Przybyszewski – „wszechzmysł” (fizjologia i estetyka)

Dążność do syntezy sztuk, wyobraźnia synkretyczna, transponowanie wrażeń i myślenie na zasadzie powszechnych powinowactw były charakterystyczną cechą epoki Młodej Polski, zwłaszcza symbolizmu (zob. Podraza-Kwiatkowska 1975: 247-249, 290-293). Bardzo znana była koncepcja powszechnych powinowactw, popularnością cieszyły się literackie transpozycje muzycznych form, czy poetyckie ekfrazy, synestezja wykorzystywana była jako jeden z ważniejszych tropów poetyckich, rzadko jednak formułowane były teorie nt. genezy „barwnego słyszenia”.

Przybyszewski jako jedyny stworzył teorię, która ową correspondances uzasadniała fizjologicznie i metafizycznie, oraz określała podstawy estetycznych praktyk. Jego koncepcja „punktu węzłowego wszystkich zmysłów”, w którym źródło mają łańcuchy synestezyjne, wyjaśnia przebieg procesu twórczego, istotę „nowej sztuki” (choć poprzez pryzmat własnej teorii sztuki „nagiej duszy”), oraz jej asocjacyjną formę.

Już w debiutanckim szkicu o Fryderyku Szopenie i Fryderyku Nietzschem (1892) analizując konstrukcję psychiczną Szopena Przybyszewski suponuje, że „w głębi jest łono wszechmacierzy, w którym wszystkie talenty w jednym zarodku łącznie drzemią, wzajemnie pozrastane i jakby nićmi powiązane” (Przybyszewski, 1997: 54), a w duszy Szopena „był punkt połączenia, rodzaj powiązania wszystkich zmysłów pomiędzy sobą tak, że wrażenia światła, dotykania, smaku, powonienia bez wszystkiego przetwarzały się w dźwięk.” (Przybyszewski, 1997: 52). Ten zalążek koncepcji „wszechzmysłu” rozbuduje w eseju Ola Hansson (1893), gdzie wystąpi z interesującą teorią dwu warstw psychiki: osobowości – warstwy psychiki będącej efektem ewolucji gatunku ludzkiego i stwarzanej przez niego kultury, oraz indywidualności – warstwy najbardziej pierwotnej w ludzkim mózgu, sterowanej przez instynkty i sferę nieświadomą:

Stanisław Przybyszewski : Ola Hansson: 80

Praczłowiek, którego mózg nie był jeszcze rozwinięty i zdolny do zatrzymania odebranych wrażeń, co będzie stanowiło główną funkcję świadomości, na wszystkie wrażenia reagował odruchowo i automatycznie. Na każde zmysłowe wrażenie odpowiadał natychmiast motorycznym odruchem; praczłowiek nie był niczym więcej niż czystą indywidualnością, czystym rdzeniem kręgowym, odruchem, instynktem.

Indywidualność czyni Przybyszewski najstarszym elementem ludzkiego mózgu, „praprzyczyną życia psychicznego”, „punktem węzłowym wszystkich zmysłów” i sytuuje w niej nieskończony łańcuch pratreści, zawierający „ślady” doświadczeń poprzednich pokoleń:

Stanisław Przybyszewski : Psychiczny naturalizm: 93

Dla mnie indywidualność jest trzonem, na którym w procesie dziedziczności zaszczepiane są ciągle nowe właściwości, jest nosicielką dziedziczenia. […] w niej mieści się punkt węzłowy, w którym wszelkie wrażenia spływają w siebie […]. Tam barwa staje się linią, zapach dźwiękiem: les parfumes, les couleurs et les sons répondent.

Ów „punkt”, czasem określany mianem „wszechzmysłu”, to „niepodzielny organ, w którym miliony zmysłów się przenikają […]. Dźwięk jest równocześnie barwą i wonią, i wszystkim tym, na co w mowie nie ma wyrażenia.” (Przybyszewski 1966: 157). W tej instynktownej przestrzeni istotną rolę odgrywają „ślady” doświadczeń praczłowieka, archetypy dziedziczone przez następne pokolenia. Ale tylko jednostka twórcza zdolna jest nawiązać komunikację pomiędzy warstwą świadoma i nieświadomą, uruchomić łańcuchy asocjacyjne, przetransponować je do świadomości i przetworzyć w dzieło sztuki.

Geniusz – to „nowy umysł”, jaki wytworzył się w procesie ewolucji, o wysubtelnionym systemie nerwowym, percypujący świat intensywniej niż inni ludzie obdarzony hipersensytywnością oraz darem transpozycji wrażeń i uczuć.

Takim genialnym twórcą był m.in. Szopen:

Stanisław Przybyszewski : Chopin i Nietzsche: 52

W duszy jego był punkt połączenia, rodzaj powiązania wszystkich zmysłów pomiędzy sobą tak, że wrażenia światła, dotykania, smaku, powonienia bez wszystkiego przetwarzały się w dźwięk.

W szkicu O nową sztukę Przybyszewski doprecyzuje to jeszcze wyraźniej:

Stanisław Przybyszewski : O nową sztukę: 151

Są ludzie, […] którzy w niezmiernym pogłębieniu widzą czarowne obrazy i raje nie z tego świata, słyszą melodie i dźwięki, o jakich ludzkie ucho nie śniło, roztopy barw, jakich zwykłe oko dostrzec nie może.
Ten człowiek to twórca.

A w eseju o Janie Kasprowiczu napisze:

Stanisław Przybyszewski : Z gleby kujawskiej (cyt za: M. Podraza-Kwiatkowska, Symbolizm i symbolika w poezji Młodej Polski): 167

Ten, który umie odtworzyć każde pojęcie w obrazie, który umie odtworzyć uczuciowe związki pomiędzy pojedynczymi pojęciami, który nie logicznie, ale wewnętrznie, uczuciowo łączy wszystkie pozrywane i przez mózg rozstrzępione rzeczy świata zewnętrznego, ten jest twórcą.

Przybyszewski, jak widać, koncepcję geniusza opiera na darze uaktywnienia wszechzmysłu, owego organu „nagiej duszy”, który odbiera, przetwarza i syntetyzuje doznania zmysłowe, a zarazem nawiązuje komunikację z warstwami pozaświadomymi i sferą transcendencji. Różnica między „nowym mózgiem” geniusza-synestety, a „starym” twórcą polega na tym, że:

Stanisław Przybyszewski : Ola Hansson: 82

W starym mózgu dźwięk łączył się li tylko z dźwiękiem, w nowym umyśle dźwięk wywołuje potopy barw, jeden dźwięk może wyczarować całe życie w nieskończonej perspektywie, barwa przetworzyć się w koncert, a wrażenia wzrokowe wywołać straszne orgie w głębi duszy.

Proces twórczy zaczyna się w tej najbardziej pierwotnej przestrzeni ludzkiego mózgu i polega na zaktywizowaniu „fizjologicznego śladu” jakiegoś przeżycia, spoczywającego w mrokach nieświadomości. Może to być uczuciowy ton, który pozostał po dawno zapomnianym lub w ogóle nie uświadomionym wrażeniu, czy ukryte w głębiach umysłu treści (platońskiej) anamnezy. Ów ślad ożywia inne, w najgłębszych warstwach nieświadomości zalegające i spokrewnione z nim wrażenia, i poza kontrolą rozumu tworzy się łańcuch uczuciowych asocjacji, które przekładają się na „absolutne korelaty”: dźwięk, słowo, kształt lub barwę. I ten spontaniczny przebieg psychiczny nazywa „syntetycznym procesem twórczym” (Przybyszewski 1997: 94).

Przybyszewski próbuje opisać ten proces, np. w eseju o malarstwie Muncha owo pierwsze wrażenie, uruchamiające proces twórczy, dostrzega np. w obrazie-wspomnieniu wiru tańczących ciał na sali balowej, w błysku białej plamy kobiecej sukni na tle wieczornego pejzażu norweskiego fiordu, czy w drgającym światłem kształcie łodzi zanurzonej w żarze południa. Fizjologiczny „ślad” uczucia/wrażenia uruchamia łańcuch uczuciowych skojarzeń, czasem bardzo silnych, których „erupcją” jest tworzony półświadomie barwny „artefakt:

Stanisław Przybyszewski : Psychiczny naturalizm: 98

Jego obrazy [Muncha – G.Matuszek] są absolutnymi korelatami nagiego odczucia. Każda wibracja w najwyższej ekstazie bólu obnażonych nerwów przekształca się w odpowiadające jej barwne wrażenie, każde cierpienie staje się czerwona jak krew plamą, każdy przeraźliwy jęk bólu rozrywa się w pasy niebieskich, zielonych i żółtych plam.

Przybyszewski trafnie zauważa, że barwa u Muncha staje się medium komunikowania wewnętrznych przeżyć, „absolutnym korelatem” uczuciowych impulsów, i jako jeden z pierwszych zwraca uwagę na ekspresywną, metaforyczną funkcję koloru. Munch jest dla Przybyszewskiego malarzem eksplozji uczuciowych impulsów, „psychicznego wybuchu”, erupcji nieświadomego. Obrazy Muncha nazwie „malowanymi preparatami duszy” (Przybyszewski 1997: 95) w chwilach, kiedy milkną wszelkie rozumowe uzasadnienia, a do głosu dochodzą podświadome uczucia, przeżycia, obrazy, uruchamiane przez „punkt połączenia wszystkich zmysłów”. Jego obrazy są produktami mózgu powstającymi w najbardziej labilnym stanie świadomości, kiedy świadome i nieświadome komunikuje się ze sobą.

Teoria „wszechzmysłu” została wypracowana w oparciu o zmysł słuchu i wzroku – na tworzywie muzycznym i malarskim – ale Przybyszewski przenosi ją także w przestrzeń poezji, przypisując symbolizmowi tendencje synestezyjne:

Stanisław Przybyszewski : Ola Hansson: 83

Symbolizm to falowanie uczucia, co w barwy się ubiera, w dźwięki otula, wytwarza smakowe halucynacje, przenika w sferę seksualną człowieka […], objawia się nerwową febrą, trzęsieniem ziemi i drżeniem całego istnienia.

Interesujące, że na początku próbuje definiować symbolizm „zmysłowo”, stosując określenia fizjologiczne: „Symbolizm to fragment natury przetworzony w drgania nerwów” (Przybyszewski 1997: 83). Dopiero w późniejszych tekstach o sztuce (np. w Confiteor) fizjologia i transcendencja złączą się ze sobą.

Przybyszewski teorię wszechzmysłu stosuje do wszystkich dziedzin sztuki. Pisząc o muzyce Szopena zauważa, że:

Stanisław Przybyszewski : Chopin i Nietzsche: 55

W odbiorze muzyki czuje się zupełnie wyraźnie, jak dźwięk jeden po drugim wywleka całe łańcuchy nieuchwytnych nastrojów z głębi, jak się potem te dźwięki zagęszczają wokół jednego punktu i nagle wynurzy się jakieś przeżycie.

Munch maluje to, co widzi nagą indywidualność, nieświadome procesy zachodzące w przestrzeni wszechzmysłu są również źródłem poezji. O wierszach Momberta Przybyszewski napisze, że „Słowo działa jak dźwięk i barwa równocześnie i wszystko spływa w jedno w owym tajemnym punkcie węzłowym duszy, w którym wszystkie zmysły się przenikają” (Przybyszewski 1997: 125). Zasadę powszechnych powinowactw uczyni podstawową cechą nowej sztuki:

Stanisław Przybyszewski : O nową sztukę: 153

Tymczasem dźwięk może i rzeczywiście wywołuje potopy barw, woń jakiegoś kwiatu wywołuje zupełnie przeciwne konglomeraty wrażeń, a zaledwie dostrzegalny przebłysk jakiejś barwy może w nieświadomości wywołać całe życie w nieskończonej perspektywie.
A więc zasadniczą cechą „nowej” poezji, nowych prądów jest odtworzenie wrażeń według ich uczuciowego powinowactwa, bo dwa różne wrażenia mogą mieć ten sam uczuciowy rdzeń.

Doświadczenie obcowania ze światem za pomocą wszechzmysłu często pojawia się także w utworach Przybyszewskiego. Warto przytoczyć choćby jeden przykład, by zwrócić uwagę, jakie obrazy / wizje budowane są na bazie tego rodzaju totalnego przeżycia:

Stanisław Przybyszewski : Requiem aeternam: 52

Otóż nadchodzi przepotężna chwila, w której odczuwam wrażenia, jak gdybym był rozpostarty nad całą ziemią […], w którym wszystkie zmysły się przenikają, a wszechświat się do duszy zlewa nie przez zmysły rozczłonkowany, ale w całej swej nierozerwalnej jedności.

Synestezyjna potencja wszechzmysłu dostarcza doświadczenia totalnego, jednostka na moment (epifanijną chwilę?) zrasta się z całym wszechświatem. Interesujące, że do określenia relacji Ja – kosmosPrzybyszewski wybiera fizjologiczną metaforykę: „krew wszechświata pieniącą się strugą leje się w żyły moje” (Przybyszewski 2003: 53).

Wizje asocjacyjne pojawiają się często w twórczości Przybyszewskiego i dotyczą różnych przestrzeni uczuciowych. W opisach miłosnych uniesień, a zwłaszcza kształtów ukochanej, a także deskrypcjach rodzinnej ziemi są łagodne i harmonijne:

Stanisław Przybyszewski : Z cyklu Wigilii: 179

A żeś była kształtem mojej pieśni, a żeś była linią mej tęsknoty i mych pragnień, a żeś była barwą i tonem, i wonią mej duszy, musiałem cię kochać.

Stanisław Przybyszewski : Androgyne: 385

W głębi jego duszy splotły się nierozerwalne widzenia ziemi jego, korowody tonów i pieśni, zapachy kwiatów, ciemna burza i odbicie bladych gwiazd w rozkipieniu fal morskich.

Najczęściej jednak są dynamiczne, eksplozywne, oparte na zabiegach animizacyjnych:

Stanisław Przybyszewski : Androgyne: 451

[…] wgryzały się w błękit krwawe języki potężnych orchidei; łagodnym smutkiem rozścielały się liście nenufarów; a wszystko to szalało w rozpasanym orkanie barw: zieleń, fiolety, purpura pasowały się z sobą w zaciekłych zapasach. Przez krzyki czerwieni palącego się żelaza wiły się fioletowe paski […] a na jeziorach ciemnej purpury kołysało się senne kwiecie białych lilij. […] a niebo całe krwawiło się ciemną purpurą stęchłej krwi.

Kolory „krzyczą”, „pasują się ze sobą”, „wgryzają się” w siebie, „krwawią”. Są znakami uczuciowych eksplozji, ekspresją treści niewyrażalnych przez materię słowa – „absolutnymi korelatami uczuć”, jak to Przybyszewski formułował w eseju Psychiczny naturalizm.

Interesujący i oryginalny bywa zwłaszcza sposób przekładalności zmysłowych doznań w przedstawianiu odbioru muzyki:

Stanisław Przybyszewski : Requiem aeternam: 69, 70

Nie słyszałem muzyki, czułem ją dokładnie, jak olbrzymie, nieskończone spektrum, z krzyczącymi pstrymi liniami.

Widziałem muzykę w palących się pożarną łuną, żgających, wielkich płomieniach barw.

Wrażenia dźwiękowe przekładają się na silne doznania kolorystyczne, szkicowane w poetyce (pre)ekspresjonistycznej, takie jak krzyczące pstre linie, czy płomienie barw. Także tego typu transpozycje wrażeń bywają doświadczeniem totalnym:

Stanisław Przybyszewski : Wniebowstąpienie: 153

Nagle zdawało mu się, że cała ziemia stała się przepotężnym organem. Tony były ciężkie, wyrastały z ziemi jak olbrzymie słupy i otoczyły go lasem straszliwych filarów.

Siła i ton dźwięku są tak mocno odbierane, że przekształcają całą ziemię w instrument muzyczny i uruchamiają osaczające wizje architektoniczno-roślinne. Takie mocne transpozycje momentalnego doświadczenia w sferę ikoniczną często przekształcają się w uczuciowe zapisy esencji życia. Artysta-malarz z powieści Krzyk chce stworzyć obraz, który będzie syntezą wszystkich ludzkich doświadczeń, eksplozywnym ich zapisem. Barwy obrazu mają „mówić” i „krzyczeć” (Przybyszewski 1917: 92).

Gasztowt próbuje dokonać ekstremalnej syntezy: „pragnął jednym wszechzmysłem objąć ulicę!” (Przybyszewski 1917: 164). Próba stworzenia mega dzieła, opartego o totalną transpozycję wrażeń i obdarzonego darem „ostatecznej syntezy” nie udaje się i koncept sztuki-ekspresji wszechzmysłu poddany zostaje w tej powieści przewrotnej falsyfikacji.

Teoria „sztuki wykrzyku duszy” Przybyszewskiego, w której ogromną rolę odgrywał „punkt węzłowy wszystkich zmysłów”, była w kontekście literatury przełomu XIX/XX wieku ekstremalnym wariantem syntezy sztuk, bowiem jej źródła autor upatrywał w fizjologicznej strukturze ludzkiego mózgu (warstwa „indywidualności”), przeświadczeniu o istnieniu komunikacji między sferą świadomą i nieświadomą, oraz między głębinowym Ja geniusza („nagą duszą”) a kosmicznym uniwersum semanticum (Absolutem). Tym pierwszym spostrzeżeniem wyprzedzał współczesne teorie Simona Baron-Cohena, który tłumaczy zdolność synestezji istnieniem dodatkowych połączeń synaptycznych w mózgu, które łączą obszary normalnie ze sobą nie połączone. Drugi element zbliżał go do symbolistycznego myślenia epoki.

Artykuły powiązane