Leśmian – zmysłowe a ponadzmysłowe

Doznania zmysłowe towarzyszące patrzeniu, choć także te, które łączą się ze słuchaniem i z odczuwaniem bólu – są w poezji Bolesława Leśmiana najczęstszym sposobem doświadczania tego, co niepoznawalne, niewidzialne, niesłyszalne i niewypowiadalne. Autora Sadu rozstajnego uznać można za poetę epifanii, przeżyć metafizycznych, poetę obdarzonego rzadką umiejętnością ujmowania tego, co nie jest obrazowe, nie jest doświadczeniem mimetycznym, a wiąże się z aktem bezoglądowego postrzegania, odczuwaniem obecności, bliskości nieortodoksyjnie rozumianej Transcendencji. Typ wrażliwości Leśmiana, właściwy mu sposób odbierania wrażeń – ze względu na swoistą więź między zmysłowym konkretem a transcendentnym, które przez niego i w nim jest ewokowane, ze względu na znaczącą rolę epifaniczności (rozumianej jako antyimaginatywne poczucie uczestnictwa w tym, co nie jest poznawalne) – nazwać można wyobraźnią symboliczną (jeśli posłużyć się psychologizującym określeniem Gilberta Duranda), wrażliwością symbolistyczną (jeśli chcieć podkreślić pokrewieństwo ze światopoglądem symbolistów rosyjskich, stawiających w centrum zainteresowania doświadczenie mistyczne, intuicyjne przeżycie niepojmowalnego sacrum).

Obrazek - Caspar_David_Friedrich_marzyciel.jpgDo najczęstszym wątków, jakie w poezji Leśmiana koncentrują się na doznawaniu czy próbie poznawania innej, duchowej rzeczywistości, zmysłom niepodległej i niepoznawalnej przy pomocy naturalnego światła rozumu, należą obrazy świadomej lub nieświadomej koncentracji któregoś ze zmysłów na danym przedmiocie, który go pociąga ku sobie, zniewala, rodzi tajemnicze upodobanie. Najczęściej jest to kontemplacyjne zapatrzenie w dal, zachłyśnięcie się patrzeniem, głębokie w nim pogrążenie. Stan ów metaforyzują m. in. obrazy otwartych na oścież okien, bram i drzwi, które – podobnie jak w romantycznej ikonografii – symbolizują tęsknotę za nieskończonością, tajemnicą, za światami niedostępnymi ludzkiemu, ziemskiemu sposobowi poznania. Bohaterowie Leśmianowskich utworów najczęściej więc pochylają skroń w okna „rozwarte na światłość, na woń”, wytężają wzrok:

Bolesław Leśmian : Zmierzch majowy: [brak strony]

[…] poza życia kres
Aż do utraty tchu i łez –

Aż do wchłonięcia oddali i cisz,
Aż do niewiedzy, dla kogo tak śnisz?

Aż do pytania, dlaczego w ten znój
Świat zda się obcy, choć bliski, choć twój?

I czemu zorzy purpurowy czas

Do trwóg przynagla i ciebie, i nas?

I czemu trzeba ku zbłaganiu zórz
poczwórnych dłoni i aż dwojga dusz?…

Wychylają się przez okna rozwarte „na śmierci poświatę”, bramę tęczy zawisłą nad światem i patrzą – w światłość, w nic, w dal, „w zaświat – na słońce, po pas wbite w chmurę” (Wspomnienie [Lubię wspominać te dziecięce lata…] z tomu Łąka 1920) (Leśmian 2000: 239); Wspomnienie [Drzwi rozwarte na oścież były w naszym domu…] z tomu Sad rozstajny 1912) (Leśmian 2000: 42), „w bezmiar” (Tęcza z tomu Łąka) (Leśmian 2000:172), „w otchłanie bezczasu” (Miłość stroskana z tomu Dziejba leśna 1938) (Leśmian 2000: 517). Prorok Eliasz ścigający bezkres wychyla się z wozu i spogląda „w to tylko, co w dal się rozwidnia”, w bezświat (Eliasz z tomu Napój cienisty 1936) (Leśmian 2000: 475, 479). Dziewczyna z kolanami wgarniętymi pod brodę „chłonąc czar drętwy samego patrzenia” – wpatruje się „we wszystko naraz, w nic zasię z osobna…” (Wieczór [Słońce, zachodząc, wlecze wzdłuż po łące…] z tomu Łąka) (Leśmian 2000:168). Jadwiga „ku snowi wieczystemu uchyl[ając] nieco czoła” – spogląda „w zaświaty, a tam nicość dokoła! / A tam – nicość, rozścierwiona od padołów aż do wyżyn!” (Jadwiga z tomu Napój cienisty) (Leśmian 2000: 386).

Wychylić się w akcie patrzenia można u Leśmiana wszędzie i we wszystko – nie tylko w dal czy poza horyzont widzialnego świata, w sny i wspomnienia, w odjeżdżającego „na zawsze znajomym gościńcem” (Odjazd z tomu Łąka) (Leśmian 2000: 167), w stający przed oczyma w chwili konania „las nagły, niespodziany, zapomniany las!…” (Las [Pomyśl: gdy będziesz konał – czym się w tej godzinie…] z tomu Sad rozstajny) (Leśmian 2000: 44), lecz także w głąb materialnej przestrzeni kontemplowanego przedmiotu i w głębię jego niematerialnej istoty, i jeszcze dalej, poza nią. Patrząc zajrzeć można i w istotę pojęć abstrakcyjnych – w samą zadumę, w zieloność, w nicość.

Opisane w poezji Leśmiana zapatrzenia – swego rodzaju kontemplacyjne „widzenia przez”, władne przenikać granice świata – przybierają wielekroć charakter jasnowidzenia, poznania paranaturalnego i są sposobem zjednoczenia z praźródłami istnienia, z pozbawionymi formy, ciała, obrazu zjawiskami transcendentalnymi: „Kto dość zaklinająco spogląda / W światło, nawidocznione milczeniem, / Musi w końcu zobaczyć […]” (Wspomnienie [Te ścieżyny, których stopą dziecięcą…] z tomu Napój cienisty) (Leśmian 2000: 434); „A jam poglądał duchem, co złudzeń unika, / W przepaść rozkwieconego kędyś października”, „Com widział w obłędnej pogoni / Za źródłem nieistnienia, gdzie się nic nie trwoni? / Widziałem Wieczność w górach […]” (U wód Hiranjawati – nad brzegiem żałoby… z tomu Dziejba leśna) (Leśmian 2000: 534, 535); „Wpatrzony w bezmiar, wsłuchany w swe dreszcze, / Wszedł do tych światów przez bramę rozwartą, / Co się […] nie zamknęła jeszcze” (Tęcza z tomu Łąka) (Leśmian 2000: 172). Stąd rada, jaka zapisana została w Dziejbie leśnej: „By iść do tamtych stron, odzyskać trzeba zgon, / Zagubiony w tym bycie, co narzucił się światu. / Nic nie mów – tylko patrz!” (Zachód z tomu Dziejba leśna) (Leśmian 2000: 493).

Leśmianowskie zapatrzenia jako swego rodzaju bramy wyjścia, przejścia, mosty, tunele w światy nadprzyrodzone, ukryte pod podszewką świata widzialnego – są tęsknotą za poznaniem szczególnym, jakim jest ogląd eschatologiczny, widzenie rzeczywistości w jej wymiarach już ostatecznych, nie zniekształconych ludzkim ujęciem w kategorie czasowości i przestrzenności. Są jak gdyby tęsknotą za visio beatifica, widzeniem uszczęśliwiającym, w pełni dostępnym tylko błogosławionym, w przyszłym dopiero życiu. Bliskie są w swym, nie pozbawionym cech szaleństwa, pociągu do doświadczania dali, pragnieniu bezkresności, zapierającej dech nieobjętości – mistyce Wschodu i eksponowanym często w literaturze rosyjskiej podobnym doświadczeniom (ujmowanym niejednokrotnie jako właściwość „duszy rosyjskiej”), takim jak narkotyczne pogrążanie się w otchłaniach bez dna, upodobanie do zaglądania w przepaść, zachłystywanie się bezgranicznością. Podobieństwo to dotyczy zwłaszcza wczesnych utworów poety, gdzie motywy kontemplacyjnego zapatrzenia wyraźnie przypominają zapisane przez rosyjskich romantyków – Afanasija Afanasjewicza Feta i Fiodora Iwanowicza Tiutczewa – obrazy wzruszeń metafizycznych, tęsknot ku bezgranicznemu i nieśmiertelnemu.

Doznania wypełniające jaźń bohaterów Leśmiana w chwilach kontemplacyjnego zapatrzenia w dal, rozgwieżdżone niebo czy w szeroko ciągnącą się przestrzeń morską bądź stepową – wiążą się często, zwłaszcza w wierszach późniejszych, z doświadczaniem irracjonalnego lęku. Jest ono zwątpieniem w jedność i integralność własnej osoby (integralność rozumianą często jako podtrzymywanie istnienia przez patrzenie lub bycie obiektem patrzenia) bądź poczuciem zagrożenia, bycia schwytanym w pułapkę panoptikonu wszechświata:

Bolesław Leśmian : Nieznana przygoda Sindbada-Żeglarza: [brak strony]

I zdało mi się, że niegdyś sam byłem
Brzegiem, zniknionym w bezkresów przeźroczu,
A od którego swój okręt odbiłem…

I że sam siebie straciłem już z oczu,
Stając się coraz to bardziej bezbrzeżny
W rozłące z sobą i w swym podobłoczu…

I coraz bardziej sobie niedostrzeżny,
Przydany falom ku ich przemijaniu
Wśród pian dokoła zieloności śnieżnej.

Lęk, jaki towarzyszy bohaterom liryków Leśmiana, jest subwersywną sugestią, poddającą w wątpliwość prawdziwość poznania, jakie związane jest ze zmysłem wzroku, z aktem patrzenia jako rodzajem pomostu ze świata dostępnego zmysłom w rejony im niedostępne. Zarazem jednak akt ten wciąż pozostaje sposobem zmysłowego doznawania tego, co poza zasięgiem zmysłów.

Kontemplacyjna natura Leśmianowskich zapatrzeń w Tajemnice niewyrażalne za pomocą języka pojęciowego – uwidacznia się także w rodzaju zapisanego w jego poezji kontaktu podmiotu lirycznego ze zmysłowym światem przyrody. Zwykle konkretyzuje się on jako proces przemiany uważnej obserwacji – w stan bliski epifanicznemu widzeniu, ekstazie. Obserwacja koncentruje się wówczas na opisie konkretnego szczegółu, zmysłami dostrzegalnej części, która stopniowo objawia niewidzialną całość, do której przynależy. Dostrzeganie całości świata w małej drobince – całej dali w oczach wróbla, Wenus płonącej „światłem, co w ździeble tai czar ogromu” (Oczy w niebiosach z tomu Sad rozstajny) (Leśmian 2000: 127) – dokonuje się na zasadach przypominających kontemplację augustyńską, zorientowaną na poszukiwanie Boga obecnego w Swoich dziełach, czyli tzw. „kontemplację okrężną” – ujmującą świat jako rodzaj ikony prowadzącej do apofatycznego poznania Niewidzialnego. Umiejętność przechodzenia od części do całości, stosowania metody analogicznej, by z rozpoznania szczegółu móc wypowiedzieć się, czy raczej doznać, odczuć całość – jako sposób oglądu świata w świetle najpierwszym, niezmąconym fałszywymi wyobrażeniami, pochodnymi słabości ludzkiego umysłu – bywa często ujmowana jako cecha szczególna Leśmianowskiego zapisu poetyckiej wrażliwości. Tę Leśmianowską umiejętność docierania do „praźródeł wszelkiego bytu, do chwili, w której Bóg nadawał cechy przedmiotom, znając piękno i sekret ich niewcielonego trwania” trafnie określono metaforą „zdyszanej wędrówki” w „dziewiczy kraj, gdzie spazm rodzącego się życia graniczy z pustka niebytu, a Dzieło Stworzenia wyłania się z mroków pierwszego zamysłu Stwórcy” (Herling-Grudziński 1984: 46).

Jednym z najciekawszych przykładów przedstawionej u Leśmiana, uważnej kontemplacji świata przyrody jest wiersz Wspomnienie [Lubię wspominać te dziecięce lata…] z tomu Łąka, gdzie bohater układa się „na trawie, / Ażeby badać skrycie i ciekawie / Znajomą łąkę” (Leśmian 2000: 241). Dostrzeżenie obserwowanych przez niego obiektów wymaga nie lada spostrzegawczości. Najistotniejsze jest jednak to, że bąk skrzący się w tygrysim futrze, żuk ukryty we wnętrzu maku, żabie oko, ruch żabiego podgardla, pancerz biedronki, żebra prześwietlonego przez słońce pająka, czy gąsienica z ociekającym jakimś sokiem pyszczkiem – to elementy Całości, której objawienie w kontemplacji doprowadza bohatera do szaleństwa, obłędu. Doznania związane z patrzeniem związane bowiem najczęściej bywają u Leśmiana z uczuciami takimi jak zadziwienie, radosne upojenie, rozbudzona tęsknota za jednością, pragnienie miłosnego złączenia – emocjami zbliżającymi opisywany stan do widzenia w ekstazie. Takich olśnień wywołanych obserwacją szczegółów świata przyrody, zachwytem nad ich pięknem i tajemniczością jest w twórczości Leśmiana wiele, a ich źródłem i przyczyną jest zwykle wyczuwanie pod otoczką zmysłowych pozorów ich istnienia – prawdziwego, innego życia. Leżący „w obłędzie” Leśmianowski mistyk szepcze „Czułem pierś ziemi i jej roztętnienie / Pod moją piersią, zdławioną urokiem” (Wspomnienie [Lubię wspominać te dziecięce lata…] z tomu Łąka) (Leśmian 2000: 242); „Przypominam – wszystkiego przypomnieć nie zdołam: / Trawa… Za trawą – wszechświat…” (Z lat dziecięcych z tomu Napój cienisty) (Leśmian 2000: 410). To prawdziwie przenikliwe spojrzenie umożliwiało – jak tłumaczył to Leśmian także w swoich esejach – dostrzeżenie pełnej prawdy o przyrodzie, tj. pozwalało poza mechanicznym połączeniem materialnych cząstek – zobaczyć sens całości, istotę jej bytu, czyli duszę wszechświata, strumień przepływającego przez nią życia, czyniący zeń jedno rozwijające się nieprzerwanie jestestwo, a nie kolekcję odrębnych wytworów. Leśmianowski dar „jasnowidzenia”, umiejętność dostrzegania i odczuwania wszechprzenikającego istnienia interpretowano najczęściej jako świadectwo zainspirowania się myślą Bergsona i właściwą jego ujęciu istotnej zależności między życiem, istnieniem i kontemplacyjnością, rozumianymi jako ekstatyczne szaleństwo. Zapisaną w lirykach autora Łąki postawę wobec Transcendentalnego w świecie przyrody, strukturę wyobrażeń związanych z naturą i typowe dla niego ożywienie tego świata, jego antropomorfizacje, a z drugiej strony zabiegi reifikacji pojęć abstrakcyjnych i spirytualizacji przedmiotów łączono także z wizją świata właściwą człowiekowi pierwotnemu. Ale bardzo bliska światopoglądowi Leśmiana wydaje się i panenteistyczna wizja, uznająca obecność sił Boskich w świecie, jednak przy równoczesnym uznaniu nietożsamości Boga ze światem, czyli unisubstancjalności (w przeciwieństwie do unifikacji proponowanej przez panteizm, kosmoteizm czy animizm). Trzeba też podkreślić, nie zaprzeczając pokrewieństwu Leśmiana z myślą Bergsona, że w ostatecznym ujęciu motyw zapatrzenia, typ wyobraźni związany z doznaniami kontemplacyjnymi, czyni z autora Sadu rozstajnego jednego z najprawdziwszych polskich symbolistów, a jako takiego – wyjątkowo bliskiego koncepcjom filozoficznym kontynuującego myśl Plotyna i gnostyków Władimira Sołowjowa, religijnej myśli rosyjskiej, duchowości prawosławia (choć o utożsamieniu światopoglądu Leśmiana z konkretnym typem wyznaniowości nie ma mowy) i duchowemu profilowi poezji rosyjskich symbolistów młodszych: Wiaczesława Iwanowa, Andrieja Biełego i Aleksandra Błoka.

Artykuły powiązane