Histeria / szaleństwo
Szaleństwo, obłęd, obłąkanie, opętanie, paranoja, wariactwo, pomieszanie lub utrata zmysłów to różne określenia tego samego stanu – odchylenia od norm psychicznych, obowiązujących w danym kręgu kulturowym (Paluch 1995: 71). Mimo powszechności występowania na całym świecie, szaleństwo bywa różnie interpretowane i waloryzowane w zależności od specyfiki kręgu kulturowego, w jakim się pojawia. Zawsze jednak szaleniec stanowi figurę transgresyjną, przekraczającą granice między światem ludzkim i nadprzyrodzonym, wobec czego reszta społeczności nigdy nie pozostaje wobec wariata obojętna.
Wśród objawów obłędu wymienić należy wszelkie zachowania nienormalne, czyli wykraczające poza granice przyjętego sposobu zachowywania się. Są to: radykalna zmiana zachowania, czasem przeobrażenie wyglądu, mówienie obcymi językami lub wręcz porzucenie ludzkiej mowy na rzecz dźwięków nieartykułowanych, występowanie nadzwyczajnej siły fizycznej, zmiany zdolności percepcyjnych, brak wrażliwości na ból i inne (Dębiec 2001: 143), opowiadanie o cudach, dziwach i rzeczach niestworzonych, szaleńczy taniec i śpiew, występowanie niekontrolowanych odruchów – człowiek „głupieje i rzuca nim” (Paluch 1995: 71).
Za przyczynę obłędu najczęściej uważa się opętanie przez diabła lub innego demona, który wchodzi do ciała człowieka przez naturalne otwory (Paluch 1995: 72). Oszaleć można również wskutek przebywania w obecności demonów, wsłuchiwania się w ich śpiew bądź muzykę lub dlatego, że demon wybiera sobie ciało danej osoby jako siedzibę (Moszyński 2010: 190). Powodem obłędu może być także urok, zły czar, przyglądanie się osobie owładniętej szałem (np. epileptykowi). Szaleńców leczono rzadko ze względu na sakralny charakter przypadłości. Wierzono bowiem, że obłęd mógł stanowić dopust Boży lub wręcz przeciwnie – Bożą łaskę. Na leczenie szaleństwa decydowano się wówczas, gdy ustalono jego demoniczne pochodzenie (Kowalski 2007: 542). Kuracja obejmowała takie praktyki, jak: upuszczanie „złej” krwi spod języka, stawianie baniek, przykładanie pijawek na kark, kąpiel w studni lub picie wody z trzech studni tuż przed zachodem słońca (Paluch 1995: 72), zamówienia lub przykładanie żaby, która miała wyssać obłęd (Libera 1995: 132). Jeśli natomiast uznano, że przyczyną szaleństwa jest zły duch, stosowano egzorcyzmy.
Szaleństwo w porządku mitycznym
Światopogląd mityczny wykazuje silną tendencję do klasyfikowania poszczególnych elementów rzeczywistości tak, aby każdy z nich stanowił jednoznaczny ontologicznie i aksjologicznie byt, a wszystkie razem tworzyły spójną całość. Porządkowanie świata według obowiązujących reguł pozwala przedstawicielom kultur tradycyjnych na szybszą orientację w każdej sytuacji. Jednakże pojawienie się szaleńca burzy ustalony ład. Szaleniec to osoba, która doznała pomieszania zmysłów. Mówi się tak, ponieważ percepcja człowieka obłąkanego diametralnie różni się od percepcji osoby zdrowej. Szaleniec dostrzega to, czego nie widzą pozostali członkowie społeczności, mówi o niezwykłych rzeczach, jakie trudno sobie wyobrazić, albo wręcz traci zdolność porozumiewania się za pomocą ludzkiej mowy. Niekiedy słyszy głosy dobiegające z nieznanego źródła, porusza się w sposób nadmiernie gwałtowny lub zapada w bezruch, jego ruchy bywają nieskoordynowane – zupełnie inne niż człowieka „normalnego”. Ponadto obłąkany nie przestrzega obowiązujących reguł postępowania, a nawet postępuje im wbrew. Uosabia on bowiem wszystko to, co wymyka się kategoryzacjom – jego czyny są nieprzewidywalne, zachowuje się dziwacznie, jest odmienny pod każdym względem i jako taki sytuowany jest w pozycji obcego. Skoro nie działa zgodnie z zasadami obowiązującymi w świecie ludzi, musi reprezentować odmienny porządek, mianowicie porządek Innego Świata, zorganizowany według reguł niepojętych dla zwykłego śmiertelnika, podobnie jak niepojęte jest postępowanie szaleńca (Kowalski 2007: 540).
Niepoczytalne zachowania, postępowanie niezrozumiałe dla przeciętnego człowieka oraz brak uporządkowania czynów i następstw na płaszczyźnie mitycznej odzwierciedlają stan sprzed stworzenia świata, czyli przedkosmiczny chaos (Kowalski 2007: 540). Szaleństwo odwzorowuje zatem stan nieuporządkowania, amorfizm i zawieszenie ludzkich praw, stanowiąc tym samym sytuację umożliwiającą kontakt z sacrum. Nie tylko sposób postępowania, ale także tryb życia szaleńca umożliwia mu przekraczanie granic między dwoma porządkami. Obłąkany wycofuje się bowiem z ludzkiej ekumeny i żyje jako asceta lub, nie mogąc poskromić swoich żądz, popada w rozpasanie. Z jednej strony może więc porzucić dobra doczesne, zaprzeczyć swojemu biologizmowi, pogrążyć się we własnych myślach lub modlitwie i w ten sposób zbliżyć się do zaświatów. Z drugiej natomiast może być owładnięty chęcią korzystania z dóbr tego świata, nadużywać przyjemności, jakie oferuje, oddawać się tańcowi, śpiewom, obżarstwu lub opilstwu, trwając permanentnie w stanie karnawałowego zawieszenia reguł, który również stanowi bramę do Innego Świata (Kowalski 2007: 540). Bez względu zatem na formę, jaką przyjmie, szaleństwo zawsze oznacza przekroczenie marginesu świata ludzkiego i balansowanie na granicy rzeczywistości nadnaturalnej, nieludzkiej.
Szaleniec to człowiek ze zmąconym rozumem, przeciwstawiający się kategoriom, w jakich zwykle interpretuje się świat. Z tego punktu widzenia postępowanie wariata całkowicie pozbawione jest sensu, a jego życie oddaje topos ruchu wkoło, błądzenia i zapadania się w mrok. Z drugiej jednak strony pomieszanie rozumu i głupota mogą stanowić znamiona mądrości Tamtego Świata (Kowalski 2007: 540). Bajka magiczna niejednokrotnie przedstawia bohatera odstającego od normy – głupiego brata, który jako jedyny unika niebezpieczeństw i pomyślnie przechodzi wszelkie próby. Obłąkany reprezentuje zatem oba bieguny sacrum – zarówno negatywny, jak i pozytywny, a jego kontakt z zaświatami może oznaczać opętanie przez demona albo świętość, namaszczenie przez Boga (Kowalski 2007: 542). Szaleniec budził więc niepokój nie tylko ze względu na swój sakralny charakter, który nakazywał obłożyć go tabu. Również niemożność ustalenia źródła obłędu skłaniała otoczenie do traktowania wariata ze szczególną ostrożnością i delikatnością, aby nie narazić się mocom, które ten uosabia.
Opętanie
Sama nazwa dolegliwości, jaką jest opętanie, odwołuje się do sytuacji „bycia w pętach”, akcentując stan zniewolenia opętanego przez istotę dokonującą opętania. Poprzez opętanie należy zatem rozumieć czasową utratę tożsamości na rzecz innej istoty pochodzącej z Tamtego Świata. Opętanie przejawia się zmianą zachowania, niejednokrotnie także przeobrażeniem wyglądu opętanego. Zjawisku temu towarzyszą dodatkowo inne symptomy, które z punktu widzenia normalnie funkcjonującej jednostki można określić jako dziwne, niezrozumiałe (Dębiec 2001: 143-144). Ze względu na te objawy medycyna ludowa utożsamiała opętanie z obłędem, uważając to pierwsze za szczególny rodzaj pomieszania zmysłów, wywołany ingerencją istoty demonicznej w ciało ludzkie. Szatan bowiem potrzebuje człowieka do zaistnienia, a poetyka ciała staje się odbiciem charakteru demona. Chaotyczna natura biesa znajduje swoje odzwierciedlenie w pozbawionym harmonii ruchu opętanego ciała, nadając stanowi opętania charakter dwuznaczny. Z jednej strony szał cielesny stanowi wyraz wewnętrznego stanu człowieka, a drugiej zaś jest uzewnętrznieniem demonicznej siły, gnieżdżącej się w jego wnętrzu (Piotrowski 2004: 21).
Geneza opętania zawsze ma charakter zaświatowy i stanowi wynik nieuprawnionego zetknięcia z sacrum (pozytywnym lub negatywnym), zauroczenia lub bezpośredniego kontaktu z istotami demonicznymi (Kowalski 2007: 542). Co ciekawe, wielkie religie monoteistyczne odrzucają możliwość opętania człowieka przez Boga. W chrześcijaństwie opętanie zawsze ma charakter negatywny i jest jednoznaczne ze znalezieniem się istoty ludzkiej we władaniu szatana, podczas gdy judaizm i islam dopuszczają opętania przez duchy aksjologicznie neutralne lub pozytywne (Dębiec 2001: 145). Waloryzacja opętania, podobnie jak pomieszania zmysłów, uwarunkowana jest zatem kulturowo i zależy od obowiązujących w danej grupie kryteriów normalności (Jaccard 1993: 21).
Opętanie przez złego ducha kojarzono powszechnie z wiatrem, który miał ten stan powodować. Wiatr mógł stać się przyczyną opętania bezpośrednio lub odegrać rolę medium, niosącego czar rzucony przez człowieka (Moszyński 2010: 179). Obawiano się zwłaszcza nagłych, silnych porywów wiatru, wirów powietrznych, które miały tworzyć się podczas czarciego wesela w wyniku tańcowania demonicznych weselników. Przypadłości spowodowane przez ten szczególny rodzaj wiatru dotykały nie tylko ludzi (o których mówiono wówczas, że go wiater trącił albo że go wiater ubił), ale także zwierzęta, a nawet drzewa (Moszyński 2010: 179-180). Żywioł ten w świadomości ludowej stanowił domenę szatana, a jego gwałtowność i destrukcyjna moc dodatkowo potęgowały skojarzenia z siłami demonicznymi. Bies jako istota klaustrofobiczna nie znosił zamknięcia, dlatego jego dynamika najpełniej przejawiała się za pośrednictwem żywiołów powietrznych (Piotrowski 2004: 23-24). Demon mógł jednak wtargnąć do ciała człowieka także innymi drogami, najczęściej przez naturalne otwory ciała. Dlatego, gdy w XVII wieku w Kalwarii Zebrzydowskiej przeprowadzano egzorcyzmy, asystującym kobietom nakazano zasłonić dłońmi usta i podołek, żeby demon, opuszczając opętanego, nie wtargnął do wnętrza innej osoby (Kowalski 2009: 6).
Człowiek opętany traci swoją ludzką tożsamość na rzecz natury nie-ludzkiej, demonicznej. Najlepiej czuje się w środowisku obcym, poza ludzkim orbis interior, na co dobitnie wskazuje jego zachowanie: krzyczy przeraźliwie w sposób człowiekowi obcy, wykonuje gwałtowne ruchy, ma dzikie spojrzenie, często ucieka od ludzi, błąkając się polach i lasach. Tego rodzaju zachowanie budziło uzasadniony niepokój w kontaktach z opętanym, który reprezentuje to, co niepoznawalne, obce i nie dające się oswoić (Kowalski 2009: 8). Aby zatem uwolnić społeczność od niebezpiecznego opętańca, należało najpierw uwolnić jego ciało spod wpływu demona. Podjęcie tego kroku wymagało jednak dokładnego rozpoznania specyfiki danego przypadku i upewnienia się, że pomieszanie zmysłów rzeczywiście stanowi skutek ingerencji siły nieczystej. Gdy już tę pewność posiadano, przystępowano do egzorcyzmów.
Ze względu na cielesną naturę opętania (demon przejmował we władanie ciało, nie duszę opętanego) również egzorcyzmy miały charakter zabiegów dokonywanych na ciele, jednak przy pomocy relikwii, przedmiotów konsekrowanych, modlitw i wszelkiego rodzaju znaków mocy bożej, wobec których bies żywić miał paniczny strach: „[…] tenże Jakub, brat jego zeznał, iż niosąc te święte rzeczy, opętana jedna w drodze się z nim zetkała, co poczuwszy czart w ucieczkę się udał i wrzeszcząc coś, co prędzej z opętaną daleko uciekał, mówiąc: fer, fer” (Kamoniecki 1987: 290-291). Skutecznym środkiem wypędzającym demona miało być także leżenie krzyżem i modlitwa lub pielgrzymowanie po sanktuariach dokonywane przez samego opętanego (Kowalski 2009: 6, 11). Zły duch opuszczał ludzkie ciało pod postacią wichru lub zwierzęcia, czyli istoty nieludzkiej, wyobrażone przez zwierzę uchodziły z człowieka dzikość i chaos świata nie-ludzkiego (Kowalski 2009:6).
Szaleńcy boży
Na biegunie przeciwstawnym wobec opętanego przez demona lub samego szatana znajdował się szaleniec umiłowany przez Boga. Jest to szczególna kategoria obłąkanych, którzy za sprawą pomieszania zmysłów są w stanie kontaktować się z Istotą Najwyższą, rozmawiać z aniołami, porzucić grzechy cielesności oraz przewidywać przyszłość. Figura szaleńca bożego charakterystyczna była przede wszystkim dla kościoła prawosławnego, ale także rzymskokatoliccy chłopi mieli swoich „świętych idiotów” (Wodziński 2000) w postaci gminnych proroków czy dziadów, których tryb życia także nosił znamiona szaleństwa. Wierzono, że obłąkanie za życia oznacza szczęście w niebiosach, a niepoczytalny jest człowiekiem bożym, świętym (Moszyński 2010: 192).
Świętość szaleńców bożych objawiała się przede wszystkim na płaszczyźnie mowy, odbiegającej diametralnie od języka, jakim posługiwano się na co dzień. Nienormalność wybrańców Boga w tej sferze przybierała najróżniejsze formy. Wschodni jurodiwy odznaczał się milczeniem (Wodziński 2000: 136), niemówieniem, które ludowa wyobraźnia przypisuje istotom nieludzkim. Umiejętność komunikowania się za pomocą wspólnego dla ludzi języka stanowi bowiem jedno z podstawowych kryteriów człowieczeństwa.Niemota jest kalectwem, często dotykającym ludzi upośledzonych, wioskowych głupków, toteż trudno było zrozumieć kogoś, kto wyrzekał się tej drogi porozumiewania z otoczeniem z własnej woli. Akt ten interpretować można jako dobrowolne wyobcowanie się z ludzkiej ekumeny i odcięcie od jej spraw, a tym samym usytuowanie się na marginesie. Jeśli jednak boży pomyleniec zdecydował się z kimś porozmawiać, sprawiał, że rozmowa nabierała znamion „mowy cudacznej”. Jego wypowiedzi były zaprzeczeniem sensu mowy – nieskładne, nielogiczne, całkowicie niezrozumiałe, przybierały formę wykrzykników, bluźnierstw, obelg, aforyzmów lub rymów, kwestionując obowiązującą konwencję. To kolejny zabieg, za pomocą którego jurodiwy stawia siebie w pozycji nie-ludzkiego obcego, a jego mowa stanowi w rzeczywistości quasi-werbalną ekspresję milczenia (Wodziński 2000: 142). Brak umiejętności komunikacyjnych w kontaktach z ludźmi rekompensowany jest szaleńcowi bożemu przez zdolność do prowadzenia dialogu z istotami wyższymi. Rozmawiając z aniołami, święty sprawia wrażenie mówiącego do siebie samego lub do przedmiotów martwych, co prowokuje złośliwe komentarze: „Spójrzcie na tego jurodiwego, jak […] bez składu gada ze ścianą”, „Niegodzien rozmawiać z ludźmi, gadasz ze ścianą?” (Wodziński 2000: 142). Czasami wydaje z siebie niemowlęce dźwięki, za pomocą których porozumiewa się z samym Bogiem, wyrażając jednocześnie niewymowność sacrum (Wodziński 2000: 144). Pod pozorem obłąkańczego bredzenia kryje się zatem tajemnica Innego Świata, w którym mowa ludzka nie obowiązuje, a narzędziem komunikacji stają się ciągi dźwięków niezrozumiałych dla śmiertelników.
Permanentny kontakt z Tamtym Światem dawał bożym pomyleńcom dar jasnowidzenia i przewidywania przyszłości (Wodziński 2000: 146). Możliwość oglądania zaświatów i odkrywania ich tajemnic za życia pozwalała szaleńcom bożym na opowiedzenie o tym, co widzieli swoim bliźnim w celu przestrogi lub pouczenia. To, co dostrzegł ich uświęcony wzrok, mogło być odkryte przed śmiertelnikami za pośrednictwem ust, z których wydobywał się owa niezrozumiała „mowa cudaczna”. Jeśli jednak bełkot wioskowego głupka mógł odsłonić przed społecznością tajemnice przyszłości, słuchano go nader uważnie. Wierzono bowiem, że przemawia przezeń sam Bóg, który jako swoich pośredników wybiera zazwyczaj dzieci lub ludzi szalonych jako oderwanych od tego świata. Pouczającego przykładu dostarczają relacje z Wileńszczyzny dotyczące miejscowego „cudownika”, który „[…] był nie taki, niedorozwinięty był, ani wykształcenia nie miał, nic…” (Patzer 2005: 253). Inny przekaz ilustruje, w jaki sposób zmieniał się ów człowiek podczas profetycznego seansu:
Helena Patzer : »Cudownik« z Popiszek. Bohater legendy lokalnej z okolic Podborza: 244
Powyższa relacja obrazuje, jak całe ciało gminnego proroka reaguje na bezpośredni kontakt z sacrum – poci się, zachowuje się jak martwe, nic nie widzi i nie słyszy, dosłownie traci zmysły. Martwota ta właściwa jest przedmiotom, narzędziom, a takim właśnie narzędziem w rękach Istoty Boskiej staje się wioskowy głupek podczas profetycznego kazania. Bóg, nie mogąc objawić się przed oczami wiernych w całym swoim majestacie, wybiera spośród nich jednego, który pełni funkcję głosu bożego. Ciało „cudownika” niemal zamienia się w narząd artykulacji, wszystkie zmysły zostają uśpione, a jedyną zdolnością, jaka pozostaje uruchomiona, jest mowa. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że wystąpienia proroka nazywano właśnie „mowami”, nie szukając dlań bardziej adekwatnego określenia. O zaświatowym charakterze wystąpień proroka świadczyć ma zmiana jakościowa, dokonująca się podczas „mówienia” – codzienna nieskładna mowa głupka zamienia się w poprawną, piękną polszczyznę. Zmienia się także jego głos, staje się dźwięczny, jakby odbity echem. Objawy te stanowić miały dowód uobecnienia w „cudowniku” istoty wyższej.
Obok niezrozumiałej mowy i możliwości wejrzenia w rzeczywistość zaświatową, o obłędzie świętych świadczyć miał także sposób, w jaki traktowali swoje ciało. Umartwienie, asceza, odmawianie przyjmowania posiłków, obnażanie się, wystawianie ciała na działanie temperatur ekstremalnie wysokich lub niskich (chodzenie po rozżarzonych węglach lub lodzie), akty masochistyczne – wszystko to miało na celu porzucenie biologicznego wymiaru swojego jestestwa, zaprzeczenie swojemu człowieczeństwu przez zaprzeczenie biologizmowi ciała. Postępowanie to, choć wyłączające ascetę ze świata ludzi i przyporządkowujące do sfery sakralnej, interpretowane było dwojako: „A ten boso chodząc, jałmużną żył i gdziekolwiek Bożą Mękę albo obraz jaki widział, odkrywszy grzbiet swój, klęcząc, biczował się […] Na którego ludzie patrząc, dziwowali się, jedni pobożności, drudzy głupstwu jego […] (Kamoniecki 1987: 342-343).
Szaleństwo „świętego idioty” i jego kontakt z sacrum są motywowane symetrycznie: Bóg wybiera szaleńca ze względu na jego nie-ziemskie i nie-ludzkie przymioty, z drugiej zaś strony przez bezpośredni kontakt z rzeczywistością ponadzmysłową szaleństwo ulega pogłębieniu, ewoluując od pomieszania zmysłów do ich utraty.
Odmieniec
Odrębną kategorię ludzi w sposób widomy odbiegających od normy stanowią niedorozwinięte lub ułomnie dzieci. Nie nazywano ich wprawdzie szaleńcami czy wariatami, nie mogło bowiem dojść do pomieszania zmysłów u istoty nieukształtowanej, u której zmysły jeszcze nie zdążyły się „uporządkować” we właściwy sposób. Dostrzegano jednak znamiona niepokojącej odmienności dziecka: zdeformowane ciało, niedorozwój fizyczny lub intelektualny, płaczliwość i wszelkiego rodzaju wady w rozwoju. Cechy te świadczyć miały w ludowej wyobraźni o nieludzkim charakterze potomstwa, sytuując je raczej po stronie natury niż kultury lub wręcz prowadząc do utożsamienia ze zwierzęciem (Nowina-Sroczyńska 1997: 146).
Balansowanie na granicy natury i kultury nie stanowi jednak jedynego rodzaju mediacyjności odmieńca, ale sugeruje, że jego pojawienie się wśród ludzi może mieć związek z siłami demonicznymi. Wierzono, że noworodki koślawe, upośledzone, potworne, nieme lub dotknięte ślepotą są dziełem złych duchów, a ich przyjście na świat spowodowane jest zapatrzeniem się brzemiennej, przekleństwem lub formą dopustu bożego (Biegeleisen 1927: 127). Szeroko rozpowszechnione było także przekonanie, że złośliwe demony (przede wszystkim boginki, ale także kraśnięta) zamieniają własne dzieci na ludzkie, zostawiając w kołysce podmieńca, czyli podmienione niemowlę. Podrzutka takiego można było zidentyfikować na podstawie różnych symptomów, które daje się opisać łącznie jako odstawanie od normy: „Czasem wymieniają karły swoje dzieci, które są bardzo obżarte i straszne, na ludzkie” (Kolberg 1882: 19), „[…] chłopi mieli dzieciaka syna, który do siódmego roku z kolébki wcale nie wstawał, jadł tam, a nawet robił pod siebie […] (Petrow 1878: 141), „Jak które dziecko było odmienione, to miało taki łeb duży jak wiadro, a tyle zàrło co mogło, jak mu dali ćwiartkę, to i ćwiartkę zeżàrło, potem to zaraz wysr… i to zjadło” (Ulanowska 1884:292). Wśród innych symptomów demoniczności dziecka wymieniano często także nadmierną płaczliwość, brzydotę lub przedwczesne pojawienie się zębów. Odmieniec taki stanowił niebezpieczeństwo zarówno dla najbliższej rodziny, jak i całego otoczenia. Jego pojawienie się w społeczności kwestionowało bowiem obowiązujące normy i wymykało się wszelkim taksonomiom – oto dziecko demona znalazło się wśród ludzi, zaś niemowlę ludzkie wychowywane jest przez istoty z Tamtego Świata.
Jedynym sposobem na przywrócenie ładu był powrót do sytuacji sprzed zamiany dzieci. Należało zatem zmusić demoniczną matkę do odebrania własnego potomka i oddania dziecka ludzkiego jego matce. Za najbardziej skuteczny sposób uchodziło bicie podmieńca, aby płakało na tyle głośno, żeby wzbudzić litość u jego rzeczywistej matki. Ta, nie mogąc znieść niedoli swojego potomka, miała zabrać go i oddać ludzkie dziecko jego rodzinie, niejednokrotnie także wprzódy pobiwszy.
Źródła
- Biegeleisen Henryk; „Matka i dziecko w obrzędach, wierzeniach i zwyczajach ludu polskiego”; Towarzystwo Wydawnicze „Ateneum”, Lwów 1927.
- Dębiec Jacek; „Opętanie. Społeczne znaczenia i funkcje fenomenu w perspektywie transkulturowej – zarys problematyki”, „Lud” 2001, t. 85.
- Jaccard Roland; „Szaleństwo”; przeł. Stanisław Cichowicz, Wydawnictwo Siedmioróg, Wrocław 1993.
- Kamoniecki Andrzej; „Chronografia albo dziejopis żywiecki”; Pracownia Wydawnictw Źródłowych Instytutu Historyczno-Prawnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, Żywiec 1987.
- Kolberg Oskar; „Wielkie Księstwo Poznańskie”; cz. 7, Akademia Umiejętności, Kraków 1882.
- Kowalski Piotr; „Kultura magiczna. Omen, przesąd, znaczenie”; Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2007.
- Kowalski Piotr; „Opętanie i nawiedzenie w kulturze staropolskiej”; „Literatura Ludowa” 2009, z. 3.
- Libera Zbigniew; „Medycyna ludowa. Chłopski rozsądek czy gminna fantazja?”; Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1995.
- Moszyński Kazimierz; „Kultura ludowa Słowian”; cz. II, Usługi Wydawnicze Iwona Knechta, Warszawa 2010.
- Nowina-Sroczyńska Ewa; „Przezroczyste ramiona ojca. Studium etnologiczne o magicznych dzieciach”; Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 1997.
- Paluch Adam; „Etnologiczny atlas ciała ludzkiego i chorób”; Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrcław1995.
- Patzer Helena; „»Cudownik« z Popiszek. Bohater legendy lokalnej z okolic Podborza”; [w:] Perzanowski Andrzej (red.); „Centrum na peryferiach. Monografia społeczności lokalnej Ejszyszek i okolic na Wileńszczyźnie”; Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2005.
- Petrow Aleksander; „Lud ziemi dobrzyńskiej, jego charakter, mowa, zwyczaje, obrzędy, pieśni, przysłowia, zagadki i t. p.”, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1878, t.2.
- Piotrowski Robert; „Ekspresja negatywna, czyli opętanie w literaturze ludowej”, „Literatura Ludowa” 2004, z. 2.
- Ulanowska Stefania; „Niektóre materiały etnograficzne we wsi Łukówcu (mazowieckim) zebrane”; „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1884, t. 8.
- Wodziński Cezary; „Święty Idiota. Projekt antropologii apofatycznej”; Słowo/Obraz Terytoria, Gdańsk 2000.