Białoszewski – ciało a tożsamość

Twórczość Mirona Białoszewskiego jest bez wątpienia wyjątkowo egocentryczna. Autor Rachunku zachciankowego stawia zarówno poetyckie „ja”, jak i bohatera swej prozy w centrum kreowanej rzeczywistości. Stąd też świat w Obrotach rzeczy, ale i późniejszych tomach pisarza, istnieje poza transcendencją, utylitaryzmem i ideologią. Liczy się tylko „ja”. Wiersz Swoboda tajemna z debiutanckiego tomu kończy się znamiennym zdaniem: „Albowiem — wybiera / każdy — / sam siebie” (Białoszewski 1987: 59). Postmodernistyczne badania nad literaturą zanegowały istnienie jednolitej tożsamości podmiotu. Podkreślono wagę procesualności, ciągłego nabudowywania tożsamości. Obok podobieństw zwrócono uwagę na rolę różnicy, na inność i obcość, jako elementy niezwykle istotne w procesie kształtowania tożsamości. Wydaje się, że Miron Białoszewski bardzo dobrze przeczuwał nadchodzące trendy myśli. W Autoportrecie odczuwanym napisał: „Nieraz mi ręce / żyją zupełnie osobno. / Może ich wtedy nie doliczać do siebie?” (Białoszewski 1987: 109). Pytał też o granice „ja”. Czy wyznacza je ciało i zmysły? A może dopiero spojrzenie Innego / Innych?

Poetyckie autoportrety z debiutanckiego tomu, ale i późniejsze wiersze, niekoniecznie ze słowem autoportret w tytule, przynoszą ciekawe świadectwo nie tylko obserwowania zmian we własnym wyglądzie, ale przede wszystkim przezwyciężania „nieswojości” (np. sztucznego uzębienia) podejmowania trudu samoakceptacji („Kochacie siebie na wiosnę? / bo ja nie” (Białoszewski 2000: 68). Jak trafnie zauważył Wojciech Kalaga:

Wojciech Kalaga : Tropy tożsamości: Inny, Obcy, Trzeci: 7

„ (…) nie ma stałych granic tożsamego i obcego: ulegają one przesunięciom i przekształceniom pod presją z zewnątrz, ale też od wewnątrz; obce staje się swojskim, swoje nagle staje się obcym zarówno w wymiarze indywidualnym (Obcy we mnie), jak i społecznym (Obcy pośród swoich)”

Białoszewski rozpoznał, że obcość może rodzić się w nas samych. Zmagania ze starością, chorobą, żeby przypomnieć choćby cykle Nowa wiosenna słabocha, czyli wiersze antywiosenne, Podstarzałość czy Odmiany łapania tchu z tomu Oho dowodzą, że własne ciało często wymyka się spod kontroli, staje się obce. Najbliższe prawdy wydaje się więc, paradoksalne na pozór, stwierdzenie, że by pozostać sobą, trzeba zgodzić się na inność, być Takim Samym (Tożsamym) nie tylko pomimo, ale i dzięki różnicom. Tym samym proces budowania tożsamości zakończy dopiero śmierć.

Autoportret jest o tyle bezpieczną formą, że nie stawia aż tak maksymalistycznych wymagań co do rozpoznania własnej osobowości i tożsamości. Praca nad nim zakłada raczej spojrzenie skierowane tu i teraz ku sobie samemu, obserwację swojego wyglądu, a przez jego pryzmat i psychiki. Starożytni wierzyli, że to, co piękne, musi też być dobre, że oczy są zwierciadłem duszy. Z kolei biblijna księga Genesis przynosi obraz Boga, który, stwarzając nowe byty, oglądał swe dzieło, nazywał i oceniał je. Artysta, przygotowując autoportret, w pewien sposób powtarzał Boski gest — patrzył, by poznać, tym razem samego siebie. Podmiot Białoszewskiego jednak nie patrzy na siebie i nie ocenia, raczej — zgodnie z drugim członem tytułu wiersza — odczuwa, przypuszcza, przeczuwa, nieufny wobec tego, co przekazują mu zmysły. Utwór rozpoczyna się swego rodzaju polemiką z gatunkowym wymogiem autoportretu jako artystycznego zapisu swojego wyglądu: „Patrzą na mnie, / więc pewnie mam twarz” (Białoszewski 1987: 109). W Autoportrecie odczuwanym, nieco przekornie, „ja” kreowane jest przez spojrzenia Innych.

W prozatorskich tomach Białoszewskiego oraz Tajnym dzienniku tym, kto patrzy jest najczęściej sam bohater a nieprzyjemną prawdę o własnym wyglądzie przynoszą lustro czy szyba w sklepowych drzwiach. Czasem bodźcem do autoanalizy może stać się jakiś niepozorny element otaczającej rzeczywistości, zawsze jednak decydującą rolę w procesie poznawania siebie odgrywa zmysł wzroku. W Chamowie w zapisie z czwartkowego poranka, 14 sierpnia 1975, stymulatorem samopoznania okazał się zaobserwowany za oknem kolor — biel:

Miron Białoszewski : Chamowo: 118

Czytam, słucham po cichu Bacha. Wstałem, w kuchence siwe oświetlenie. Już dzień. Prawie czwarta. Doszedłem do okna. Całe Siekierki w białym żywiole jak w wodzie. Spojrzałem w lewo i aż się zląkłem. Wszystko w białym. Po horyzont. Sine zorze nad tym. Wieje chłodem.
Już od pewnego czasu posądzałem jaśniejsze błyski na skroniach o posiwienie. Teraz po zgoleniu głowy i odrośnięciu niby to wzmocnionych włosów stanąłem w lustrze wobec siwej prawdy. Jeszcze jeden stopień w głąb rezygnacji. Brak siły do przejmowania się. Sama natura powoli odbiera te siły w swojej łaskawości.
[…]
Nie przejmować się! I tak po zawale traktuję wszystko jako dodane. Mogło tego już nie być. A jest. Sama łaska losu.

Biel musiała mieć dla Białoszewskiego szczególnie istotne znaczenie. Barwa ta niezmiennie powraca w jego twórczości, często — jak w przywołanym fragmencie — w postaci niepełnej, zbliżonej do szarości (Gołąb 2001: 64–78). Niewykluczone, że pewną rolę w tej fascynacji bielą odegrało nazwisko poety, zawierające w swoim źródłosłowie przymiotnik „biały”. Kontemplacja bieli świtu za oknem zmienia się więc jednocześnie w ogląd siebie, własnych siwych włosów, a może odwrotnie — oznaki starości, które od jakiegoś czasu bohater Chamowa u siebie zauważał, nie pozostają bez wpływu na percypowaną rzeczywistość. Nakładają się na siebie wzajemnie. Zwraca uwagę przełożenie stanu psychofizycznego (obawy, złe samopoczucie) na ogląd świata i bieg skojarzeń narratora-Mirona. W zacytowanym fragmencie problem odbicia, odwzorowania pojawia się bardziej znacząco dzięki rozszerzeniu układu obserwator — okno — świat o nowy element pozwalający na autoobserwację: lustro. Obraz siebie, który można w nim zobaczyć jest jednak obcy, a wszechobecna za oknem biel staje się katalizatorem obaw, lęków przed starością i śmiercią.

Czasem ocena własnego wyglądu dokonana jest znacznie bardziej bezwzględnie i krytycznie:

Miron Białoszewski : Chamowo: 289

I zaraz za karę dodatkowo ujrzałem w autobusowym lusterku coś brzydkiego: swoją twarz. Dawniej nie.

Miron Białoszewski : Chamowo: 384

Spoglądam na faceta w szybie sklepowych drzwi. Gruby, stary, brzydki, obcy. A przecież takiego mnie widzą. Wciąż nie przyzwyczaiłem się do swojego podstarzałego, brzydkiego wyglądu. Nie chcę go uznać. To ja na niby tylko. Od niedawna i nie na długo. Taki nieprzewidziany, dodatkowy.

W obu fragmentach zarysowany został silny kontrast między „ja” sprzed lat i obecnym, młodością i starością, pięknem i brzydotą. Z utratą urody trudno się pogodzić. Nie dziwi więc dojmujące uczucie obcości towarzyszące oglądowi własnej twarzy i sylwetki — „grubej, starej, brzydkiej”, trudnej do uznania, zaakceptowania. Niezgoda na starość powoduje swoiste rozdwojenie na „ja” dawne i „ja” obecne — „nieprzewidziane, dodatkowe”, niechciane. Co ciekawe, „ja” dawne nie zostało dokładniej opisane. Więcej informacji o wyglądzie akceptowanego, młodszego ciała przynosi Tajny dziennik:

Miron Białoszewski : Tajny dziennik: 774

Byłem szczupły, nie gruby jak teraz — ale nie chudy od połowy w dół, długie lata młody wygląd, połączenie niefrasobliwości seksowej z dystansowością, niebrzydka powierzchowność, brak manier, niebabskość — to dawało całkiem dobre powodzenie.
Wzrost, jak na tamte czasy, niższo-średni. Włosy blond popielate. Nos dobry. To wiem od Ludwika. Uszy małe. Usta nie szerokie, grube. Zęby dobre, białe, równe.

Ciało staje się przedmiotem opisu, domaga się uwagi, gdy przysparza problemów, stawia opór, odmawia posłuszeństwa. Autor Donosów rzeczywistości, doskonały obserwator życia, mimo odczucia obcości, jakie rodziło w nim zmienione wiekiem ciało, nie pomijał w swej twórczości choroby i cierpienia. Drobiazgowo odnotowywał uciążliwości związane z noszeniem sztucznego uzębienia, bóle nerek, wątroby, obolałe nogi, problemy ze snem. Szczególne miejsce pod tym względem zajmuje tom prozatorski pt. Zawał, w którym Białoszewski przedstawił przenikliwe studium rzeczywistości szpitalnej i własnych zmagań z chorobą wieńcową:

Miron Białoszewski : Zawał: 5

Złapało mnie to w tunelu. Staję, nie pomaga. Wywlekam się schodami na górę, na Marszałkowską. Jeszcze nie rezygnuję z kupowania czapki w domach towarowych, bo chodzę z gołą głową. Koło rotundy PKO rezygnuję. Właściwie już wiem, że muszę zrezygnować natychmiast z wielu rzeczy. Boli niesamowicie za mostkiem. Słabawo. Pot się leje. Ani kroku nie można zrobić, a muszę. Dużo. Serce tak jakby się obrywało.

W Zawale obok drobiazgowego, bardzo naturalistycznego opisu symptomów choroby, zwłaszcza reakcji ciała na ból, odnotowane zostały doznania wszystkich zmysłów: szpitalne zapachy, odgłosy pracującej aparatury, biel zasłonek oddzielających chorych, światło lamp, smak szpitalnego jedzenia.

Na kartach Chamowa i Tajnego dziennika odnaleźć można więcej jeszcze przykładów walki z ciałem, pokonywania bólu, zmęczenia, „zdechłości”:

Miron Białoszewski : Chamowo: 333-334

Wziąłem się w garść.
Zebrałem się do kupy.
Odwrotność: rozlazłość — tak?
Wziąć się w garść to takie skupienie się na siłę. I złapanie siebie, i prawie podniesienie się własną ręką w górę, żeby potrząsnąć sobą. To trudna figura.

Miron Białoszewski : Tajny dziennik: 63

Pisanie zawsze pomaga fizjologii, mimo trudu.
Kiedy przestaje boleć, być słabo, od razu inne nastawienie. Ja prowadzę organizm, nie organizm mnie.

Próba zapanowania nad własnym ciałem i jego słabością, przedstawiona jako skomplikowana „figura” potrząsania samym sobą, wpisuje się w zaobserwowaną już tendencję dualistyczną, realizującą się w przedstawianiu „ja” jako jednocześnie obcego i swojskiego. Jedność, a więc odzyskana tożsamość, powraca w chwili tworzenia. Pisarstwo pomaga duchowi — sile woli odnieść zwycięstwo nad oporną materią — słabym organizmem.

Osobną kwestią, która wiąże się z cielesnością, jest problem tożsamości płciowej. W twórczości Białoszewskiego, tak podkreślającego swoją inność i „osobność”, tematyka homoerotyczna podlegała raczej kamuflażowi, niż otwartej deklaratywności. Lektura listów pisarza pozwala zauważyć, że w niektórych wypadkach ocenzurował on swoją prozę. Przykładowo, opisana w liście do Józefiny Musidłowskiej z 17 marca 1981 wizyta w kopenhaskim „seks-sklepie” (ML: 55) jest językowo znacznie bardziej dosadna niż jej literacki odpowiednik. Z badaczy jedynie Piotr Sobolczyk analizował szerzej zagadnienie homoseksualizmu w twórczości autora Rozkurzu. Podjął próbę odczytania z tej perspektywy Pamiętnika z powstania warszawskiego (Sobolczyk 2008: 15–22). Miron Białoszewski o swoich preferencjach seksualnych bardziej otwarcie napisał dopiero w Tajnym dzienniku:

Miron Białoszewski : Tajny dziennik: 752

Traktowałem swoje potrzeby homo jako przejściowe, że niby kiedyś znormalnieję. Mając 15 czy 16 lat zadałem sobie pytanie „kiedy?”. Niby zmienię się z dnia na dzień? Nie. Wobec tego trzeba przyjąć siebie takiego, jakim się jest. Ustaliłem to, przestałem się tym turbować. I nadal uprawiałem swoje sex-przygody ze świadomością, ze to jest mój rodzaj. Wszelkie słyszane określenia i przezwiska owych gustów nie przejmowały mnie specjalnie. W ten sposób szkoliłem swój upór i nieprzemakalność. W seksie i pisaniu. Nie przejmując się krytyką. Czy nieuznawaniem. Było to dobre i skuteczne samoszkolenie.

Źródła

Źródła

  • Białoszewski Miron; „Obroty rzeczy” (1956); cyt. za: „Utwory zebrane”, t. 1: „Obroty rzeczy, Rachunek zachciankowy, Mylne wzruszenia, Było i było”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1987.
  • Białoszewski Miron; „Zawał” (1977); cyt. za: „Utwory zebrane”, t. 6: „Zawał”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1991.
  • Białoszewski Miron; „Oho” (1985); cyt. za: „Utwory zebrane”, t. 10: „Oho” i inne wiersze opublikowane po roku 1980, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2000.
  • Białoszewski Miron; „Chamowo” (2009); cyt. za: „Utwory zebrane”, t. 11: „Chamowo”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009.
  • Białoszewski Miron; „Tajny dziennik” (2012); cyt. za: „Tajny dziennik”, Znak, Kraków 2012.
  • Miron Białoszewski; list do Józefiny Musidłowskiej z 17 marca 1981; Muzeum Literatury w Warszawie, Dział Rękopisów, nr inw. 4001, k. 55.

Opracowania

  • Bonowicz Wojciech; „Mrówki”; „Zeszyty Karmelitańskie 2009, nr 4, s. 111-115.
  • Dobosz Andrzej; „Dnie i noce w mrówkowcu”; „Rzeczpospolita” 2009, nr 250, s. A30.
  • Gleń Adrian; „»W tej latarni«… Późna twórczość Mirona Białoszewskiego w perspektywie hermeneutycznej”; Wydawnictwo Uniwersytetu Opolskiego, Opole 2004.
  • Gołąb Mariusz; Język i rzeczywistość w twórczości Mirona Białoszewskiego”; „Acta Universitatis Lodziensis. Folia Scientiae Artium et Litterarum” 10, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2001.
  • Kalaga Wojciech; „Tropy tożsamości: wprowadzenie”; [w:] „Tropy tożsamości: Inny, Obcy, Trzeci”, pod red. tegoż, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2004.
  • Kanabrodzki Mateusz; „Kapłan i fryzjer, Żywioł materialno-cielesny w utworach Georga Büchnera, Witolda Gombrowicza, Mirona Białoszewskiego i Helmuta Kajzara”; Wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2004.
  • Karpowicz Agnieszka; „Kolaż. Awangardowy gest kreacji. Themerson, Buczkowski, Białoszewski”; Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2007.
  • Kuc Monika; „Nocny salon kosmetyczny”; „Rzeczpospolita” 2004, nr 303.
  • Łukasiewicz Jacek; „O znajdowaniu : notatki literackie”; „Odra” 2009, nr 12, s. 91-92.
  • Łukaszuk-Piekara Małgorzata; „»niby ja«”: o poezji Białoszewskiego”; Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin 1997.
  • Kirchner Hanna (red.); „Miron. Wspomnienia o poecie”; Wydawnictwo TENTEN, Warszawa 1996.
  • Mizerkiewicz Tomasz; „Wszystko dodane (przez) Białoszewskiego”; „Nowe Książki” 2009, nr 11, s. 20.
  • Owczarek Bogdan; „Poza autobiografią. O prozie Mirona Białoszewskiego”; „Twórczość” 1995, nr 10.
  • Głowiński Michał, Łapiński Zdzisław (red.); „Pisanie Białoszewskiego. Szkice”; Wydawnictwo IBL, Warszawa 1993.
  • Polak Cezary; „Bizancjum na peryferiach Warszawy”; „Dziennik” 2009, nr 175, s. 16.
  • Poprawa Adam; „Nowe, jeszcze niedokończone: nowa książka Mirona Białoszewskiego”; „Tygodnik Powszechny” 2009, nr 35, s. 45-46.
  • Przybylski Ryszard Kazimierz; „Widowisko pisania”; „Czas Kultury” 2010, nr 2, s. 133-136.
  • Rasmus-Zgorzelska Agnieszka, Sobaszek Grzegorz; „Nadaję z mrówkowca”; „Ozon” 2005, nr 9, s. 76–77.
  • Sendecki Marcin; „Miron Mag na Chamowie: mamy święto: pierwsze pełne wydanie dziennikopowieści Mirona Białoszewskiego”; „Przekrój” 2009, nr 30, s. 58.
  • Sobolczyk Piotr; „Hermetyczne pornografie Białoszewskiego”; „Teksty Drugie”2006, nr 6, s. 165–181.
  • Sobolczyk Piotr; „Homobiografia: Miron Białoszewski”; „Pogranicza” 2008, nr 6, s. 15–31.
  • Sobolczyk Piotr; „Genius loc.cit.”; „Dekada Literacka” 2009, nr 5/6, s. 89-96
  • Sobolewska Anna; „Maksymalnie udana egzystencja: szkice o życiu i twórczości Mirona Białoszewskiego”; Wydawnictwo IBL PAN, Warszawa 1997
  • Sobolewska Justyna; „Miron nadaje z mrówkowca”; „Polityka” 2009, nr 30, s. 44-46.
  • Sobolewski Tadeusz; „Mozart na Saskiej Kępie”; „Gazeta Wyborcza” 2009, nr 169, s. 14.
  • Śliwa Anna; „Jak pozostać (o)sobą w bloku. Kilka uwag o tożsamości podmiotu późnych wierszy Mirona Białoszewskiego”; [w:] „Literatura i/a tożsamość w XX wieku”, pod red. Adriana Glenia, Ireny Jokiel i Marka Szladowskiego, Wydawnictwo Uniwersytetu Opolskiego, Opole 2007, s. 107–116.
  • Śliwa Anna; „Opowiedzieć powstanie, opowiedzieć starość”; „Twórczość” 2009, nr 11, s. 115-117.
  • Wojak Magdalena; „Wyobcowania, rozchodzenia, olśnienia”; „Wyspa” 2009, nr 3, s. 130-131.

Artykuły powiązane