Sensualne pejzaże Ukrainy – wzrok

Ważną rolę w budowaniu sensualnych pejzaży Ukrainy odgrywa zmysł wzroku. Sposoby organizowania całości doświadczeń wzrokowych tego miejsca zależą od medium narracyjnego i zastosowanych rozwiązań narracyjnych Decyduje tu wybór narratora neutralnego – trzeciosobowego, relacja narrator-bohater kształtowana w ramach fokalizacji zmysłowej czy techniki punktu widzenia. Katalog charakterystycznych dla tej przestrzeni ujęć – schematów przedstawieniowych (stanowiących często pars pro toto całej Ukrainy) obejmuje między innymi: widok stepu (wraz z charakterystycznym dla niego zapachem i szumem „morza traw”), utrwalonego w kulturze polskiej za sprawą literatury romantycznej. Do tego wyobrażenia nawiązuje często Włodzimierz Odojewski: na przykład w opowiadaniu Jedźmy, wracajmy…, ale także na pierwszych stronach Zasypie wszystko, zawieje….

Często pojawiają się opisy rozległego podolskiego lub wołyńskiego krajobrazu, najbardziej znanych miast i rozpoznawalnych budynków (Lwów, Krzemieniec, Drohobycz, Sambor i inne), a także ukraińskich rzek (takich, jak: Ikwa, Dniestr, Seret, Czeremosz), wsi (z cerkwią) wraz z elementami typowymi dla kultury materialnej jej ukraińskich mieszkańców (chaty, zagrody, stroje mężczyzn i kobiet, narzędzia rolnicze).

Widok Dniestru

Pejzaż Podola, w głębi ruiny Czerwonogrodu

Typowy ukraiński pejzaż został zarysowany w Godach jesiennych Jarosława Iwaszkiewicza:

Jarosław Iwaszkiewicz : Gody jesienne: 109

[…] droga otoczona starymi wierzbami, zakurzona, krzywa a wyboista zapachniała dawnymi laty. Nie zmieniło się tu nic; za parkiem folwark otoczony plecionym ogrodzeniem, rowem i wierzbami, na folwarcznych ogrodach krągłe słoneczniki i niskie, ogórkowe zarośla; za folwarkiem owa droga, a po przeciwnej stronie ogród cerkiewny, pełen wiśniowych drzew i jabłoni nachylonych i spokojnych. Cerkiewka mała, drewniana, biała, z dachem słomianym, czarnym, w zielone plamy mchu, błyszczała złotem jedynego krzyża, ponad pogaństwo archaiczne swojej struktury.

Iwaszkiewicz często opisuje ukraińskie wsie położone nad stawami, młyny, dwory ukryte w rozległych ogrodach. Wręcz etnograficzne opisy odnaleźć można w huculskiej epopei Stanisława Vincenza Na wysokiej połoninie. Pisarz przedstawia budowę i wygląd grażdy huculskiej, ale także kresowej stanicy – dworu w Krzyworówni, przede wszystkim wrażliwy jest na pejzaż Karpat Wschodnich, w którym odczytuje „prawdę starowieku”.

Okolice Krzyworówni

Zagroda huculska

Doznania związane z rozpoznawaniem barw są bardziej zróżnicowane w utworach idyllicznych, niż w tych, w których dominująca jest apokaliptyczna wizja Ukrainy. Całą gamę kolorów przywołuje Vincenz, opisując łąki na połoninach:

Stanisław Vincenz : Na wysokiej połoninie: 57

Jaskry przeglądają się w lusterkach sadzawek, odbijają w nich jasną żółtość. Różowe łąki – z przemożnym wojskiem kwiatowym firletek. Z daleka, z pól podolskich kroczą przez cały kraj aż ku górom, aż ku dolnej granicy lasów. Białe łąki – utkane tysiącami a tysiącami białych złocieni. Łąki fioletowe – jak kwietniki egzotyczne.

W opisie Krzemieńca w jednym z utworów Zygmunta Haupta dostrzec można odwołania do utworów Słowackiego: wyeksponowana została „srebrna Ikwa” i ciemnozielone stoki Góry Bony, a także „ugrowe w słońcu i ultramarynowe w cieniu” fasady domków.

Krzemieniec, dom J. Słowackiego

Pełen odwołań do znanych z tradycji „widoków” jest opis rodzinnych stron w Mieszaninach obyczajowych Andrzeja Kuśniewicza:

Andrzej Kuśniewicz : Mieszaniny obyczajowe: 61

[…] Dzikie Pola pełne burzanów. I niesione wiatrem, byle powiewem, koziołkujące po stepie jak kosmate kule perykotypola. Gdzie kurhany i zawadiacka tradycja, zbójecka fantazja. […] W stepie tylko szereg nieruchomych, wysokich żurawi nad poidłami dla wędrujących po Ukrainie, „poetyckiej ziemi, ojczyźnie bałagulskiej”.

Natomiast apokaliptyczne obrazy tych stron znacznie częściej bazują na narratorskim i odbiorczym odczuciu zdziwienia: budowane są poprzez kontrast z utrwalonymi przedstawieniami (poczucie obcości, niepoznawania znanych miejsc). W wizjach infernalnych kolorystyka jest zazwyczaj ograniczona do podstawowych, symbolicznych barw (czerni i czerwieni, a także bieli), eksponujących motyw śmierci. Literackie reprezentacje doświadczeń wzrokowych, związanych z rozpoznawaniem kolorów, często podyktowane są symboliką poszczególnych barw. W odmianie apokaliptycznej zazwyczaj pojawia się kolor czarny (Czarny potok) w kontraście z bielą lub czerwienią, który potęguje odczucie grozy, przerażenia:

Leopold Buczkowski : Czarny potok: 99

To było po północy. Cała wieś objęta była czerwonym, trzęsącym się światłem. Po śniegu biegały czarne cienie, dusił gorzki zapach. Było strasznie.

Włodzimierz Odojewski : Zabezpieczanie śladów: 11

I tak mi zostały w pamięci te strony: jar Seretu w lodzie, w zwałach kry, z żyłą czarnego nurtu prującego po środku […]. A nad pustką zaśnieżonych pól stada wron i gawronów, zgłodniałych, podrywających się ciężko, kracząc chrapliwie, że ludzie żegnali się pełni złych przeczuć […].

W Zasypie wszystko, zawieje… bohaterowie czują się zagubieni w „ponadczasowej czarności podobnej do snu”, często błądzą w ciemnościach, które nie są tylko wynikiem naturalnego cyklu dni i nocy, lecz doznaniem wywołanym przez „nieustające poczucie niepokoju, niepewności, tymczasowości”. W prozie Odojewskiego kolorem „tej ziemi” jest także czerwony (łuny, pogorzeliska) i żółty. W opowiadaniu Upał ukazany został spalony krajobraz: żółte, nagie wertepy – „zupełnie martwe, właśnie martwe, jak gdyby ów biblijny koniec świata pozostał już daleko poza nimi”. Wypaleni, niezdolni do działania są także ludzie, upał odbiera siły fizyczne i psychiczne. Jednak w cyklu podolskim Ukraina jest przede wszystkim przykryta barwami kojarzącymi się ze śmiercią – białym całunem śniegu lub błękitnymi smugami dymów i mgieł:

Włodzimierz Odojewski : Zasypie wszystko, zawieje…: 109

Lasy otaczające horyzont za miasteczkiem tworzyły długie zastygłe pręgi, coraz bardziej błękitne w oddaleniu. Wszędzie leżał głęboki śnieg. Oddalał ludzkie siedliska, oddalał od siebie ludzi. Cały świat robił wrażenie bardzo dalekie i prawie nierealne.

W prozie Leopolda Buczkowskiego obok symboliki barw ważna okazuje się semantyka spojrzenia i związane z nią paradoksy: widzenie jest probierzem prawdy, ale także bywa kłamliwe i fałszywe, bycie widzialnym jest równoznaczne z życiem, ale także ze śmiertelnym niebezpieczeństwem, stąd nieustanne ucieczki w ciemnościach, poszukiwanie kryjówek, sieć wzajemnych spojrzeń – śledzeń.

Kolory Ukrainy bywają znakiem subiektywnych doznań i odczuć, stąd ich różnorodność i często odmienne znaczenia w poszczególnych utworach. Tytuł pierwszego tomu opowiadań Schulza narzuca ciepłą kolorystykę, w której widzieć można nie tylko sklepy zwane cynamonowymi „dla ciemnych boazerii tej barwy, którymi są wyłożone”, ale także całe miasto. Jednak w prozie tego autora raczej dominują jaskrawe barwy namiętności: rynek w Drohobyczu jest „żółty od żaru” (żółty to jedno ze „słów-kluczy” w tej prozie) lub nasyca się czerwienią od „ognia popołudnia”. Szersze spojrzenie na miasto pozwala dostrzec rolę, jaką w tej panoramie odgrywa biel, tak charakterystyczna dla zabudowań w tej okolicy:

Bruno Schulz : Genialna epoka: 139

Przejrzysty cień leżał nad miastem. Milczenie tej trzeciej godziny po południu wydobywało z domów czystą biel kredy i rozkładało ją bezgłośnie, jak talię kart, dookoła placu. Obdzieliwszy go jedną turą, napoczynało już nową, czerpiąc rezerwy bieli z wielkiej, barokowej fasady Św. Trójcy […].

Kolor biały w prozie Schulza wiąże się także z miejscami tajemniczymi, nieznanymi, oznaczanymi w ten sposób na dawnych mapach (białe plamy) – taka jest ulica Krokodyla, „świecąca pustą bielą”.

Drohobycz, ul. Krokodyli

Żywe kolory wiążą się z powrotami do „genialnej epoki”, ze spojrzeniem dziecka, w świadomości dorosłego Drohobycz staje się coraz bardziej mroczny, ciemny, szary:

Bruno Schulz : Sanatorium pod klepsydrą: 244

[…] dni poważnieją coraz bardziej w barwie, mroczą się i ciemnieją. Jest tak, jakby patrzyło się na świat przez całkiem czarne okulary. Cały krajobraz jest jakby dnem ogromnego akwarium – z bladego atramentu. Drzewa, ludzie i domy zlewają się w czarne sylwetki, falujące jak rośliny podwodne na tle tej atramentowej toni.

W twórczości Iwaszkiewicza ważną rolę odgrywa błękit, który nadaje barwę całej ziemi ukraińskiej, wiąże się, podobnie jak w poezji Słowackiego, z metafizyką, ale także z oddaleniem. Dla bohaterów W drodze do Koryntu ich rodzinne strony Suchodołu są zielono-żółte (zielona dzielnica wapiennych i gipsowych cmentarzy żebraczych i dzielnice żółte – strony kwarantanny), barwy wywołują poczucie swojskości, ciepła miejsca dobrze znanego. Podobna kolorystyka pojawia się także w powieści Krótkie dni Włodzimierza Paźniewskiego – różne odcienie określają nastrój postaci, obrazują emocjonalny związek z okolicą, sprzyjają kontemplacji pejzażu: „Biel – powiadał – bywa streszczeniem równiny, zieleń, górzystych, lekko sfalowanych płaszczyzn, a kolor żółty gwałtownych rozpadlisk […]”. W tym utworze pojawia się określenie „niebieskawa wołyńska przestrzeń”, okolice Krzemieńca wyznacza zieleń Góry Królowej Bony, Góry Krzyżowej i Wołowicy, na tak zarysowanym tle odcinają się „białe kościoły w stylu baroku jezuickiego”.

Wyjątkowa pod względem literackich reprezentacji doświadczeń wzrokowych jest proza Zygmunta Haupta. Wrażliwość na obrazy, umiejętność obserwacji wynika z faktu, że pisarz był równocześnie malarzem. Autor Szpicy nie tylko oddaje wrażenia związane z kolorami Ukrainy, ale także w szczegółowy sposób przedstawia ukształtowanie okolicy (wąwozy, jary, wzniesienia, pofałdowanie terenu) – uwidacznia się to zwłaszcza w opisach miasta Słowackiego w utworach: Dziwne było bardzo, bo…; Krzemieniec, ale także w swego rodzaju przewodniku po Żółkwi, jakim jest opowiadanie Lutnia.

Żółkiew, synagoga

Żółkiew

W tym opowiadaniu szczególną rolę pełni zestrój parametrów wzrokowo-dotykowych: „kształt brył i harmonii” architektury, jaki tworzy miasto hetmana Żółkiewskiego, a także szeroko zarysowana została panorama okolicy: „Leży u stóp Roztocza – wzgórz, garbów zielonych od dębów, buków, grabiny, modrzewi”. Skłonność do spojrzenia z góry, pozwalającego ogarnąć wzrokiem większy fragment przestrzeni uwidacznia się także w innych utworach tego autora:

Zygmunt Haupt : PIM [II]: 118

Platforemka na wysokości dwudziestu metrów wśród gałęzi olch, na którą trzeba było wdrapać się po próchniejących szczeblach. Z tej wysokości można było ogarnąć okiem szerszy horyzont. Czuby i szczyty sosen stały nieruchomo zastygłymi falami lasu i niosły się het! Jak Wierzbica, Poddębce, Ulwówek, Krystynopol, puszcza i lasem wzdłuż Raty przesypane wydmami piasków, przetykane bagnem i wodą, przekraczały Bug i szły, szły na wschód, jak okiem sięgnąć, jak wyobraźnią sięgnąć, sosny, sosny, czasem dęby i znów sosny, i leśna trawa, i dalej na wschód, i poprzez Bug, i sto chodów Stochodu, i Słucz, i Horyń, i dalej na wschód, gdzie wstaje czerwone słońce w fioletowych, mokrych chmurach jesiennych świtów.

Widok Krzemieńca

Dzięki takiemu zapisowi wrażeń wzrokowych w opowiadaniach tego pisarza powstaje dokładna mapa plastyczna, widziana przestrzeń nie jest płaska, lecz wielowymiarowa. Wzmaga to procesy imaginacyjne u czytelnika, nie tylko uszczegółowiając świat przedstawiony, ale i stymulując wielosensoryczne obrazowanie mentalne.

Źródła

  • Bolecki Włodzimierz; „Poetycki model prozy w dwudziestoleciu międzywojennym. Witkacy, Gombrowicz, Schulz i inni. Studium z poetyki historycznej”; Universitas, Kraków 1996.
  • Buczkowski Leopold; „Czarny potok” (1954); cyt. za: „Czarny potok”, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszwa 1986.
  • Haupt Zygmunt; „Pierścień z papieru” (1963), „Szpica” (1989), utwory rozproszone (1937–1950); cyt. za: „Baskijski diabeł. Opowiadania i reportaże”, zebrał, oprac. i posłowiem opatrzył Aleksander Madyda, Czytelnik, Warszawa 2008.
  • Iwaszkiewicz Jarosław; „Gody jesienne”; [w]: tegoż, „Legendy i Demeter” (1921), cyt. za: „Dzieła. Proza poetycka”, Czytelnik, Warszawa 1958.
  • Kuśniewicz Andrzej; „W drodze do Koryntu” (1964); cyt. za: „W drodze do Koryntu”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1977.
  • Kuśniewicz Andrzej; „Mieszaniny obyczajowe”; Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1985.
  • Nycz Ryszard; „Sylwy współczesne”; Universitas, Kraków 1996.
  • Odojewski Włodzimierz; „Zabezpieczanie śladów”; Instytut Literacki, Paryż 1984.
  • Odojewski Włodzimierz; „Zmierzch świata” (1964); cyt. za: „Zmierzch świata”, Czytelnik, Warszawa 1995.
  • Odojewski Włodzimierz; „Jedźmy, wracajmy” (1993); cyt. za: „Jedźmy, wracajmy i inne opowiadania”, Twój Styl, Warszawa 2000.
  • Odojewski Włodzimierz; „Zasypie wszystko, zawieje…” (1973); cyt. za: „Zasypie wszystko, zawieje…”, Twój Styl. Warszawa 2001.
  • Paźniewski Włodzimierz; „Krótkie dni”; Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1983.
  • Rembowska-Płuciennik Magdalena; „W cudzej skórze. Fokalizacja zmysłowa a literackie reprezentacje doświadczeń sensualnych”; [w:] „Literackie reprezentacje doświadczenia”, pod red. Włodzimierza Boleckiego, Ewy Nawrockiej, Wydawnictwo Instytutu Badań Literackich PAN, Warszawa 2007.
  • Schulz Bruno; „Sklepy cynamonowe” (1933); „Sanatorium pod Klepsydrą” (1936), cyt. za: „Sklepy cynamonowe, Sanatorium pod Klepsydrą”, Wydawnictwo Literackie, Kraków–Wrocław 1985.
  • Tomaszewski Marek; „Nad Seretem, czyli w Europie. O prozie Zygmunta Haupta”; „Teksty Drugie” 1991, nr 1/2.
  • Wójcik Tomasz; „Pociecha mieszka w pięknie. Studia o twórczości Jarosława Iwaszkiewicza”; Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 1998.
  • Vincenz Stanisław; „Na wysokiej połoninie”. Pasmo I „Prawda starowieku. Obrazy, dumy i gawędy z wierchowiny huculskiej” (1936); cyt. za: „Na wysokiej połoninie”. Pasmo I „Prawda starowieku. Obrazy, dumy i gawędy z wierchowiny huculskiej”, Pogranicze, Sejny 2002.
  • Vincenz Stanisław; „Na wysokiej połoninie. Pasmo III: Barwinkowy wianek” (1979); cyt. za: Vincenz Stanisław, „Na wysokiej połoninie. Pasmo III: Barwinkowy wianek. Epilog”, posłowie Andrzej Vincenz, Pogranicze, Sejny 2005.

Artykuły powiązane