Peiper – węch

Szczególnie intensywnie zaznacza się w poezji Tadeusza Peipera zmysł słuch. intymny, określany nieraz jako „niemy zmysł” , jest uważany za najbardziej bezpośredni, emocjonalny i zarazem najmniej zintelektualizowany:

Węch wymaga większej bliskości między ludźmi niż szeptu i kobiecością i dlatego również w tej liryce wywołuje zmniejszenie dystansu, wyzwalając zmysły stosunek do świata. Gdy w lirykach Peipera pojawia się woń, naprowadza jednocześnie na to, co najbardziej cielesne, fizjologiczne, seksualne. W sytuacji erotycznej obok cielesne właśnie zapach staje się dominującym i pożądanym bodźcem, a pomniejszeniu ulega jednocześnie waga słowa. W Nagiej podmiot powie: „Od słów twych wyżej cenię szept twój, szept twojego ciała, / woń twojego ciała, woń rzeźni róż” (Peiper 1979: 49); również w Zaproszeniu sytuacja zbliżenia od pierwszych wersów zostaje zdefiniowana poprzez napięcie między związanym z nocą zmysłem węchu a przynależną mężczyźnie-poecie mową:

Tadeusz Peiper : Zaproszenie: 73

Na woniach, które z Pani spływają, pływak rozgrzany,
zapraszam Panią na moje słowa.
Pani tak mówi wonią, jak ja mówię słowami. […]
Na woniach które z ciebie spływają pływak rozgrza –

Organicznie zmysł węchu związany jest z tchem, gdyż wdychając zapachy, jednocześnie oddychamy – wciągając w nozdrza powietrze, bierzemy w posiadanie cały świat. Stąd pochodząca z liryku Książka „pierwsza linia tchu i szeptu” (Peiper 1979: 78), która wysuwa na plan pierwszy najintymniejsze i fizjologiczne obrzydzenie, ale też gwarantuje bezpośredni kontakt ze światem, mieście w nim uczestnictwo, zachłyśnięcie się nim. Ponieważ zaś światło słoneczne może osłabiać zapachy, woń, podobnie jak bodźce słuchowe, najsilniej odczuwana jest synestezyjne, w ciemności, i w takich też sytuacjach zyskuje natężenie w lirykach Peipera, stając się tym samym niezawodnym sygnałem intymności, jak w Nocy zgładzonej czy Zaproszeniu: „więzienie. Zamknąć w nim woń tej nocy” (Peiper 1979: 51), dzień „bierze ciemność w nozdrza / i wydecha słodki jad ponad łóżkiem i sofą” (Peiper 1979: 73).

Zapach okazuje się więc przede wszystkim kluczem do intymności i cielesności. Powonienie pozostaje zawsze ściśle związane z podmiotem, wskazując na jego bliskość, i dlatego również u Peipera woń nigdy nie jest anonimowa, należy zawsze do kogoś lub czegoś – do kobiety, mięsa, skóry, rzeźni lub róż. To szczególne uwrażliwienie na zapachy staje się formą manifestacji materialności poezji, jej marzenia o rzeczywistości nieoddalonej słowem – podmiot autotematycznie odczytywanej Nagiej ponad mowę stawia wszak „szept ciała” i „woń ciała” (Peiper 1979: 49). Zwłaszcza w sytuacji intymnej bliskości węch zwielokrotnia swe znaczenie, czego świadectwem mogą być erotyki Peipera. Ponieważ zapach może pobudzać seksualnie, akt fizycznej miłości zostaje w nich związany z wonią, zaś kobiecość – niemalże z nią utożsamiona: „woń kobiety” pojawia się w różnych metaforycznych konfiguracjach: „w barce z paryskich woni” (Peiper 1979: 47), „woń twojego ciała, woń rzeźni i róż” (Peiper 1979: 49), „noc o woni kobiety” (Peiper 1979: 51), „miód ich trójkątnych woni” (Peiper 1979: 64), „Pani tak mówi wonią” (Peiper 1979: 73); „czuję jeszcze ową basztę / woni” (Peiper 1979: 74), „taśmy woni wynurzające się spod lotnych sukien” (Peiper 1979: 67), „Kobiety. Chochoły z woni” (Peiper 1979: 85). Zapach stanowi więc w wierszach Peipera sygnał silnych emocji i wzruszeń, jest aktywnym bodźcem, pojawiającym się przed lub zamiast słów, działającym instynktownie. Może podniecać, wzbudzać pożądanie, ale i odstręczać, budzić smakiem – taka jest właśnie „woń rzeźni i róż”.

Równie ważną rolę odgrywa zmysł węchu w miejskich wierszach Peipera. Człowiek nowoczesny, mieszkający w wielkim mieście jest szczególnie wyczulony na doznania węchowe. O ile pod wpływem przemian w kulturze społecznej ostrość innych zmysłów słabnie, o tyle nasila się wrażenie przyjemności lub przykrości płynące z wrażeń węchowych (Simmel 2006: 201). „Ja” przedstawione w wierszach Peipera jest szczególnie wrażliwe właśnie na zapach potu, który nie wywołuje tu jednak negatywnych reakcji: podobnie jak u Walta Whitmana, u którego pot bywa uwznioślany niczym modlitwa, u Peipera pojawia się „woń pocących się ciał” zrównanych dosłownie („ = ”) z „wonią kadzielnic” (Peiper 1979: 44). Ulice miast wypełnia „gorąca woń trudu i śmiechu człowieka” (Peiper 1979: 36), „wkoło wonieją robotne tłuszcze ziemi” (Peiper 1979: 45), widać „spoconą twarz ludzi” (Peiper 1979: 46). „Spocony śpiewak” w Rozstaniu z żukiem staje się nowoczesnym bardem Paryża, którego „każdy kąt […] dymił ulotkami upału” (Peiper 1979: 72). Ciekawym pod tym względem wierszem są Bezokoliczniki, przynoszące obraz rozpędzonego miasta, którego mieszkańcy:

Tadeusz Peiper : Bezokoliczniki: 40

Na falach potu suną, = nieme krzyki,

spieszą się, pędzą, mkną,

= bezokoliczniki,

bez ja, bez ty, bez on,

zegarkiem i oddechem mierzą ulicę,

zwiesili języki, = pieniące się mydło,

nie widzą nic, paznokciem zatkali źrenice,

milczą nożem, rozmawiają igłą […]

Tłum przypomina tu odindywidualizowaną masę, niemą, głuchą i regulowaną zegarkami, ale to jednocześnie tłum, który można dosłownie poczuć, jakby o jego człowieczeństwie decydował właśnie zapach potu.

Doznania węchowe nie poddają się łatwo abstrakcyjnym opisom i trudniej je przedstawić niż inne wrażenia zmysłowe. Stąd biorą się synestezyjne próby określenia zapachów, kojarzonych przede wszystkim ze smakiem, ale też słuchem: „najwonniejszym miodem” (Peiper 1979: 66), „miód ich trójkątnych woni” (Peiper 1979: 64), „słodki jad” (Peiper 1979: 73), „gwar w kadzielnicy” (Peiper 1979: 47). Woń wiąże się w tekstach Peipera również ze zmysłem termicznym, potęgując równocześnie odczucie gorąca – w wierszach Peipera panuje upał, świat płonie lub pali się: „wonna ciepła kreda” (Peiper 1979: 71), pot „paruje ze spoconej skóry” chmur (Peiper 1979: 35), pojawiają się „parujące skóry” (Peiper 1979: 66), „gorąca woń trudu i śmiechu człowieka” (Peiper 1979: 36), „gdy płoną, swąd” (Peiper 1979: 60), „dymiło smutne błoto” (Peiper 1979: 65).

Źródła

Źródła

  • Peiper Tadeusz, „A” (1924), cyt. za: Peiper Tadeusz, „Poematy i utwory teatralne”, oprac. Stanisław Jaworski, Andrzej K. Waśkiewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1979, cytaty na s.: 35-36, 40, 44-47, 49, 51, 60.
  • Peiper Tadeusz, „Raz” (1929), cyt. za: „Poematy i utwory teatralne”, oprac. Stanisław Jaworski, Andrzej K. Waśkiewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1979, cytat na s.: 85.
  • Peiper Tadeusz, „Żywe linie” (1924), cyt. za: Peiper Tadeusz, „Poematy i utwory teatralne”, oprac. Stanisław Jaworski, Andrzej K. Waśkiewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1979, cytaty na s.: 64-67, 71-74, 78.

Opracowania

  • Ackerman Diane, „Historia naturalna zmysłów”, przeł. Krystyna Chmielowa, Wydawnictwo „Książka i Wiedza”, Warszawa 1994.
  • Grądziel-Wójcik Joanna, „››Drugie oko‹‹ Tadeusza Peipera. Projekt poezji nowoczesnej”, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2010.
  • Jaworski Stanisław, „U podstaw awangardy. Tadeusz Peiper pisarz i teoretyk”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1980.
  • Kareński-Tschurl Mateusz, „››Ty kartka papieru, którą ja zapisze‹‹. Erotyka w poezji Tadeusza Peipera, [w:] „Między słowem a ciałem”, pod red. Lidii Wiśniewskiej, Wydawnictwo Akademii Bydgoskiej im. Kazimierza Wielkiego, Bydgoszcz 2001.
  • Simmel Georg, „Socjologia zmysłów”, [w:] tegoż, „Most i drzwi. Wybór esejów”, przeł. Małgorzata Łukasiewicz, Oficyna Naukowa, Warszawa 2006.
  • Sławiński Janusz, „Koncepcja języka poetyckiego Awangardy Krakowskiej”, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych „Universitas”, Kraków 1998.
  • Waśkiewicz Andrzej K., „››Woń rzeźni i róż‹‹”, [w:] tegoż, „Rygor i marzenie (Szkice o poetach trzech awangard)”, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1973.

Artykuły powiązane