Białoszewski – audiosfera powstańczej Warszawy

Zmysł słuchu odgrywa w Pamiętniku z powstania warszawskiego Mirona Białoszewskiego rolę niezwykle istotną. Co prawda odbiór świata odbywa się w tym tomie prozy polisensorycznie, relacjonowane są bowiem doznania wszystkich zmysłów, między innymiwęchu, dotyku, kinestezji, ale to wrażenia dźwiękowe uzupełniane wizualnymi przeważają, czyniąc słuch i wzrok zmysłami dominującymi, nadrzędnymi wobec pozostałych. Fundamentalne znaczenie słuchu w Pamiętniku z powstania warszawskiego doskonale obrazuje fakt, że to właśnie ten zmysł przyniósł narratorowi-Mironowi informację zarówno o wybuchu II wojny światowej, jak i powstania warszawskiego:
Miron Białoszewski : Pamiętnik z powstania warszawskiego: 5 Miałem siedemnaście lat, kiedy pierwszy raz się położyłem do łóżka i pierwszy raz w życiu usłyszałem artylerię. To był front. I to było chyba 2 września 1939.
Miron Białoszewski : Pamiętnik z powstania warszawskiego: 7 Było przed piątą. Rozmawiamy, nagle strzelanina. Potem tak jakby broń grubsza. Słychać działa. I w ogóle różne rodzaje. Aż krzyk: — Hurraaa… — Powstanie — od razu powiedzieliśmy sobie, tak jak i wszyscy w Warszawie. (…) To „hurraaa” i łubudu to było zdobycie Sądów od Ogrodowej.
Pierwszy kontakt z grozą wojny następuje więc nie poprzez bezpośredni wzrokowy ogląd czy cielesną, namacalną bliskość, ale słuch, który pozwala uczestniczyć w wydarzeniach pośrednio, z domowego — jak w cytacie — a następnie piwnicznego ukrycia. Tym samym to właśnie ucho staje się głównym informatorem narratora-Mirona o otaczającym świecie. Gdyby prozę Białoszewskiego porównać do kompozycji muzycznych, Pamiętnik z powstania warszawskiego bez wątpienia byłby partyturą napisaną specjalnie dla zmysłu słuchu. Akcja fabularna i kompozycja całego tomu zostały tak pomyślane, że słuch funkcjonuje tu na szczególnych, preferencyjnych zasadach. Pod względem frekwencji odwołania do bodźców słuchowych może nawet wyprzedzają równie zaangażowany we współtworzenie obrazu powstańczej Warszawy wzrok. Dla Białoszewskiego — znawcy stolicy, „piewcy Marszałkowskiej”, jak się sam określał, percypowana wzrokowo przestrzeń miasta stanowiła żywioł niesłabnących inspiracji. Pamiętnik z powstania warszawskiego z dokładnie odwzorowaną topografią miasta, jego ulicami, kamienicami, piwnicami i kanałami, pozwala czytelnikowi wejść w środek opisywanych wydarzeń i ich współdoświadczyć. W tworzeniu swoistej iluzji współobecności ważną rolę pełnią zarówno określenia unaoczniające rzeczywistość powstania, jak i pozwalające czytelnikowi ją w pełni usłyszeć. Frekwencyjna przewaga informacji o bodźcach słuchowych w Pamiętniku z powstania warszawskiego wynika z kilku przyczyn, wśród których nadrzędną, łączącą w sobie wszystkie pozostałe, jest dynamika wojny. Wobec powstańczej niepewności życia i śmierci, obserwacja świata musiała odbywać się niezwykle szybko. Dźwięki współtworzyły wówczas sensoryczną mozaikę złożoną z widoków-błysków, zapachów i bodźców kinestetycznych. Statyczna percepcja wzrokowa narratora-Mirona należała do rzadkości. Kontemplacja widoków z piwnicznego okienka zdarzała się, ale chwilę spokoju bardzo często mąciły wybuchy, uderzenia bomb, sypiący się ze ścian gruz. W takich momentach, zwłaszcza gdy ze względów bezpieczeństwa wyjście z piwnicy nie było możliwe, to ucho musiało zastąpić wzrok, dostarczyć wszystkich niezbędnych informacji. Na podstawie bodźców dźwiękowych, siłą wyobraźni i pamięci, ukryty w piwnicy narrator-Miron mógł sobie to, co na powierzchni, odtworzyć, na pół odczuć, „obejrzeć” słuchem. Na przewagę audytywności nad wizualnością w Pamiętniku z powstania warszawskiego wpływa też fakt, że tom stylizowany jest na „gadany”, stąd też słowo mówione pełni w nim kluczową funkcję. Język ma sprawiać wrażenie naturalnie niedbałego, ale zarazem być bliski życiu, bliski zapamiętanej prawdzie. Wierny tej zasadzie, Białoszewski drobiazgowo odnotowuje dźwięki audiosfery warszawskiego powstania: huki, wybuchy, uderzenia bomb, krzyki przerażenia, jęki bólu, stołeczne szlagiery, zborowe śpiewy modlitw i litanie:
Miron Białoszewski : Pamiętnik z powstania warszawskiego: 20 Na któryś krzyk: — Samoloty! zlatujemy do piwniczki, płytkiej suterenki z wytwórnią szklanych rurek i bombek. Tłok. Panika. Modlenie się. Huk. Warkoty, łopotanie bomb. Jęki i strach. Znów zniżają się. Huk, chyba trafiło we front, kulimy się. Obok któraś stara sąsiadka bije się w piersi: — Najświętsze Serce Jezusa, zmiłuj się nad nami… Wycie samolotów, bomb. — Najświętsze Serce… I nagle wyrywa coś naszym domem. Fruwają framugi z okien, drzwi, szyby. Huki. Koniec? Jeszcze trzaski. Jeszcze dalsze huki. Na razie wychodzimy.
Zacytowany fragment przynosi próbkę przemieszania dźwięków dobiegających narratora-Mirona w piwnicznym schronie. Wycie samolotów, odgłosy spadających bomb, huki wybuchów, choć bardziej odległe niż stojąca obok starsza sąsiadka, zdają się zagłuszać wypełniające piwniczkę modlitwy i jęki przerażenia zgromadzonych tu warszawiaków. Intensywność bodźców atakujących zmysły bohatera nie pozwala mu zatrzymać uwagi na którymś z nich na dłużej. Relacja przeskakuje pomiędzy tym, co na zewnątrz budynku, a więc jedynie słyszane i wyobrażone (lecący samolot), a tym, co obok, zarówno słyszane, widziane, jak i niemal dotykane (fruwające framugi). Zwraca uwagę współdziałanie zmysłu kinestetycznego, dotyku i słuchu. Potężnym wybuchom towarzyszą bowiem odczuwane przez bohatera wstrząsy budynku, jak i reakcja całego ciała na dźwięki — kulenie się pod wpływem strachu i intensywnych hałasów. Niezwykle istotną rolę, budującą audiosferę Pamiętnika z powstania warszawskiego, spełniają onomatopeje. Pozwalają one czytelnikowi usłyszeć grozę powstania, współodczuwać ją wraz z narratorem-Mironem. Białoszewski, z godną podziwu inwencją, tworzy liczne głoskowe odpowiedniki dźwięków otaczających bohatera. Wrażenie łudząco podobnych odgłosów budują zarówno wymawiane głoski, jak i pauzy pomiędzy nimi oznaczone kropkami i łącznikami oraz powtórzenia głosek. Równie ważny jak dobór głosek wydaje się też graficzny zapis onomatopei-neologizmów. Wśród odgłosów, dla których Białoszewski znalazł odpowiednik, wymienić można między innymi: „ru-ru-ru” (Białoszewski 1988: 68) ludzkich rozmów w piwnicach, rozmaicie zapisywane trzaski podmuchów ognia: „trzszach… trzszach… trzszach… tszach… tszach…” (Białoszewski 1988: 68), „wh…sz…wh rzsz…wh…sz” (Białoszewski 1988: 68), wższch…wższch…wżch… (Białoszewski 1988: 68),
Miron Białoszewski : Pamiętnik z powstania warszawskiego: 83 wiu wiuuu wijuuuuu
dźwięk nakręcania „szafy”:
Miron Białoszewski : Pamiętnik z powstania warszawskiego: 84 kha… kha… kha kha… kha… kha kha… kha… kha
odgłos zapalanej karbidówki:
Miron Białoszewski : Pamiętnik z powstania warszawskiego: 94 Kiedy tylko karbidówka przygasała, łapała ją, i chrobot! Chro-bot! I „psss” — płomień znów był duży.
„chlup — chlup — chlup” (Białoszewski 1988: 151) przeprawy kanałami, dźwięki spadających bomb: „bu-u-u-uu-uuu-uuuuu”, „wiiijjjjjuuuu-uuu-trzask” (Białoszewski 1988: 170) czy warkot sowieckiego kukuruźnika „tur-tur-tur, tur-tur-tur…” (Białoszewski 1988: 200). Osobny, warty odnotowania, element audiosfery powstańczej Warszawy współtworzą teksty litanii i modlitw odmawianych podczas nalotów oraz popularnych piosenek słyszanych w dzień kapitulacji:
Miron Białoszewski : Pamiętnik z powstania warszawskiego: 240-241 Czoł-gi przez Marszałkowską, Czoł-gi przez Nowy Świat… – – – – – – – – – Pamiętasz noc lipcową… – – – – – – – – Fika w lewo, fika w prawo… – – – – – – – – – – Cała Warszawa wykrzyknie nam hallo… – – – – – – – – – – – – – – – – – – Pod rękę przez cały Mokotów… – – – – – – – – – – – – – – – Do broni, Jezus Maryja, do… – – – – – – – – – – – Pod Twoją obronę… – – – – – – – – – – – Na lwa srogiego bez obawy siądziesz…
Do najbardziej audialnych części Pamiętnika z powstania warszawskiego należy zaliczyć opis przeprawy kanałami ze Starówki do Śródmieścia. Wobec stępienia węchu i niewielkiej przydatności wzroku w ciemnościach kanału, to właśnie słuch, wspierany informacjami dostarczanymi przez zmysł kinestetyczny, pomógł bohaterowi orientować się w przemierzanej przestrzeni:
Miron Białoszewski : Pamiętnik z powstania warszawskiego: 145-147 Włazi się w to coś. Wody do pół łydki. Zaczynamy iść. W wodzie. Tak zwanej. Noga za nogą: Suszu…szszuuu…szszuu… Pierwsze, co mnie zaskoczyło, to spokój. Cisza. Szumi. Te kroki. Światełka (…) Bomby, pociski —daleko. Słychać tylko u-uu — uuuu — uu — uu — u — wydłużone, strasznie wydłużone, głuche — uu — uuu — tio te pociski czy bomby; zupełnie odległe, obojętne — i to echo niosło, niosło. Chyba zaraz skręciliśmy w Miodową. Bo szept. Jedno do drugiego: — Idziemy pod Miodową. — Idziemy pod Miodową. — Idziemy pod Miodową. A szept też było słychać w echach, w wydłużeniu, jak w muszli. Nie. Jak w studni. To też mało. Bo to nie tylko studnia w poprzek, bez dna. Ale w ogóle coś bez początku i końca. […] Woda wciąż była do pół łydki. Nie wiem, czy śmierdziała. Czy parowała. Nie wiem nawet, co w niej było. Podobno różne rzeczy. Podobno przeszliśmy po dwóch trupach. Coś mi się chyba właśnie ze dwa razy plątało pod nogami. A w ogóle nie czuło się nic prócz chlup — chlup… i ulgi. I tego, że się idzie do Śródmieścia. Na Starym Mieście musiało być zupełne piekło, skoro miało się tak otępiałe oczy i nos.
Przeprawa kanałem, po piekle Starówki, wydaje się długo oczekiwaną ulgą, nie tylko dlatego, że po drugiej stronie, u wyjścia czeka szansa na przeżycie, ale przede wszystkim dlatego, że nadszarpnięte zmysły mogą wreszcie odpocząć. Narrator-Miron szczególną uwagę zwraca na ciszę, podkreśla spokój, zadziwia go wygłuszenie wszelkich dźwięków. Po hukach bomb, odgłosach wystrzałów, niesłabnących nawet nocą, nadeszła chwila upragnionego odpoczynku. „Wydłużone, strasznie wydłużone, głuche” „u” odległych wystrzałów niesionych echem brzmi tak nierealnie, że aż obojętnie. Białoszewski, szukając odpowiednika dla panującego w kanałach pogłosu, porównuje dźwięk powielanych echem szeptów do charakterystycznego szumu muszli albo głębokiego tonu studni. Postrzega dźwięk bardzo przestrzennie. Wciąż jednak wydaje mu się on głębszy, pełniejszy, jakby nie mający początku ani końca, bliski nieskończoności.

Źródła

Źródła

  • Białoszewski Miron, „Pamiętnik z powstania warszawskiego” (1970), cyt. za: „Utwory zebrane”, t. 3: „Pamiętnik z powstania warszawskiego”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988.

Recenzje

  • Barańczak Stanisław; „Widok z piwnicy”; „Nurt” 1970, nr 8, s. 60.
  • Czapska Maria; „Powstanie warszawskie inaczej”; „Kultura” (Paryż) 1970, nr 10, 127–133.
  • Iwaszkiewicz Jarosław; „Obroty rzeczy”; „Życie Warszawy” 1970, nr 165, s. 5.
  • Jackiewicz Aleksander; „Nad Białoszewskim”; „Film” 1970, nr 48, s. 11.
  • Jaworski Marek; „Ukucnął pod stół i ocalał”; „Współczesność” 1970, nr 16, s. 10.
  • Matuszewski Ryszard; „Białoszewski w Powstaniu Warszawskim”; „Polityka” 1970, nr 29, s. 7.
  • Narbutt Jerzy; „Powstanie jakoś opisać…”; „Tygodnik Powszechny” 1970, nr 19, s. 8.
  • Nowicki Krzysztof; „Powstania Warszawskiego przejmujące świadectwo”; „Tygodnik Kulturalny” 1970, nr 31, s. 1, 6.
  • Otwinowska Barbara; „Bard Powstania Warszawskiego”; „Więź” 1970, nr 10, s. 118–125.
  • Sowińska Beata; „W cieniu barykad”; „Życie Warszawy” 1970, nr 206, s. 3.
  • Szybist Maciej; „Warszawskie powstanie nowego porządku”; „Miesięcznik Literacki” 1970 , nr 9, s. 139-141.
  • Wyka Kazimierz; „Nikifor Warszawskiego Powstania”; „Życie Literackie” 1970, nr 22, s. 6.
  • Zaworska Helena; „Dom”; „Twórczość” 1970, nr 10, s. 97–103.

Opracowania

  • Barańczak Stanisław; „Mirona Białoszewskiego Pamiętnik z powstania warszawskiego”; [w:] tegoż, „Ironia i harmonia”, Czytelnik, Warszawa 1973.
  • Buryła Sławomir; „Dwie relacje z powstania warszawskiego”; „Kresy” 1997, nr 4, 221–228.
  • Czermińska Małgorzata; „Opowiedzieć powstanie, opowiedzieć zniszczenie (O »Pamiętniku z powstania warszawskiego« Mirona Białoszewskiego)”; w: „Literatura wobec wojny i okupacji”, pod red. Michała Głowińskiego, Janusza Sławińskiego, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1976, s. 103-121.
  • Czermińska Małgorzata; „Zawał miasta i zawał serca – dwa punkty zwrotne w opowieści autobiograficznej Mirona Białoszewskiego”; „Ruch Literacki” 2003, z. 4, s. 445–456.
  • Janion Maria; „Jak opowiadać. (Białoszewskiego »Pamiętnik z powstania warszawskiego«)”; „Kultura” 1974, nr 34, s. 4–6.
  • Konicka Hanna ; „Vers une écriture de témoignage” ; w: tejże: „La Sainteté du détail infime. L’œuvre de Miron Białoszewski (Varsovie 1922–1983)”, Presses de l’Université Paris-Sorbonne, Paris 2005.
  • Krasoń Katarzyna; „Wojna w twórczości Mirona Białoszewskiego i Tymoteusza Karpowicza”; „Przegląd Humanistyczny” 1988, nr 6, s. 161–171.
  • Sterna-Wachowiak Sergiusz; „Bo wojna jest niby zbiorem nieszczęśliwych wypadków, a powstanie – wybuchem zbioru. Wokół »Pamiętnika z powstania warszawskiego«”; „Akcent” 1984, nr 3, s. 62–79.
  • Wróbel Henryk; „Obraz języka mówionego w »Pamiętniku z powstania warszawskiego«” Mirona Białoszewskiego”; [w:] „O języku literatury”, pod red. Józefa Bubaka i Aleksandra Wilkonia, UŚ, Katowice 1981.
  • Zieniewicz Andrzej; „Dziennik martwego miasta (O »Pamiętniku z powstania warszawskiego« Mirona Białoszewskiego)”; „Miesięcznik Literacki” 1987, nr 7/8, s. 73–88.

Artykuły powiązane