Na równi z widzeniem Mirona Białoszewskiego intrygował problem ślepoty. Pisarz z wyboru przestawił się na nocny tryb życia: zaciemniał szczelnie okna, chodził spać o świcie, budził się popołudniu i w ciemnościach nocy — pisał, czytał, słuchał płyt z muzyką. Do późnych godzin nocnych trwały wtorkowe spotkania z przyjaciółmi, w nocy powstawały reżyserowane przez autora Rozkurzu filmiki w mieszkaniu Klewinów, wreszcie nocą rodziły się jego wiersze i proza. Nie bez znaczenia okazała się też znajomość pisarza z cierpiącą na depresję niewidomą, Jadwigą Stańczakową. Autorka Ślepaka i Magii niewidzenia, od wczesnej młodości słabo widząca, a od początku lat 50. XX w. ociemniała, dzięki znajomości z Białoszewskim na nowo „odzyskała” wzrok, zaś autorowi Chamowa pozwoliła zrozumieć świat niewidomych. Postawę autora Mylnych wzruszeń najlepiej podsumowują słowa wypowiedziane kiedyś do Stańczakowej: „ty tak samo jak ja, najbezpieczniej czujesz się sama i w ciemności” (Stańczakowa 1996: 267).
Białoszewski niejednokrotnie próbował wyobrazić sobie życie bez wzroku. W Chamowie w zapisku z środowego poranka, 26 listopada 1975, narrator-Miron konfrontuje percepcję widzącego i niewidomego, zastanawia się nad możliwością zastąpienia wzroku innymi zmysłami. Bilans wychodzi na niekorzyść ślepoty. W powszechnej opinii funkcjonują sądy, że ociemniali znacznie lepiej słyszą niż widzący lub że rekompensują utratę wzroku doskonalszym zmysłem dotyku. Białoszewski zdecydowanie odrzuca te stereotypy. Bohater Chamowa, podobnie jak on sam, nie tylko posiada wiedzę z pierwszej ręki — od niewidomych, ale i żyje niekiedy w sposób do nich zbliżony: je w ciemnościach, pisze po ciemku. W tym właśnie bije źródło wyjątkowej intuicji i empatii, która pozwala narratorowi-Mironowi wczuć się w problemy ociemniałych, zrozumieć ich świat.
Zastanawiający jest też sposób, w jaki Białoszewski, kreując postać narratora-Mirona, wypowiada rzeczywistość braku wzroku. Mówi o niej nie jak o czymś obcym, odległym. Bohater Chamowa, wspominając o niewidomej Żydówce, nie mówi o oślepłej osobie, lecz o „oślepłym życiu” (Białoszewski 2009: 241). Zmiana znaczeniowa, jaką to metaforyczne sformułowanie za sobą pociąga, jest dość znaczna. Doskonale oddaje fakt, że wobec kalectwa ludzkie życie również staje się oślepłe, pozbawione znaczących bodźców. Narrator-Miron zestawia następnie pewne swoje czynności, jak „pisanie po ciemku”, „nalewanie na niewidząco” (Białoszewski 2009: 241), z działaniami osób niewidomych. O ile jednak on rezygnuje ze wzroku z wyboru, może nawet dla eksperymentu percepcyjnego, ociemniały ogarnięty jest przez ciemność bez możliwości powrotu do światła i wspomniane czynności wykonuje odruchowo, z konieczności. Zastosowanie neologicznego zwrotu „na niewidząco”, zbudowanego na wzór przysłówków „na stojąco”, „na leżąco”, powoduje, że niewidzenie możemy traktować jak stan, w którym się trwa.
Narrator-Miron nie przemilcza częstego problemu niezrozumienia osób niewidomych przez ludzi w pełni sprawnych. Podkreśla codzienne uciążliwości: ciężar brajlowskiej książki, znużenie nadmiernym angażowaniem słuchu i, co chyba najpoważniejsze, niesamodzielność — konieczność zdania się na pomoc widzących, dopytywania, proszenia. Białoszewski wiedział, o czym pisze, jedno ze zdjęć pokazuje go siedzącego z książką drukowaną brajlem na kolanach, przesuwającego palec po wypukłych punktach — znakach liter (Stańczakowa 1996: 342). Zmiana postaci książki w ciężką, grubą księgę ze ścierającymi się łatwo „literami” pociąga za sobą utrudniony dostęp ociemniałych do literatury i sztuki.
We fragmentach Chamowa z sobotniego wieczora 22 czerwca 1975 oraz wtorku 26 czerwca 1975 Białoszewski pokazuje, że brak wzroku nie oznacza wykluczenia z poznawania świata, doznawania go. Jadwiga, co prawda, nie „ogląda” już oczami, ale „krokami, rękami i nosem” (Białoszewski 2009: 33), „wodzi” nie wzrokiem, lecz „palcem”, „czyta palcami” (Białoszewski 2009: 37). Zmysł wzroku funkcjonujący jedynie szczątkowo — Jadwiga dostrzec może co najwyżej światło księżyca za oknem — zastępują więc dotyk i węch. Takie poznanie z konieczności jest ograniczone, bazuje na relacji drugiej widzącej osoby, resztę musi uzupełnić własna wyobraźnia. Jednocześnie, skoro funkcję wzroku przejął inny zmysł, oczy zostają niejako wyzwolone, niewidomy może czytać, nie patrząc na tekst.
Skontrastowana z ograniczeniami ślepoty zdolność widzenia otwiera przed percypującym nieograniczone możliwości wrażeń i doznań. Obrazy go otaczają: ściana w toalecie, kosz z bielizną, wszystko na czym zaczepi wzrok może zmienić się w „kino” (Białoszewski 2009: 37): wciągnąć, zaintrygować, ubarwić życie. Świadomość odmiennej percepcji świata przez osobę niewidomą, dla której zmysł wzroku nie ma już znaczenia, nie dostarcza bodźców, otworzyła Białoszewskiemu możliwość dodatkowych spostrzeżeń. Pozwoliła uznać słuch za zmysł równie ważny, a w wypadku literatury, kto wie czy nie zasadniczy, budujący jej tkankę.
Widzącym trudno wyobrazić sobie, jak postrzegają świat niewidomi od urodzenia. Jak ci, którzy nigdy nie widzieli, rozpoznają kolory, o ile w ogóle mają o nich wyobrażenie, jak pojmują relacje przestrzenne, słowem: jak wygląda ich zamknięty świat. Białoszewski najwyraźniej też zadawał sobie to pytanie. W Chamowie z zapisie z piątku, 18 lipca 1975, narrator-Miron stara się dowiedzieć czegoś więcej o wyobrażeniowym świecie osób niewidomych:
Miron Białoszewski : Chamowo: 79
— Jedna pani po wypadku i po operacji odzyskała wzrok, ubocznie, i była rozczarowana. Jej dziecko owszem, podobało jej się, ale kolory nie.
Pani Celina mówi
— Niewidomi od urodzenia nie mają chyba właściwych wyobrażeń, bo skąd. Ja pewnej dziewczynie tłumaczyłam, że ulica w perspektywie maleje. Wyjaśniłam jej to na zapałkach. Była bardzo zdziwiona.
— Tak — mówię — ulica w perspektywie zmniejsza się i idzie do góry
— i blednie — na to pani Celina
— a tak.
Wzrok, tak afirmowany przez narratora-Mirona, tak pożądany przez niewidomych od urodzenia, niekoniecznie przyniósłby im doznania, jakich oczekują. Okazuje się, że wyobrażenia niewidomych mogą konkurować z rzeczywistością, realne kolory potrafią rozczarować, perspektywa — zdziwić.
Nieco inaczej ma się sprawa z tymi, którzy niegdyś widzieli, a dopiero później, w wyniku choroby bądź wypadku, stracili wzrok. Wyglądy rzeczy, kolory, stosunki przestrzenne pozostały w ich pamięci i stały się bazą dla wyobrażeń tworzonych po utracie wzroku. Źródłem wiadomości o tym, jak percepcja świata odbywa się u tych osób, były dla autora Rozkurzu spotkania z Jadwigą. W Tajnym dzienniku Białoszewski zanotował też obserwacje poczynione podczas dermooptycznych eksperymentów, które ze Stańczakową przeprowadzał Lech Emfazy Stefański. Podczas seansów niewidoma za pomocą dłoni miała rozróżniać kolory zimne od ciepłych, biel od czarni i duże litery od małych. Regularne ćwiczenia umożliwiły jej odbieranie skórą wrażeń kolorystycznych:
Miron Białoszewski : Tajny dziennik: 302
— A jakie litery?
— Wielkie, ale miałam dziś wrażenie czerwieni, dotknęłam palcem czerwonego i piękna czerwień.
Przedwczoraj to samo z niebieskim.
— Ale to nie wyobrażenie?
— Nie, wrażenie.
Ślepota, mimo utrudnień jakie z sobą niesie, może okazać się niezwykle atrakcyjnym tematem zarówno badawczym, jak i literackim, gdyż kompletnie przewartościowuje ludzką percepcję. Ludziom w pełni sprawnym, jak i samym niewidomym — o ile tylko zdecydują się spojrzeć na nią nie jak na ograniczenie, ale pewien potencjał — ma szansę ukazać się jako odrębny świat, który tylko czeka na odkrycie.
Źródła
Źródła
- Białoszewski Miron, „Chamowo” (2009), cyt. za: „Utwory zebrane”, t. 11: „Chamowo”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009.
- Białoszewski Miron, „Tajny dziennik” (2012), cyt. za: „Tajny dziennik”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012. Wywiady z Białoszewskim „Jeden człowiek wobec drugiego człowieka. Z nieograniczoną odpowiedzialnością”. Rozm. przepr. Maria Janion, oprac. Marek Adamiec, „Punkt” 1980, nr 10. „To w czym się jest”. Rozm. przepr. Anna Trznadel-Szczepanek, „Twórczość” 1983, nr 9, s. 37–38.
Opracowania
- Bonowicz Wojciech, „Mrówki”, „Zeszyty Karmelitańskie 2009, nr 4, s. 111-115.
- Dobosz Andrzej, „Dnie i noce w mrówkowcu”, „Rzeczpospolita” 2009, nr 250, s. A30.
- Łukasiewicz Jacek, „O znajdowaniu : notatki literackie”, „Odra” 2009, nr 12, s. 91-92.
- Mizerkiewicz Tomasz, „Wszystko dodane (przez) Białoszewskiego”, „Nowe Książki” 2009, nr 11, s. 20.
- Polak Cezary, „Bizancjum na peryferiach Warszawy”, „Dziennik” 2009, nr 175, s. 16.
- Poprawa Adam, „Nowe, jeszcze niedokończone: nowa książka Mirona Białoszewskiego”, „Tygodnik Powszechny” 2009, nr 35, s. 45-46.
- Przybylski Ryszard Kazimierz, „Widowisko pisania”, „Czas Kultury” 2010, nr 2, s. 133-136.
- Sendecki Marcin, „Miron Mag na Chamowie: mamy święto: pierwsze pełne wydanie dziennik opowieści Mirona Białoszewskiego”, „Przekrój” 2009, nr 30, s. 58.
- Sobolczyk Piotr, „Genius loc.cit.”, „Dekada Literacka” 2009, nr 5/6, s. 89-96.
- Sobolewska Justyna, „Miron nadaje z mrówkowca”, „Polityka” 2009, nr 30, s. 44-46.
- Sobolewski Tadeusz, „Mozart na Saskiej Kępie”, „Gazeta Wyborcza” 2009, nr 169, s. 14.
- Stańczakowa Jadwiga, „Odmienił moje życie”, [w:] „Miron. Wspomnienia o poecie”, pod red. Hanny Kirchner, Wydawnictwo TENTEN, Warszawa 1996, 249-270.
- Śliwa Anna, „Jak pozostać (o)sobą w bloku. Kilka uwag o tożsamości podmiotu późnych wierszy Mirona Białoszewskiego”, [w:] „Literatura i/a tożsamość w XX wieku”, pod red. Adriana Glenia, Ireny Jokiel i Marka Szladowskiego, Wydawnictwo Uniwersytetu Opolskiego, Opole 2007, s. 107–116.
- Śliwa Anna, „Opowiedzieć powstanie, opowiedzieć starość”, „Twórczość” 2009, nr 11, s. 115-117.
- Wiśniewski Jerzy, „Miron Białoszewski i muzyka”, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2004
- Wojak Magdalena, „Wyobcowania, rozchodzenia, olśnienia”, „Wyspa” 2009, nr 3, s. 130-131.
Artykuły powiązane
- Kozaryn, Dorota – Rej – zakłócenia percepcji
- Rembowska-Płuciennik, Magdalena – Odojewski – deformacje widzenia
- Śliwa, Anna – Białoszewski – audiosfera powstańczej Warszawy