ostrów Mazowiecka. Data zapisu: 18.10.2011. Okoliczności: wywiad w domu małżonków.:
[…] Tak też było w przypadku pewnego mężczyzny, do którego przychodziła zmora i go dusiła. Pewnego razu postanowił on, że spróbuje ją złapać, i jak przyszła do niego w nocy, to zaczął się z nią szarpać i udało mu się ją chwycić za włosy. Gdy tak ją trzymał, zmora przemieniła się w igłę, a on przewlókł tą igłę nitką i zawiesił na gwoździu, który był wbity w ścianę przy drzwiach pokoju. Gdy rano się obudził, usłyszał straszny hałas z pokoju, w którym dusiła go zmora. Jak otworzył drzwi, to nie mógł sam uwierzyć w to, co zobaczył. Na gwoździu, na którym zawiesił igłę z nitką, wisiała za włosy jego sąsiadka i krzyczała, żeby ją zdjął z tego gwoździa i wypuścił. Po tym zdarzeniu kobieta została ponownie ochrzczona i już nigdy więcej nie przychodziła do niego.
Poniższy fragment dotyczy współczesnych wierzeń7Wywód – Wywód – błogosławieństwo udzielane przez księży w kościele, którego celem było rytualne oczyszczenie kobiety z ciąży i porodu. Kobieta brzemienna w tradycyjnych kulturach, w tym też polskiej, uważana była za istotę nieczystą, demoniczną, co tłumaczy np. do dziś występujący zakaz wybierania ciężarnej jako matki chrzestnej lub świadkowej na weselu, czy popularny nakaz niesprzeciwiania się ciężarnej. Do momentu wywodu kobiecie nie wolno było m.in. piec chleba (bo wyjdzie zakalec), zajmować się zwierzętami gospodarskimi (bo się rozchorują lub zdechną), czerpać wody ze studni (bo stanie się trująca), wychodzić na pole, zwłaszcza w okresie dojrzewania plonów (bo zbiory będą nieudane), składać wizyt (bo przyniesie nieszczęście) itd. Nie mogła też brać udziału we mszy (chyba że na zewnątrz budynku kościoła). Wywód oznaczał więc dla niej powrót do pełnego uczestnictwa w życiu lokalnej społeczności; odprawiany był w Polsce jeszcze w latach 50. XX wieku. na temat tzw. wywodu8Relacja – Jednorożec – Zapisała: Ewelina K. Opowiedziała: Halina P., 74 lata, wykształcenie podstawowe, emerytka. Miejsce zapisu: Jednorożec, pow. Przasnysz. Data zapisu: 22.07.2011. Okoliczności: rozmowa w trakcie spotkania rodzinnego.:
Boginki są pięknymi, mglistymi kobietami, które kuszą młodych mężczyzn. Kiedy który takiej posłucha, prowadzi go do lasu, urywa głowę, a duszę oddaje diabłu. Mogą one mieć własne dzieci – najczęściej dziewczynki. Jeśli ma syna, to jest on topielcem. Własne dzieci lubią zamieniać na ludzkie. Mają władzę tylko nad takimi dziećmi, których matka nie była jeszcze u wywodu. Dzieci boginek są złe. Mają wielką głowę i zawsze są kalekami. Od porwania przez boginki zabezpiecza się dziecko tak, że zaraz po urodzeniu stawia się na oknie roślinę – dzwonki.
Pewnego dnia jedna z kobiet, która niedawno urodziła dziecko, zauważyła, że jest ono jakby odmienione. Ma dużą głowę, jego ciało jest wykrzywione i ma grymas na twarzy. Natychmiast udała się na cmentarz, urwała tam brzozowej rózgi i prędko wróciła do domu. Złapała dzieciaka, położyła go na progu izby i zaczęła okładać rózgą z brzozy cmentarnej. Wtedy boginka, słysząc płacz własnego dziecka, natychmiast przybiegła, oddała skradzione dziecko, a swoje zabrała. I tak oto udało się kobiecie odzyskać jej własne dziecię.
Oto przykład innego wierzenia9Relacja – Ostrów Mazowiecka – Zapisała: Marzena O. Opowiedziała: Małgorzata B., 63 lata, wykształcenie zawodowe, kolejarz. Miejsce zapisu: Komorowo, pow. Ostrów Mazowiecka. Data zapisu: 12.04.2012. Okoliczności: rozmowa w trakcie spotkania rodzinnego.:
No ja tego to nie widziałam, tylko słyszałam, że na tym stawie tutaj co przy pałacu… tu był taki staw, tam się często, ze cztery osoby chyba utopiło, to tam mówiły, że straszy jakiś potopielec, ale ja go tam nie widziałam. To, to, to mówiły, że jak ktoś przechodził, to a to światło było, a to pies tego i tam… z tego… […] raz mówiły, że tak jak pies czarny.
Podsumowując, w badaniach nad demonologią ludową można przyjąć ostrożną zasadę, że z im bardziej cielesnym demonem mamy do czynienia, i im mniej określony przekaz zawiera wtrętów o wymowie moralnej, tym bardziej archaiczne wyobrażenia dana opowieść kontynuuje (często przetwarzając w odpowiedzi na zmieniające się realia). Abstrahując jednak od kwestii historycznych, trzeba podkreślić, że ludowe wierzenia demoniczne wytyczają granicę wyobraźni społeczności tradycyjnej w zakresie transformacji ciała ludzkiego. Ta, jak widzieliśmy, przesunięta jest bardzo daleko i w niczym nie ustępuje wyobraźni współczesnych autorów dzieł kultury masowej, których z perspektywy omówionej problematyki szczególnym wytworem są np. filmy i literatura grozy.
Źródła
- Bar Julia, „Wilkołak w różnych postaciach”, „Literatura Ludowa” 1997, nr 1.
- Baranowski Bohdan, „Pożegnanie z diabłem i czarownicą”, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1965.
- Baranowski Bohdan, „W kręgu upiorów i wilkołaków”, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1981.
- Biegeleisen Henryk, „U kolebki, przed ołtarzem, nad mogiłą”, Lwów 1929.
- Bohdanowicz Janusz, „Demonologia ludowa. Demony powietrza – »płanetnik«, »wir powietrzny – diabeł«”, „Literatura Ludowa” 1994, nr 2.
- Bohdanowicz Janusz, „Demonologia ludowa. Relikty wierzeń w strzygonie i zmory”, „Literatura Ludowa” 1994, nr 2.
- Bracha Krzysztof, „Latawiec. Z katalogu imion rodzimych duchów i demonów w źródłach średniowiecznych”, [w:] Wojciech Iwańczak, Stefan K. Kuczyński, „Ludzie, kościół, wierzenia. Studia z dziejów kultury i społeczeństwa Europy Środkowej (średniowiecze – wczesna epoka nowożytna)”, Wydawnictwo DiG, Warszawa 2001.
- Brojer Wojciech, „Diabeł w wyobraźni średniowiecznej. Trzynastowieczne exempla kaznodziejskie”, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2003.
- Brojer Wojciech, „Pakt z diabłem w średniowieczu, jeden motyw – dwa modele”, [w:] Wojciech Iwańczak, Stefan K. Kuczyński, „Ludzie, kościół, wierzenia. Studia z dziejów kultury i społeczeństwa Europy Środkowej (średniowiecze – wczesna epoka nowożytna)”, Wydawnictwo DiG, Warszawa 2001.
- Bylina Stanisław, „Człowiek i zaświaty. Wizje kar pośmiertnych w Polsce średniowiecznej”, Instytut Historii PAN, Warszawa 1992.
- Bylina Stanisław, „Kultura ludowa Polski i Słowiańszczyzny średniowiecznej”, Mazowiecka Wyższa Szkoła Humanistyczno-Pedagogiczna w Łowiczu, Instytut Historii PAN, Warszawa 1999.
- Ciszewski Stanisław, „Lud rolniczo-górniczy z okolic Sławkowa w powiecie olkuskim”, cz. 2; „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”, t. 11, 1887.
- Delumeau Jean, „Strach w kulturze Zachodu XIV-XVIII w.”, przeł. Adam Szymanowski, Warszawa 1986.
- Drozdowska Wanda, „Istoty demoniczne w Nałęczu Wielkim, pow. Wieluń”, „Łódzkie Studia Etnograficzne”, t. 4, 1962.
- Duma Paweł, „Grób alienata. Pochówki dzieci nieochrzczonych, samobójców i skazańców w późnym średniowieczu i dobie wczesnonowożytnej”, Avalon, Kraków 2010.
- Dźwigoł Renata, „Polskie ludowe słownictwo mitologiczne”, Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej, Kraków 2004.
- Fischer Adam, „Diabeł w wierzeniach ludu polskiego”, [w:] „Studia staropolskie. Księga ku czci Aleksandra Brücknera”, Krakowska Spółka Wydawnicza, Kraków 1928.
- Gaj-Piotrowski Wilhelm, „Duchy i demony w wierzeniach ludowych z okolic Stalowej Woli – Rozwadowa i Tarnobrzega”, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 1993.
- Gieysztor Aleksander, „Mitologia Słowian”, wstęp Karol Modzelewski, posłowie Leszek P. Słupecki, oprac. Aneta Pieniądz, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2006.
- Hernas Czesław, „W kalinowym lesie. U źródeł folklorystyki polskiej”, t. 1, „U źródeł folklorystyki polskiej”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1965.
- Klinger Witold, „Jeszcze o rusałkach i pokrewnych postaciach demonicznych i ich zależności od grecko-rzymskiej tradycji”, „Lud”, t. 45, 1960.
- Klinger Witold, „Wschodnio-europejskie rusałki i pokrewne postaci demonologii ludowej a tradycja grecko-rzymska”, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Lublin 1949.
- Kolbuszewski Jacek, „Polskie diabły górskie”; [w:] Błażejewski Tadeusz (red.); „Diabeł w literaturze polskiej”, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 1998.
- Kolczyński Jarosław, „Jeszcze raz o upiorze (wampirze) i strzygoni (strzydze)”, „Etnografia Polska”, t. 47, 2003, z. 1/2.
- Lehr Urszula, „Demon wodny, czyli rzecz o utopcu”, „Zaranie Śląskie” 1988, nr 3/4.
- Lehr Urszula, „Ludowe wierzenia w demony wodne”, „Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie”, t. 8, 1983.
- Lehr Urszula, „Wierzenia demonologiczne we wsi Obidza (region sądecki) w świetle badań empirycznych”, „Lud”, t. 66, 1982.
- Lehr Urszula, „Wierzenia w istoty nadzmysłowe”, „Etnografia Polska”, t. 28, 1984, z. 1.
- Levack Brian P., „Polowanie na czarownice w Europie wczesnonowożytnej”, przeł. Edward Rutkowski, Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław 1991.
- Łowmiański Henryk, „Religia Słowian i jej upadek (w. VI-XII)”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1979.
- Ługowska Jolanta, „Obrazy diabła w różnych gatunkach opowieści ludowych”, [w:] Błażejewski Tadeusz (red.), „Diabeł w literaturze polskiej”, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 1998.
- Łysiak Wojciech, „W kręgu wielkopolskich demonów i przekonań niedemonicznych”, Wydawnictwo Eco, Międzychód 1993.
- Masłowska Ewa, „Ludowe stereotypy obcowania świata i zaświatów w języku i kulturze polskiej”, Instytut Slawistyki PAN, Fundacja Slawistyczna, Wydawnictwo Agade Bis, Warszawa 2012.
- Mianecki Adrian, „Postać demona wodnego w ludowych przekazach wierzeniowych”, „Literatura Ludowa” 2002, nr 2.
- Moszyński Kazimierz, „Kultura ludowa Słowian”, t. 2, „Kultura duchowa”, cz. 1, Wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa 1967.
- Muchembled Robert, „Dzieje diabła od XII do XX wieku”, przeł. Bella Szwarcman-Czarnota, Oficyna Naukowa, Warszawa 2009.
- Olszewski Mikołaj, „Świat zabobonów w średniowieczu. Studium kazania »O zabobonach« Stanisława ze Skarbimierza”, Wydawnictwo Naukowe Semper, Warszawa 2002.
- Pełka Leonard J., „Polska demonologia ludowa”, Iskry, Warszawa 1987.
- Pilaszek Małgorzata, „Procesy o czary w Polsce w wiekach XV-XVIII”, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych Universitas, Kraków 2008.
- Robotycki Czesław, Babik Wiesław (red.), „Układ gniazdowy terminów i słownik słów kluczowych wybranych kategorii kultury. Etos, obrzędy, demonologia, magia”, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2002.
- Rożek Michał, „Diabeł w kulturze polskiej. Szkice z dziejów motywu i postaci”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1993.
- Schmidt Jean-Claude, „Duchy, żywi i umarli w społeczeństwie średniowiecznym”, przeł. Aleksander Witt Labuda, Wydawnictwo Marabut, Oficyna Wydawnicza Volumen, Gdańsk – Warszawa 2002.
- Sienkiewicz Jerzy, Wasila Jolanta, „Demonologia pogranicza kultur w Polsce Północno-Wschodniej”, przedm. Elżbieta Felisiak, Wydawnictwo Uniwersytetu w Białymstoku, Białystok 2010.
- Simonides Dorota, „O utopcach, rokitkach i strzygach. Prapolski charakter śląskiej kultury ludowej”, „Opole” 1971, nr 6.
- Simonides Dorota, „Śląski horror. O diabłach, skarbnikach, utopiach i innych strachach”, Śląski Instytut Naukowy, Katowice 1984.
- Słupecki Leszek Paweł, „Wojownicy i wilkołaki”, Wydawnictwo Alfa, Warszawa 1994.
- Stomma Ludwik, „Antropologia kultury wsi polskiej XIX w.”, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1986.
- Szyjewski Andrzej, „Religia Słowian”, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003.
- Świętek Jan, „Lud nadrabski (od Gdowa po Bochnię). Obraz etnograficzny”, Nakł. Akademii Umiejętności, Kraków 1893.
- Wijaczka Jacek, „Magia i czary. Polowanie na czarownice i czarowników w Prusach Książęcych w czasach wczesnonowożytnych”, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2008.
- Wiślicz Tomasz, „Zarobić na duszne zbawienie. Religijność chłopów małopolskich od połowy XVI do końca XVIII wieku”, Wydawnictwo Neriton, Instytut Historii PAN, Warszawa 2001.
- Zając Paweł, „O zaświatach niedalekich i cudach nienadzwyczajnych. »Nadprzyrodzone« w kulturze ludowej na przykładzie Huculszczyzny”, Zakład Wydawniczy Nomos, Kraków 2008.
Artykuły powiązane
- Grochowski, Piotr – Sacrum a dotyk, smak i węch
- Wachcińska, Olga – Jedzenie w ludowej praktyce zamawiania chorób
Bibliografia
- 1Parkot – Smród pochodzenia zwierzęcego.
- 2Demon – Słowo „demon” jest pochodzenia greckiego (δαίμων – daimon, łac. daemon) i dosłownie oznacza tego, który obdziela. Prawdopodobnie wywodzi się od rdzenia dai rozumianego jako „wyznaczać, rozdzielać, dzielić”. „Bogowie” to dawny słowiański odpowiednik wyrazu „demony”. Demony właściwe charakteryzują się tym, że, ogólnie rzecz biorąc, występują w pewnych grupach rodzajowych, pozbawione są imion własnych i cech indywidualnych w odróżnieniu od bogów, zajmujących najwyższe miejsce w pogańskim świecie nadprzyrodzonym.
- 3Topielec – Np. demon wodny, topielec, jest też znany jako: waserman, haserman, topień, topnik, topich, utopiec, płynnik, potopiciel, potopłennik, utopielnik, topczyk, toplec, topielczyna, wodne ludzie, wodny diabeł i nieczysty. Istocie tej odpowiada w Czechach i Słowacji wodni muž, u Rosjan vod’anòj, na Ukrainie oczeretjanyk, u Słoweńców wodeni moż, w Niemczech wasserman, w Szwecji strömkarl, u Ugrofinów (Ostiaków) sōjem-tonx. Szeroko na ten temat zob. Dźwigoł 2004.
- 4Mickiewicz płanetnikiem – W XIX wieku w okolicach Tyńca zanotowano wierzenia, według których płanetnikiem był sam Adam Mickiewicz, o czym świadczyć miały ulewne deszcze, jakie nastąpiły po sprowadzeniu jego ciała do Polski.
- 5Osoby rude – Co leży u podstaw popularnego do ostatnich dekad przekonania, że ludzie rudzi to osoby fałszywe, niegodne zaufania i niebezpieczne. Nie przypadkiem też wstążka, jaką młode matki do dziś powszechnie obwiązują nadgarstki niemowląt czy elementy wózków dziecięcych w celu ochrony przed „urokiem”, „złym”, mają kolor czerwony: dziecko, chronione tą barwą, jest uznawane przez istoty demoniczne za „swojego”.
- 6Relacja – Zaręby Kościelne – Zapisała: Elwira K. Opowiedziała: pani S., 76 lat, wykształcenie podstawowe, pan W., 82 lata, wykształcenie podstawowe, rencista. Miejsce zapisu: Zaręby Kościelne, pow. Ostrów Mazowiecka. Data zapisu: 18.10.2011. Okoliczności: wywiad w domu małżonków.
- 7Wywód – Wywód – błogosławieństwo udzielane przez księży w kościele, którego celem było rytualne oczyszczenie kobiety z ciąży i porodu. Kobieta brzemienna w tradycyjnych kulturach, w tym też polskiej, uważana była za istotę nieczystą, demoniczną, co tłumaczy np. do dziś występujący zakaz wybierania ciężarnej jako matki chrzestnej lub świadkowej na weselu, czy popularny nakaz niesprzeciwiania się ciężarnej. Do momentu wywodu kobiecie nie wolno było m.in. piec chleba (bo wyjdzie zakalec), zajmować się zwierzętami gospodarskimi (bo się rozchorują lub zdechną), czerpać wody ze studni (bo stanie się trująca), wychodzić na pole, zwłaszcza w okresie dojrzewania plonów (bo zbiory będą nieudane), składać wizyt (bo przyniesie nieszczęście) itd. Nie mogła też brać udziału we mszy (chyba że na zewnątrz budynku kościoła). Wywód oznaczał więc dla niej powrót do pełnego uczestnictwa w życiu lokalnej społeczności; odprawiany był w Polsce jeszcze w latach 50. XX wieku.
- 8Relacja – Jednorożec – Zapisała: Ewelina K. Opowiedziała: Halina P., 74 lata, wykształcenie podstawowe, emerytka. Miejsce zapisu: Jednorożec, pow. Przasnysz. Data zapisu: 22.07.2011. Okoliczności: rozmowa w trakcie spotkania rodzinnego.
- 9Relacja – Ostrów Mazowiecka – Zapisała: Marzena O. Opowiedziała: Małgorzata B., 63 lata, wykształcenie zawodowe, kolejarz. Miejsce zapisu: Komorowo, pow. Ostrów Mazowiecka. Data zapisu: 12.04.2012. Okoliczności: rozmowa w trakcie spotkania rodzinnego.