Poezję Tadeusza Różewicza, nieustannie powracającą do czasu wojennej Apokalipsy, podejmującą próby narracji o Zagładzie, można odczytywać jako zapis zaburzeń somatycznych i psychicznych związanych z reakcją na wydarzenia traumatyczne. Jako taka jest bowiem niczym medyczny materiał, diagnoza egzemplifikująca psychopatologiczne konsekwencje traumy, niczym katalog zaburzeń potraumatycznych – określanych skrótem PTSD (Post-Traumatic Stress Disorder), „zaburzenie po stresie traumatycznym” (Sakson-Obada 2009: 66). Poezja autora Niepokoju jest świadectwem, jak bardzo doświadczenia znajdujące się „poza zakresem normalnych ludzkich przeżyć” (Lis-Turleska 2009: 17) – są doświadczeniami destrukcyjnymi dla ludzkiej psychiki, dla jednostkowej osobowości.
Różewiczowska twórczość, nie tylko poetycka, zapisuje uporczywie powracające i ponownie przeżywane wydarzenia traumatyczne. Przerażające obrazy oglądanej śmierci, cierpienia, okrucieństw, przemocy fizycznej, gwałtów, śmierci bliskich, poniżenia, prześladowania, walki zbrojnej, napięcia związanego z nieustannym zagrożeniem życia, wciąż odżywające poczucie strachu, horroru, bezradności… – wracają w postaci intruzji, w doznaniach typu flashback, bądź w snach. Nawracającym wspomnieniom towarzyszą pewne zmiany w pamięci, częściowa amnezja, „rekompensujące” te pamięciowe straty w inny sposób. Bo choć pojawiające się nagle i nieoczekiwanie obrazy są fragmentaryczne, przywołują pewne tylko aspekty związane z traumatycznym doświadczeniem, drobne szczegóły, są jednak jednocześnie bardzo klarowne, umiejscowione w określonej przestrzeni i czasie, nasycone silnym komponentem zmysłowym.
Jednym z wielu przykładów takiego charakterystycznego sposobu, w jaki działa pamięć ofiar urazu, są u Różewicza myśli intruzyjne. Niechciane, ale nieusuwalne, głęboko wpisane w pamięć wspomnienia przywołują pojedynczy obraz, czasem zapach, wrażenie dotykowe. Tak jest w wierszu Spojrzała w słońce z tomu Srebrny kłos z roku 1955 (Różewicz 2005: 425), kiedy to z upodobaniem i błogością kontemplowany widok uśmiechniętej, szczęśliwej dziewczynki na miejskim rynku okazuje się tym bodźcem, który uruchamia wspomnienie traumy i towarzyszące mu uczucie lęku, przerażenia, bezradności. Obraz, jaki się pamięci nagle i nieoczekiwanie objawia, paraliżuje:
Tadeusz Różewicz : Spojrzała w słońce: [brak strony]
w oczach obcego przechodnia
który przeżył wojnę
ciemność przebija
światło i radość
skroś słońca widzę
czarny kanał
jamę wilgotną cuchnącą
na dnie
małą żydowską dziewczynkę
która w dniu wyzwolenia
wyszła z zamknięcia
po wielu latach
spojrzała w słońce
wyciągnęła przed siebie ręce oślepła
Wspomnienie ogranicza się tylko do obrazu czarnego, wilgotnego, cuchnącego kanału z oślepłym dzieckiem na dnie. Pamięć koncentruje się na kilku doznaniach zmysłowych: obrazie ciemności, w której kanał jest jedną wszechogarniającą totalnością czerni, pochłaniającą wszystko inne dziurą, i na doznaniu zapachowym i dotykowym – na przypomnieniu odrzucającej woni i szczególnie przykrego uczucia śliskości, wilgoci. Pozostałe elementy zostały przez pamięć wyeliminowane, ofiara nie potrafi ich wyartykułować, unika rozpaczliwie zbliżenia się do nich, blokuje odtworzenie traumatycznego przeżycia w całości, popada w odrętwienie, poddaje się paraliżowi.
Podobnie dzieje się w wierszu W róży z tomu Nic w płaszczu Prospera z roku 1962, kiedy w pamięć kontemplującego obraz Rubensowskich bachanalii – obraz ewokujący przepych, przesyt sensualny –
Tadeusz Różewicz : Wróży: [brak strony]
atłasów ciał ognia piór
barok ust ud
rubin
fanfary na część życia
Satyr zapładniający
białą różę
rzeki płynące
mlekiem i miodem
– wdziera się nagle inny obraz uruchamiający lawinę skrajnie negatywnych emocji. Wrażenia wzrokowe skupione na percepcji bieli, złota, koloru ognia i rubinu, uczucie erotycznego pobudzenia ciała nagle przenika uczucie horroru. Do pamięci wdziera się obraz gnijącego trupa, doznania o wysokiej jakości hedonicznej zastępuje trupi zapach i górujące nad wszystkim doznanie dotykowe z dominantą wstrętu – bo trup jest przede wszystkim śliski, miękki, rozpadający się, z kilkoma suchymi strupami krwi:
Tadeusz Różewicz : Wróży: [brak strony]
podskórny podziemny
ociekający ropą pęknięty
gnijący
śliski
zwisający
lecący przez żywe ręce
trup
ze strupem krwi
w nosie
oku
obraz Rubensa
umalowany trupim jadem
Pojawiające się poza kontrolą jednostki, niezależnie od jej woli reminiscencje traumatycznych wydarzeń są doznaniami o intensywnym nasyceniu różnego typu modalnościami zmysłowymi. Przywołują wyraźnie bardzo ostre kolory, a zwłaszcza zapachy, wrażenia dotykowe, które zwykle są na tyle silne, że obezwładniają pamięć, porażają emocje. Bardzo często dzieje się tak, że kolor czerwony jest u Różewicza tym bodźcem, który uruchamia traumatyczne wspomnienia. W zacytowanym już wierszu to najprawdopodobniej kolor rubinowy przywołał obraz krwi. Czerwień jest u Poety tą barwą, która „nasiąkła jadem”, prześladuje bohatera jego wierszy, rosnąc i usamodzielniając się zyskuje władzę nad całym światem jednostki:
Tadeusz Różewicz : Termopile polskie: [brak strony]
czerwone plamy
czerwone plamy
na białych różach
na białych ścianach
czerwone plamy
Te głowy ciosane łopatą
jak meduzy z purpurowym rdzeniem
pomykają
w płytkiej nocy w pamięci.
Kolor czerwony przywodzi wspomnienia krwi, rudych włosów tak często kojarzonych z osobami pochodzenia semickiego, zamyka w sobie w symbolicznym skrócie obraz Shoah – „miedzianowłosy Żyd / z sześcioramienną gwiazdą w oczach / zwisł” (Termopile polskie z tomu Niepokój 1947) (Różewicz 2005: 60); Salcia sprzedająca w getcie jabłka, „u wylotu bramy / która była z błękitu / […] między kamieniem / i wyciem obłąkanej” zapamiętana została „w czerwonej sukni” (Żywi umierali z tomu Niepokój) (Różewicz 2005: 28, 29). Kolor rudy okazuje się kolorem „żydowskim”, barwą żydowskiej śmierci.
Podobnie kolor siny, niebieski – zapamiętany w połączeniu z obrazami okrutnej śmierci:
Tadeusz Różewicz : Termopile polskie: [brak strony]
z sinym kroczem
krzyczy
partyzant dźwiga
flaki niebieskie
rozwalony na polu chwały
poległ
Również barwa zielona, ona także nasiąkła trupim jadem. Wspomnienia traumatycznych wydarzeń nie są bezbarwne, powracają „umalowane” intensywnym, ostrym kolorem:
Tadeusz Różewicz : Termopile polskie: [brak strony]
w brzuchu
wyskoczyła z pociągu
Tadeusz Różewicz : Żywi umierali: [brak strony]
miał brodę z pleśni i mchu
a głowę z białego światła
które gasło drżąc
nim skonał jadł z dłoni
wilgotnymi wargami
otwierał turkusowe oczy.
Wspomnienia dotyczące traumy opierają się w głównej mierze na doznaniach zmysłowych i silnych reakcjach afektywnych (Sakson-Obada 2009: 73). U Różewicza bywają to doznania skojarzone z wymienionymi kolorami, z określonymi wrażeniami dotykowymi – uczuciem śliskości, wilgoci, z doznaniami zapachowymi – cuchnącym zapachem kanału, padliny, gnicia, gorzkim zapachem dymu, ale i wrażeniami słuchowymi – warkotem samolotu, odgłosem kroków na schodach, skrzypienia butów, odgłosem „ich” oddechu:
Tadeusz Różewicz : Równina: [brak strony]
[…]
ciągle idą po mnie
od lat piętnastu
idą w nocy po mnie
słyszę ich oddech
ciepły i cuchnący
tchnienie padliny
na majowej łące
to skrzypią buty
i czarne rzemienie
[…]
zamykam oczy
które widziały nazbyt wiele
Trauma, dekonstruując jaźń jednostki, pociąga za sobą oddzielenie afektu i reprezentacji: czuje się coś, czego nie potrafi się oddać, przedstawia w odrętwieniu to, czego nie można poczuć (Lacapra 2011). Większość ofiar przeżywa ogromne trudności, by traumatyczne doświadczenie zwerbalizować, często bowiem staraniom tym towarzyszy ponowne pojawienie się przerażających doznań i emocji. Niezdolność do symbolizacji sprawia, że wspomnienie traumy jest „terrorem nie do wypowiedzenia” (speechless terror) (Sakson-Obada 2009: 73). Aleksytymia dotyczy nie tylko trudności w werbalizacji wspomnień dotyczących traumy, oznacza także problemy z doświadczaniem, identyfikacją oraz werbalizacją własnych uczuć; czy nawet trudność w posługiwaniu się wyobraźnią. Wiąże się także z dysocjacją somatoformiczną (Sakson-Obada 2009: 73-75) – zaburzeniami doświadczania własnego ciała, zaburzeniami funkcji percepcyjnych (i motorycznych). Wpływa na funkcjonowanie poznawcze i emocjonalne jednostki, relacje z innymi ludźmi, sposób postrzegania siebie, sposób doświadczanie własnego ciała (Sakson-Obada 2009: 95). Dysocjacja potraumatyczna może przejawiać się nadwrażliwością albo zniesionym czuciem bólu, zaburzeniami widzenia, utratą preferencji smakowych i węchowych lub nadmierną wrażliwością na smak i zapach; poczuciem obcości własnego ciała:
Tadeusz Różewicz : Depresje II: [brak strony]
mojego ciała
twarzy
miejsc obolałych w pamięci
dotykam skóry
dotykam obcego ciała
U wspominającego i przeżywającego traumatyczne wydarzenia bohatera utworów Różewicza – konsekwencją traumy w sferze doświadczania ciała, w sferze doznań, jest z jednej strony opisane już podwyższenie progów doznań, szczególnie wyostrzona wrażliwość, pewna nadpobudliwość w wyłapywaniu sygnałów zagrożenia, łatwość wzbudzania wspomnień i reakcji alarmowych (chroniczna dysregulacja). Często jednak poezja autora Czerwonej rękawiczki zapisuje także sytuację odwrotną, jak gdyby drugie oblicze oddziaływania traumy – obniżoną wrażliwość na doznania, wyjałowienie sensorycznej czułości receptorów (Sakson-Obada 2009: 74). O takim zahamowanie zdolności do reagowania afektem, prowadzącym do stanu „psychologicznej śmierci” mówi bohater wiersza Elegia prowincjonalna z tomu Pięć poematów:
Tadeusz Różewicz : Elegia prowincjonalna: [brak strony]
prawdę zakrytą przed wami
poznałem złą tajemnicę
rozwieszoną między
ścianą a moim obliczem
nie ma tu miłości ani wyobraźni
nie ma czułości ani zwątpienia
nie ma przeszłości ani przyszłości
nie ma żalu
żywi i umarli
są jak pudełka tekturowe
jak piramida z drewnianych klocków
żona jest jak ręka lewa
albo sufit albo gwiazda
wspomnienie o przyjacielu
jest tak bezbarwne
jak wspomnienie o
lasce która zginęła w poczekalni
Węch słuch smak wzrok i
martwe ptaki z rozdziawionymi dziobami
odlatujące
Jakże chce mi się śmiać z tych
którzy nie widzieli czerwonego
dywanika nad moim łóżkiem
a mówią życie życie
Stan dysocjacji cielesnej – obniżona wrażliwość na bodźce płynące z otoczenia, związana z poczuciem odrętwienia i zdystansowania się do własnego ciała (Herman 2003) – jest rodzajem kamuflażu, strategią ciała szukającego podświadomie sposobów ukrycia się przed zagrożeniem płynącym z możliwości odczuwania. „Udaję martwego” – zapisał Różewicz w poemacie Złowiony, żeby nie czuć bólu, silnych szarpnięć linki w przebitym haczykiem języku:
Tadeusz Różewicz : Złowiony: 8-9
Czuć zapachy, słyszeć, widzieć równoznaczne bowiem bywa – z narażeniem się na powrót wspomnień, ponowne przeżywanie traumatycznych wydarzeń. Dlatego podmiot utworu Dwa języki z tomu Opowiadanie traumatyczne z roku 1979 mówi: „Wszystkie obrazy / kazałem zgładzić” (Różewicz 2005b: 165), a bohater wiersza Uczeń czarnoksiężnika z tomu Niepokój z żalem wyznaje:
Tadeusz Różewicz : Uczeń czarnoksiężnika: [brak strony]
napełniły mnie głosy żywe
echa głosów umarłych
nawet łza tnie ze zgrzytem twarz
jak diament szkło
i cisza naciągnięta jak skóra
na bębnach wojennych brzmi
nieszczęsny słyszę jak trawa rośnie.
[…]
Otwarty na wskroś
nie znam zaklęcia
nie zamknę się
w sobie sam.
Artykuły powiązane
- Leociak, Jacek – Świadectwa z getta warszawskiego – choroba